Ależ ja sama napisałam, że chodzi nie o umiejętności, a świadomość. Umiejętności są następstwem świadomości. I nigdzie nie napisałam, żeby cokolwiek to miało związek z intelektem, chociaż praktyka pokazuje czasem inaczej.
Może przenieście ten temat do interpretacji zdjęć np :kwiatek: ? Bo robi się powoli za przeproszeniem burdel ; ) Zamiast oceniać zmiany i zdjęcie wykłócacie się wciskając swoje racje na temat "treningu 😉
Ascaia,Trening to proces zmierzający do doskonalenia umiejętności. Są owszem, różne definicje treningu. Różne definicje sportu także. Prawdopodobnie dziewczyny zakładając wątek miały na myśli trening sportowy lub prawie-że-sportowy (kłopot z definicjami). Proces – uporządkowany w czasie ciąg zmian i stanów zachodzących po sobie. Nośnikiem każdego procesu jest zawsze w efekcie jakiś system fizyczny. System (stgr. σύστημα systema – rzecz złożona) – obiekt fizyczny lub abstrakcyjny, w którym można wyodrębnić zespół lub zespoły elementów wzajemnie powiązanych w układy, realizujących jako całość funkcję nadrzędną lub zbiór takich funkcji (funkcjonalność). A to dla ambitnych: www.archiwo.pl/document/4612/download.html oraz definicje sportu
Brak autokrytyki i sztuczna skromnosc🙂 wyrosna, zrozumieja, to zrobi im sie glupio ze plotly farmazony, a na razie totalny brak swiadomosci🙂 popatrzcie sobie dziewczynki na quante jak jezdzi i pomyslcie ze skoro taki jezdziec z takimi konmi nie dorabia sobie dumnej ideologii to moze w waszym wypadku tez warto popracowac nad soba i swoja swiadomoscia jezdziecka, a nie tylko nad tym zeby byc w swoim mniemaniu zajebistym?🙂 i powtorze zbierac to w wiekszosci przypadkow, w tym moim zeby nie bylo, mozna pranie ze strychu albo szczeke z ziemi, ale z koniem to do zebrania nam daleeeeeeko. warto by chociaz rozrozniac te pojecia zeby sobie wstydu nie robic. 😎
Mnie najbardziej przeszkadza to, że aronka deprecjonuje rekreację i rekreantów, uważając ich za coś gorszego.
Zresztą, abstrahując od tego co mówią dziewczyny, to samo jest z odwiecznym sporem czy osobę uczącą nazywać instruktorem czy trenerem. Niby formalnie sprawę załatwia papier, ale wszyscy wiemy jak to jest.
Dziewczyny nie ma co dyskutować, bo Aronki i Almiry nie przekonacie. To jest właśnie rekreacja! Myślą, że "rekreacja" to jazda w szkółce, w kółko i im to faktycznie ubliża, a "trening" kiedy już jeździsz sama bez instruktora (albo i z) i coś tam próbujesz rzeźbić. Ja rok temu też tak "trenowałam".... 🙂 Jeździłam, skakałam, nawet na zawody jeździłam i coś wygrywałam. Teraz dopiero widzę, że wtedy po prostu jeździłam i przeskakiwałam przeszkody i pomimo, że koń się rozwijał, robota szła na przód to nie był to trening. Wtedy rozstawiałam sobie na placu przeszkody i skakałam, coraz wyżej i jak koń przeskakiwał to dobrze, nie? Trening był? był, bo koń skakał :P Teraz wiem, że nie, bo na treningu samo przeskoczenie przeszkody to najmniejszy problem. No, ale wtedy "trenowałam" i jakby mi ktoś powiedział, że to rekreacja to pomyślałabym, że głupi. I tak samo Aronka czy Almira... dopóki nie przejdą poziom (lub dwa) wyżej to nie dadzą sobie wmówić, że nie trenują. Swoją drogą teraz też uważam, że trenuję (ale nie konia, bo mojego konia i mnie trenuje trener), ale teraz jak mnie ktoś zapyta na jakiej podstawie uważam, że to trening i stwierdzi, że to za mało, że to ambitna rekreacja to nie będę się kłócić. Zwał jak zwał, mam cel i go realizuję, nie potrzebuję nazywać tego "szportem".
aronka Jeśli tylko koń pracuje prawidłowo, to dlaczego nie ? W pracy z młodym koniem trzeba mieć jakiś plan, założenie treningowe, oczywiście modyfikowane przez aktualną formę konia 😉
Nie zawsze jest miło i różowo, jeśli jest problem to trzeba go rozwiązać, jeśli koń się buntuje to muszę ten problem przejechać a nie rzucić wodzą i jechać do lasu.
Jak tak robisz to żaden trening tylko męczenie zwierza (męczy kobyła jesteś :wysmiewa🙂 i raczej do poziomu GP czy nawet poprawnego N tą droga nie dojdziesz. Jak ci się młody koń buntuje, to znaczy że TY popełniasz gdzieś błędy i jedyną drogą do ich poprawy jest właśnie jazda w teren i galop, galop, galop. cały proces TRENINGU młodego konia doskonale opisany jest np. w książce "Konia kształtuje jeździec". Płynie z niej także piękny wniosek - celem treningu nie jest możliwość wykonania na koniu jakiś tam elementów. To jest WYNIK prawidłowego treningu a nie jego cel.
I jeszcze powrót do kantara i półparady. Jest się w stanie nauczyć konia prawidłowej półparady na kantarze jeśli wcześniej nauczy się jej na wędzidle. I uwaga wbrew temu co "re-volta w postaci pewnych bijącycn non toper pianę proroków proklamuje" półparada to nie jest żadne "współdziałanie pomocy" szczególnie na koniu młodym, który tejże nie jest nauczony. najpierw trzeba konia nauczyć prawidłowych reakcji na łydkę (do przodu) i na wędzidło. Potem przeplatać te pomoce (jadę do przodu, jade jadę, zwalniam - chwalę i po chwili znowu) dopiero potem można od konia wymagać zrozumienia tych pomocy gdy są do siebie max zbliżone (łydka, dosiad i po sekundach domknięcie ręki), ale i tak najpierw się je mocno rozdziela. (to chyba próbowała wytłumaczyć ludziom tu w Polsce Anky van Grunsven jak miała tu szkolenie - niedawanie przeciwstawnych pomocy na koniach, które nie są na to gotowe) Czemu na kantarze się nie da: a) działa nieprecyzyjnie (na cały pysk z przodu) b) działa mocniej niż dobrze użyte wędzidło - tak, tak - w tym miejscu sa b. istotne nerwy i nacisk na nie jest dużo bardziej bolesny niż prawidłowy nacisk wędzidła w pysku. Kantar to wcale nie jest mniejsze zło. c) w związku z punktem "a" ciężko prawidłowo oddziaływać na poszczególne nogi konia, a to jest sensem półparady, która ma prowadzić do zebrania. Tylko wykonana w odpowiednim momencie (gdy wewnętrzna tylna noga z fazy pchania przechodzi do fazy podparcia, ale zanim zacznie podpierać) ma sens. Inaczej jest jedynie mieleniem w dziobie, które i owszem może spowodować, że koń np. zwolni, albo się bardziej zganaszuje ale nijak ma się to do aktywizacji tylnych kończyn pod kłodę. Czyli nijak półparadą nie jest.
Mnie ogólnie ten wątek bawi bo np. młode konie, które w wyniku przeganaszowania i "przejechania przez rękę" usztywniają plecy i podnoszą je nienaturalnie w górę się komentuje jako "och jak cudnie grzbiet nabudowały" (zdjęcia rudzielca sprzed kilku stron). Ludzie!!! WTF - 5 latek z tak "nabudowanym grzbietem" i prostymi jak drut tylnymi girami!! Grzbiet sie nabudowuje jak zad (i brzuch) pracuje! Jaki trening toż to siłowa przepychanka ale jak wygląda "dresiarzowo" to jest trening. W tym wątku jakieś dziwne przeświadczenie panuje, że trening to tylko "ujeżdzeniowy". A jakbym sobie za cel treningowy postawiła- chce aby mój koń był wytrenowany do skakania szeregu z 37 członów i to osiągnęła to ciekawe jakby komentowano wygląd konia który pizga takie szeregi po kilka dziennie.
Nie chce być postrzegana jako osoba która sobie coś dodaje. Ja rozumiem o co wam chodzi, po prostu dla mnie słowo trening ma inne znaczenie. Czy nie można jeździć rekreacyjnie, ale mieć treningi? Dla mnie trening to ćwiczenia i dążenie do celu i chyba w każdym sporcie przynależenie do klubu, codzienne zajęcia i starania, by być coraz lepszym są nazywane TRENINGAMI. Przynajmniej ja tak zawsze myślałam. A jeżeli wg was trenują tylko nieliczne osoby, to dlaczego ten watek ma już tyle stron? Proszę nie brać mnie za zadufaną w sobie koniarkę, bo absolutnie tak nie myślę, słowo trening ma dla mnie inny sens 🙄
Nie wiem,może ja to dziwnie pojmuję,ale dla mnie trening jest wtedy kiedy mamy jazdę z trenerem (TRENEREM,nie koleżanką ze stajni) lub sami jesteśmy na takim poziomie że możemy trenować innych,a wszystko inne,jest po prostu jazdą,przejeżdżaniem,rozjeżdżaniem,ruszaniem konia,jazdą z większymi ambicjami lub mniejszymi 👀 a wracając do Almiry,to po prostu trafiłaś do złego wątku,poleciłabym interpretację zdjęć,lub kącik puchnących z dumy,bo to trening nie jest na pewno,ot zwykła jazda dla przyjemności na kantarku,w tym nie ma nic złego absolutnie,ale treningiem to,to nie jest 😉
Nie wiem,może ja to dziwnie pojmuję,ale dla mnie trening jest wtedy kiedy mamy jazdę z trenerem (TRENEREM,nie koleżanką ze stajni) lub sami jesteśmy na takim poziomie że możemy trenować innych,a wszystko inne,jest po prostu jazdą,przejeżdżaniem,rozjeżdżaniem,ruszaniem konia,jazdą z większymi ambicjami lub mniejszymi 👀 a wracając do Almiry,to po prostu trafiłaś do złego wątku,poleciłabym interpretację zdjęć,lub kącik puchnących z dumy,bo to trening nie jest na pewno,ot zwykła jazda dla przyjemności na kantarku,w tym nie ma nic złego absolutnie,ale treningiem to,to nie jest 😉
Co do zdjęć Almiry - zgadzam się. Co do pojęcia treningu - niezbyt. Trening to dla mnie systematycznie powtarzane ćwiczenia, bez względu na to, czy patrzy na to trener, czy też robimy to sami. Treningiem dla mnie może być nawet wchodzenie pod górkę i schodzenie z niej - byleby robić to systematycznie i z głową, np. po to, aby wypracować daną część mięśni. Praca na lonży może być też treningiem, nie musi to być koniecznie jazda w siodle 😉
😲 czemuż Wy takim jadem plujecie ❓ jeśli (zaznaczam JEŚLI, bo nie wiem) almira, czy aronka, czy ktokolwiek inny jeżdżą regularnie (jazda 1 raz na tydzień to nie to o czym mówię), według jakiegoś planu, z którego wynikają kolejne osiągi, poprawia się wydolność ruchowa, oddechowa, itp. u konia ( i jeźdźca w sumie też 😉 ) to to jest i będzie TRENING z czystej definicji wynikający i niekoniecznie przymusowo prowadzony przez trenera
według PWN: "trening [ang.], sport systematyczne ćwiczenia w celu uzyskania maks. sprawności w uprawianej dyscyplinie sport.; prowadzony zwykle pod kierunkiem trenera."
Kwestia tego czy trening prowadzony jest poprawnie czy nie to już zupełnie inna bajka 🙄 Chyba w tym wątku miał być oceniany poziom tego treningu widoczny właśnie w budowie konia 👀 a może się mylę ❓ 🤣
Zamiast się kłócić kolejny raz o to czym dla kogo "Trening i trening" lepiej wróćmy do oceniania zdjęć 😉 Ja do oceny niestety nic nie mam, koń do wiosny ma zimowe ferie, pozdrawiam i czekam na nowości :kwiatek:
Kajula -no niby tak,ale,jeżdżę sobie raz w tygodniu z koniem na górki,może to być część treningu,ale samo jeżdżenie na górki nic nie da i w ciągu dalszym wtedy nie nazwałabym siebie osobą trenującą,tylko osobą która jedzie w teren dla urozmaicenia i zrelaksowania no i przy okazji skorzysta z okazji że gdzieś są górki,zjazdy,podjazdy,etc. Dla mnie osoba która trenuje,musi mieć też jasno określony cel do którego chce zmierzać i tak jak wspominałam żeby trenować trzeba mieć trenera,albo samemu być już jeźdźcem na poziomie... Bo robię dokładnie to co mówisz,a w ciągu dalszym nie uważałabym tego za trening,tylko za jazdę,dla przyjemności,odrobienie pracy domowej jaką dała nam trenerka i swoją drogą,dopiero jak z nią jeżdżę nazywam to wtedy treningiem.
ceffyl -to może prościej w zdjęciach almiry,nie widać żadnej znaczącej poprawy,do tego są zrobione z dziwnej perspektywy,dziewczyny jej powiedziały że zmian nie ma,że raczej to nie ten wątek,ale do niej po prostu nie dociera że może być inaczej niż sobie to wymarzyła 😉 a jeżeli chce żeby jej ktoś powiedział co robi źle,to niech idzie do wątku gdzie interpretują zdjęcia,lub jeżeli ona widzi zmianę i chce popuchnąć nawet z najmniejszej rzeczy,to niech idzie do kącika puchnących z dumy i tam się pochwali,o to chodzi.
Przepraszam jeszcze raz, skoro pomyliłam wątki, i nie chciałam się wydawać wyszczekana, czy nie przyjmująca krytyki tylko starałam się coś zrozumieć, lub odpowiadać na ataki... o jazdę na kantarze, bo w tym wypadku, w moim odczuciu wciskając mi na siłę wędzidło to były ataki, ale widać nie do końca mi wyszło.
Nigdy nie twierdziłam, że jeżdżę sportowo (a już tym bardziej nie trenuję sportowo!), co to, to nie, tylko że moim zdaniem nadal to, co robię z koniem to jest trening... rekreacyjny, bo rekreacyjny, ale trening. Tak jak pisałyście z chłopcem, który gra w piłkę. Z trenerem - trening, z kolegami - nie ma treningu, a jak sam ustawi sobie jakieś słupki, i będzie próbował coraz szybciej i coraz lepiej trzymając piłkę przy nodze przez nie przechodzić to jest trening, czy nie?
Dziękuję za ocenę, skoro mój koń się w ogóle nie zmienił, to będę próbowała temu zaradzić dalej 🙂
Djarumm no też właśnie o to chodzi, ale można napisać od razu, że nie nadaje się do oceny 🙂 tyle tylko, ze "pół volty" rzuciło się na dziewczę, że sobie ubzdurała, że trenuje i gdzieś tam pomiędzy jednym ukąszeniem a drugim, nieśmiało wciskały się info, że to nie takie foto, nie ten wątek itp. 😉
ja się wypowiedziałam na temat samego TRENINGU nie zaś zdjęć almiry bo nie czuję się na tyle w temacie, żeby oceniać po zdjęciach, aczkolwiek z zainteresowaniem śledzę wątek od długiego czasu :kwiatek:
A dlaczego tego wątku nie nazwać "wpływ jazdy lub pracy z ziemi na wygląd"? I wtedy kazdy dodając zdjęcie opisze na czym jazda polega, czy jest very sports z trenerem itd. czy jest jazdą bardziej rekreacyjną a zdjęcia pokażą, które metody i obrane ścieżki dają najbardziej spektakularne zmiany w wyglądzie.
Założyłam już taki wątek. Ale podobno był dublem. Więc ja już nic nie rozumiem. Tu pracy nie treningu wrzuć nie można, ale wątek o pracy a nie treningu jest dublem tego wątku. Wtf?
Założyłam już taki wątek. Ale podobno był dublem. Więc ja już nic nie rozumiem. Tu pracy nie treningu wrzuć nie można, ale wątek o pracy a nie treningu jest dublem tego wątku. Wtf?
Jezu nazwę tego wątku wystarczy zmienić i już. I będą wszyscy happy bo i "very profi" się tu będą mogli pokazać i ci mniej profi i wygląd konia sam pokaże, który "trening" lepszy.
to wrzucajmy wszystko tu. W tym czy innym wątku i tak osoby jeżdżące na kantarkach będą wzbudzały kontrowersje:P naturalsi mają swój wątek i tak są tam draki i tak:P nie róbmy już problemów:P
kotbury,Zorilla, ja ostatnie 3 miesiące konia tylko lonżowałam. Po 3 miesiącach IMO i nie tylko widać znaczną poprawę grzbietu i zadu. Efekt tej pracy jest, pracy - bo nie wiem czy można nazwać to treningiem.
PRACA! Tego słowa mi brakowało 🙂 Może to jest właśnie to pośrodku? Między "klepaniem dupy", a treningiem? Praca z koniem, jaka by nie była to na pewno, więcej niż rekreacja szkółkowa, a niekoniecznie jest to trening. Trening (jak dla mnie) jest konkretnie ukierunkowany: skoki, ujeżdżenie itp. Natomiast pracować z koniem można na każdym poziomie zaawansowania i nawet samodzielnie, małymi kroczkami iść do przodu.
trening-chyba ma to do siebie ,ze jest podstawowa komorka calego planu treningowego rozpisanego na 2 albo 3 lata w przyszlosc nie?? kto ma taki chociazby roczny planmysle ze wtedy spokojnie mozna nazywac treningiem swoja jazde, prace czy costam,no i niestety ale bez trenera to sie chyba jedynie jezdzi czy tam pracuje... (przepraszam za brak polskich znakow)
Kotbury, ten wpis o rudym koniu z prostymi girami to chyba do mnie( bo innego rudego na ostatnich stronach nie widzę) więc pozwolę sobie na kilka dosłownie słów komentarza. Po pierwsze co do prostych gir, to jakie niby mają być na porównawczej fotce, chyba tylko wtedy porównania mają jakiś sens jeżeli są w możliwie tej samej fazie ruchu. Przepraszam ale nie miałam dwóch identycznych fotek na których koń miałby giry w których zobaczyłabyś kąty ostre żeby pokazać zaangażowanie zadu. Po drugie jeżeli wg. Ciebie cytuję, młode konie, które w wyniku przeganaszowania i "przejechania przez rękę" usztywniają plecy i podnoszą je nienaturalnie w górę się komentuje jako "och jak cudnie grzbiet nabudowały" (zdjęcia rudzielca sprzed kilku stron). to powiem tylko tyle, że ja nadal będę ją tak "usztywniać", i życzę niektórym żeby w wyniku takiego przeganaszowania koń tak się zmienił. I po trzecie, cytat, W tym wątku jakieś dziwne przeświadczenie panuje, że trening to tylko "ujeżdzeniowy". A jakbym sobie za cel treningowy postawiła- chce aby mój koń był wytrenowany do skakania szeregu z 37 członów i to osiągnęła to ciekawe jakby komentowano wygląd konia który pizga takie szeregi po kilka dziennie. A czy jedno zaprzecza drugiemu, wręcz przeciwnie bez solidnych podstaw ujeżdzeniowych chyba nie powinno być mowy o jakichkolwiek skokach. Więc nierozumiem skąd ta ironia, jakbyś na to nie patrzyła wszystko zaczyna się od ujeżdzenia mniej lub bardziej "specjalistycznego"....
Kotbury Ja nie piszę o zajeżdżaniu koni na śmierć i piłowaniu elementów przez 1,5h, bo przecież musi być idealnie 😉 W pracy z młodym koniem tym bardziej trzeba urozmaicenia, terenów, spacerków, lonżowania itp ale podstawą jest systematyczny trening - dopasowany do możliwości konia! I jest taka subtelna różnica, że możemy sobie kupić 4latka i jeździć całe życie w teren, na kantarze, na oklep czy tyłem na przód i cieszyć się z tego, że jest fajnie, ptaszki ćwierkają, niekoniecznie dbając o takie niuanse jak praca nad rytmem, stabilnym kontaktem, ustawieniem na pomoce, rozluźnieniem i generalnym przygotowaniem do zebrania itp W rekreacji ma nam być po prostu fajnie i przyjemnie; w treningu są tez pewne cele i założenia do realizacji, ale nie poprzez męczykobyłowanie, jak to ładnie ujęłaś 🙂
A dobre Nki treningowo aktualnie jeżdżę, moja trenerka zadowolona. Ale dziękuje za troskę.
Wstawiajcie zdjęcia koni gołych i nie piszcie na początku, co z nimi robiliście 🙂 To będzie ciekawie 🙂 Macie usrane na punkcie słowa "trenig", zupełnie nie rozumiem, dlaczego? Może skupcie się na osiąganych celach a nie tego, jak się do nich dochodziło? Jak koń się ewidentnie pozytywnie zmienia, to chyba był trenowany? Po coś pracował, czy nie? Czy te zmiany wyszły przypadkiem podczas dupowożenia?
hmmm tez włączę się w dyskusje;0 uważam że praca na kantarze czy halterze może zaistnieć tylko wtedy gdy koń ma solidne podstawy pracy na kontakcie. Kilka razy nawet spotkałam się ze stosowaniem kantara lub halterka jako "rozwiązania problemu" bo przecież koń sobie nie radzi z kontaktem * tu obrazki od tytułem opór. nerwowe gryzienie wędzidła itd. myślę że nieprawidłowe reakcje dobrze znacie . Jeśli koń ma solidne podstawy na to wtedy jazda na kantarze czy halterze jest doskonałym testem posłuszeństwa i wzajemnego zaufania. Co do tego czy jest to praca czy nie......hmmm i tu mam pewne wątpliwości . Uwielbiam metody Karen Rohlf * i jej książkę ujeżdżenie naturalnie sama Karen rozpoczyna prace z każdym swoim koniem od pracy w stylu wolnym. Jako wstępu do pracy na kontakcie. potem wymiana i płynne przejście od jazdy na halterze do jazdy na wędzidle. Jednak sam Karen podkreśla że nie można zaniedbać ani jednej ani drugiej strony czyli ani jazdy na wędzidle ani jazdy stylem wolnym. Przecież może być koń który jest elastyczny doskonale reaguje na dosiad* robiąc świetne przejścia od dosiadu jest wygimnastykowany i rozluźniony. To uważam że można powiedzieć że to był trening który wpłynął na konia pozytywnie choćby konie Karen odsyłam do mnóstwa ciekawych filmów i filmików gdzie zaczyna ona prace z młodym koniem właśnie od jazdy tzw stylem wolnym. Przecież z ręką na sercu można powiedzieć że koń się zmienił a więc jazda na niego wpłynęła a skoro nastąpił ten wpływ to można uznać że trenowaliśmy. Podejrzewam że na różnym stopniu wyszkolenia ina rzecz możemy nazywać mianem treningu. Ja klepie tyłek o siodło. Wiele się zmieniło w moim stylu jazdy i w moim koniu ale pamiętam że jakieś 3 lata temu kiedy na niej jeździłam też wydawało mi się że odwalam jakąś większą lub mniejszą "robotę" a teraz wiem że jak to mówią czas nas uczy pokory . Zaczynamy dostrzegać rzeczy których nie widzieliśmy, zmieniamy się. I pewnie jakieś trzy lata temu jakbym tu wrzuciła zdjęcia wywołała bym podobną reakcje. Myślę że nie ma co pluć jadem bez sensu taka pisanina. Najważniejsze jest to czego dziewczynę nauczy czas a wtedy zacznie dostrzegać swoje błędy przecież nikt z nas nie jest alfa i omegą. Jedyne czego nie pochwalam to braku kasku 😉 ale to tez część tej pokory🙂
A ty brzezinka włożyłaś w swojego konia masę pracy 😉 i jeśli ktoś tego nie dostrzega to chyba ślepy 😉