Uwierzę, jak (:cool🙂: -mi starczy wytrwałości i cierpliwości w pilnowaniu swoich złych nawyków (bo ja jestem wstrętny Rozpuszczaluch koni... :/) a... -on przestanie żebrać, i zacznie in general reagować na chociaż 2 fazę (bo tak żeby na 1, nieee... w cuda nie wierzę :hihi🙂
wiesz Sierra ja oglądałam kiedys filmik z 1 i mowilam ze nie wierzę by w yoyo kon mogł się cofnąć na kiwanie palcem a jak moj pierwszy raz sie tak cofnął to kopara mi opadła a cierpliwosci myslę ze ci starczy, jak są efekty i cieszą grzech przerwac
Może zacznę tak: Przyznaję się jestem totalnym laikiem (no może nie totalnym bo ... coś tam ... kiedyś tam ... gdzieś tam ... czytałam) i nie wiem czy mnie zaraz nie zjecie 😁 . Ale do rzeczy: od listopada dzierżawię kobyłkę. Wcześniej należała do dość znerwicowanej dziewczyny potrafiącej karać często i nie zawsze w odpowiednim momencie (chociaż sama nie wiem czy to ma wpływ na ...). No właśnie klacz jest bardzo dominująca. Lubi pokazywać kto jest górą, jednocześnie kłapać zębami przy oporządzaniu i co najważniejsze (i myślę, że od tego trzeba by zacząć) potrafi mi wyznaczać miejsca gdzie mogę ją dotknąć a gdzie nie. Najdziwniejsze jest to że te konkretne miejsca sobie zmienia jak jej się podoba. Najczęściej są to okolice szyi, głowy, czasami nóg. Wtedy się spina, marszcząc nos i próbując ugryźć. Czy mogę prosić o jakieś wskazówki? Czy trzeba by od początku zacząć od np. 7 gier i pokazać kto tu rządzi? Jestem trochę zagubiona więc proszę o pomoc :kwiatek:
Mia Być może nie jestem najlepszą osobą do udzielania takich porad, ale zanim sięgnęłabym do 7 gier, najpierw popróbowałabym coś pokrewnego, np. join up. Aby koń chciał przebywać z Tobą, aby podążanie za Tobą to była jego decyzja.
Ponieważ kiedy koń podąża za Tobą, uznaje Cię za przewodnika, a myślę że tutaj jest główny problem: klacz próbuje sobie Ciebie ustawić 😉
Kiedy ustalicie kto jest "szefem" a kto "stadem" zaczęłabym szeroko pojęte zabawy z zaprzyjaźnianie się.
Poprawcie mnie, jeśli głupoty opowiadam 😉 :kwiatek:
Ps. Halo halo jest tu może Averis? Bo mam dla niej obiecanie zdjęcia, jeśli jesteście w stanie jeszcze zdzierżyć mój i Czardasza widok 😁
Interesowałam się tym jakiś czas temu, był na starej volcie temat o nim. Ja jestem zachwycona tym facetem, założył swoją szkołę, jego uczniowie też wyczyniają takie cuda, jak on, konie są wykorzystywane w filmach i na pokazach. Nie ma tylko żadnych udostępnionych filmików i materiałów, tak jak PNH, czy Montiego, więc ciężko rozgryźc jak on to robi 🙂
Ok, to trzy kadry z dziś, i to z konkretnej roboty! 💃
Zaczęło się od przełomu (kamień milowy w naszej parellitycznej komunikacji :hihi🙂, czyli cofania w jeżu. Miałam dość ciągłej huśtawki między trzecią a czwarta fazą, zwłaszcza, że carrot - choć kosmiczny - mógł tego nie wytrzymać 👿
Więc zaczęłam groźnie tupać, "obniżyłam łeb" i zaczęłam sobie wyobrażać, że mam skulone uszy, i voila! Druga faza jak ta lala 😎, a potem to nawet i pierwsza! 😎 Tylko trzeba było się porządnie wkurzyć i ostrzegawczo skulić uszy 😁 A potem już poszło jak po maśle, wszystkie dalsze zadania wykonywał więcej niż dobrze. 💃 I można było chwilę odpocząć, i dać się poprzytulać 😉
Pozdrawiamy sznurkową ekipę :kwiatek:
ps. Sprzęt przeszedł crash-testy wzorowo, Kasia swoim fachowym okiem też oceniła je bardzo dobrze. Carrot był pomemłany, potargany i ponoszony w pysku przez Czardasza i ten też nie miał żadnych zastrzeżeń, więc generalnie bardzo bardzo POLECAMY 😀
No, niech czubek wie, kto nosi spodnie w tym związku 😁 - ja! 😁
I oczywiście, dzięki za miłe słowa :kwiatek:
W ramach zabawowego szału (bo dzisiaj też się bawiliśmy w berka już na sam koniec), zanabyłam - jak obiecywałam - Grubemu taki oto gadżet: tyle że jabłkowy. Ciekawe co na taką piłkę powie mój rudy Miś 😀iabeł:
Co do pytania Mii, to ja specjalistą nie jestem, ale moim zdaniem jak ktoś potrzebuje pytać na forum co zrobić z koniem dominantem to na pewno nie jest osobą z wystarczjącą wiedzą i umiejętnościami, żeby się samodzielnie za problem zabrać. Parę razy widziałam jak koń dominant potrafi zaatakować człowieka przy niewprawnej próbie zdominowania go. Niewprawny człowiek zareaguje ucieczką i tak koń wygra kolejną bitwę, i to taką dużą. A jak już to moim zdaniem dużo bezpieczniejsze jest próbowanie swoich sił przy pomocy 7 gier, ponieważ tam zabieramy koniowi dominację po kawałeczku, a w wypadku join up od razu próbujemy konia rzucić na kolana. I wystarczy przy odgonieniu nie mieć wystarczająco pewności siebie i popełnić najmniejszy błąd i sobie obejrzeć kopytka z niedużej odległości. Ba! Raz jak zawachałam się przy odgonieniu mojego Kucyka, który ogólnie jest koniem nieskomplikowanym i dość łatwo się poddającym się, to obejrzałam z niebyt komfortowej odległości jego tylnie podkowy na wysokości moich oczu. Brakowało centymetrów...
Co do pytania Mii, (...) wypadku join up od razu próbujemy konia rzucić na kolana.
Dementuje! 🤣 Ja swojego - nie tak grzecznego jak twój, i zdecydowanie bardziej dominującego konia - nigdy poprzez join up nie próbowałam "rzucić na kolana" 🤣
Może to był mój błąd 🙄 🤣
Zresztą, jak dla mnie kochana Gosiu :kwiatek:, znowu bawimy się w demonizowanie 😉 Jasne, że niewprawnie robiąc join up możemy dostać kopytem, tak jak w siedmiu grach przeprowadzonych bez pomysłu możemy zostać podeptani (jeż, gdy koń jednak nie ustępuje a wręcz napiera przy probie nacisku- jak mój :cool🙂, przy odczulaniu spłoszony koń może nas stratować (gdy nam nie ufa i ucieka od czynników, jego zdaniem "strasznych"😉, a w zabawie w przyjaźń może nas choćby ugryźć. Zawsze k-urczę coś 😉
Sznurka Reszta wyszła średnio, za to mam kilka fajnych z Kasią. Wieczorem wstawię, jeśli jeszcze nie macie dość 😉
Monny Ja ją przyhaczyłam w Ogłoszeniach Voltopirowych, natomiast identyczna jest na allegro (zdjęcie pożyczone z allegro), i wiem że można je dostać w Animalii 🙂
Pinesska Fajnie to wygląda: koń biega w kółko, a ty stoisz z naburmuszoną miną. Super! 😁
Może zacznę tak: Przyznaję się jestem totalnym laikiem (no może nie totalnym bo ... coś tam ... kiedyś tam ... gdzieś tam ... czytałam) i nie wiem czy mnie zaraz nie zjecie 😁 . Ale do rzeczy: od listopada dzierżawię kobyłkę. Wcześniej należała do dość znerwicowanej dziewczyny potrafiącej karać często i nie zawsze w odpowiednim momencie (chociaż sama nie wiem czy to ma wpływ na ...). No właśnie klacz jest bardzo dominująca. Lubi pokazywać kto jest górą, jednocześnie kłapać zębami przy oporządzaniu i co najważniejsze (i myślę, że od tego trzeba by zacząć) potrafi mi wyznaczać miejsca gdzie mogę ją dotknąć a gdzie nie. Najdziwniejsze jest to że te konkretne miejsca sobie zmienia jak jej się podoba. Najczęściej są to okolice szyi, głowy, czasami nóg. Wtedy się spina, marszcząc nos i próbując ugryźć. Czy mogę prosić o jakieś wskazówki? Czy trzeba by od początku zacząć od np. 7 gier i pokazać kto tu rządzi? Jestem trochę zagubiona więc proszę o pomoc :kwiatek:
Mia zaznaczam, że nie jestem "naturalną specjalistką" aczkolwiek tematem się mocno interesuję - piszę co JA bym zrobiła przy mojej dotychczasowej skromnej wiedzy 🙂
Wspominasz, że konik był w rękach osoby znerwicowanej, często kobyła była karana, pewnie nie do końca wiedziała za co. Jednocześnie jest dominująca co raczej wynika z chęci obrony przed tym co ją może czekać niż zwykłej agresji. Pobawiłabym się w zabawę w zaprzyjaźnianie po to aby odzyskać jej zaufanie, pokazać, że w Twoim towarzystwie nie ma się czego obawiać- jednoczesnie ugruntować Twoją pozycję jako przywódcy. Ta gra pozwoli zachowac równowagę pomiędzy przyjaźnią i dominacją.
Chodzi o to aby udowodnić koniowi, że nie skrzywdzisz go bez względu na okoliczności. Wystawiając go na różne stresowe sytuacje udowadniasz, że nic złego się nie dzieje; nie wystarczy tylko go głaskać ale z premedytacją "postresować" aby zrozumiał, że z Tobą jest bezpieczny.
Powinnać móc go pogłaskać po całym ciele, odczulać na straszydła aż do momentu kiedy spokojnie stanie czyli uświadomi sobie, że nie ma się czego bać. Ważne aby robić to rytmicznie, z usmiechem na twarzy, pewnością siebie aby wiedział, czego może się po Tobie spodziewać. Lina nie powinna być napięta, aby nie decydować za niego - to on ma dojść do momentu kiedy już czuje się niezagrożony czyli przełamie strach. Ważne też aby był skupiony na Tobie podczas zabawy.
Cierpliowści, małymi kroczkami wszystko jest do zrobienia - powodzenia 🙂
Sierra zaciekawiła mnie ta piłka, tylko muszę spróbować pożyczyć póki co i sprawdzić czy by się bawił - bo mój introwertyk olewa taki zabawki, wyraźnie daje do rozumienia, że on jest ponad tym 😉 Ale jak to pachnie (jest łasuchem) to może go jednak skusi...
Czy jest tutaj ktoś z dolnośląskiego a jeszcze lepiej z Kotliny Kłodzkiej???
W sznurkah jestem totalnie zielona a z chęcią bym zaczęła ale nie mam pojęcia od czego? No i tak sobie myślę, że najlepiej byłoby popodglądać kogoś kto się na tym zna i zasięgnąć rady
Pestka, gdyby tutaj nikogo nie było, któ mógłby pomóc wejdź na stronę SPNH, tam w zakładce Forum jest temat Spotkanie naturalsów ze Śląska - tak będzie chyba najszybciej skontaktowac się z tymi osobami.
Bejb może i trochę demonizowanie, ale chciałam tylko zwrócić uwagę, że lepiej w zabawy dominacyjne bawić się pod okiem kogoś doświadczonego, bo koń-dominant w niewprawnych rękach MOŻE, ale nie musi zrobić właścicielowi kuku. Bo sznurki i przyległości to nie, wbrew pozorom i temu co się wielu osobom wydaje, pusi pusi kochany konisiu.
Mia Ja tez bym uwazała na latające kpyta w join up, zgadzam sie z Koniczką. W siedmiu grach jest jednak spora kontrola przed kopami (przez w skrajnym przypadku narzędzie obrony -line i halter; widziałam walkę Sandry Pye z atakujacym przodem koniem). I dokładnie to co napisała McBetka. 🙂
Sierros 🤣 Podziwiamy, szczególnie te Twoje stulone uszy i pokornego Czardasza na ten widok. 😅
Sierra Muszę koniecznie poczytać coś o join up w takim razie. Może i nie pomoże w tym konkretnym przypadku (a może tak?) ale takiej wiedzy nigdy za dużo. Koniczka Może tak: trudno mi opisać całą tą sytuację i to na pewno też jest wada internetu wiadomo najlepiej zobaczyć i poznać na własne oczy. Więc musisz mi zaufać (albo i nie :hihi🙂 że to nie jest ten przypadek z gatunku: dziewczyn(k)a wydzierżawiła konia z którym nie potrafi sobie poradzić a konik ją targa wszędzie i zawsze. To wbrew pozorom bardziej złożony temat. Otóż klacz z gruntu rzeczy jest bardzo posłuszna. Potrafię wymóc na niej różne zachowania, nie mamy większych kłopotów z codziennymi sprawami. Problem raczej tkwi w tych mniej oczywistych rzeczach z punktu widzenia konia, którym mało kto się niegdyś zajmował. Częściej niestety wydaje mi się że ona mnie testuje niż naprawdę chce mnie zdominować. Podam przykład: czyszczę ją i nagle w którymś miejscu/momencie jest: O nie tam nie będziesz mnie dotykała! Wcześniej przerywałam czynność co wydaje mi się, że było błędem. Teraz raczej staram się "nie zwracać" uwagi i przekonywać ją, że dotykanie tam to coś naturalnego do czego musi przywyknąć. Uwierz mi, że jestem z gatunku osób raczej racjonalnie myślących, a nie tych "pusi pusi koniku". Kilka incydentów miałam i widziałam z końmi i to chcąc nie chcąc uczy pokory i posiadania oczu dookoła głowy. Gdyby klacz była naprawdę dominująca o kiepskiej przeszłości na pewno nie pisałabym się na pracę z nią. Co do wybory pomiędzy join up a 7 grami może faktycznie zaczniemy od tych drugich. Wiadomo zawsze zaczynaj od początku 😉 McBetka Cieszę się, że zrozumiałaś co chciałam powiedzieć (napisać). I ja też kierowałam się swoimi myślami o naszej pracy właśnie w tym kierunku. Bardzo chciałabym żeby takie naturalne zabawy trochę nas zbliżyły bo oprócz tego klacz jest raczej nie pozwalająca dotrzeć do siebie. W sensie fizycznym i psychicznym pozwala zbliżyć się osobom, którym naprawdę zaufa. Dziękuję :kwiatek: Doroteah W takim razie faktycznie zaczniemy od 7 gier nie chcemy latających kopyt 😁
Mia, Ja też dokładnie tak odczytałam wasz układ jak McBeatka i tak jak to opisujesz. Moja też podobnie była nieprzystępna (choć bez ataków), ale próbowała decydowac kiedy i jak ją dotykać itp. Jednak nawet jak masz spore doświadczenie to podobny koń wolny na round penie moze kombinowac jak się bronic- a to pozwala przypuszczać atak. A w zabawie- wymagasz mniej, kupujesz jakby konia po kawałku. A jak poznasz kilka schematów jej zachowań -kiedy i jak atakuje, wtedy można zacząc z join up. A optymalnie wtedy gdy juz przekonasz konia do siebie na tyle by nie myślał o atakach.
Dorotheah, Tak, tak nigdy nie miałam do czynienia ani z jednym ani z drugim w praktyce ale zrozumiałam, że na join up może rzeczywiście za wcześnie 🙂 Zaczniemy małymi kroczkami może niedługo będzie się czym chwalić.
Nie chce bronić swojej teorii, bo mi na tym nie specjalnie zależy w tym konkretnym przypadku 😉 ale czy nie od tego w ogóle zaczyna się przygodę z koniem metodą Monty Robertsa? Że jest to absolutna podstawa do dalszych kroków?
Tak Sierra w duzej części racja. Natomiast z moich obserwacji wynika, że przy mało wprawnym trenerze (który nie pracował z min. kilkoma spokojnymi końmi tą metodą), a agresywnym koniu jest spora szansa na atak. To duze i niepotrzebne ryzyko, moze głupota. I po co. Za często widziałam atakujące konie - gdzie atak wychodził z pozornie dosć mało dominujacych koni (podobnych jak w opisie Mii). Jak koń nie jest agresywny to faktycznie jest super wstep.
Jasne, ale jeżeli widziałaś agresywne konie i atakujące konie, to zaczynasz z nimi przygodę od ... zabawy w przyjaźń? Wtedy nie atakują? 😉
Zresztą znowu moim zdaniem demonizujemy, bo przy "niewprawnym trenerze" ZAWSZE jest szansa na atak, niezależnie od metody którą przyjmiemy, prawda? Nawet przy 7 grach jest taka szansa, moim zdaniem 😉
Może i demonizuje, ale za często byłam pod , miedzy, za, przed kopytami w życiu. 😉 Np. ten koń którego walkę widziałam z Sandrą był (podobno) z pozoru totalny miśkiem, bardzo rzadko wykazującym swą mocną dominacje, nieugietość przecinie zazwyczaj udawał podporzadkowanego, robił wszystko czego sie od niego wymagało. A dopiero w trakcie którejś z zabaw, zaczął atakować przodem Sandrę. Sandra w kolejnej dyskusji z nim przeszła przez ogrodzenie- zostawiając konia po drugiej stronie . I koń atakował jeszcze chwilę, po czym spasował, a wyczuwalna była kontrola instruktora nad bezpieczeństwem. Koń atakujący znajomych szczerze nie pamiętam od czego zaczynał. Na pewno nie od Montego ze wzgl. na bezpieczeństwo. A w zabawach parelliego przy koniach odchyłach- jednak ma się dośc duzą kontrolę (nawet dla mało wprawnych).
((Ale nie widzę sensu kontynuowania dyskusji tym bardziej, że sadzę, z całym szacunkiem, że ani Ty ani ja nie jesteśmy na odpowiednim poziomie wiedzy, doświadczenia do dalszej dyskusji; a delikatna sugestia juz nastąpiła)).
Kobitki, ja myślę, że wogóle z agresywnym koniem nie powinien pracować laik. I od tego należy zacząć. Oprócz Join Up niezbyt dużo wiem o metodach Monty Robertsa. Jesli chodzi o Prelliego to celowo cała praca jest podzielona na poszczególne poziomy, podczas których studenci rozwijają się, dojrzewają psychicznie, emocjonalnie i fizycznie. I ktoś kto opanował początki nie powinien się angażować w pracę z trudnymi, agresywnymi końmi. Tak samo jak ze źrebakami - tutaj też potrzebne są dużo większe umiejętności coby nie napsocić 🙂
Sierra, co do Join Up'u na poczatku pracy z koniem to zgodzę się w połowie. Myslę, że nie jest on potrzebny ale dobrze wykonany nie powinien zaszkodzić. Ja "przetestowałam" swojego konia Join Up'em z czystej ciekawości bo to mnie interesowało, owszem wyszło ale to wszystko. Dopiero po kursie L1 dla początkująch i ogromnej dawce wiedzy praktycznej widziałam efekty. Dlatego uważam, że rozpoczęcie pracy od razu metodami Parelliego, bez Join Up'u da oczekiwany efekt. Bo przecież wszędzie chodzi o to samo - idealne porozumienie 😀 i do tego dąży każdy naturalny system szkolenia koni.