tez chetnie bym zasnęła, bo mam dzisiaj poprawkę z biochemii a wczoraj wyszłam z mieszkania o 13 i okazało się, że zaczynaja sie juwenalia i gra Hey, wiec wrociłam o 2 😁 no i troche chyba przesadziłam z imprezowaniem, bo nie mogę mówic 😁
A ja właśnie wróciłam z egzaminu, którego napisanie uprawnia do przystąpienia do egzaminu w sesji 😵 Prosty, ale doszłam do wniosku, że jak ktoś poszedł na AON z innych pobudek niż praca w służbach mundurowych itp i w ogóle się tym nie interesuje, to współczuję wyboru uczelni (ktoś zainteresowany np finansami raczej nie ma ochoty słuchać o tym, jak wygląda stanowisko dowodzenia 😁 a mamy sporo takich przedmiotów obowiązkowych dla wszystkich).
No właśnie u mnie też z tym jest najgorzej 🙁. 3 dni w tygodniu siedzę w stajni, pozostałe 4 na uczelni. Jeśli chcę wszystko zaliczyć w pierwszym terminie to tą skąpą resztkę czasu powinnam maksymalnie wykorzystać na naukę... A póki co jedyne, co jestem w stanie robić to odświeżać re-voltę i szurać palcami po klawiaturze... najgorsze jest to, że psychicznie wiem, że muszę się wziąć za robotę TERAZ ale mimo to siedzę w bezruchu i patrzę w sufit 🤬
Ja od 18 się zabieram do pisania i mam aż jedno zdanie. Siedzę i rozkminiam jak denny jest mój licencjat i jak wielki wstyd będzie jak ktoś go przeczyta. Ugh.
smarcik, to tak jak na Rolniczym w Krakowie. Wszyscy mają uprawę roli i roślin, albo mechanizację produkcji zwierzęcej. No i co takiemu wetowi po znajomości budowy śrutownika, albo aparatu udojowego?
Ja dziś już po pierwszym zaliczeniu: współczesne systemy polityczne na świecie. Mam nadzieję, że do przodu.
Niemniej jednak i tak jedna gorsza rzecz: licencjat. Mam tylko pierwszy rozdział i... dwie wizje mojej pracy, tzn. ja mam swoją wizję i moja pani promotor ma swoją, ale nic to... trzeba się zebrać w sobie i jakoś to napisać, może uda się "ugrać" jakiś kompromis. Zatem Strzyga doskonale rozumiem i łączę się w "bólu"!
Strzyga stresujesz mnie strasznie! Mam wrażenie, że cały czas coś robisz i jak patrzę na swoje zachowanie i zaangażowanie w naukę to mi się na płacz zbiera 😁
To powiedzcie mi jak się zmotywować, żeby do tych książek jednak przysiąść? Bo u mnie jest tak, że im bliżej koła/egzaminu tym mniej mi się chce, bo myślę, że i tak już nie dam rady ogarnąć materiału... A jak włączę kompa to w ogóle mogę zapomnieć o tym, że przez najbliższą godzinę cokolwiek uda mi się ruszyć
Jakoś to na mnie nie działa, bo wrzesień jest zbyt daleko, żeby się nim martwić 😁. Jakby ktoś miał jeszcze jakieś propozycje odnośnie organizacji nauki to chętnie wysłucham 🤣
Mnie motywuje to, że wyjeżdżam na 5 dni, a do końca maja muszę oddać licencjat. Zostaje mi więc 12 dni i 15 stron do napisania, sprawdzenia i poprawienia. Jeśli tego nie zrobię, nie obronię się w czerwcu. Prócz tego, do napisania mam jeszcze 2 egzaminy, 2 koła, 3 prace.
Ja mam do końca czerwca 11 kolokwiów/zaliczeń/egzaminów. Zaczynam od tego piątku i właściwie do końca sesji wypada mi po 2 rzeczy na tydzień. Mimo to dalej siedzę i patrzę w sufit a potem będę biadolić 🤬 I w międzyczasie też mam wyjazd, ale tylko weekendowy
Ja na pierwszym roku też tak miałam. A potem zaczęło mi zależeć na ocenach, bo jestem biedna i potrzebuję stypendium naukowego :P Cały zeszły rok spędziłam w BUGu, ale było warto, bo mam kasiorkę 😀
Mnie motywuje to, że wyjeżdżam na 5 dni, a do końca maja muszę oddać licencjat. Zostaje mi więc 12 dni i 15 stron do napisania, sprawdzenia i poprawienia. Jeśli tego nie zrobię, nie obronię się w czerwcu. Prócz tego, do napisania mam jeszcze 2 egzaminy, 2 koła, 3 prace.
Jak to? Tzn.ja też mam bronić się w czerwcu (29 czerwca) a termin do oddania dokumentów i pracy mam do 15 czerwca...
Ja na pierwszym roku też tak miałam. A potem zaczęło mi zależeć na ocenach, bo jestem biedna i potrzebuję stypendium naukowego :P Cały zeszły rok spędziłam w BUGu, ale było warto, bo mam kasiorkę 😀
Ja na odwrót, na pierwszym roku mi się chciało. I nawet się wtedy jakoś na naukowe załapałam. Obecnie kończę trzeci i zaczynam coraz bardziej iść po najmniejszej linii oporu...
Złotego środka nie ma, ale jak już włączę komputer to po zawodach 💃 Jak zapomniałam zapłacić za internet to jeden dzień wolnego dobrze mi zrobił i mojej nauce 😉
Mi też nie w smak bo musiałabym wykonać specjalnie trasę do Krakowa i potem z Krakowa o łącznej długości 2 tysięcy km 😲 No i finansowo też bym była stratna. Dobra, koniec narzekania i nieróbstwa bo od tego wiedzy nie przybędzie, czas spiąć tyłeczek i zacząć działać! 😅