Dramka- może źle wyartykułowałam swoje myśli- dojeżdżam do stajni codziennie, ale nie dlatego, że sprawdzam warunki, w jakich koń stoi i patrzę na ręce stajennego, ale najzwyczajniej pod słońcem staram się z moim 'sierściuchem' konsekwentnie realizować plan treningowy- może nie dla własnej satysfakcji i ambicji, ale raczej jego dobrej kondycji psycho-fizycznej- nie wiem czy coś w tym dziwnego?
"A jak już wcześniej pisałam wolę dojeżdżać nawet godzinę, ale mieć pewność, że kopytnemu w stajni włos z głowy nie spadnie."
Hmm..nic tu nie pisze o treningach
Koniczka wow zaimponowałaś mi swoimi wnioskami! 🙇
Masz 100% racji mój koń ma ze mną pański krzyż, nie długo pokażą mnie na ANIMAL PLANET za swoją zbrodnie wobec konia 😀iabeł:
Konia mam pod nosem, płacę 550zł miesiecznie na kulawego bezuzytycznego konia, jeszcze go czyszcze i robie mesz i w reku biore na spacer do lasu...proszę nie zwlekaj z telefonem do przyjaciela bo będziesz miała mojego konia na sumieniu!
W takim razie przepraszam za skrót myślowy 🙂 myślę również, że te wyjaśnienia kończą temat- bo wydaje mi się ża zaczynami dryfować chyba w kierunku nie do końca zgodnym z tematem. Dramka- szczerze życzę zdrowia czterokopytnemu bo z tego co piszesz ma dobrą opiekę pozdrawiam
Kiedyś dojeżdżam do swojego konia spory kawałek (Z Targówka do Łajsk) i wydawało mi się że jak nie przyjadę to bidulka co pocznie bez mnie..ale wtedy też była w treningu.
A teraz mam 2 dzieci i kulawego konia który chodzi na padok codziennie z innym końmi i wolę płacić więcej a mieć pod okiem, bo już raz chciałam zaoszczędzić 200zł, wywiozłam dalej i teraz mam tego konsekwencje...
Dramka, nie wiem dlaczego Ty zrozumiałaś post bjooork tak jak zrozumiałaś... Dla mnie było jasne, że minusem jest dojazd, a plusem (wynagradzającym dojazdy) to, że człowiek jest pewien, że w tej akurat stajni z koniem będzie wszystko ok no matter what...
dlatego ja lubie "moja" zabita dechami wioche gdzie własciciel jest stajennym i dzwoni do mnie o 22 jak killer kaszlnie i chodzi do niego o 3 w nocy zobaczyc czy jak sie konik ma. informuje tez o kazdej "nie ladnej" kupie odrazu informując "moze wczoraj zanim zjadł marchewki troche zmarzły...".
A co sądzicie o stajni Sawanka w Truskawiu? Jeździłam tam w lecie rekreacyjnie i było bardzo sympatycznie, ale nie wiem jak tam wygląda sprawa pensjonatu? Czy warunki są sensowne? I jaka jest cena?
W ogóle zastanawiam się, czy w okolicach Warszawy są jakieś stanie z placem do zabaw z końmi w stylu PNH (przeszkody w stylu przewalone drzewo, podesty do wchodzenia, kładki, opony, pagórki) albo chociaż możliwość zorganizowania czegoś takiego?
Dramka, nie wiem co Cię tak zabolało w poście Koniczki, bo nie wydaje mi się, żeby miał być atakiem na Ciebie.
Ja też dojeżdżam do stajni godzinę i nie uważam tego za marnotrawstwo czasu. Jest to pierwsza stajnia odkąd mam Winka (ponad 7 lat), gdzie wiem, że mój koń jest zawsze bezpieczny, zawsze nakarmiony, wypuszczony i zawsze ma czysto w boksie, a jakby co (tfu tfu) to zawsze ktoś wezwie weta. I naprawdę wolę poświęcić ten czas na dojazd, a mieć pewność, że nigdy nie spotka mnie nieprzyjemna niespodzianka jak już tam dojadę. Koń będzie zadbany a ja będę miała gdzie jeździć. Może masz szczęście i mieszkasz koło fajnej stajni. Ja miałam do każdej sensownej daleko. I wiele ludzi też może mieć taki problem, więc nie widzę sensu w potępianiu ich za marnotrawienie czasu.
W ogóle zastanawiam się, czy w okolicach Warszawy są jakieś stanie z placem do zabaw z końmi w stylu PNH (przeszkody w stylu przewalone drzewo, podesty do wchodzenia, kładki, opony, pagórki) albo chociaż możliwość zorganizowania czegoś takiego?
W okolicach Nasielska zlokalizowałam dwie takie stajnie - raczej z rodzaju przydomowych ale dość sympatyczne, nie pamiętam dokładnie miejscowości ale się dowiem.
stajnia Dworek? jest hala, ale bardzo mala i sa wyznaczone godziny w jakich mozna jezdzic (a przynajmniej kiedys tak bylo- zeby pensjonariusze nie przeszkadzali rekreantom i vice versa). warunki ogolnie nie sa najgorsze. male padoki, piaszczyste. jest mozliwosc wyjazdu w teren. do stajni dojezdza trenerka ujezdzenia. na stronie maja pare zdjec: http://www.koniedworek.pl/
Ja kiedyś stałam w Dworku, ale to było jakieś 5 lat temu. Wyjątkowo miło wspominam tą stajnię. Ale jak jest teraz to nie wiem. Na pewno nadal są super tereny:-)) :-D
A ja niestety mam pecha mieszkać w regionie gdzie jest masa małych stajenek bez hali, a o stajni z dobrymi warunkami do treningów można tylko pomarzyć... Do wyboru tylko Garo albo Legia, czyli w sumie tak jakby wyboru nie było. A więc konia mam 30 km od domu, 35km z uczelni. Na szczęście dojazd jest na tyle dobry, że zajmuje mi przeważnie nie więcej niż 30-40 minut. No i stajnia jest z tych, w których można konia nawet bez nadzoru zostawić i będzie miał opiekę super.
Przepraszam, ostatnio napisałam "niebieski" oddzielnie 😂 - mam inny komputer z dziwną klawiaturą i jakoś nie idzie mi pisanie na nim:-) Już poprawiam:-))
A ja wstawiając kobyłe na Choszczówke dziękowałam Bogu za dach nad głową do jazdy a teraz każdą możliwą chwile spędzam na padoku. Dojazd mam ztm bo auta chwilowo niet, nawet po pracy spokojnie się wyrabiam i ze starego mokotowa spracy dojazd zajmuje mi niecałą godzinke🙂
A ja do stajni mam 37 km z domu, a z pracy ok 50 km niestety. Dojeżdżać będę 6 dni w tyg. (dopiero się tam wprowadzam za dwa tygodnie). W moich rejonach (Legionowo) ciężko o dobrą stajnię z halą...