Jak dla mnie wypowiedzi że koń został nakarmiony i tyle są bardzo krzywdzące. Konia znam osobiście, właścicielkę też i to, co zrobiła z tym koniem to na prawdę kawał dobrej roboty. Widziałam konia na początku ich przygody, widziałam na co dzień przez jakiś miesiąc i widuję co jakiś czas. I twierdzenie, że zmiana wynika z irokeza, są przynajmniej nie na miejscu 🙄. kasieq(; Ty wiesz, że ja to Wam bardzo kibicuję zawsze 🏇
darolga ludzie są podli... a zazdrość przemawiająca przez niektórych, może na prawdę sprawić komuś przykrość... i ta osoba, która tak nagle zmieniła zdanie nt. Siwej, jest najzwyczajniej w świecie przeogromnie zazdrosna 😉 i ciesz się, że ma Ci czego zazdrościć 😉
Darolga, właśnie dlatego zdecydowałam się na kupno swojej Rudej. Nie była zabiedzona, wyglądała, jak pączek, osiem lat pastwiskowania, tyle, że trudna, więc nikt się do niej nie palił. Mimo, że byłam w innej sytuacji niż Ty - miałam konia przez rok na wyłączność i raczej 100% pewności, że, jak z nią coś zacznę robić, to nagle nie wyjedzie spode mnie, to jednak doszłam do wniosku, że jak mam inwestować, to najbardziej opłaca mi się inwestowanie w swojego konia. I jakaś taka jestem spokojniejsza, chociaż wiem, że dużo osób pukało i nadal puka się w czoło, po kiego grzyba kupowałam, skoro nie musiałam, bo wiem, że ona już będzie ze mną, że cokolwiek się stanie (tfu, tfu), to wszelkie decyzje będą należały do mnie. Po przykrych doświadczeniach, gdzie dostawałam dzikusa, a pozbawiano mnie anioła - wolałam trzeci raz nie ryzykować.
Nie mniej trzymam za Was kciuki, bo od dłuższego czasu śledzę Wasze losy na forum i mam nadzieję, że jednak kiedyś będzie to Twój koń. Na razie masz przynajmniej Koraba, który z tego, co się orientuję jest Twoją własnością i jego nikt Ci nie zabierze.
A za to, co zrobiłaś z Siwą już kiedyś pisałam i powtórzę: wielki 👍 .
pracę, można powiedzieć, dopiero zaczynamy ;] nieodpowiedni trener, potem jego całkowity brak, na pewno dobrze na nas nie wpłynęły.. ale człowiek uczy się na błędach 😡
za rok, mam nadzieję, będziemy miały Wam więcej do pokazania ^^
Burza racja, może i się zbyt uniosłam. W każdym razie mogę potwierdzić, że to nie tylko zmiana spowodowana odkarmieniem i ścięciem na irokeza, choć to na pewno też ma znaczenie. Odżywiona na pewno znacznie jest, ale przypakowała też nieźle 😉.
No i super, Ascaia też tak twierdzi, nie mam powodów wam nie wierzyć, mimo że dla mnie zdjęcia pokazują zmianę sposobu pracy, utycie i zmianę fryzury. Uwierz, ale wielu by dało chociaż za zmianę spowodowaną żywieniem 🙂 Więc luzik 🙂
Wiem wiem 😉. Sama właścicielka się już wypowiedziała, nt. swojego dotychczasowego trenera itp, sama wie najlepiej :P. Jak dla mnie to już zmiana jest ogromna, a jeżeli teraz trafią lepiej, to za rok zobaczymy dużo większą zmianę 🙂.
Niesamowite są takie wątki... W wielu przypadkach aż trudno uwierzyć, że na zdjęciach jest ten sam koń - i że przemiana ze szkapki w lukrowane ciacho jest możliwa...
Kucuniowy w momencie zakupu - koniec października 2008:
Fajnie, że Kuc pojawił się niedawno po siwej darolgi - bo widać dzięki temu, jak bardzo mogą różnić się metamorfozy pomiędzy sobą. Nie umiejszając zasługom jeździeckim darolgi, siwa poza treningiem dostała dobrze jeść, a końcowy efekt (zwalający z nóg) jest efektem nie tylko pracy, ale też zwykłego zaopiekowania się koniem. Przemiana jest totalna; z konia, który wygląda jakby miał zanik mięśni (i właściwie możnaby mieć wątpliwości, czy na takim koniu można jeździć bez szkody dla niego) na potężne smoczysko.
Natomiast w przypadku Kuca szczena na pierwszy rzut oka nie wpada z zawiasów, oczy nie wypadają z oczodołów, a myszki komputerowe nie odłączają się z wrażenia. Ale wydaje mi się, że mimo to metamorfoza jest ogromna i wynika wyłacznie z pracy. Na pierwszej focie widzimy konia, któremu w zasadzie nic nie brakuje. Odpowiednia warstewka tłuszczyku obecna, mięśnie niezbyt rozłożyste, ale też są. Koń wygląda, jakby był drobniutkim, malutkim kucuniem bo taka jego uroda, a nie z powodu złej jazdy. Drugie zdjęcie pokazuje, jak bardzo mylił się każdy, kto sądził, że kucunio zawsze będzie cieniutki. Bo Kucunio niezaprzeczalnie zmienił się i rozrósł we wszystkie strony. Nawet ksywa już nie bardzo do niego pasuje 😉 . Na pierwszym zdjęciu wałaszek, a na drugim ogier rozpłodowy, któremu testosteron rozpycha mięśnie na wszystkie strony - a jednak, na pierwszym zdjęciu ten koń również był ogierem 😉 . I nie ma wątpliwości, że do takiej metamorfozy przyczyniła się wyłącznie dobra praca - bo już w pierwszej odsłonie koń był dobrze odzywiony i przeciętnie umięśniony.
Wiem, że wyjdzie iż chwalę ku chwale KWA 😎, ale cóż: jestem pod nieustającym wrażeniem JAK ten koń się PRZEBUDOWAŁ, nie nabudował, a przebudował właśnie. 😵
Znam osobiście Groma od co najmniej 2006 - jeśli nie dłużej - i za każdym razem jak go widzę: plecy, zad, szyję, zaskakuje mnie jak treningiem można poprawić co to Bozia dała.
Trudno, ku chwale KWA - Goś, szacuneczek. I obym z Czardaszem chociaż połowę tego wyrzeźbiła 👍
Cokolwiek kryje się pod akronimem KWA (bo dobrze rozpoznałam, że to akronim? 😉 ), jeszcze tego nie mam - a mimo to uważam, że przemiana Groma jest jedną z tych sztandarowych w tym temacie :kwiatek: Na ostatnim zdjęciu widzimy naprawdę przystojnego i wyględnego jegomościa z porządną muskulaturą, natomiast na pierwszym - pozwólcie, że nie skomentuję. Koniczka- doskonała robota, masz powody do dumy 🙂
onieee, kolejna zdjęcia podstawia! zwłaszcza to pierwsze! toż to nie ten sam koń! Grom z ostatnich zdjęć, a toto z pierwszych... ne ma porównania! gratuluje roboty!jestem pod ogromnym wrażeniem!
bush, zaraz poszukam w tym wątku zdjęć, które sama wrzucałam - konia Doti - zmiana też wyłącznie pod wpływem treningu. oczywiście nie tak spektakularna jak te od chabety do konia (zawsze mniej obśliniania monitorów to wywołuje u forumowiczów :hihi🙂 ale moim zdaniem, jakby to ująć... lepsza? mimo wszystko - sztuką jest konai mądrze jeździć... tak jak sztuką jest konai nie zapasc jak prosiaka 😉
tak, nie zaczynała od zabiedzonej chudzinki po-rekreacyjnej, jak wielu z nas. niektórym może się przez to wydawać, ze kon sie zmienił, ale nie w sposob spektakularny. ale za to zmiana w jej koniu to nie jest efekt odkarmienia a ciężkiej, solidnej i regularnej pracy. Tak powinien wyglądac wlaśnie "wplyw treningu" (z którego własnie, nawiasem mówiąc, wyciągnęłam jej post 😉)
Ja ze swojej strony moge tylko dodac, ze właśnie takiej zmiany jak ta jakiej doświadczyła Doti, najbardziej zazdroszczę i pożądam - zdrowy kon rozbudowujacy swoją siłę wraz z postepami w wyszkoleniu. I jeszcze jednego bardzo zazdroszczę i szczerze gratuluję: że to nie koniec mozliwości tej pary, że dalej trenują, dalej się rozwijają i kolejne laury są przed nimi do zdobycia. ...ot, zwykły zywot konia sportowego 😉
Brawo Doti!
(ale jej posłodziłam, co? 😉 i dobrze! zasłużyła sobie! 🙂😉
Caroline - Doti pokazała taki sam typ zmiany, jak w przypadku Kuca. W momencie rozpoczęcia współpracy tragedii nie było i koń wyglądał nieźle, a potem okazało się, że może wyglądać zdecydowanie lepiej. I można ten wygląd przypisać jedynie dobrej pracy, bo cała reszta już wcześniej była na niezłym poziomie.
My z gniadą musiałyśmy zacząć koksować od nowa, gdyż w te wakacje zaliczyłysmy 2,5 miesiąca przerwy - więc na razie zaliczamy etapy puchnięcia, które są voltowiczom doskonale znane 😉
Strucelka Hm, Caroline chyba nie starała się być skromna... ale nie mogę odpowiadać za nią. Myślę, że nawiązała do postu Bush w związku z jej komentarzem że zmiana Kucunia Quanty choć nie jest tak spektakularna jak niektóre tutaj, to że jest ona równo cenna a może nawet cenniejsza, ponieważ tutaj może być mowa w zasadzie tylko o treningu (bez aspektu: odrabiania, żywienia&suplementacji ponad standardowe itp).
Bo - nie wymawiając i bez urazy - ale przykład Casanovy to klasyczny przykład: "od chabety do konia", a zdjęcia które zacytowałaś są tego potwierdzeniem, jakby nie było.
I nie zamierzam tu robić za niczyjego adwokata, po prostu zgadzam się, że że są zmiany kompleksowe (żywienie, odrabianie, re-ujeżdżanie itp.) ale zdarzają mniej spektakularne acz bardziej adekwatne do tego wątku, czyli te związane strichte z treningiem, w pełnym znaczeniu tego słowa.
Sierra też jestem zdania, że Kucunio Quanty przeszedł ogromną zmianę prawdopodobnie tylko dzięki dobremu treningowi 😉 Ale jestem też zdania, że koń Caroline z roku 2007 nie przypomina tak strasznej 'chabety' jak niektóre konie w tym wątku pokazywane (na które strach by było wsiąść). I popieram Twoje zdanie co do przemian, które sprawiła dobra opieka, a które stricte trening 😉
niestety dokładnie tak jak napisała Sierra - moj Kaszek to przykład "od chabety do konia" (zwłaszcza przy porównywaniu zdjęć z 2007 roku z jakimikolwiek innymi). jeśli porównam jakieś jego zdjęcia z końca 2008 roku z fotkami z 2009 roku, to byc moze będzie można mówić o wpływie treningu a nie odkarmienia i jeżdżenia.
z resztą, to co wyciełaś z mojego postu cytując:
u mojego zmiana spowodowana wszystkim - i treningiem (zmiana sposobu jeżdżenia, zmiana trenera, zmiana ilości jazd, inne wymagania podczas jazd - w sumie: wszystko się zmieniło 🙂😉 [glow=red,2,300]i odżywianiem (z samego owsa na owies+musli+sieczka+suplementy) i ogólnie - zmianą opieki. [/glow]ale do obu wątków fotek wrzucać nie będę 😉
wyjaśnia tę wątpliwość 😉
dlatego właśnie nawiązując do postu bush pisałam o koniu Doti a nie o moim 🙂 mój - zwłąszcza na zacytowanych fotkach - to zupełnie inna inszość niż zmiany Kucunia Quanty i Jorka Doti - czego mam pełną świadomość 🙂
Strucelka Hm, nie bardzo wiem jak to napisać, aby nie wyszło niegrzecznie i aby nie wyszło że próbuje komuś sprawić przykrość - bo nie próbuje - ale jak przypomnę sobie zad, szyję ale przede wszystkim grzbiet to mam ochotę się nie zgodzić. Wyglądał jak inne "rekreacyjne" - w bardzo złym tego słowa znaczeniu - konie. Natomiast dywagowanie czy był chabetą, czy nie był, czy nie był aż taką chabetą... to już kwestia przymiotników i jest to zbyteczne. Grunt że nie startowali z poziomu konia sportowego, mało czy dużo sportowego, startowali z półki dla "odrabiaczy" i to moim zdaniem jest bezsprzeczne.
Zresztą, startowało z tej półki 80% bohaterów tego wątku, jeśli nie więcej...
edit: Ad postu Caroline, nic dodać nic ująć. Oto mi jedynie chodziło... 😉
A to jest trening czy "od chabety do konia" ?? Pierwsza fota kon rozpoczynajacy trening (po roku wstepnego blakania sie pod siodlem) --> pazdziernik 2007. Ostatnia fota kon chodzacy P --> kwiecien 2008. Dalszego ciagu niestety nie ma.
Klami to jest wszystko w jednym, nawet "od zera do bohatera" i oby nastąpił ciąg dalszy, bo bohaterowie się nie poddają 😀
Bardzo mocno trzymam za Was kciuki - za Twoja siłę i wiarę, za Tenora wytrwałość i cierpliwość, a także za to żeby dr Golonka stał się Waszym bohaterem.
Koń Caroline wiadomo... 😉 w czołówce przemian, koń Koniczki tak samo rewelacyjna metamorfoza, super.
Klami, dla mnie Twój koń wyglądał i wygląda OK, raczej nie widać jakiś szczególnych przemian w pozycji stój, natomiast może w ruchu byłoby więcej widać, bo wtedy muskulatura pracuje, koń się inaczej ustawia itd. Generalnie konia miałaś fajnego i nadal masz fajnego 🙂. Natomiast Milusia odrobiła niezłe zadanie domowe, dla mnie bomba! Gratuluję 🙂
breakaway – to prawda, niestety... cieszę się, że zazdrości, bo to świadczy o tym, że pokazałyśmy, że potrafimy, ale z drugiej strony mogę przez to bardzo łatwo stracić to, na co tak długo pracowałyśmy... eh.
Lanka_Cathar – i taka jest prawda. Nigdy nie masz pewności. Żebym tylko te 2-3 lata temu wiedziała, że tak się nasze losy potoczą, to kupiłabym ją wtedy. Eh. I dokładnie. Korab jest mój i mój będzie i to mi daje motywacje do robienia dalszych postępów w jeździe i koniu – bo wiem, że robię to teraz dla siebie i nikt mi tego nie odbierze. Bardzo dziękujemy za ciepłe słowa.
quanta – aleś karczycho wypracowała! Super!
busch – tu nie ma co umniejszać, wpływ treningu u Siwej to zaledwie 25% całokształtu. Koń przede wszystkim został odżywiony i zadbany. I w zamian za tę opiekę oddał wszystko co miał – serce i ogrom starań, bo talentu i predyspozycji to tam nigdy nie było 😉 Co do jazdy na koniu w takim stanie – treningi przez duże T to to nie były, ot rekreacyjna jazda z zapraszaniem konia do dołu, początki zupełnie bez kłusa ćwiczebnego i pełnego siadu, lekka robota i lonże. Koń był pod opieką weta, miał sprawdzane regularnie plecy. Z punktu weterynaryjnego jej to nie szkodziło, ale nie wiem, jak kobyła wypowiedziałaby się na ten temat ze swojego punktu i czy nie odczuwała dyskomfortu – tego nie wiem. W każdym bądź razie to ona cieszyła się wtedy, że ktokolwiek ma ochotę ją wyczyścić i nie pokazywała żadnego sprzeciwu podczas jakiegokolwiek mojego działania (albo było jej już wszystko obojętne – nie wiem). Na pewno przeze mnie i nasze kiepskie początki z powodu mojej nieudolnej jazdy trochę się wycierpiała. Czasu nie cofnę. Mogę tylko teraz wyciągnąć wnioski na przyszłość i wiem, że jeżeli kiedykolwiek trafię jeszcze na konia w takim stanie, to pracę z nim zacznę inaczej i cały plan treningowy będzie zupełnie inny. Tak czy siak, praca z Siwą metodą prób i błędów dała mi wiele do myślenia, teraz, bogatsza o wiedzę, doświadczenie i umiejętności (i podwójnie zmotywowana – bo robię swojego konia) zabieram się za Koraba. W jego przypadku jest z górki – koń zadbany, poprawny, tamto, siamto (i to nie do końca tak z górki... prościej zadbać o trupa i zrobić z niego konia niż wypracować z konia umięśnioną maszynę )– ale i ambicje większe i apetyt na coś więcej niż czworoboki i parkury L.
Koniczka – o cholera! To to to... to coś na pierwszym... a to to.. to CUDO na ostatnim... JA CIEEEEE!
Doti – respect!
caroline – Ty wiesz ... Ty wiesz... No rewelacja!
Klami – ciąg dalszy będzie, uwierz mi 🙂
milusia – dobra robota!
Na dobrą sprawę, do tego wątku powinnam wrzucić foty Siwej już jak była odkarmiona i zadbana, ale nieumięśniona i foty ze szczytowej, końcowej formy. No ale już po ptokach, trochu nieadekwatne zdjęcia dałam, więc teraz nie będę się powtarzać i zanudzać 😉