Forum towarzyskie »

KOCHAM KINO :)

władca pierścieni cz1 leci na tvn i cudowne konie są  😍
Ja byłam dziś na Shreku.. Podobał mi się ale nie żebym była nim zachwycona..
Ja właśnie wróciłam z kina.

SHREK - średni

Jeszcze nigdy tak póżno nie wyszłam z kina z dziećmi  🤔 Ale w ciągu dnia ten upał.. 🤔
Ja zaczynam nadrabiać braki w dziedzinie horrorów i przypadkiem natrafiłem na szwedzki "Pozwól mi wejść" ("Låt den rätte komma in"😉. Bardzo mi się spodobał i żałuje, że film nie ma szansy się wybić  - bo nie jest hollywodzki, bo wampiry to teraz "Zmierzch" ewentualnie "True Blood", bo jako horror wcale nie straszy...
Film nie spodoba się każdemu i część zobaczy w nim co najwyżej naiwną historyjkę o dojrzewaniu, miłości i tolerancji. Spora część nieźle się wynudzi, bo fabuła biegnie nieśpiesznie, a momentów w których widz podskoczy na fotelu nie ma.

Co mnie więc w nim urzekło? Oprócz ulubionych przeze mnie północnych klimatów, śniegu, mrozu i dłuuuugich nocy, film bardzo przypomina historie tworzone przez Stephena Kinga. Mamy małomiasteczkowe życie, gdzieś w śnieżnej Szwecji i dojrzewającego 12-sto letniego Oskara, któremu życie nie szczędzi jednak kłopotów. Nagle, miasteczkiem wstrząsają zagadkowe morderstwa i zaginięcia. Czy mają one coś wspólnego z nowymi sąsiadami - tajemniczą rówieśniczką Oskara i jej ojcem?

Jak dla mnie świetny film. 🙂

Oglądał ktoś "Paranormal Activity" i "Fourth Kind" ("Czwarty stopień"😉?

Grzegorz - takiego smaka mi narobiłeś, że już zabieram się do zasysania 😀
Wampiry naprawdę mają potencjał, którego nie wykorzystuje mainstream - zobaczymy, czy Szwecja podołała  😅
Obyś się Bush nie zawiodła - film jest otwarty na różne interpretacje i całkiem możliwe, że sporo "mhroooku" w opowieści sobie zwyczajnie dopowiedziałem. 😡 Z łatwością pewne sceny można w filmie zinterpretować inaczej (albo je zignorować) i będziemy mieli słodką opowieść o wielkiej miłości z groteskowymi morderstwami w tle. Albo można całą wampirzą fasadę potraktować jako metaforę i wyjdzie nam fabuła o pułapkach procesu dojrzewania, pierwszego uczucia itd.
Co kto woli. Mi udało się wyciągnąć całkiem sporo mroku spod słodkiej otoczki - zresztą jest ona uzasadniona, bo widzimy świat oczyma dwunastolatka.
A narracja bardzo przypomina Kinga. Pięćdziesiąt stron o łobuzach w szkole, kłopotach rodzinnych... i nagle coś zżera jedną z postaci pobocznych. Kolejne pięćdziesiąt stron o życiu w małym miasteczku i bohater znajduje szczątki kolejnej epizodycznej postaci. Sto stron dalej, bohater rozmyślając o bohaterce swej pierwszej fascynacji płcią przeciwną, dochodzi mimochodem do wniosku, że coś dziwnego dzieje się w miejscu jego zamieszkania... i wkrótce uzyskuje na to namacalne dowody. 🙂 Oczywiście interwały są w filmie krótsze, bo rządzi się on innymi prawami niż książka, ale podobieństwa są dla mnie bardzo wyraźne.
Ja oglądałam Paranormal Activity - mi się nawet spodobał, siostra siedziała jak na szpilkach  😎 Wart obejrzenia, choć trzeba się nastawić, że nie jest to film z wartką akcją.
W ramach nadrabiania zaległości obejrzałem sobie film z 1990 roku... 😁 Przeglądałem jakiś artykuł o serii "Silent Hill" i autor polecał zapoznanie się z "Jacob's Ladder" ("Drabina Jakubowa"😉, który był rzekomym natchnieniem dla panów z Konami.
I faktycznie, wiele scen i motywów wydaje się przeniesionych (w ten czy inny sposób - moc obliczeniowa konsol jednak trochę twórców hamowała) na Ciche Wzgórza.

Sam film jest... dziwny i muszę go jeszcze raz obejrzeć, by w pełni zrozumieć co zachodzi na ekranie. Tak to bywa, kiedy film przypomina znany chyba każdemu koszmar, który rozpoczyna się od naszej rzekomej pobudki 🙂
Szkoda, że końcówka jest rozczarowująca i twórcy poszli moim zdaniem na łatwiznę (z drugiej strony film to nie gra komputerowa i sequeli nie będzie, więc fabułę trzeba jakoś zamknąć). Polecam fanom filmów-zagadek, w których nie do końca wiadomo, czy bohater wariuje, śni, jego dusza opuszcza umierające ciało i znajduje się w powykręcanym "świecie-pomiędzy", a może wszystko co widzi jednak jest straszną rzeczywistością. 🙂
Kobieta w Berlinie - tragiczna rzeczywistość niemieckich kobiet pod radziecką okupacją. Bardzo, ale to bardzo dobry film.
"fourth kind" byly chyba 3 momenty w filmie w ktorych mna wzdrygnelo bo "cos sie poruszylo" a ja akurat przysypialam.

'paranormal activity' w kategorii 'strasznego autentycznego filmu z amatorskimi nagraniami' wg mnie wypada lepiej niz 'fourth kind'.
oba filmy mnie irytowaly.

jednak 'blair witch' chyba zostanie niezwyciezone w filmach tego typu.

a teraz udam sie na spotkanie z 'drabina jakubowa' polecana przez Grzegorza, bo mnie zaintrygowal opis.

Z takim mocno pokreconych filmow polecam 'Mulholland Drv" Lyncha. Ogladalam ladnych pare lat temu ze starsza siostra ,ktora ostrzegla mnie ,ze mam sie skupic i starac zrozumiec o co chodzi. Gdy skonczyl sie film spojrzalysmy na siebie oczekujac wyjasnien, ale i ja i Aska niewiele mialysmy do powiedzenia  😁 musialysmy sie niestety uciec do banalnego rozwiazania czyli poszukania odp w sieci  🤣
Obyś się Bush nie zawiodła - film jest otwarty na różne interpretacje i całkiem możliwe, że sporo "mhroooku" w opowieści sobie zwyczajnie dopowiedziałem.  Z łatwością pewne sceny można w filmie zinterpretować inaczej (albo je zignorować) i będziemy mieli słodką opowieść o wielkiej miłości z groteskowymi morderstwami w tle. Albo można całą wampirzą fasadę potraktować jako metaforę i wyjdzie nam fabuła o pułapkach procesu dojrzewania, pierwszego uczucia itd.

Jeśli chodzi o mhroock, to nie zawiodłam się. Przypomniało mi to zakończenie anime "Death Note", kiedy nikt Ci nie rzuca w twarz ciężkiej puenty, ale jak ją odkryjesz, to czujesz uderzenie, które zmiata cię z fotela i z Teraźniejszości.

Nie wiem, jak Ty, ale mnie najbardziej powaliło na kolana przypuszczenie graniczące z pewnością, że koniec wyjaśnił co nieco na temat Tego Pomocnego Pana z kanistrem. W ogóle wątek Pomocnego Pana był najbardziej ciężki i mroczny. I Oscar z kijem pewnie też na długo ze mną zostanie.

Faktycznie klimat Kinga, gdyby to była książka, pewnie całkowicie by mnie uwiodła - ale to był film, więc momentami było przydługo dla mnie, całkiem niewyćwiczonego kinomana. I dodaję jeszcze plusik dźwiękowcowi - świetnie uchwycił 'rozmowy' przedmiotów. Doskonale zbudowały nastrój.
Uff, odetchnąłem z ulgą, bo jeden znajomy był zdegustowany, że polecam mu naiwnie słodką szwedzką bajkę o 12-letniej wampirzycy (ups, spoiler 😉) i jej chłoptasiu. 😡 Opowieść jest tylko powierzchownie naiwna - wystarczy trochę potrzeć palcem (znaczy zastanowić się przez chwilę), by zeszło nęcące sreberko, a pod spodem wcale nie ukazała nam się czekolada. 😉 Heh, i jak się widz dowartościuje, że rozwiązał zagadkę idąc po tropach zostawionych przez twórców. 😁
Z postacią Eli jest w sumie tak jak z domowym Mruczusiem. Jest słodki, tuli się, mruczy, grzeje nogi, bawi się piłeczką... podobnie jak Eli, która posiada ciało 12-sto latki, ubiera się w rozciągnięte swetry i rzekomo brakuje jej rozeznania w relacjach damsko-męskich ("A to coś zmienia, że zostanę twoją dziewczyną?"😉. Niepokój zaczyna się, gdy będziemy mieli okazję zastać Mruczusia z przydybaną w kącie myszą/pisklakiem z rozbitego gniazda... W filmie taką myszą jest właśnie postać Pomocnego Pana z Kanistrem ("o dziwo" nikogo nie obchodzi los ofiar).

Tak sobie myślę, że celowo pozwolono sobie na dłużyzny, by widz nie był tylko pochłonięty analizą relacji Eli z Oskarem. Jedna poszlaka na trzy minuty opowieści o ciężkim życiu wrażliwego, inteligentnego 12-sto latka z rozbitej rodziny = inteligenty, subtelny film. Zmniejszmy interwał do minuty i już nie jest tak udanie. 😉

A teraz wisienka na torcie - film powstał na podstawie książki John'a Ajvide Lindqvist'a "Pozwól mi wejść". Po filmie to mój zdecydowany "must have". 😎

a teraz udam sie na spotkanie z 'drabina jakubowa' polecana przez Grzegorza, bo mnie zaintrygowal opis. Film jest naprawdę dziwny, bo nie bardzo troszczy się o dawanie odpowiedzi na coraz to nowe pytania, które widzowi przychodzą do głowy. Jak dla mnie, to autorzy trochę przedobrzyli i wsadzili zbyt wiele dobrych pomysłów, przez co fabuła nie trzyma się kupy - wojnę w Wietnamie, eksperymenty medyczne, koszmar na jawie, spisek, demony, powolne tracenie zmysłów, odwiedziny zmarłych bliskich, śmierć i błąkająca się po świecie dusza... Duża część scen prowadzi zwyczajnie donikąd - jak na przykład bardzo klimatyczny szpital. A końcówka jest do d**y, bo na dziesiątki skomplikowanych pytań (np: kim jest Jezzabel?) odpowiedzi nie uświadczysz, a rozwiązaniem zagadki jest wybór chyba najbardziej oczywisty... zresztą zobaczysz. 😉
Obejrzałem ze względu na mą fascynację Silent Hill i w sumie nie żałuje... chociaż napisałbym to lepiej. 😁 
Podróże do kinowych klasyków powodują, że momentami czuję się jak nieczuły potwór  😵

Obejrzałam właśnie "Requiem dla snu", ponieważ chyba wszyscy go znają jako niesamowicie mocny film, pozycja obowiązkowa wręcz dla kinomana. I co? Nie mam pojęcia, czemu wszyscy tak ten film traktują - ot kolejna produkcja w cyklu "nie bierzcie drogie dzieci narkotyków, bo skończycie jak te biedne gnojki". Z których jeden nawet ćpać dobrze nie umiał. Wątek matki byłby ciekawy - gdyby odpuścili sobie w jej przypadku te dragi. Wtedy to by nabrało wagi większej, niż moralitet na temat prochów - to mogła być wspaniała metafora tego, że wszyscy jesteśmy w jakimś sensie narkomanami, że nasze życie to narkotyczny ciąg i wciąż szukamy nowej dawki. Ale nie. Nawet taki obiecujący wątek został sprowadzony do zwykłego "nie żryj piguł bo źle skończysz".
Muzyka może by mi się spodobała, gdyby nie była tak mocno wyeksploatowana. Montaż był niezły, ale znowu już widziałam jego parodię, więc resztki dramaturgii gdzieś uciekły.

W sumie nędza, ja tam nie widzę różnicy pomiędzy "Requiem dla snu", a produkcjami puszczanymi w telewizji polskiej żeby "uwrażliwić odbiorcę na problem narkotyków/anoreksji/koksowania".
ostatnio cos mnie wzielo obejrzalam ponad 200 filmów kina grozy w tym tez klasykow i serie typu piła, czy koszmar z ulicy wiazów. jesli oglada sie duzo to straszne i poruszajace to nie jest
Piła jako taka mi sie podoba ale raczej nie jako skery muwi a raczej film przy ktorym fajnie mozg pracuje zlepiajac wszystkie watki.
Wczoraj obejrzalam "Death girl" film fajny troche zeswirowany,dosc dziwnie sie konczacy watro obejrzec,"Skazani na strach" fajny motyw ,zakonczenie beznadziejne nic nie wynika z filmu.
"Pozwól mi wejsc" zgadzam sie z grzegorzem film fajny zupelnie nie hooliłudzki,spokojny poruszajacy ale zupelnie inaczej.
Piła jako taka mi sie podoba ale raczej nie jako skery muwi a raczej film przy ktorym fajnie mozg pracuje zlepiajac wszystkie watki.

Mnie bardzo podobała się Piła I - fantastycznie budowana groza, mimo że krew nie lała się strumieniami na prawo i lewo, psychologiczny realizm i wreszcie końcówka zwalająca z nóg. Każda kolejna część była słaba, bo poszli w pokazywanie śmierci i już wcale nie było mi straszno...  😉
Już nie mogę się doczekać: http://muzyka.onet.pl/0,2198585,newsy.html
😲
Grzegorz - wyobraziłam sobie 8.milę z "Baby" Bimbera i mój mózg postanowił przeprowadzić ewakuację zanim eksploduje  :emota2006097:
Już nie mogę się doczekać: http://muzyka.onet.pl/0,2198585,newsy.html

Czasem lepiej żyć w nieświadomości niektórych mód...  😁
"fourth kind" byly chyba 3 momenty w filmie w ktorych mna wzdrygnelo bo "cos sie poruszylo" a ja akurat przysypialam.


poprieram, film kiepsko zrobiony, o ile sama historia według mnie mrożąca krew w żyłach tak przekaz już nie za bardzo.


Wczoraj z nudów obejrzałam Pan i Pani Kiler, amerykańska żenada. Podobno komedia a ja jakoś ani razu nie wybuchnęłam śmiechem.
Mój też, ale nie mogłem się oprzeć sprzedaniu tego jakże pociesznego newsa dalej. 😁 Już sobie wyobrażam jego nocne wycieczki z ziomalami po dzielni, bijatyki z metalami, wymienianie się rymami z raperami z przedmieść Detroit...
Ale to będzie kinematograficzny miażdżyciel! Stupid girls, coca cola and pop. 🙂

Czasem lepiej żyć w nieświadomości niektórych mód...  hihi Gdyby nie Justin Bieber, czy Christiano Ronaldo to nie wiedziałbym, jaki jestem męski...  😁
Podróże do kinowych klasyków powodują, że momentami czuję się jak nieczuły potwór  😵

Obejrzałam właśnie "Requiem dla snu", ponieważ chyba wszyscy go znają jako niesamowicie mocny film, pozycja obowiązkowa wręcz dla kinomana. I co? Nie mam pojęcia, czemu wszyscy tak ten film traktują - ot kolejna produkcja w cyklu "nie bierzcie drogie dzieci narkotyków, bo skończycie jak te biedne gnojki". Z których jeden nawet ćpać dobrze nie umiał. Wątek matki byłby ciekawy - gdyby odpuścili sobie w jej przypadku te dragi. Wtedy to by nabrało wagi większej, niż moralitet na temat prochów - to mogła być wspaniała metafora tego, że wszyscy jesteśmy w jakimś sensie narkomanami, że nasze życie to narkotyczny ciąg i wciąż szukamy nowej dawki. Ale nie. Nawet taki obiecujący wątek został sprowadzony do zwykłego "nie żryj piguł bo źle skończysz".
Muzyka może by mi się spodobała, gdyby nie była tak mocno wyeksploatowana. Montaż był niezły, ale znowu już widziałam jego parodię, więc resztki dramaturgii gdzieś uciekły.

W sumie nędza, ja tam nie widzę różnicy pomiędzy "Requiem dla snu", a produkcjami puszczanymi w telewizji polskiej żeby "uwrażliwić odbiorcę na problem narkotyków/anoreksji/koksowania".


Uff, jak dobrze, że nie jestem sama. Chciałabym kiedyś obejrzeć jakiś dobry film o narkomanach, który nie byłby przesiąknięty wszechobecnym smrodkiem dydaktycznym, przekazywałby coś więcej niż wałkowany w te i we wte morał. W sumie już bardziej niż ,,Requiem" podobał mi się ,,Trainspotting". I film z polskiej sceny offowej - ,,Że życie ma sens".

Za chwilę wychodzę na Shrek, lekka rozrywka po tym jakże męczącym upalnym dniu jest stanowczo wskazana  😎
The Slaughter Rule - bardzo dziwny film, nietypowo poruszona tematyka homoseksualizmu, bardzo przyjemnie ogląda się Ryana Goslinga i Davida Morsa. (tylko 7 seedów na torrentach, ale ściągnęło mi się w 1,5 h - ogólnie dziwię się, że film tak mało popularny, nie ma do niego napisów, z tego co wyczytałam nie był wydawany poza USA 🤔wirek🙂
Piła jako taka mi sie podoba ale raczej nie jako skery muwi a raczej film przy ktorym fajnie mozg pracuje zlepiajac wszystkie watki.
Zgodzę się z Tobą i Busch, że Piła przyjemne kino  😂 , ale psychologii bym w to nie wsadziła. Po prostu horror z pomysłem.


Wczoraj obejrzalam "Death girl" film fajny troche zeswirowany,dosc dziwnie sie konczacy watro obejrzec

Czy Dead girl?
Ja ogladalam "Czy slyszeliscie o Morganach?", bardzo fajny film, chociaz z tych lekkich i nieporywajacych fabularnie, jak to komedia romantyczna. Ale zabawny i przyjemnie sie oglada  🙂
Zanim zacznę moja litanię ;] filmów widzianych na urlopie 🙂 ( najpierw się rozpakuję) sypnę:
Kochankowie - nie nie nie i jeszcze raz nie takim filmom 🙂 🙄

Tomcio Grubasek szkoda że dzisiaj nie ma takich komedii 🙂
8 kobiet - dno, jedno wielkie dno
Jeszcze z serii 'rekfiem' Spun, sporo osób, które można nazwać gwiazdami kina (mickey Rourke, Mena Suvari, Brittany Murphy), też 'ryje mózg', wiele osób go porównuje do poprzednika... Jak się chce to można znaleźć przesłanie, czy to można nazwać komedią? Nie jestem w stanie jednoznacznie określić. W każdym razie film dla mnie był niesamowicie wciągający, obrazujący myślę dość dobrze co może się dziać w głowie 'ćpuna', w co może się wciągnąć człowiek z ulicy, któy chce tylko raz na jakiś czas zakosztować 'takiego' życia.
a więc no byłam sobie na urlopie w  wioseczce gdzie był zaledwie jeden sklep i 200 m do jeziora ;] Żadnych baletów ani knajp w promieniu 10 km, żadnych atrakcji oprócz filmów ;]
Dlatego nie bijcie mnie za miażdżące krytyki.
No to jedziemy :
Dziecko – nie wiem za co ten film dostał główną nagrodę w Cann ale dla mnie emocje są płytkie i pozbawione realności. Dodatkowo wielka mi rzecz że koleś sprzedał swoje dziecko. 🙄 Wszystko było  mętne i nudne.
Młody geniusz - bardzo sympatyczny film. Lubie historie które tak dogłębnie pokazują życie.
Kelnerzy – sympatyczna komedyjka , uśmiałam się  😎 😎
Szum morza- durna bajeczka japońska
Miłość Larsa- nie dotrwałam, wysiadłam po 40 min. Nienawidzę fetyszyzmu w tak skrajnym wydaniu.
Case 39- ogólnie nie oglądam  tego typu filmów dlatego…. No ale ten się spodobał. Miła odskocznia .. poza tym bardzo lubię Rene. Fakt, faktem… fabuła maglowana od wielu lat.
Joe Dirt- uwielbiam głównego aktora, mistrzowska komedia – szkoda że dzisiaj nie kręci się takich historyjek  😍 😅
Dorwać byłą,- Jennifer jak zawsze  w super kondycji  polecam
Ready or not – nuda o tym jak 10 letni chłopiec pragnie zostać cherlederką w szkole prowadzonej przez zakonnicę. Nudne jak flaki z olejem.
Miasteczko Hallowen- niestety Burton zawiódł mnie po raz kolejny 😲 🙁 🙄. Zmorzyły mnie te puste piosenki.
Flicka 2- piękne konie a  fabuła znana wszystkim.. nic się nie zmienia.. tylko ukazane w innym stylu: laska, koń, miłość do konia, rozstanie.
Plan B- nuda, miała być komedia romantyczna wyszedł zgniły omlet
Twój na zawsze- nuda na potęgę,
Zareczyny po Irlandku- kolejna nuda
Center stage 2,- nie pasowała  mi główna bohaterka- fabuła stara jak świat, po co kręcić 100 film o tym samym? Nie kapuje.
Nick and Norah- nie cierpię głównego aktora Michalea Cerę :emoty232:. Jak go widzę to nóż mi się w kieszeni otwiera . Beznadziejny aktor i ta flanelowa do bólu twarz. 😫, Jeśli chodzi o film to nie dotrwałam 15 min
Jaśniejsza od gwiazd - romans w skali zgniłych jaj.   🙄Cały film opiera się na rozmowach o poezji oraz jej tworzeniu i między tym wplatany jest wątek miłości.  Nie dla mnie takie monotematyczne pierdoły. W dodatku główny aktor 🙄.. wiotki niczym gałązeczka, w każdej chwili możliwa do złamania… eeeeee wole typ macho  😁
Amerykańska dziewica- niby durne ale momentami jest się z czego pośmiać 😁
Every Second Counts – fajne konie, siodła i nic więcej. 👀
Szpital Przemienienia- coś dla koneserów okupacji niemieckiej i szpitali psychiatrycznych  👀
Whisper-  diabeł , rzeźnia.. i opętane dziecko. Nic nowego.
to ja złodziej - po raz kolejny oglądam ( leci właśnie na tvp2) uwielbiam ten film
Cierp1enie czyżby podtekst do wapiny? 🙂 🤣 😁 😁
🤣 🤣 hehe
ale i tak uwielbiam ten film 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się