Misiek69, ja też po "amerykańsku" jeżdżę, odkąd zdałam prawko, wychodzę z założenia, że lepiej jeździć automatem, niż nie jeździć wcale. Ze mnie na początku też śmiali się, że jeżdżę automatem, a teraz, co z jakimś chłopakiem na uczelni gadam, to ma automat, albo następny samochód chce mieć w automacie (a studia mam takie, że większość kolegów jest po samochodówce).
BTW. Fajnie mieć tatę, który kupuje dziecku samochód 🙂.
flygirl Nie zrozumiałaś mnie. Ja też jeżdżę automatami i uważam, że są o wiele lepsze niż manuale w codziennej eksploatacji, szczególnie w miejskich korkach. Mi chodziło o to, żeby Ada pojeździła manualem, żeby się nauczyć nim jeździć. Podczas kursu jest za mało praktyki, żeby manual "wszedł w krew". Jak pojeździ z roczek, samochodem z manualną skrzynią, to nigdy tego nie zapomni i nawet za parę lat, wsiądzie do byle jakiego auta i pojedzie. A jak od razu zacznie jeździć automatem, to gdy kiedyś zajdzie potrzeba pojechać manualem, to skucha 🙁, albo samochód nie ruszy, albo sprzęgło się spali, albo skrzynia padnie.
EDIT:
Powtarzam, automaty są debeściackie 🙂, ale manualem też trzeba umieć się poruszać.
Sisisa Dziękuję. Zawsze starałem się dać dzieciom jak najwięcej i to nie tylko materialnie. 😉
Nie wątpię, że się troszczy, mnie to po prostu bawi bo widzę, że nie jestem w tym wątku jedyna 😉 Na jazdę próbną nie pojedziemy bo mieszkamy od siebie bardzo daleko, widujemy się raz na pół roku i na pewno nie byłoby prosto się zgrać 😉
Ja już mam swój typ, tylko muszę nazbierać jeszcze jakieś 10 tys 😉 No i chcę poczekać jeszcze rok, bo nie wiem, czy nie zrobię sobie "tournee" po Azji a szkoda, żeby auto stało i kurzyło się przez rok 🙂
Misiek69 nic straconego 😉 Moim pierwszym autem po zdaniu prawka był stary merol w automacie 😉 Sporo czasu upłynęło zanim wsiadłam do auta z manualna skrzynia biegów, wystarczyło trochę skupienia i poszło. Sama uważam, że automaty są najlepsze, niestety jeżdżę manualem 😂 Jakie a4 kupiłeś? Aktualnie bujam się A4 B7, 2.0 diesel również w kombi- dobre auto, nie zawiodło mnie 🙂
smarcik, a co to za typ? Ja powtarzam jak mantrę, że jak się nie ma co się lubi... i jeżdżę na co dzień dużym, głośnym, starym terenowym 4x4 (w automacie 😉 ). Brzydsza połowa też jeździ na co dzień uterenowionym 4x4, ale nowiutkim i cichutkim. I w manualu. Jak na weekend zamienimy się czasem miejscami, to mi aż skóra cierpnie, jak mi w automacie odruchowo biegi zmienia... brrrr.
Skoda Octavia Scout 🙂 Nie potrzebuję czegoś stricte terenowego, bo jednak najwięcej jeżdżę po trasie. Za to potrzebuję czegoś długiego i rozkładanego na płasko, bo bardzo często śpię w aucie na wyjazdach 😉
A w ogóle mój ideał:
VW Doubleback 😍 Nowy 280 tys., niestety używanych jeszcze w Polsce nie znalazłam.
A nie wolalabys czegos na styl Sharana albo Alhambry, zeby wymontowac sobie tylne siedzenia i wladowac materac? Mialabys super hiper wygodnie! My mamy Alhambre, pali tyle, albo i nawet mniej, niz nasza mazda3 sedan. Idealne auto dla podroznikow 🙂 A ile sprzetu sie miesci! 😜 😁
Co do samochodów zza granicy- na polski rynek te same firmy składają te same modele z zupełnie innych części, niż np. na niemiecki. Zupełnie nieporównywalne podwozia, skąd też się mówi, że "alfy, renault i peugeoty nie nadają się na polskie drogi"- nadają się, ale paradoksalnie właśnie te robione nie na nasz rynek.
Tak więc od roku jeżdżę na co dzień Alfą 147 1.9 TDI z 2002 i jest idealna. Przeżyła nawet godzinną jazdę drogą (kto tam widział drogę???) pod granicą w Bieszczadach, środkiem której płynął strumyk 😎 U Alf najbardziej kocham to, że model 13letni ma wyposażenie lepsze niż niejeden dwa razy nowszy samochód "miejski"- klima elektroniczna dwustrefowa, kremowa skóra ( 😍 ), 6 poduszek, wizualnie wszystko dopieszczone i w sumie na prawdę mało się psuje- siadły mi kluczyki, wymieniałam amortyzator i klocki... chyba tyle. A z Alf się śmieją, że... 🤣
Atamanka, skąd masz taką wiedzę? Serio pytam, bo pracowałam w różnych markach (w logistyce głównie) i w życiu o czymś takim nie słyszałam. Więcej - wyobrażasz sobie, że ktoś miałby 2 linie produkcyjne - jedna na Europę zachodnią a druga na Polskę? Jak produkowały się Laguny to podmiana 1 (jednej!!!) wadliwej części na linii produkcyjnej była tak droga, że taniej było rozesłać tą część po magazynach a potem po serwisach, żeby w ramach OTS wymieniono to w serwisie. Już widzę, jakby typowali sobie samochody co pojadą do Polski i te samochody uzupełniali specjalnie w inne części 😉. Nie mówiąc już o tym, że poza samochodami zamawianymi w fabrykach celowo przez dystrybutora istnieją jeszcze stocki samochodów pod fabrykami i na punktach przeładunkowych - i wybierasz sobie z całej listy samochodów już wyprodukowanych. Ta sama lista jest dla całej Europy (poza wschodnią, ale to z powodów podatkowo / celnych) - i z całej listy aut wybierają i Polacy i Niemcy i Francuzi i Holendrzy... I akurat siedząc w różnych markach miałam okazję widzieć sytuację jak samochód mi "znikał" z listy a jak chciałam go namierzyć żeby próbować go jednak zamówić (o niektóre auta się biliśmy 😉) - to okazywało się, że już jedzie do Niemiec czy innej Holandii. Więc nie wiem skąd pomysł. Pomijając już wszystko to jednak nieźle by to podrażało koszty produkcji 😉.
A co do Alf i innych samochodów na wielowahaczowym zwieszeniu - to nie jest tak, że one się nie nadają na Polskie drogi - wręcz latami jeżdżę wymieniając tylko pierdółki i to wyjątkowo nieczęsto. Ale mit tych aut wziął się z lat 90-tych gdzie zaczęły zjeżdżać do nas a części zawieszenia były niedostępne a jak dostępne to wściekle drogie. I nikt tego nie robił także bo nie umiał. W efekcie długo jeździli ludzie z rozwalonymi osłonami gumowo-metalowymi np., a potem od tego leciało całe zawieszenie. Nie miało i nie ma to nic wspólnego z trwałością faktyczną a tylko zaniedbaniem. Co ciekawe - miałam auta japońskie i z polskich salonów i z niemieckich - te z polskich w ogóle latami miałam, jeździłam po dziurach a jak sprzedawałam to zawieszenie było w stanie idealnym, a to z Niemiec - cóż, ciągle coś robiłam w zawieszeniu. To bym musiała ciekawą teorię dołożyć do tego - a tu nie, po prostu kwestia zadbania o auto.
Atamanka, nie zgadzam się z Twoją opinią, że na polski rynek samochody składane są z innych części niż na np. niemiecki. Od 20 lat kupujemy z rodzicami tylko nowe samochody i nie zauważyłam, żeby były gorsze czy bardziej się psuły, niż te sprowadzone z zagranicy.Moim zdaniem chodzi tu o kwestię zadbania samochodu i regularnego serwisu.
wendetta nasz dobry znajomy jeździ taką. Z tego co wiem, kluczową kwestią jest rodzaj silnika (2,0 TDI były produkowane w kilku wersjach), bo jedne mają wadę fabryczną i się psują, drugie są od niej wolne. Octavia tego naszego znajomego ma przejechane już ok. 240 tys i nic się z nią nie dzieje. Jak chcesz to wieczorem podpytam mojego T. jak rozpoznać te silniki bez wady.
To ja tak nieśmiało z pytaniem: na co jako laik muszę zwrócić uwagę kupując używany samochód? Znajomi mi już polecili kilka sprawdzonych serwisów, na 100% pojadę na przegląd (najchętniej na warunkach takiej umowy jak opisałam w poprzednim poście), ale co powinnam sprawdzić ja? Chcę dziś już dzwonić umawiać się na oglądanie, ale nie bardzo wiem jak się zabrać do tego oglądania 😁
Koniecznie jedź na przegląd gdzie sprawdzą grubość lakieru na całym aucie, i nie kupuj niczego, co miało malowany dach. (Niestety rzadko robią to na miejscu, trzeba znaleźć miejsce gdzie mają odpowiedni sprzęt).
Atamanka mam info prosto od Daimlera ze Stuttgartu, że to co piszesz, to bzdura kompletna, skąd masz takie informacje? 🙂 Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ktoś kupuje np. mercedesa w polskim salonie i dostaje gorszą wersję gwiazdy, bo to przecież na polskie dziurawe drogi 😜
Zu poza standardowym przeglądem przed kupnem ja z ciekawości rozkodowałabym nr VIN pojazdu. Tylko nie na pierwszej lepszej stronie internetowej, bo w moim przypadku na takiej stronce pojawiła się informacja, że audik jest w sedanie, automatik i srebrny... a jeżdżę granatowym manualem kombi, ostro musieli chłopaka klepać 😜
A ja nabyłam drogowego potwora pt.Fiat Seicento 😂 Udało się mega okazyjnie kupić, bo od ciotki, stan super - idealny na trasę 6km do pracy 🙂 do stajni też dojedzie, nawet wyciąga 100km/h 🤣 Chciałam coś większego, ale to taka okazja, że szkoda byłoby puścić w świat. Pojeżdzę z rok, zarobię na coś lepszego - a jednak własne autko, jakiekolwiek, to mega wygoda 🙂
Koleba, piona, ja ponad 3 lata jeżdziłam sejem, do tego silnik 0,9 😂 to była bestia! do pracy tak jak Ty mialam tylko 6 km, ale do stajni juz po 25-40 km i śmigał dzielnie takie trasy 3 lata... Mnie sie max nim udało wyciągać 140, ale silniczek był malutki 😉 ale muszę go pochwalić, bo trafił mi się egzemplarz bezwarayjny- poza oczywistościami nie musiałam w niego inwestować przez 3 lata intensywnego ciorania nic.
ewuś, będę wdzięczna za info od znajomego na temat silników tych octavii :kwiatek: ja ostatnio miałam przyjemność jechać w delegację takim autem i się zakochałam 😍 ale słyszałam też, że ten konkretny samochód lubi płatać figle na trasie, więc może to akurat tez felerny silnik
Sejcze są super. Jeździłam trochę takim, kurde na światłach żadnej konkurencji, a i ogólnie fajnie zasuwają jak trzeba. No i po dziurach można śmiało nawet tych leśnych zaiwaniać, taka frajda 🙂
edit: Mój maluszek się szykuje do majowego rajdu po Krakowie, z początkiem kwietnia jedziemy na wycieczkę do znajomych gdzie zostaje prawie do samego zlotu na "poprawkach technicznych". Powiem szczerze, że w Katowicach i okolicach wcale nie jest łatwo znaleźć mechanika, który się zna na malczanach i potrafi/chce naprawić. W lutym obdzwoniłam kilkanaście warsztatów i nikt nie chciał mnie przyjąć na "głupią" zbieżność.
Jasne, że nie mówię o wszystkich markach- i trochę nieprecyzyjnie się wyraziłam 😉 Z tego co wiem trójca alfa-fiat-lancia podobno innych części używa na rynek niemiecki, innych na włoski, a jeszcze innych na polski. Nie mówię, że jakichś wadliwych, słabych ani nic, ale np. w różnych wersjach tego samego modelu większość egzemplarzy u nas to te najbardziej podstawowe- i marka się z tym wcale nie ukrywa, to normalne, że każdy model wychodzi w iluś wersjach, ale po prostu kupując używany samochód w tej samej cenie można dostać model klasę wyżej z zagranicy- bo do nas np. nigdy nie trafił. Ale ile marek i modeli tyle historii.
Co do alf- to samo, każda marka działa inaczej, ale akurat orientuję się w alfach, które obecnie są w większości na częściach fiata i z tego, co wiem (od obecnych właścicieli nowych modeli z salonu i jednocześnie byłych właścicieli starszych modeli z roczników 98- 2004) podwozia bez porównania lepiej trzymają się tym starszym, niż nówkom. A te włoskie i francuskie zawieszenia- z jednej strony epk masz rację, do tego są w większości nisko zawieszone i zwyczajnie częściej mają okazję o coś zahaczyć- tak myślę, bo osobiście dbając o samochód nie miałam problemów 🙂
Chyba troszeczkę pomieszałaś pojęcia - u nas to te "najbardziej podstawowe" czyli powiedzmy bez elektrycznych lusterek albo podgrzewanych siedzeń (to tylko przykład). Z Niemiec możesz sprowadzić w tej samej cenie z elektrycznymi lusterkami i podgrzewanymi siedzeniami. Ale podzespoły w obu przypadkach będą te same.
Niezupełnie, wiem, że nowe -niekoniecznie lepsze (z tego, co teraz mówią właściciele np. alf) podwozia zaczęto wprowadzać do nowych modeli najpierw na rynek polski, kiedy na niemiecki wciąż te same modele wypuszczali jeszcze na starych sprawdzonych.
Atamanka, nie mam pojęcia skąd masz takie informacje. Serio. Taka bzdura nie przeszła by u żadnego dyrektora ekonomicznego żadnej fabryki. Od lat wszystkie fabryki ze względu na walki cenowe tną koszty. Produkcja aut z różnych podzespołów na różne rynki to strzał w kolano dla ekonomiki produkcji. Każdej marki. Serio fabryki wolą wypuścić auta z wadami niż zmieniać cokolwiek (!!!) na linii produkcyjnej (a potem naprawiać to w ramach akcji serwisowych, teoretycznie drogich). Linie produkcyjne i podzespoły są projektowane i zamawiane na długo wcześniej, zanim auto wejdzie do produkcji. Niczego się potem nie zmienia przez długi czas 😉. Jedyne, co mogło się zdarzyć - że dany model jest produkowany w 2 fabrykach - i z jednej auta szły do Niemiec (+ innych krajów), z drugiej do Polski ( i innych krajów). I ta "niemiecka" wykorzystywała jeszcze starsze technologie. Równie dobrze mogło być na odwrót - kwestia zakontraktowania zamówień w odpowiedniej fabryce.
Taka sytuacja była kiedyś np. z Suzuki SX4 - były dwie fabryki (Japonia i Węgry) - samochody zamawiano w obu, Polacy także, Niemcy też, Holendrzy też itp. Japońskie były dokładniej zrobione. Ale nie dlatego, że na polski czy niemiecki rynek. No po prostu fabryki japońskie mają inne standardy niż węgierskie. Niemcy pierwsi zrezygnowali z japońskich SX4 - ze względu na różnicę w cenie. My dłużej zamawialiśmy. Ale też od nich SX4 używanych przyjeżdża więcej japońskich - bo oni w 80% zamawiali japońskie, a my w 20%. Nie ma to nic wspólnego z tym co się i jak produkuje na różne rynki. Strasznie mnie dziwi, jak powstają dziwne mity - mam wrażenie, że ktoś coś se wymyśli (celują w tym mechanicy, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z ASO i dealerami) i puszcza w świat.
Jakos w ogole sobie tego nie wyobrazam - skad masz takie informacje? Z tego co sie orientuje, auta produkuje sie w wersjach podstawowych "do magazynu" i wszystkie sa takie same bez wyjatku - i tak jak pisala smarcik, wyposazenie, kolor itd wybiera sobie nowy wlasciciel wiec nie dziwota, ze w kraju lepiej prosperujacym ludzie wybieraja bogatsze wyposazenie.
Co do Alf to chyba masz male doswiadczenie choc i szczescie do tej Twojej, ze jeszcze sie nic w niej nie sypnelo 😀
wendetta, z tego co się dowiedziałam od T. najlepiej szukać wersji 2,0 TDI 140 KM BKD. Ten ostatni kod sprawdzisz na wlepce serwisowej z kodami wyposażenia. W miarę bezpieczne są również wszystkie wersje na common rail'u.
Edit: Ale i tak T. twierdzi, że jeżeli szukać Octavii II to najlepiej z silnikiem 1,9 TDI, a jeżeli nowej to lepiej 1,6 TDI.
epk tłumaczył mi to kumpel od lat siedzący w bmw i mercach, teraz przesiada się na alfę właśnie - stąd nasza rozmowa. Prawda, że mechanicy opowiadają przeróżne historie, ale tak jak piszesz- o dwóch fabrykach i starszych i nowszych technologiach- mówię właśnie o sytuacji, gdzie w wprowadzają nową technologię i nie wszędzie równomiernie, a nie okazuje się wcale hm, lepsza- i w tym momencie klientowi bardziej opłaca się celować w egzemplarze z tamtej, która dłużej dany model wypuszczała ze starszymi rozwiązaniami.
Sama się zapędziłam, po po jednej sytuacji, którą opisuję, myślałam, że tak się dzieje... zwykle- a mechanicy owszem, utwierdzają. W każdym razie akurat alfa 147 trafiła na moment przejścia na niektóre części fiata (teraz są w mito i giuliettach) i naczytałam się wielu opinii o wyższości tych na rynek zagraniczny ze starymi technologiami od tych dla polski z nowymi. A kolega ma tą samą sytuację z innym modelem i generalnie uczulał mnie, żeby przed kupnem zawsze zainteresować się na jakich częściach, na jaki rynek, bo różowy jeep model x nie równa się drugiemu różowemu jeepowi x.
nerechta o dziwo się nie sypie, fakt, że poprzedni właściciel bardzo dbał. Ja największy problem mam z elektroniką, którą alfa jest naszpikowana- wypaliła mi się żarówka i świeciła kontrolka- ok, wymieniłam żarówkę- więc świeciła i żarówka i kontrolka 😎 W warsztacie podpięli do komputera, wyłączyli kontrolkę i policzyli jak za wymianę żarówki, bo nie mają takiego cudowania w cenniku. Cóż. Z dwa razy nie chciała zapalić przy minus 20, ale dieslowi mogę wybaczyć. Ah, nie działają mi tylne spryskiwacze. Ale byłam na początku przygotowana na więcej czasu w warsztacie, więc nie jest źle, mogę polecić ten model 😉