Forum konie »

Wpływ treningu na wygląd. ZDJĘCIA.

Angelika, czytaj ze zrozumieniem  😵
Maniek - nie znam Cie i nigdy Cie nie widziałam na żywo  🙄

rewir, Likier - o proszę, a myślałam, że tylko ja mam takie zdanie  😉 No, ale nie ma co ciągnąć offa.
no wiesz różnie to bywa ; ) jeśli rewir pisze wie o kogo chodzi, a nie widziała tej osoby na żywo.

Moglibyście chociaż powiedzieć kto?
Nie. To by było grubą przesadą.
no wiesz różnie to bywa ; ) jeśli rewir pisze wie o kogo chodzi, a nie widziała tej osoby na żywo.
Nie przejmuj się, że Cię to nie dotyczy. Ja już taka inteligentna się urodziłam 😎
Mój koń chodzi lepiej niż kiedykowiek, a zakładam się, że gdybym wstawiła zdjęcia przeczytałabym, że "w porównaniu do zdjęcia tego i tego" nastąpił regres. Bo koń schudł, stracił karczycho i rozłupany zad. Zyskał mięśnie i jak na swoje możliwości zyskał na lekkości i jezdności, czyli mam 100% progres. Ale czy na zdjęciach bez wstawienia takiego obrazka:

Normalnie jakbyś opisywała Gniadolca  😉 . Czuję potężną zmianę w koniu od zeszłego roku, a na zdjęciach może wyglądać spektakularnie tylko wtedy, gdy zestawię ze sobą zajazdkę z późniejszymi fotkami.

Konia z rzędem temu, kto zauważy między tymi zdjęciami różnicę w kwestii umięśnienia:



A mimo to nie mam wrażenia, że od 1,5 roku stoję w miejscu - najwidoczniej do naszej roboty koniowi nie potrzeba więcej mięcha.
No i wydaje mi się, że często bardzo wiele w magicznej zmianie w pakera jest... zasługi tłuszczu. Szczególnie boleśnie to odczułam ostatnio, kiedy nagle konia się zrobiło mniej mimo zwiększanych obciążeń w czasie jazdy. Schudła i od razu wygląda jeszcze bardziej szczypiorkowato, niż wcześniej:

Nie powiem, wolałabym ją przerobić w hiper potężną górę mięcha i pozwolić trochę spuchnąć mojemu ego kiedy będę porównywać zdjęcia z kolejnych miesięcy. Ale najwidoczniej nasz skok mięśniowy już się dokonał i co najwyżej mogę wywołać w sobie efekt wow kiedy popatrzę na gniadą z czasów zajazdki:


Jakiś bardziej zdolny jeździec mógłby popchnąć to dalej, zwłaszcza kiedy miałby jeszcze nieco więcej czasu niż ja - ale cóż. Nie będę cierpieć z powodu wrednej kobyły, która postanowiła pozostać szczypiorkiem do końca naszej znajomości  😉
hehe, u mnie w pewnym sensie podobnie: uzywam coraz krótszych popręgów (koń traci brzuszek), a równocześnie siodło musze znowu poszerzyć 🤣 tymczasem koń - dla postronnych - wygląda bez zmian i nikt (poza trenerką) nie rozumie o co mi chodzi z tym siodłem :P


Ostatnio się nad tym zastanawiałam. Na ile wiarygodny, może być taki forumowy "efekt łał" bo koń został: zadbany, ruszony i zaopiekowany? Bo pomijam właściwe żywienie i suplementacje, bo dla mnie to składowa właściwego treningu. Zwłaszcza, że największe zmiany zachodzą nie pod wpływem tej "super łał muskulatury", tylko ta muskulatura pojawia się pod wpływem zachodzącej w koniu "super łał zmiany". Czy tylko ja mam takie wrażenie? Że muskulatura nie jest celem, a jest środkiem? Że zmiana w treningu, to zmiana w sposobie nie tylko jeżdżenia ale przede wszystkim myślenia? Że dążymy do uzyskania konia jezdnego, przepuszczalnego, wygimnastykowanego a nie "pakerka na słit foci"?  🙄

obawiam się, ze na forum, z racji tego, ze oceniamy tylko zdjęcia [bo na opisach "pracy" większości forumowiczów nauczyłam się już nie polegać...], nic innego nam nie pozostaje niż te nieszczęsne pakerki 😉
co nie zmienia faktu, ze co do zasady - zgadzam się z tym co napisałaś.

Abstrahuję od koni po prostu odkarmionych,nawet grubych, bo na takie "super łał zmiany" i "ale Ci się pakerek zrobił" mam szczerą alergię.

haha, czyli nie tylko mnie to doprowadza do furii 🤣
i oczywiście im koń grubszy tym więcej orgazmicznych achów i ochów... aż po sam kres - kiedy za wygląd chwalony jest kon chorobliwie gruby :/
ale - jak już wiele razy pisaliśmy - łatwiej konia utuczć na opasa rzeźnego, niż wziąć się w garść i zabrać za porządną robotę.

Mój koń chodzi lepiej niż kiedykowiek, a zakładam się, że gdybym wstawiła zdjęcia przeczytałabym, że "w porównaniu do zdjęcia tego i tego" nastąpił regres. Bo koń schudł, stracił karczycho i rozłupany zad. Zyskał mięśnie i jak na swoje możliwości zyskał na lekkości i jezdności, czyli mam 100% progres.

jedno mogę zagwarantować - coś takiego zyskuje moj szczery podziw i gratulacje - ponad podziałami.
Caroline Chociaż tyle dobrze, że nie jestem jednak tak do końca w swych przemyśleniach na temat treningu i muskulatury odosobniona. Pomijam, że miałam wrażanie, że zostałam sama w swoim zachwycie dla "nierozłupanego" zadu swojego konia 🙄 😉

Ad. grubych koni, cóż, to moja prywatna krucjata. Z wiadomych powodów.

Bush Ależ na wszystko przyjdzie czas! Będzie chodzić coraz lepiej, będzie umiała coraz więcej, będzie inaczej pracowała to i jej ciało się zmieni. Jeśli dodatkowo nie zaśpisz przy tym w sprawie żywienia, do gniada jeszcze Cię zaskoczy. Pod każdym względem 😉

Bush Ależ na wszystko przyjdzie czas! Będzie chodzić coraz lepiej, będzie umiała coraz więcej, będzie inaczej pracowała to i jej ciało się zmieni. Jeśli dodatkowo nie zaśpisz przy tym w sprawie żywienia, do gniada jeszcze Cię zaskoczy. Pod każdym względem

Problem w tym, że ten czas nie przyjdzie  🙁 . Nie mogę zostać w mojej ukochanej, zapadłej dziurze jeśli planuję jakiekolwiek studia  i jakąkolwiek perspektywiczną pracę. A gniadek nie może pojechać ze mną - nie jest moja i nie ma szans, by stała się moja, czy też "moja" przez dzierżawę.
To od początku miała być znajomość z datą ważności, chociaż upływ czasu mnie niemile zaskoczył 🙁 .

Sprawę żywienia niestety już zaspałam  🤦 , teraz czeka mnie odkarmianie konia.

2010 rok




Caroline, wiem że to po prostu niemożliwe, ale na tym zdjęciu wygląda jakby uniósł Ci się tył siodła? 🤔
kenna, raczej nie możliwe, to żel pod siodłem, nawet go widać, przyjrzyj się
Caroline nie chciałabyś "pożyczyć" sobie na jakiś czas mojego śledzika?  🏇
tymczasem koń - dla postronnych - wygląda bez zmian i nikt (poza trenerką) nie rozumie o co mi chodzi z tym siodłem :P


bo największą zmianę zawsze dostrzeże trener 😉
moja trenerka wsiadła w niedzielę na Belfasta i powiedziała, że jest duuuży postęp, w wyglądzie konia i przede wszystkim w jezdności. No, ale tak jak już było powiedziane wiele razy - tego nie da się pokazać na zdjęciach 😉
Poza tym sami widzimy zmiany, nawet te najmniejsze. Ja zauważyłam dwa 'rosnące' pośladki 😁 I jestem z nich dumna, bo są to mięśnie, a nie odkładające się sadełko.
witajcie!!
zarejestrowalam się tutaj przede wszystkim dla tego wątku. Nie oglądnęłam jeszcze wszystkiego jednak już nadziej w moim sercu rośnie!!!!zobaczylam siwego konia Darlogi i jego metamorfozę i to mi wystarczy żeby optymistycznie patzreć w przyszłość. Chwilowo nie wstawię mojej 4 latki która pod moim okiem jest dopiero 2 miesiąc. Być może jak się odważę to wstawię jej fotkę z początku kwietnia. Najbardziej ze wszystkiego jest (była) podobna do tego siwego Darlogi....
a ja jeszcze tylko dorzuce od siebie: czy rekreacyjna jazda 2x w tygodniu to trening?  😎
No można nazwać to treningiem,  jeśli koń już rekreacyjnie nie chodzi i pracuje się z nim pod okiem trenera lub instruktora.
kujka oczywiście, że można nazwać to treningiem, ale SIEBIE, swojego dosiadu,itd bo treningiem KONIA to ja bym tego nie nazwała... 🙄
kujka, dużo ludzi nadużywa tego słowa niestety :P

Maniek, a z kim teraz jeździsz?  👀
w piątki od czasu do czasu z olą jeździłam ; ) teraz z anią i niedługo może ola znów wróci na wakacje.
No można nazwać to treningiem,  jeśli koń już rekreacyjnie nie chodzi i pracuje się z nim pod okiem trenera lub instruktora.


Pustostan umysłowy, słowne pustosłowie... co by nie powiedzieć: bzdura  🙄
Tening to intensywna praca zarówno konia jak i jeźdźca pod okiem trenera prowadząca do progresu zarówno konia jak i jeźdźca. Conajmniej 5x w tygodniu. Czy tak wyglada Twoja praca z koniem ?
kiedyś tak . teraz już nie i tylko dwa razy w tygodniu ; )
Maniek, ile my Ci już to tłumaczyłyśmy kiedyś z dziewczynami, a ty nadal nawet tutaj osób z forum nie rozumiesz..  😵
Oczywiście, że jazdę 2 razy w tygodniu nie można nazwać treningiem... Tak jak powiedziała tulipan, te 5 razy żeby konia nazwać "w treningu". Bynajmniej moim zdaniem. :kwiatek:
Bynajmniej moim zdaniem. :kwiatek:

A ja proponuje sprawdzić w słowniku różnicę między znaczeniem: "bynajmniej" a "przynajmniej", oraz sugerowane konteksty dla tych słów.

edit: http://bynajmniej.pl/bynajmniej-to-nie-przynajmniej
kenna, Fantazja to zdjęcie robiła, więc możesz jej zaufać 🙂 pod siodłem jest podkładka żelowa, stąd wrażenie, ze tył siodła jest w powietrzu, bo nie lezy bezpośrednio na czapraku tylko na prawie przezroczystej podkładce.

adriena, niestety mój darmozjad pochłania wszystkie moje zasoby - na drugiego konia mnie nie stać, a z pierwszego nie zrezygnuję, bo już za dużo w niego zainwestowałam 😉

Maniek, rekreacyjne przejażdżki 2 razy w tygodniu to NIE jest trening. koniec kropka.

...no właśnie - to miałam na myśli pisząc, ze nauczyłam się już nie polegać na opisach "pracy" większości forumowiczów...
Acha, czyli, że ja jak jeżdżę raz w tygodniu do jednego trenera i jeżdżę na jego koniu i raz w tygodniu do drugiego trenera i jeżdżę na innym koniu, i jeżdżę 2x w tygodniu (3 jak się poszczęści) na moich koniach, bo mogę tylko w weekendy (codziennie 90 km nakręcać jest niemożliwe) to nie mam treningów, tylko rekreacyjne przejażdżki?

Dobrze wiedzieć. Zwłaszcza, że u moich koni, mimo tego, można zauważyć progres? Wolniejszy, ale jednak.
Nie raz już był temat klepany i wnioski były różne.
Jeśli jeździsz na koniu trenera z trenerem, to Ty masz treningi, a nie koń, nie?  😉

Od jazd rekreacyjnych prowadzonych z głową, koń również może się zmieniać na plus. Jak najbardziej. I mój jest tego przykładem. Jeżdżę kilka razy w tygodniu. Swego czasu starałam się to robić bardzo na poważnie, pracując nad konkretnymi problemami końskimi. Wypracowałam u konia fajne mięśnie, kondycję itd itp, ale nie powiedziałabym, że "miałam konia w treningu".

Temat nie raz wałkowany. Dla jednego trening, dla drugiego jazdy. Według niektórych osób, jeśli jazdy nastawione są na to by progresował i koń i jeździec i jeśli podczas każdej jazdy staramy się być lepsi niż poprzednio, to już jest to trening.

Dla mnie NIE. Dla mnie trening to cały plan treningowy, ściśle zaplanowany i realizowany z olbrzymią systematycznością nastawiony na osiągnięcie jasnych i konkretnych celów w ściśle określonym czasie. Plan treningowy ustala z góry trener modyfikując go w razie potrzeby. Koń w treningu to jak sportowiec w treningu. Na pewno nie 2 razy na tydzień. Oprócz jazd powinny być zaplanowane dnie na odpoczynek, na relaks. Jazdy również kondycyjne. Odpowiednie żywienie. Dla mnie to również elementy składowe treningu.
Tunrida, 100% racji, ale do niektórych to i tak nie dotrze...
Uch, wymysł dzisiejszych czasów czy co... Nagle koń, który chodzi 2 razy w tygodniu już nie wychodzi na jazdę tylko na trening, koń ledwie przełażący przez kawaletki i skaczący coś raz w miesiącu jest oczywiście w treningu skokowym, a koń chodzący 3 razy w tygodniu po ujeżdżalni stępem, kłusem i galopem - jest oczywiście w treningu ujeżdżeniowym.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się