Tak wszystko względne, ale trzeba też wiele rzeczy chcieć - mam konia, dwie prace (gazeta i uczelnia wyższa), do tego dwa NGO'sy i znajomi z którymi trzeba się spotkać (co by nie być odludkiem); od 4 lat stoję w Dąbrowicy i udaje mi się godzić wszystko - u konia jestem 5-6 razy w tygodniu.
kujka, mnie ten problem nie dotyczy😉 I osobiscie nie wyobrazam sobie takich dojazdow i tracenia na nie pol dnia... Aczkolwiek teraz i tak mam kiepski dodjazd bo mi pozamykali wyjazdy z Wilanowa... wiec pomimo iz do stajni mam jakies 15km to jezdze niewiadomo ile...:/
bjoork nie będę się z tobą licytować, ale uwierz mi, że jakbyś zobaczyła mój plan tygodnia z zeszłego semestru to byś uznała mnie za godnego konkurenta 😉 Mi się też bardzo dużo chce, ale jak miałam wyjechać do stajni o 20-21, to już sobie zwyczajnie musiałam darować- pewnych rzeczy się nie przeskoczy nawet jak się bardzo chce. W tym roku nie zamierzam się tak zaharowywać, tym bardziej się cieszę, że konia mam w miarę blisko od domu.
kujka, znam ten ból 🙂 chociaż fajnie by było sobie pojeździć po parku, byś była atrakcją miejscowej ludności!
Dzionka faktem jest, że koń to odpowiedzialność i kupując go trzeba mieć świadomość, że to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim obowiązek. Wielokrotnie widziałam konie 'jeżdżone zrywami' i niekoniecznie wychodziło im to na zdrowie, dlatego nie wyobrażam sobie pracy z koniem 2-3 razy w tygodniu.
Czasami sytuacje są takie, że zęby trzeba zaciskać i jechać nawet po 20... mój jest przykładem konia, który musi chodzić codziennie z zalecenia weta i niestety tego nie przeskoczę.
Ja swojego czasu miałam do stajni ok. 45km, więc zamiast zmieniać stajnie.....przeprowadziłam się bliżej i teraz zostało tylko 25 😉 Czego się nie robi dla kopytniaków 🙂
Ewuś, ja wiem, stałam tam 4 lata i przerobiłam kilka opcji dojazdu 😉 Poza tym, nie ukrywajmy, cena, jaką obecnie płacę, jest dużo przyjemniejsza. Ale tak to serce zostało w Milordzie, oj, tak...
nie bede sie z wami licytowac jesli chodzi o zarzadzanie czasem i ilosc zajec... bo i tak wygram 😉 do stajni dojezdzam 40-45 min z centrum warszawy. nie korzystam z glownych drog, wole "obwodnice". czas w samochodzie jest idealny do zalatwienia wszystkich spraw telefonicznych, tak zeby nie bylo w ciagu dnia pustych przebiegow. jezdze 2-3 konie, poza normalna praca, dodatkowymi zajeciami i posiadaniem wlasnego osrodka pelnego pensjonariuszy i ich rozterek, no i jeszcze mam normalny dom na glowie. i jest super 🏇 kiedys zamkna mnie w tworkach, ale jeszcze troche wytrzymam. 😉 coraz wiecej stajni bedzie budowalo sie dalej od miasta bo rosna wymagania zarowno ludzi jak i koni co do infrastruktury i warunkow.
Dojeżdżam do stajni 35 km w jedną stonę i to z Ursusa aż za Legionowo. I mam o tyle dobrze, że rano jadę pod korek ok. 45 minut, a ok. 16 ten dojazd zajmuje mi nieco ponad godzinę. Omijając Most Grota, Modlińską i samo Legionowo. Ale przynajmniej wiem, że Ruda ma dobrą opiekę.
Lanka Ja miałam do stajni 15km, jechałam jakieś 20-25 minut, bo w Legionowie zawsze korek 🙄 o którejkolwiek godzinie by nie jechała. Dlatego ta stajnia mi pasowała 😉 I mam nadzieję wrócić. Fajnie jakby Marcin jakąś hale postawił 😉
Ja dojeżdżam 30km, ale dojazd jest bdb trasą i zabiera ok półgodziny, w razie najmasakryczejszej masakry 45. Niestety takie są realia, że jeśli ma się konkretne wymagania co do stajni to bywa ciężko z tym, żeby coś znaleźć. A to, żeby było blisko zaczyna schodzić na dalszy plan. Co z tego, że na Legię mam może z 10km, jak nie jest to miejsce, które moim zdaniem zapewnia niezbędnego minimum dla konia?
czy moglibyśmy przerobić wątek stajni na pd od Warszawy, w miarę blisko Raszyna w cenie do 800zł (mam teraz 2 konie i jestem trochę ugotowana). Przyznam się że trudno mi się odnależć w nowej rzeczywistości po wyprowadzce z Milorda w Falentach....Moje wymagania to zaledwie: konie mają jeść dobrze i do syta, mają mieć słomę w boksie, mają wychodzić na jakiś padoczek i musi być miejsce do pojeżdżenia raczej w postaci czworoboku lub/i parkuru z przeszkodami
[quote author=Nasturcja-Renata link=topic=46.msg644375#msg644375 date=1278441094] Lanka Ja miałam do stajni 15km, jechałam jakieś 20-25 minut, bo w Legionowie zawsze korek 🙄 o którejkolwiek godzinie by nie jechała. Dlatego ta stajnia mi pasowała 😉 I mam nadzieję wrócić. Fajnie jakby Marcin jakąś hale postawił 😉 [/quote]
Ja mam jeszcze nadzieję, że coś postawi, ale ta nadziej co raz bardziej zanika. :/ Dzisiaj, jak dojechałam, to tylko nakarmiłam Rudą marchewkami, popatrzyłam na basen, który rano był padokiem i wróciłam do domu.
Lanka no właśnie o to chodzi. Stajnia fajna, atmosfera fajna, tylko jak jest deszcz to nie ma gdzie jeździć, ale coś za coś 😉 Cóż, pozostaje korzystać z hali Veny 😉
Dramka no obawiam się, że może tak być. A wszystko przez to, że jakiś idiota źle postawił lonżownik 🤔
skoro jesteśmy w tych okolicach to ja dzisiaj pół ulicy cofałam w Legionowie, bo jedno z mniejszych skrzyżowań koło stacji zamieniło się w trymiga w piękny basen. a w stajni u nas nie byłam, ale pewnie też wszystko pływa.. i to pewnie ślisko, błotnisto-gliniaście, bo taki teren. można się zabić idąc, jak jest mokro! 👀
i kiedyś z 10 lat temu trzymałam nawet konia w stajni w Parku Skaryszewskim (2km od domu) ale wtedy można było jeździć po parku i to nawet galopem 🏇 to były czasy 😍 to se ne wrati...
nyelle Pewnie mowisz o ul.Parkowej zalalo ja tak,ze nie bylo jak jechac. Ja ja omijalam przez chotomow, zeby do legionowa sie dostac 😁 Ja mam 2 km do stajni(veny) i jadac dzisiaj jak trafilam na fale deszczu myslalam ze nie dojade,a jak szlam do stajni to prawie mi kalosze zalalo. Co do odleglosci do stajni,nie wyobrazam sobie miec dalej i jechac wiecej niz 5 min, w sumie zawsze moge podjechac do konia. a nawet spacerkiem przez las moge dojsc w 30min. 😉
Ja miałam swego czasu konia 5km od domu. Tyle, że warunki były... hm. Ale koniowi się krzywda nie działa, a trzeba było móc do konia dojeżdżać nie mając prawka.
Oj tak,bo widok lonzownika (kola) po zawaleniu nie wygladala ciekawie. 🙄 Ale na szczescie nikogo w srodku nie bylo, bo wole nie myslec co by wtedy bylo.