dołączam do grona zdołowanych. Zawsze myślałam, że można mnie przekrzywić ale nigdy złamać. Dziś niestety wiem, że moja siła wcale nie jest tak wielka jak mi się wydawało. Nie wiem co męczy i smuci mnie w tym bardziej, to co sobie uzmysłowiłam czy to co się stało.
Nie ucze sie na egzaminy na studiach. Nie moge sie zabrac. Chce zrezygnowac jak w tamtym roku, zmienic kierunek/szkole. Nie wiem czego chce od zycia i kiedy bede szczesliwa. Z jednej strony w jakims stopniu studia daja mi hm satysfakcje ale w malym, a z drugiej musze cierpiec uczac sie, bo zabranie sie za nauke wymaga duzo poswiecenia i walki ze soba.Pozatym czuje sie glupsza anizeli rok temu. Nie wiem co robic
Ech...Mnie smuci to że nie wazne ile się starasz, próbujesz byc innym pomocnym i trzymasz siez asad, i tak zawsze znajdą się inni ludzie któzy za twoimi plecami będą cię obgadywać, rozsiewać plotki i ustawiać wszystkich innych przeciw tobie.
A ja jadę na narty jutro, ale: a) jestem chora, mam gorączkę i inne atrakcje b) pokłóciłam się z mamą na śmierć i życie (a z nią m.in. jadę) c) oddałam mojego kochanego pudelka na 10 dni i już umieram z tęsknoty d) muszę dokończyć rozdział magisterki do jutra rano i wysłać go promotorce- a więc nocka przede mną.
Ogólnie nie najlepszy mam okres w życiu i wolałabym, żeby coś się szybko poprawiło.
Dopiszę się znowu i ja... Nie wiem czy ostatnio mam jakiegoś pernamentnego pms-a, czy co, ale moje huśtawki nastrojów mnie po prostu zabijają -.- W jednej chwili potrafię się zanosić śmiechem i "góry przenosić", by za chwilę mieć szklanki w oczach, bo siostra/mama/tata/pies krzywo na mnie spojrzeli. 😵 Niech ta wiosna szybciej przychodzi, może choć trochę tchnie we mnie optymizmu i chęci do życia, bo chyba sfiksuję sama z sobą. 🤔wirek:
[quote author=Ambrozja link=topic=44.msg893337#msg893337 date=1297373155] Jestem niesamowicie zdenerwowana, ryczeć mi się chce i tyle. Jakoś mnie wzięło i sama sobie powodów szukam.. Chce jakoś wyładować te emocje 🙄
Mój pies ma chore serce, tarczycę, zęby i ma guza na uchu, który może być złośliwy. A ja mam 38,5 °, wymioty, biegunkę, bóle mięśni i głowy. Fantastycznie.
Ambrozja - to wio do problemów sercowych ! zaraz się coś wymyśli 🙂 PonPon - z przodu Twojego zdania jest "chyba" a to znaczy, ze jest szansa, że to nie jest pewne i wystarczy powalczyć !
a ja mam kryzys.... jakiś, kurde, życiowy.... Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i jestem z tym zupełnie sama, udaję kogoś, kim nie jestem, chociaż w sumie to czasem nawet nie wiem kim jestem. Chciałabym się poświęcić tylko i wyłącznie studiom, zacząć drugie, a nie mogę, bo koń; tylko i wyłącznie koniom też nie mogę, bo studia, bez studiów nie ma nic, a robić na kasie w realu to ja nie chcę, a poza tym, wkurza mnie bycie sierotką marysią, która poradzi sobie sama za granicą, w nieznanym mieście czy na zadupiu, ale nie potrafi poradzić sobie z organizacją siebie we własnym domu. Gott, czy jest na sali psychiatra?!
PonPon, ale byłaś u niego i rozmawiałaś? Zdziwiłabyś się, ile dziekan może załatwić 😀 Nie mów, że w plecy. Masz szansę dowiedzieć się, czy na prawdę chcesz studiować akurat to. A może zupełnie coś innego? Masz ponad pół roku na przekonanie się. Dobrze wykorzystaj ten czas, a na pewno nie będzie w plecy. Może się okaże, że to najlepsze, co Ci się w życiu przytrafiło? Lepszy rok niż całe życie...
Nie wiem czego chce od zycia i kiedy bede szczesliwa. a ja mam kryzys.... jakiś, kurde, życiowy.... Mam wrażenie, że nigdzie nie pasuję i jestem z tym zupełnie sama, udaję kogoś, kim nie jestem, chociaż w sumie to czasem nawet nie wiem kim jestem
Dwa zdania, a jakie prawdziwe. Wszystko jest nie tak, stada nieszczesc chodza za mna. A jak nie chodza to mam wrazenie, ze czegos mi brakuje, ze zycie ucieka mi przez palce. Dzien goni dzien i ciagle bez zmian. Zyje i oddycham ale z kamieniem na sercu i lodem w nim.
tak, i zreszta ja uwazam ze w zyciu nie ma przypadkow, i nie ma niepowodzen, sa tylko doswiadczenia zyciowe!
Święta racja! Poza tym - w moim zyciu wszystko, co działo się źle (a czasami to bywała czarna seria, że miało ochotę się pociąc) miało później fenomenalny wpływ na moje dalsze losy. Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwa, ale nie miałabym niczego, co mam teraz, gdyby te wszystkie złe rzeczy się nie przytrafiły. Tak więc dziewczyny, wytrwałości 😅 zobaczycie, nie raz ujrzycie słońce! Nic nie dzieje się bez przyczyny - może macie spotkac kogoś ważnego, albo spełni się wasze marzenie dzięki temu, że przeszłyście przez piekło?
To wcale nie tak, że nie lubię mojego życia. Lubię! daję milion szans! wybaczam! i co? i znowu ma na mnie focha, na złość odmraża sobie uszy i włączyło ignora. Zabierz ktoś ode mnie mój żywot, bo już mi się nie chce.