Cześć Warszawiacy!🙂 Od października zamierzam ruszyć na studia do was, na SGGW ale jestem kompletnie zielona w tych okolicach. Szukam pensjonatu dla mojego konia ale kompletnie nie wiem od czego zacząć 😵 Interesuje mnie coś z jak największymi padokami bo konio będzie pewno rzadziej chodził, jak najbliżej uczelni, cena niewygórowana, do max. 1000 zł. Niekoniecznie z halą, ale dobrym utrzymaniem koni(częste sprzątanie, dobry owies i siano)Czy możecie mi coś polecić? 🏇
Grzmiąca ma nowych dzierżawców od czerwca. 😉 Jest nawet nowa stona, ale jeszcze nie skończona www.stajniagrzmiaca.pl Trochę się tam zadziało i dzieje dalej 🙂
Przepraszam, że w tym temacie piszę a nie w halach, ale tu stali wyjadacze więc chyba więcej się dowiem. Jaki najmniejszy wymiar powinna mieć hala żeby dało się spokojnie popracować jednocześnie z 2-3 końmi? Jak to w waszych stajniach sprawdza się w praktyce? Mam dylemat czy stawiać małą halę czy kryty lonżownik. Z góry dziękuję za odpowiedzi :kwiatek:
aniaagre z mojego doświadczenia wynika, że hala, na której mogłyby spokojnie jeździć 2-3 konie (łącznie z jakąś pracą na drążkach itp.) powinna mieć min. 20x40 m. Jeśli chcesz stawiać mniejszą to lepszy kryty lonżownik, bo taka minihalka to trochę ni pies ni wydra.
Swego czasu Zielony Zakatek wisial, ale nie pamietam czy jako wynajem czy sprzedaz. Hale maja, stajnia na niezbyt duza ilosc koni, odleglosc no w miare, choc nie do konca ten kierunek.
Zuzu, generalnie wszystko będzie zależało od kosztów i naszych możliwości finansowych. Ale chciałabym taką, żeby można było choć trochę poskakać. Baś, dzięki 🙂
Czy ktoś może wie, co się zadziało w Corleando Land? Na stronie Luzaka pojawiła się informacja, że Weronika nie będzie już dzierżawcą obiektu (od stycznia !?) - chyba w niezbyt przyjemnym tonie.
Konkretnie to właściciele stajni Luzak znaleźli sobie nowych dzierżawców i wpadli na genialny pomysł, że podpisana wcześniej umowa juz ich chyba nie obowiązuje. Sytuacja jest skrajnie absurdalna i chamska, zwłaszcza, że stajnię przejmują teraźniejsi pensjonariusze. Tym bardziej, że stajnia się ostatnio bardzo fajnie rozwijała. Najwyraźniej właściciele jednak mają drobny problem z zarządzaniem i sposobem zachowania, no chyba że wisi nad tym obiektem jakaś straszna afrykańska klątwa.
Szkoda, wydawało się, że to sympatyczne miejsce, które dopiero zaczyna się rozkręcać, a tu taki koniec. Nie sądzę żeby po takim starcie miejsce z nowym właścicielem/dzierżawcą miało przyjemną atmosferę.
Tak dziewczyny, ludzie, którzy wprowadzili się praktycznie jako ostatni teraz będą prowadzić stajnie. Jak dla mnie takie zachowanie jest obrzydliwe, a już działania właścicieli obiektu nie mieszczą mi się w głowie. Jak można dać 2 tygodnie wypowiedzenia? Jeszcze przed samiutkimi świętami. Tak samo sytuacja w której zostali postawieni obecni pensjonariusze jest karygodna. W okresie w którym sporo osób wyjeżdża, ma inne plany, zostaliśmy zmuszeni do podejmowania decyzji, dodatkowo usunięta została niższa cena boksu, a poza tym Weronika nie dostała nawet szansy na spokojne powiadomienie swoich klientów, bo właściciele stajni użyli wszystkich swoich stron i fejsbuków do ogłoszenia ich radosnej nowiny. Niejako sama zainteresowana dowiedziała się praktycznie ostatnia. Generalnie jednak podpisana umowa mówi zupełnie co innego, więc te podjęte działania są bezprawne. Bardzo szkoda, bo miejsce naprawdę zaczęło juz fajnie działać, zebrała się świetna ekipa, opieka była (jest w sumie) cudowna i stajnie można było gorąco polecać.
Anaa, wg umowy mamy jeszcze trochę czasu, ale szukamy nowej stajni do dzierżawy, bo logiczne jest, że większość osób nie wyobraża sobie zostania w obecnym miejscu z nowym zarządem i takim podejściem właścicieli obiektu. Choćby obiecali złote góry, mi się osobiście robi niedobrze na myśl o całej tej sytuacji. Tym bardziej, że można to było rozwiązać po ludzku, wszak nikt nie odbiera im prawa do rezygnacji ze współpracy. Sama chyba nie jestem najmilszą i najgrzeczniejszą osobą na ziemi, a ich poczynania są dla mnie naprawdę niepojęte, okrutne i zwyczajnie chamskie, a już na pewno nie jest to podejście 'pro-klient', które jednak usługodawcy powinny mieć. Ale jak widać historia lubi zataczać krąg, właściciele dostali drugą szansę, jeśli chodzi o prowadzenie stajni, przecież już jeden exodus, prawie rok temu przeżyli, najwyraźniej jednak to za mało i potrzebne im jeszcze jedno podejście. Z tym że, ile razy można wierzyć, że coś się zmieni? Dla mnie już o ten raz za dużo.
Po takiej akcji to obecni i potencjalni, przyszli pensjonariusze 'de facto' nie mają gwarancji, że kolejny dzierżawca nie dostanie wymówienia - dajmy na to 31 stycznia z terminem wyprowadzki do 1 lutego.
Właściciele obiektu zrobili sobie i nowemu dzierżawcy (na dzień dobry) - super prezent świąteczny - w postaci PR-owego strzału - nawet nie w kolano - tylko w plecy. Smrodek w każdym razie już się rozszedł .... smutne to 🙁