Tak jest w regulaminie: jeśli na pierwszym roku nie zdamy poprawki z praktycznej nauki języka (czyli większa część tego kierunku), to nic już się nie da zrobić. Taka selekcja.
Ja uważam, że na pierwszym roku w ogole nie powinno być możliwości warunku. U nas powinien być przesiew na anatomii, a aktualnie warunkowiczów jest ok 14 🤔
Parkinson, Alzheimer i inne dziadostwa 😵 jak mi się popierzy to mam nadzieję, że jak napiszę kawał co lepsze parkinson czy alzheimer to dostanę punkt chociaż jeden 😁 Jakaś paranoja ... 😵
galopada, nie wiem jak można dawać radę na drugim roku z warunkiem z anaty 😲 u nas są tzn przedmioty wiodące i jak się ich nie zda to powtarza się rok, nie można mieć z nich warunku - na 1-szym roku to anatomia i histo.
mamy aktualnie: patomorfę, patofizjo, farmę, mikrobiologię i immunologię (+zapychacze higiena, epidemio itd). W sesji letniej egzamin z patofizjo, mikro i immuno. Moim zdaniem nie ma szans na zdanie tego (albo trzeba byc cyborgiem, a te osoby to... no cóż. pozostawię bez komentarza :cool🙂
Jak ja byłam na pierwszym roku to tez nie było warunków, na drugim zresztą tak samo... a teraz? pierwszy rok moze miec warunki z TRZECH przedmiotów... i jeszcze narzekają ciągle na coś! Już mi się nie chce odzywać, bo mnie zlinczują, ale może by się zaczęli jednak uczyć... Fakt, że z anatomii i histo chyba warunków nie będzie (chociaż kto ich tam wie) ale na Boga, 3 warunki? To ja żadnego przez 4 lata do tej pory nie miałam :P
galopada_ , nawet więcej chyba bo jest dla nich oddzielna grupa. Też myślę, że nie powinno być warunku na 1 roku, ty bardziej z anato, która jest najważniejsza, ale kasa i jeszcze raz kasa. Chociaż znam jedną dziewczynę z tej grupy, osoba ucząca się, przykładająca do zajęć i szczerze nie wiem, jakim cudem ona nie zdała we wrześniu.
Mikro napisane, ale pytania trochę mnie przeraziły. Na zajęciach wymieniamy 3 czynniki zjadliwości, a tu nagle wypisz 6 ... I nawet szukając w Murrayu nie naszukałam tych sześciu. Także teraz niecierpliwie czekam na maila z wynikiem xD
galopada_ Tak, dokładnie. I rozśmieszyły mnie uzupełnianki jak w gimnazjum o grzybach ^ Zdecydowanie wolałam mieć z Si****, miałam u niej szanse na zwolnienie, a tutaj u B***t przepadnie całe staranie w 1 sem. kotlet - wtedy przynajmniej mają pewność, że sami zrobiliście te plakaty i widać wkład pracy. No i trzeba wykazać się jakąś pomysłowością. Ja chętnie bym czasem zrobiła takie coś, żeby zaliczyć "zapychacz" niż układać po raz setny nudną, banalną prezentację 🙂 Ale ja zawsze lubiłam takie zajęcia, to inna sprawa 🙂
Gniję sobie od 12 z dwugodzinną przerwą nad kalkulatorem, excelem i wordem, piszę sobie sprawko z fizyki, jutro czeka mnie kolejne + nauka na kolokwium z fizyki, dwie wejściówki (chemia, fizyka) + sprawko z chemii, czy jestem w piekle? 😤
Inżynieria Chemiczna i Procesowa w Gliwicach. Ten semestr mam tak przewalony fizyką, że nie chcę wypowiadać tego słowa na głos. Laborantkę mam o zmiennych humorach, raz z uśmiechem pomoże, a raz 2 minuty na konsultacjach i daje do zrozumienia, że mam sobie pójść, a pierwsze sprawko mam na serio trudne, sama powiedziała to kilka razy. Na szczęście policzone mam już wszystko, teraz skleić to w logiczną całość i pozbyć się, bo już nie mogę słyszeć o zjawisku Halla 😀 Chemia mnie jara strasznie, z matmy jest bardzo dobrze, tylko ta fizyka to moja zmora.
A u mnie przepięknie zawalony kolos z biochemii, teraz aby być dopuszczona do egzaminu muszę zaliczyć następnego na maxa, o wejsciowkach nie wspominając, a trzeba się było uczyć 😵
cavaletti, na Politechnice Warszawskiej. Nie trafiłam na ludzi, prowadzący często byli bardzo, bardzo nieprzyjemni, miałam wrażenie, że obrali sobie za cel zgnębienie studentów, laboratoria wyglądały jak muzea, nie bardzo rozumiałam, jaki jest cel tych studiów... Chemia okazała się być zupełnie czymś innym niż to, co sobie wyobrażałam w liceum 😉 Mimo iż okazało się, że w danym roku to był kierunek zamawiany i nawet dostawałam przez semestr stypendium, to czułam, że z każdym tygodniem tam mam coraz mniej chęci na życie. Ci, co zostali, sobie chwalą (oczywiście w granicach rozsądku, politechniki zawsze mają swoje "smaczki" :lol🙂, ale to chyba nie było moje miejsce. Teraz jestem na weterynarii na SGGW i bardzo się cieszę z tej zmiany, ale zostało mi dużo szacunku do ludzi, którzy sobie ze ścisłymi przedmiotami dają radę 😉