Przynajmniej do pewnego momentu - ja u schyłku obserwuje zdecydowane obniżenie "formy" i od pewnego czasu idzie już dużo toporniej, niż wcześniej. Chociaż u mnie pewnie ogólnie kiepski stan zdrowia również się przekłada.
u mnie przyswajanie materiału zależy w dużej mierzy do tego czego się uczę. im bardziej coś jest dla mnie 'sympatyczne'. czy zrozumiałe tym szybciej zapamiętuję.
Nalle, czyli ciężej Ci się uczyć niż na początku studiów czy w LO? Gorzej przyswajasz materiał?
Gorzej, niż w moim optimum podczas studiów, czyli powiedzmy na 2 - 3 roku. Dokładnie, przyswojenie takiej samej objętości zajmuje mi więcej czasu. I chociaż muszę przyznać, że stopień skomplikowania problematyki również wzrósł, to dość mocno odczuwam, że dużo trudniej mi o koncentrację, wolniej zapamiętuję.
Nalle, na pracę mózgu wpływa bardzo wiele czynników, zarówno fizycznych jak i psychicznych, ale wydaje mi się, że to norma, bo nie spotkałam jeszcze osoby, która miałaby większe problemy z uczeniem się i przyswajaniem materiału niż w LO. Ja na przykład potrafię się uczyć na noc przed egzaminem ( radośnie ułożona sesja 😀) i zaliczyć, w liceum byłoby to coś nie do pomyślenia. Że można przerabiać rutynowo na prawdę dużą ilość materiału. Oczywiście, materiał jest trudniejszy, ale jesteśmy w stanie go lepiej ogarnąć niż na poprzednich etapach edukacji.
Nauka idzie mi jak krew z nosa 🤔 U mnie to chyba brak motywacji, lenistwo i fakt, że siedzi mi w głowie coś zupełnie innego niż sesja i zaliczenia... Nawet pod presją, pod jaką teraz się znajduję nie mogę się zmobilizować.
Strzyga Bardzo mi się podoba twój sposób na notatki, ale podobnie jak dziewczyny nie podołałabym teraz czasowo, gdybym miała się z nimi bawić. Muszę chyba pomyśleć o czymś takim w przyszłym semestrze, bo wiele rzeczy kojarzę właśnie wzrokowo (w którym miejscu/ obok czego w notatkach to widziałam, jak było zapisane, czy długie zdania itd.)
właśnie skonczyłam pisać esej. Umieram. Ide spać. Dowiedziałam się jeszcze jaki mam ludzi na roku. :/ Daj spokój. Niby mamy w przyszłości pomagać ludzią a sami sobie nie jesteśmy w stanie pomóc. Wieczne awantury o wszystko. Np gdy ja chciałam notatki z jakiegoś tam wykładu bo mnie nie było to usłyszałam: nie było cie na wykładach - nie masz notatek. Kurcze wy tez tak macie?
Chuda U nas generalnie też każdy sobie, ale szczęśliwym trafem zdarzają się tacy, którzy potrafią pomóc. Osobiście nie rozumiem tego wyścigu szczurów, "nie dam innym, żeby mieli problem". Wiadomo, że nie zawsze nieobecność na wykładzie wynika z lenistwa, ludzie pracują, ciągną drugi kierunek itd. Nikt nie ma ochoty być pożywką dla pasożytów, dlatego uważam, że nie powinno się pomagać tym, którzy tylko żerują na innych (na każdym roku trafiają się takie cwaniaki). Z drugiej jednak strony pomagając nic nie tracę, a w przyszłości może ktoś pomoże mnie. Nie patrzę na ogół, postępuję w zgodzie z własnym sumieniem.
no mnie nie ma na wykładach często ale w granicach normy. Z tym, że u mnie są to problemy medyczne, nie lenistwo. Ale nie chce aby cały rok wiedział że mam jakieś problemy. Logiczne. Choroba może śmieszna, ale uciążliwa. Migrena.
Chuda Mnie akurat migrena nie bawi, bo sama na nią cierpię, choć na szczęście trochę ostatnio mniej niż kiedyś. Także w 100% rozumiem i szczerze współczuję, bo wiem jak daje w kość.
Nie masz jakiejś zaufanej osoby, która mogłaby ci pomóc, z którą mogłabyś się umówić, żeby poratowała cię notatkami? Nawet za symboliczne piwko 😉
A ja jednak nie - musiałabym zaczynać tworzyć te kolorowanki dobry tydzień przed każdym egzaminem, żeby zdążyć to jeszcze choć raz przeczytać. A takim czasem nie dysponuję.
Ja miałam jeszcze lepsze z języka polskiego w liceum 😀 Tworzyłam mapy myśli, o takie: Fantastyczna sprawa, zwłaszcza że ja jestem prawopółkulowym kinestetykiem i tworzenie to dla mnie jedyna droga trwałego zapamiętywania. Mapy myśli są genialne, po pierwsze samo uporządkowanie wszystkich informacji wymaga ich powtórzenia, zaklasyfikowania na te potrzebne i zbędne, nadrzędne i podrzędne. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że uczenie się z takich map myśli jest czystą przyjemnością, szybko i potem na teście pamiętałam nawet dokładnie te wszystkie wymyślone przeze mnie schematy nadrzędności-podrzędności. Potem mi się przestało chcieć coś takiego robić i te rzeczy po prostu zapisane są zapamiętane w najlepszym przypadku jakoś 3 razy gorzej. Tylko co z tego, skoro takich schematów po prostu nie da się tworzyć na żywo - na przykład podczas 1,5 godzinnego wykładu - a o ile w liceum mi się po prostu nie chciało, o tyle teraz ze względu na to, jak mało mam czasu na naukę, to fizycznie nie jestem w stanie w żadnej mierze podołać tworzeniu takich rzeczy.
Chuda Mnie akurat migrena nie bawi, bo sama na nią cierpię, choć na szczęście trochę ostatnio mniej niż kiedyś. Także w 100% rozumiem i szczerze współczuję, bo wiem jak daje w kość.
Nie masz jakiejś zaufanej osoby, która mogłaby ci pomóc, z którą mogłabyś się umówić, żeby poratowała cię notatkami? Nawet za symboliczne piwko 😉
Jest jedna osoba, ale jej zdaża się też nie być na wykładach.
A co migreny no mnie też coraz rzadziej atakuje ale sie zdarza. Ale mam jeden problem. Jak zmienia sie pogoda to zaczyna mnie boleć głowa. Nie jest to migrena ale silny bół głowy. I najgorzej jak jestem na uczelni 🙁 i jeszcze nie ma klimatyzacji u nas. No masakra.
sei, Mam podobnie, ale z tą sympatycznością bywa różnie. To co było z początku niesympatyczne, staje się sympatyczne po wgryzieniu się. Chociaż... są wyjątki.
Chuda, U nas też tak jest, ale właśnie w stosunku do osób, które serio olewają. Jeśli ktoś ma problemy zdrowotne to co innego 🙂 Pomagamy sobie wszyscy pomiędzy sobą, notatki, eseje, pomoce krążą, ludzie sobie coś tłumaczą przed zajęciami, ale to i tak obraca się w gronie "zainteresowanych". I trochę się nie dziwię, bo... też mi się ręka trzęsie jak mam się podzielić notatkami z osobą, która była na wykładzie raz, nie przychodzi, bo jej się nie chce wstawać [i ma się pewność, że ta osoba tak robi] i później pod koniec semestru pojawia się i żąda, żeby jej ktoś dał notatki, wytłumaczył coś i jeszcze pomógł na kolosie. Co innego jeśli kogoś dosłownie parę razy nie było albo zgubił notatki albo choruje. Tylko skąd wiedzieć, kto choruje. Może ludzie u Ciebie na studiach też myślą, że nie przychodzisz, bo Ci się nie chce? 🙁 Jeszcze ktoś zaufany by się znalazł? Z towarzystwa sympatycznego i zawsze-naumianego?
subaruMacie wykładowcę-Gargamela? Wyobraziłam sobie Gargamela w okularach siedzącego za biurkiem w tej swojej sukience czarnoksiężnika i słuchającego odpowiedzi studenta w białym uniformie i niebieskiej skórze.... 😁 Nie no, pewnie Ci teraz nie jest do śmiechu, ale przynajmniej tyle, że tylko dopytka 🙂 Może jakaś melisa przed wejściem czy coś
Wiesz co mniej więcej tak to wygląda jak opisujesz 😀 tylko że ma fartuch biały 😀 I też jest tak łysy, z tym że zamiast czarnych włosów ma siwe :P
Nikt nie wie, że jestem chora (no oprócz 2 osób, może 3) i od nich dostane notatki ale to też tylko ludzie mają prawo nie przyjść bo im się nie będzie chciało, będą chorzy bo coś tam. Mają prawo
Nie tak dawno jak wczoraj, weszłam ok 17 na nasz grupowy email i patrze info, że eseje wysyłamy do 22 (choć termin jest do 26) i ja się pytam dlaczego dziś wysyłamy skoro termin jest do jutra i ktoś mi odpisał,. że było uzgodnione że wszyscy razem wysyłamy i info było cały dzień i wielka kłótnia. Aha i ktoś jeszcze napisał, że ten kto nie napisał jest nie dojrzały. Noż....
Nalle, na pracę mózgu wpływa bardzo wiele czynników, zarówno fizycznych jak i psychicznych, ale wydaje mi się, że to norma, bo nie spotkałam jeszcze osoby, która miałaby większe problemy z uczeniem się i przyswajaniem materiału niż w LO. Ja na przykład potrafię się uczyć na noc przed egzaminem ( radośnie ułożona sesja 😀) i zaliczyć, w liceum byłoby to coś nie do pomyślenia. Że można przerabiać rutynowo na prawdę dużą ilość materiału. Oczywiście, materiał jest trudniejszy, ale jesteśmy w stanie go lepiej ogarnąć niż na poprzednich etapach edukacji.
Moje porównania dotyczą wyłącznie studiów i zmian, jakie podczas nich obserwowałam. Mam niestety tak, że motywują mnie jedynie bardzo krótkie deadline'y, więc uczenie się na dzień/noc przed egzaminem stanowi niechlubną normę - dzięki Bogu za świetną pamięć. Ale, jak już wcześniej pisałam, już nie tak świetną, jak 2 - 3 lata temu. Wpływ ma rzeczywiście wiele czynników, u mnie musiało mieć znaczenie przejście nie tak dawno ciężkiej choroby, dość drastyczna utrata wagi, zła dieta. Poziom psychicznej presji raczej bez zmian, więc w tej sferze się nie doszukuję.
Ja mam tak samo. Odwołali nam zerówkę z 31.05 i jest normalny termin 14.06. I wszyscy od razu przeniesli sobie anatomie z 16.06 a nawet o zgrozo z 27.06 na 30... Ja sie zastanawiam czym oni sie spinają, dla mnie dwa dni przed to idealna pora zeby sie zabrac za nauke 😎
trzeba przyjąć pewniem system w nauce. U nas króluje system jaroszewski, od nazwiska kumpeli, która chodziła na egzaminy nie nauczona a wychodziła z 4 i 5 🙂 😀
ostatnio miałam egzamin, dała takie pytania, że poszal się panie Boże, ja wszytsko strzelałam a że skonczyłam jako jedna z pierwszych zaczełam dawać odpiweidzi innym i wyobrażcie sobie, że na koncu zmieniłam jedną odpowiedź osoby które dostały odemnie odpowiedzi zdały a ja nie zabrakło jedno punkta hahaha
dzisiaj się dowiedziałam że kolokwium z genetyki, które miałam pisać w przyszłym tygodniu. piszę za 2. niby super tylko że tego samego dnia mam grafy. dzień później bazy danych. a jeszcze następnego dnia embriologie 😵
taki jest plan 😉 że ten weekend poświęcę i tak na genetykę. może nawet liznę embriologii. nie wiem jeszcze kiedy mam kolejny termin biochemii :emot4: do grafów i baz usiądę w przyszłym tygodniu i weekend. ale nie ukrywam że te koła są dla mnie też BARDZO ważne ponieważ wcześniejsze pozaliczałam. nie grozi mi więc na chwilę obecną wyjściówka. z embrio tak. genetyka to poprawa tego co mi nie poszło. ale też mi zależy ponieważ następne zapowiada się dość przystępnie 🙂 czuję się momentami tak. jak pisała ninevet: jak takie małe dziecko, któremu kazano zrobić coś na wyrost. w moim przypadku na myśl przychodzi mi znalezienie nieobciążonego estymatora...
Co Bóg ma zrobić z szalem ? 😉 [poŻal] Chuda - rzeczywiście pech, ale pomyśl o mnie, dwa razy zdawałam kolokwium które zdałam [miałam wymaganą ilość punktów] ale babka mi odebrała 2 pkt dlatego, że mnie nie lubi. Kilka stron temu opisywałam sytuacje. Busch - super wyglądają takie mapy myśli 😉 Sei - pocieszyć Cię ? 😉 06.06- bezpieczeństwo publiczne ćwiczenia i godzinę później wykład zaliczam, następnie tego samego dnia mam jeszcze egzamin ze współczesnych teorii socjo i zaliczenie z ćwiczeń z ochrony własności intelektualnej. Następnego dnia [07.06] mam mega kolosa z problemów rynku pracy u tej kobiety która lubi mi punkty zabrać, a dwie godziny później z wykładów. Do tego dnia mam też oddać 25stronnicowy esej, a następnego dnia mam ustny egzamin z całego roku zajęć i jeszcze to streszczenie książki. Fajna taka odległa data, bo miałabym na wszystko przyszły tydzień ale praca się sama nie poprawi, esej sie sam nie napisze, a w przyszłym tygodniu [poniedziałek, środa i piątek] kolosy i jeden egzamin się same nie zdadzą.
Edit: oczywiście jedna poprawka i nie łapie się na termin rekrutacji na magisterkę 🙂
sei - żeby nie było, że się "chwalę" albo lekceważę trudność Twojej sesji/ egzaminów, napisałam poprzedniego posta, bo wiele znanych mi osób [w tym mnie 😉] pociesza fakt, że ktoś ma taką samą sytuacje, lub gorzej i sobie z nią w miarę radzi lub ma w planie poradzić 😉
nine, jakby nie patrzeć faktycznie masz jeszcze gorzej ode mnie. więc w jakiś sposób jest to swego rodzaju pocieszenie 😉 pozostaje tylko wierzyć i powtarzać jak mantrę, że wszystko nam się uda 🏇
ja mam teoretycznie projekt do oddania do 30.05. ale rozminę się z tym terminem. oprócz tego mam 3 inne projekty (w większości nie ruszone) ale się zrobi.
notarialna, właśnie w myślach zaczynałam ciskać niewybredne epitety. że ja tu taka biedna. pokrzywdzona itp. a ty co rusz piszesz że pozaliczane wszystko na 4... ale wtedy doczytałam że dotyczy to sesji zimowej 😁 mnie z zimowej zostały 2 przedmioty. zaliczę miejmy nadzieję jeden - ważniejszy. a z następnych niech się dziekan martwi co robić. facet u którego mam niezaliczone prawo jest chory psychicznie... naprawdę 😲
sei, Te przedmioty pozaliczane na 4 to już dotyczyły tej sesji letniej 😁
Te co mi zostały zaliczam byle zaliczyć. I tak jestem w nie najgorszej sytuacji, bo niektóre osoby mają jeszcze po 6-7 przedmiotów zaległych i grozi im cofnięcie na rok I. 🤔wirek: Mi jeszcze w sumie AŻ 3 przedmioty zostały, bo warunku z cywilizacji jeszcze nie zaliczyłam 😵
Będziemy tu siedzieć razem nocami, będzie nam raźniej i przyjemniej 😉 A poza tym jak my nie damy rady to kto ? 😉
[oswoiłam się z sytuacją stąd lekki optymizm bije z moich postów]
zgadzam się co do każdej z 3 zawartych tu informacji 🙂 po wczoraj też już ochłonęłam. przyjmuję na klatę tą niezaliczoną obecnie biochemię. sytuacja będzie bardzo mało wesoła kiedy jej ponownie nie zaliczę ale przynajmniej do myśli samobójczych mi daleko 😉 a i tak koniec końców wychodzę z założenia że dam radę (jak my wszystkie) 😉 silna grupa wsparcia robi swoje! dzisiaj jest taaaka ładna pogoda, że UWAGA poszłam nawet na wykład z genetyki! 😁