Forum konie »

Stajnie w Warszawie i okolicach

Gauchowata
Na czym ma polegac profesjonalizm stajni, ktorej szukasz ?

"stajnie jak z bajki" masz na avatarze
Gaucho to byl swego czasu (jesli dobrze pamietam) brodnowski kon rekreacyjny

baba_jaga
a myslalam ze mam zwidy...
czuje podstep Gauchowata
no właśnie ja na avatarze widzę zdecydowanie pgr.

co do gaucha - rację, konik rekreant z bródna jak najbardziej, lata coś koło 2003-2005. strasznie fajne zwierzę swoją drogą.
Oj laski, laski tylko podstęp wietrzyłybyście 😁 Może dziewczyna zna stajnię od strony rekreanckiej, a pyta o pensjonatową 😉
Na Bródnie i tak cena powyżej 1000zł. Jak się wynosiłam (październik 2010) było 1100zł, teraz 1200 albo 1250 (chyba pierwsza cena ale nie na 100%).
Bródno jak z bajki? Wychowana na "Gumisiach" mogę stwierdzić, że faktycznie 😉 bo przypomina troche zamek Księcia Igthorna ...
Gauchowata Bródno z pewnością stajnią z bajki nie jest. Pastwisk tak naprawdę nie ma - jedynie jeden duży padok ze znikomą ilością 'trawy' (drugi we władaniu policji, można tam puścić konia, gdy nic policyjnego nie chodzi, ale ilość trawy podobna + 'atrakcje' w postaci jakiś policyjnych przeszkód, często butelek wrzucanych przez przechodniów. W boksach sprzątane do czysta niby raz na 2 tygodnie (choć ja zawsze muszę się upomnieć, być może przez dość specjalnego konia stajenni jakoś nie za bardzo chcą przy nim robić), ale to i tak jest mało, na szczęście można samemu to robić, w sumie bez ograniczeń. Co do padokowania jeszcze to konie sprowadzane są metodą przegonienia koni do stajni - nie jeden z tego powodu miał już jakąś mniejszą lub większą kontuzję. Plus stajenni, nawet widząc, że na padoku dzieje się coś niepokojącego, nie zdejmują z padoku agresora ani ofiary, a przez dołączenie do stada ostatnio atakującego osobnika kilka koni było poranionych, dwa nawet wyłączone z jazdy na jakiś czas. Do reszty atrakcji naszej bajkowej stajni mogę dodać kiepską wentylację, tumany kurzu w godzinach kiedy nadgorliwi klienci bardzo chcą pomagać, więc na sucho zamiatają stajnię oraz wycieczki dzieciaków w wieku przedszkolnym/szkolnym oraz weekendowe rodzinki kręcące się na terenie calutkiej stajni, brak wyjazdu w teren. A no i podłoże na hali - krzywe straszliwie, możliwe że się czepiam z powodu mojego konia, ale szlifując jakieś elementy nie zawsze udaje mi się ominąć wszystkie doliny i wzgórza w ferworze prace, koń traci równowagę, denerwuje się i trzeba zacząć od nowa.

Z plusów: stajnia ma całkiem niezły dojazd, dla mnie jest po prostu bliziutko (jadę 10 minut samochodem/autobusem), raczej nie ma większego problemu z dojazdem sensownych trenerów na miejsce, no i mój koń nie ma tak ogromnej potrzeby padokowania, więc wystarczy mu puszczenie go na trawę na crossie albo padok z kumplami na 2 godzinki i koniec. Aha, jeszcze mamy myjkę z ciepłą wodą.

Cena za to wydaje się być bajką, jak na takie warunki - 1200 zł/miesiąc.
Agata-Kubuś zależy kto i w jakim wieku pisze 😁 Dla małolat będzie z bajki bo np, nie wiem co 😎
Mo B. stoisz tam bo masz blisko?
Taa, jedna ofiara agresora właśnie wróciła do pracy - po 3 tygodniach leczenia ran... Jak kowal miał go robić, to tylko dostał ode mnie wskazówkę - "Poznasz go, gniady w srebrne łaty". Dodatkowo konie zostały dziś wgonione do stajni, jak akurat stał w korytarzu jeden z pensjonatowych koni. Na szczęście właścicielka zdążyła go wrzucić do boksu. :/
Czasami dalej jeszcze nie wierzę, że ktokolwiek zgadza się na sprzątanie gnoju z boksu RAZ NA DWA TYGODNIE 🤔 przepraszam ale żadne blisko, pięknie, tanio mnie nie przekona, że ktoś pozwala swojemu koniowi leżeć głową na dwutygodniowym g*****.
Niestety..czasami nie ma się wyjścia.
Forta Tak, tylko dlatego. Inaczej nie miałabym czasu jeździć go codziennie (mam szkołę, nie mam samochodu), warunki do treningów jako takie mam, znajomych, z którymi umawiamy się na puszczanie/zbieranie koni również, koń nie narzeka, po 3 godzinach na padoku często 'woła', żeby po niego przyjść, po większej ilości robi denerwuje się, a 'powietrzne warunki' póki co nie odbiły się jeszcze na jego zdrowiu. Jeśli tylko coś zaczęłoby się dziać (a jestem na to wyczulona, staram się wsłuchiwać w jego oddech codziennie), od razu poleciałaby machina przestawiania gdzieś dalej i rezygnacja na daną chwilę z jeździectwa.

Burza to co ma zrobić ucząca się istota, która nie ma możliwości wstawienia konia do treningu/oddania konia komuś do jazdy gdy za miasto mogłaby jeździć 2-3 razy w tyg (pt, sob, niedz), przy czym warto wspomnieć, że ów specyficzny mój zwierzak sam na padoku ruchu sobie nie zapewni, czasem stępem się przemieści za kolegą i tyle? A sprzątam mu sama - wybieram kupy i jeśli potrzeba, to dorzucam słomę. Wyprowadzamy się na majówkę, potem na wakacje pewnie też, a w 2012 mam zamiar w całości wynieść się stamtąd. Po prostu nie mam możliwości na chwilę obecną postawic go gdziekolwiek indziej.
Dramka, na tym polega sztuka wyboru- bo wtedy wolę konia mieć dalej, rzadziej i jeździć do lasu ale on ma mieć czysto, pachnąco i fajnie.
I nie mówię tu o ludziach, którzy z jeździectwa żyją tylko o jeżdżących dla przyjemności.

To moja prywatna opinia. Ja staram się pamiętać, że jestem z koniem 3h dziennie, a resztę spędza na padoku i w boksie. Przepraszam tych którzy teraz czują się obruszeni- ale dla mnie dobrobyt konia w tym czysta ściółka jest priorytetem. Jedyne co w takiej sytuacji dla mnie wchodzi w grę to codziennie bieganie z taczką i widłami- tylko kto z nas ma czas.
czytam to co napisała Mo B., i oczom nie wierzę... za takie warunki i podejście 1200 złotych? SERIO?!

w stajni, w której konie nie są puszczane sprzątane raz na 2 tygodnie?!... o mamusiu... to zdrowe muszą być te zwierzątka jak nie wiem...
Mo B., nie żal Ci konia? :/
Mo B. ja tylko pytam z ciekawosci, bo to chyba jedyny argument przemawiający za tą stajnią. Ale domyślam się, że stoją tam też ludzie, którzy mają samochód i mogą jeździć dalej i tych zrozumieć nie potrafię (stojąc w stajni, gdzie wybierane jest dwa razy dziennie  😉)
Mo B., wstawiajac konia do troche tanszej (i rownoczesnie lepszej niz pgr... ) stajni za miastem stac by Cie bylo na placenie komus za ruszanie go wtedy, kiedy Ty nie mozesz. nawet na forum mamy wiele osob ktore sie ucza (a czasem jeszcze niektore pracuja) i jakos daja rade byc u swoich koni czesciej niz weekendami.
ja niestety tak jak Burza, nie rozumiem jak mozna stac w takiej stajni (pomijajac wszelkie jej minusy typu brak padokow czy terenow) ktora jest po prostu niebezpieczna dla zdrowia zwierzaka. no i ta "bajkowa" cena: 1200 zl za sprzatanie 2x na miesiac? granda.

no ale nie gdybam juz, kazdemu wedlug potrzeb...

To ja jeszcze dodam, że zrobiłam dziś takie oczy  🤔, jak przeczytałam kartkę na drzwiach jednego z boksów: "Proszę nie bić konia widłami po nogach".

Co zaś sie tyczy podejścia, to o tym, że koń jest cały w ranach właścicielka konia dowiedziała się, jak przyjechała do konia, bo nikt do niej nie zadzwonił. To, że koń rąbnął się na lodzie na padoku zimą, wiem od osoby trzeciej.
Lanka_Cathar, sprawiłaś, że spadłam z krzesła- kiepski żart 🤔

Ja nie chcę żeby to stało się nagonką na Mo b. bo nie ona jedna stoi w takich warunkach i bywając po stajniach różne metry gnoju widziałam. Po prostu po jej wpisie, otrząsnęłam się bo robiłam dopiero co problem w jakiejś stajni, że co drugi dzień sprzątają do czysta a nie codziennie... Co nie zmienia faktu, że mi by to nie dało spać.
Burza, no właśnie nie wiem, czy to miał być aby na pewno żart.  🤔 Chociaż obserwując stajennych i dziewczynki pomagające w stajni, to raczej nikogo nie posądzałabym o takie praktyki.
słuchajcie ale z tego co kojarzę, to jest jeszcze sporo stajni gdzie obornik wybiera się raz na dwa tygodnie .... i jakoś ludzie tam konie trzymają - słyszałam jeszcze o stajni gdzie np. kupy leżą w boksie od października  😤 to jest dopiero hard core  😵 a na moje oburzenie mówią, że jest to najlepsza stajnia w okolicy  🤔
ale faktycznie Anaa ma rację, że cena za takie warunki jest nieco zawyżona....
Lanka_Cathar  👍
Dla mnie to nie argument, że 'wiele stajni tak ma'.
To dopłacić i niech sprzątają częściej, wybrać taką gdzie zgodzą się że sama sobie sprzątniesz za każdym razem- nie ma sytuacji bez wyjścia, i to może tłumaczyć ludzi którzy mają jedną stajnię w promieniu 60km, a nie warszawiaka z pełnym wyborem stajni i pewną już świadomością jeździecką.
Anaa tak, baaardzo żal. Jedyne co mogłoby mu w tej chwili doskwierać to ten brud w boksie, ale staram się, żeby był jakieś 6 h poza boksem. Konie puszczane są, rano przez stajennych, są na padoku do obiadu, po południu przez pensjonariuszy. Mój rano nie wychodzi, poniewaz jest nieco specjalnej troski i stajenni w sposób, w który sprowadzają konie nie sprowadzili by mojego - nie pobiegnie za galopującym stadem, nie wejdzie sam do boksu. Moje zwierzę jest w tej chwili całkiem zdrowe, oprócz zabąblowanej od dzisiejszego spaceru szyi pogryzionej przez meszki. Kopyta zdrowe, strzałki coraz lepsze, grudy na dzien dzisiejszy brak, ukł. oddechowy działa. Choć oczywiście nie wszystkie konie w stajni cieszą się tak dobrym stanem.

Burza wszystko fajnie, moge mieć konia do lasu, choć terenowania nie cierpię. Tylko kto chociaż przez godzinkę wyspaceruje mi konia gdy mnie nie ma? Gdyby normalnie działał na padoku - nie miałabym żadnego problemu. A sprawa gnoju co rusz jest poruszana z prezesem, więc to nie jest tak, że pokornie zgadzamy się na te warunki.

kujka Dolicz sobie jeszcze moje dojazdy pociągiem/samochodem (jeśli ktoś miałby mnie zawozić) do stajni dalej. Wtedy nie wyjdzie już tak kolorowo. Plus koszt tej osoby, która miałaby jeździć mojego konia. Ceny tych pensjonatów dalej od Wwy wcale już takie niskie nie są, w ogólnej kalkulacji nie wychodzi wcale taniej.

Lanka_Cathar ten napis to działająca wyobraźnia właścicielki owego konia. Akurat stajenni w tej stajni koni chyba nie tłuką, prędzej mógł się nadziać przy sprowadzaniu, dużo jest elementów, które mogły spowodować jego uraz.

Do wszystkich, którzy w tej chwili litują się nad losem biednego Icka oraz współmieszkańców - nasza stajnia składa się w dużej mierze z osób uczących się, który nie mogą sobie pozwolić na godzinne dojazdy do konia/koni, którzy mają nad sobą rodziców i nie na wszystko mają 100%-owy wpływ. My wyprowadzimy się kiedy tylko będziemy mogli.

Ach, volta, volta.

edit. Siebie już bronić nie będę, na forum jest co najmiej kilka osób, które trzymają konie w tej stajni. Jestem w pełni świadoma, że nie jest dobrze, ale mam na to wpływ taki, jaki mam. Robię co mogę i przenoszę się kiedy mogę.
Mo B., baaardzo żal? A po co ten sarkazm?
Co do konia specjalnej troski i tłumaczenia się tym na prawo i lewo - sama mam takiego konia i nie przyszłoby mi do głowy jego problemami usprawiedliwiać swoje wybory... I wiem, że woli mnie widzieć 3 lub 4 razy w tygodniu, a jego resztę spędzić w czystym boksie lub na padoku...  :/
Po protu nie wiem jak można trzymać konia w stajni, w której jeśli właściciela nie ma przykładowo przez dzień, to może stać się WSZYSTKO... ja - serio - spać bym nie mogła...

edit: (rozumiem Twoje ograniczenia czasowo/transportowe/wszelakie, ale to nie zmienia niestety mojego własnego podejścia do sprawy)
Sarkazm, bo też zadałaś takie dość niemiło brzmiące (a przynajmniej w ten sposób przeczytałam je w myślach) pytanie. Tłumaczę się tym, bo to jest też przyczyna postawienia mojego konia pod nosem, zebym miała na wszystko oko. Twój wolałby na padoku, moj na padoku pobędzie 2-3 godzinki i zaczyna być nerwowy, nierzadko obija się o ogrodzenie, a gdy go zostawię na dłużej, to zawsze wraca z nową dziurą na którejś z nóg. Nie było jeszcze dnia, żeby nikogo u mojego konia nie było - ja jestem codziennie, jeśli wyjątkowo miałabym nie móc, mam jedną osobę, która zjawi się raczej w każdej sytuacji, kilka innych, które też w wyjątkowych sytuacjach przyjechałyby do konia.
A chodzi w karuzeli czy nie bardzo?
Bo za te 1200 na pewno byś znalazłaś stajnie gdzie wypuszczanie na karuzele wchodzi w cenę pensjonatu i masz po problemie (a jak do dobrze poszukać to i na padok tez wyjdzie w cenie).
Możesz być 3-4 razy, ale będzie miał czysto, będzie ruszony i bankowo w mniejszych stajniach koniom specjalnej troski żyje sie lepiej niż w takim moloche jak Brodno.
Sama bylam na Brodnie z koniem przez chwile, pojawialam sie dwa razy dziennie w stajni.
Naprawdę nie zaluje ze prestawilam konia wtedy do stajni gdzie miałam karuzele, padoki, czysto i dwie godziny dojazdu w jedna strone.  😉
Jejciu laski cieżko się czyta wasze posty. Po co ta cała dyskusja? Myśle, ze to gdzie kto trzyma własnego konia jest jego sprawą i jego decyzja! Chwała wam za to, że trzymacie swoje konie w super stajniach które wam odpowiadają, ale pamiętajcie też o tym, że każdy ma indywidualne podejście i wymagania co do stajni. Zajmijcie się swoimi końmi i przestańcie wyliczać dziewczynie na co by ile wydała  gdyby przeniosła się do innej stajni. Nie znacie jej możliwości czasowych czy finansowych. Dziewczyna zdaję sobie sprawę, że nie wszystko wygląda tak jak powinno, ale stara sie wmiare swoich możliwości coś zmienić.
Arimona nie chodzi w karuzeli, próbowałam kilka razy, nie dało rady. Jak już będę miała prawko (do pełnoletniości pozostał rok z kawałeczkiem), samochód i będę zarabiać na benzynę to koń na pewno będzie stał gdzieindziej, byle nie na Bródnie. Aczkolwiek jest jeszcze plan postawienia konia gdzieś indziej już we wrześniu (oraz w lipcu i sierpniu raczej będziemy już gdzieś na wakacjach), żebym całą swoją uwagę w przyszłym roku szkolnym mogła poświęcić na maturę.

kayna może nie tak ostro, argumenty forumowiczek są jak najbardziej słuszne. Jestem świadoma wszystkich, bądź większości, wad tej stajni, dlatego też wypisałam je, aby uzmysłowić Gauchowatej jak tak naprawdę wygląda nazwana przez nią 'stajnia z bajki' i odradzić jej postawienie konia właśnie tam.

Chciałam tylko pomóc, a to się zwróciło przeciw mnie. Czas na mnie, drogie panie oraz panowie, jeśli takowi ten wątek czytają - dobranoc.
Gaucho od roku jest koniem prywatnym, stoi pod Warszawą i jest mu tam bardzo dobrze, właścicielka dba o niego jak można najlepiej🙂

Jeśli chodzi o Bródno, stałam tam kilka miesięcy. Wtedy za mniejszy boks było 1050 zł, za większy - 1200 zł. Odwiedziłam kilka dni temu znajome które nadal tam stoją - podobno dla nowych osób jest już 1300, niezależnie od wielkości boksu  😲 !! (jeśli się mylę, to wyprostujcie, ale tak mi powiedziały).
Dla mnie cena jaką sobie życzą za te warunki, to zwykła kpina i rozbój w biały dzień. Wyniosłam się dlatego, że ni z tego ni z owego zrobili boisko do paintballa na padoku (tzn odgrodzili część padoku, znajoma opowiadała, że nie ma tam żadnego wejścia i jak kiedyś koń tam wskoczył, to musieli czekać aż sam wyskoczy z powrotem...)
Ujeżdżalnia zew mocno się kurzy, w niektórych miejscach jest za grząsko i można przeciążyć ścięgna.
Hala... spora, podłoże - kto widział, ten wie.
Sprowadzanie koni z padoku - bez komentarza. Konie wypuszczane tylko do obiadu, bo potem stajenni... znikali. (Stajnią opiekowały się instruktorki).
Dzieciarnia, rodzinki, wycieczki (w tym rowerowe i dzięcięco-wózkowe po stajni) i masa "dzieffcynek loffciających konisie, szczególnie te prywatne"  😤 😤 😤 😤
Wywożenie ściółki - jak tam stałam, to zdarzało się rzadziej niż co 2 tyg. Nie raz sama wywoziłam gnój, byłam prawie codziennie i dościelałam. Ciągle słyszałam pretensje stajennych 'dlaczego tyle ścielę' - na końcu języka miałam "bo płacę tyle kasy ch*, że będę ścielić tyle ile uznam za stosowne", ale wiadomo, pokłócę się ze stajennymi i koń będzie miał gorzej...
Paintball przelał czarę goryczy. Podobno nie ma niego zbyt wielu chętnych i rzadko grają, ale co z tego?
zalety - wewnętrzna myjka z ciepłą wodą i hala.
Jeśli jednak jest się codziennie, można tam JAKOŚ wytrzymać.

Wracając jeszcze do wywożenia gnoju - nadal spotykam się z pomysłami "na zimę się w ogóle nie wybiera żeby było koniom cieplej". Kolejna (jak dla mnie) kpina, stajnia powinna być ocieplona i przygotowana na przyjęcie koni. Nie przemawia to do mnie, nawet jeśli to stajnia angielska:/  😤

Jeśli chodzi o napis "nie bić widłami po nogach" - właścicielka nie wie, co się stało, napisała to na wyrost, po tym jak zastała konia z ranami na nogach.

Podsumowując... byłyśmy już w kilku stajniach w Wwie. Takich mocno średnich i NAPRAWDĘ BEZNADZIEJNYCH, które na zachodzie już dawno zostałyby zamknięte. Ceny są horrendalne, będą pewnie tylko rosły. A warunki nie będą się polepszać, jeśli LUDZIE, WŁAŚCICIELE KONI będą się na to godzić, "bo blisko". Ja też nie mam samochodu, studiuję, teraz mi dojdzie praca, ale nie postawię konia w bliżej kosztem niższej ceny/lepszego dojazdu. Cieszę się, że nie tylko ja tak myślę🙂 (żeby była jasność - to NIE JEST atak na Mo B, znamy się prywatnie i wiem, że jest jeszcze kilka względów, dla których koń w pgr, a których ona nie wymienia. po części ją rozumiem, wiem też, że nie dopuściłaby do tego, żeby jej koniowi stała się krzywda).
Bródno jakie jest - każdy wie. I każdy kto tam trzyma konia/konie raczej doskonale wie dlaczego taką podjął decyzję. Jednak niewybredne czepianie się ludzi trzymających tam konie uważam za bezczelność. Doprawdy jak bezinteresownie wredną osobą trzeba być by rzucać się z pianą na pensjonariuszy Bródna rzucając na nich oskarżenia na wyrost.
Mimo całej mojej sympatii dla Mo B. to jest to moim zdaniem trochę przekładanie własnych potrzeb nad potrzeby konia. A jeśli chodzi o układ oddechowy to problemy nie przychodzą nagle i wyraźnie, to jest proces długotrwały, a jak już się coś skaszani to niestety przeważnie będzie się to ciągnęło i prześladowało już do końca życia. Rozumiem, że sytuacje życiowe są różne, ale w momencie, kiedy tak naprawdę jedynym plusem stajni jest bliska odległość to coś jest chyba nie tak...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się