Forum konie »

Kącik instruktora

O, też tak robię - na stojącym koniu, z ręcznym ustawianiem nogi. Czasem nawet w stępie idę koło konia i przytrzymuję łydkę.
Tylko bywają osoby bardzo oporne i nawet jeśli w stępie potrafią wstać i jeśli pokaże im się jak wygląda anglezowanie, to mają duży problem z wykonaniem tego - nie potrafią złapać rytmu albo nie umieją unieść się z siodła w kłusie. Próbuję wtedy dłuższego kłusa ćwiczebnego, mają przez chwilę wczuć się kiedy koń ich podrzuca i potem próbują wstawać, ale bez żadnej pomocy rąk. Dobrze jeśli koń nie jest bardzo wygodny (chociaż bez przesady w drugą stronę).
Julie ja na początku robię to samo, ale mimo to że ktoś potrafi złapać równowagę w stępie nie oznacza że będzie mu łatwo nauczyć się anglezowania w kłusie. Nie raz przydałoby się przytrzymanie komuś łydki jak jedzie kłusem i usiłuje anglezować ale to jest nierealne 😉
Julie, pisałam.
jankesiara same cwiczenie anglezowania w stepię jest dla ludzi masakrą. Oczywiście półsiad nie jest idealny ale chodzi o to odczucie zgięcia w drugą stronę. Chociażby w stępie niech się powygina, niech zobaczy ze można inaczej itp.
Julie ja na początku robię to samo, ale mimo to że ktoś potrafi złapać równowagę w stępie nie oznacza że będzie mu łatwo nauczyć się anglezowania w kłusie.

No bo nauka jazdy konnej nie jest łatwa! Kto powiedział, że będzie łatwo? 😉
Jeśli nie wychodzi w kłusie, to znaczy że coś jest niedopracowane w stój i stępie i że trzeba na to poświęcić więcej czasu/pokazywania/tłumaczenia/ćwiczenia.


Julie, pisałam.

Miałam na myśli czy mogłabyś powiedzieć coś więcej 😉
Napisałaś "Kolano "musi" puścić koniecznie - stąd ćwiczenia "jazdy bez nóg", "kadłubowej"" - jakie konkretnie ćwiczenia? Po prostu odwodzenie ud i kolan od siodła, jakieś małe kłusy ćwiczebne w takiej pozycji...?
(...) wymuszenie posadzenia "na tyłku" poprzez ćwiczenia (w kłusie  🙁): kolana nad siodłem ("pod brodą"😉, "przejeżdżanie" z jednej strony siodła na drugą - "wiszenie" na udzie/kolanie, rowerek, wymachy nóg od ud. Tylko kłus musi być aby-aby i króciutkie nawroty. (...)
Trzeba przesadzić podopiecznego z kości łonowej na krocze. Bezwzględnie nauczyć rozluźniania pośladków "na rozkaz" z mózgu.
Z luźnymi pośladkami nie da się "kaczego kupra" zrobić.
Ja zaczynam naukę tak samo jak Julie, oczywiście dokładnie i wyczerpująco wszystko tłumacząc wcześniej i powtarzając w trakcie ćwiczeń.

I z reguły na pierwszej, góra drugiej lonży wszyscy mi już anglezują, a na pewno czują o co chodzi i jak ma wyglądać to prawidłowe anglezowanie, bo mają już za sobą parę "dobrych momentów".
Oczywiście zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę, albo są to jednostki wyjątkowo bojaźliwe lub oporne na widzę, albo potrzebujące nieco więcej czasu, albo po prostu wybitnie nie mające predyspozycji, ale i tak w miarę systematycznie powtarzane sesje na lonży dają rezultaty.

Nauczyłam się, zwłaszcza przy tych bardziej strachliwych osobach, żeby nie pozwalać na początku na przytrzymywanie się siodła podczas nauki anglezowania. Miałam jedną czy dwie klientki, które świetnie już się czuły, wyczuwając rytm kłusa i odpowiednio wstając, ale później był wielki problem żeby puścić siodło. Zajęło mi to dwa razy dłużej niż powinno, przez to, że pozwoliłam na początku na takie "ułatwienie".
Takim osobom, które boją się puścić siodła, (a uważasz ,że problemem nie jest równowaga, a z "głowa"😉 wręczam coś do ręki.
Bardzo dobrze sprawdza  się bacik lub sprzączka od wodzy, daje to takie poczucie bezpieczeństwa, że czegoś się trzymają i przestają sie bać.
Tak samo myślę, że jeżeli nie chcecie uczyć trzymania się siodła, bo trzymając sie siodła trudniej prawidłowo ułozyć ciało , to polecam założenie uwiązu na końską szyję. Często też zapewniam oraz pokazuję, że jak coś się bedzie działo, to koń reaguje na "prrr" (większośc z utęsknieniem na ta komendę czeka hahah) i polecam, żeby w awaryjnych przypadkach zatrzymać konia, zanim ja to zdąże zrobić. Oczywiście czasem może dochodzi do nadmiernego uzywania tej komendy z byle przyczyny, ale raczej nie spotkałam takiego problemu ucząc ludzi w różnym wieku.

Niektórym nie wystarczy wygodny, spokojny, bezpieczny koń i zaufanie do instruktora 😉

Ucząc anglezowania  i pokazując anglezowanie w stój, pokazuję również oprócz pozycji prawidłowej, co się dzieje, gdy noga jest w złym miejscu. Każę wstać i przesuwam łydkę. Adept widzi, co się dzieje, kiedy łydka leci do tyłu i do przodu i potem łatwiej mu jest zrozumieć, co się dzieje z jego ciałem i dlaczego nie wychodzi. Nie zapominajmy też o bardzo ważnym ustawieniu biodra. Czasem samo "cofnij łydkę" nie wystarcza 😉
Tak, ja jeszcze tłumaczę, porównując do utrzymywania równowagi pionowej na własnych nogach. Pokazuję, że jak stoimy na ziemi, to stopy muszą być pod biodrami, bo inaczej, jak noga ucieknie do przodu czy do tyłu - nie będziemy w stanie utrzymać równowagi i stać. Że jakby nam konia spod tyłka nagle zabrać, to mamy "wylądować" na stopach i się nie przewrócić. A potem demonstruję,przesuwając łydkę, podczas gdy osoba robi półsiad czy też na początku bardziej "połstój".
Ja jeszcze zwracam uwagę, kiedy usiłuje trzymać siodło obiema rękami z przodu. Delikwent się wtedy po prostu garbi, kurczy i chowa klatkę piersiową. Już lepiej, kiedy jedną rękę trzyma z przodu, drugą z tyłu, ale często wtedy zmieniam komendy: a to puść jedną rękę, a to drugą, a to krążenia ramionami do tyłu. Tak, żeby odwrócić od tego uwagę. Żeby to trzymanie siodła trwało jak najkrócej.

A jednym z pierwszych ćwiczeń są ćwiczenia w stójce w stępie - machanie rękami, utrzymywanie się po kilka-kilkanaście kroków w górze na własnych nogach: niech pozna swoją równowagę.

Z rzeczy które można trzymać - poza siodłem i sprzączką - dobrze sprawdzają się jeszcze np. zamki od kieszeni kurtki czy bluzy  😉
ja na początku pozwalam trzymac się siodla. zaczynamy od trzymania się przez pierwsze 2 kolka, pozniej jedna reka na bioderko druga sie trzyma, pozniej zmiana ręki, a pozniej bez trzymanki. Stopniowo jak się do tego podchodzi to ludzie mniej się boją. Bo zawsze na początku to strach w oczach, szczególniej jak mowisz a teraz puszczamy sie siodła. A tak stopniowo to całkiem dobre rozwiązanie.
Jeśli widzę, że ktoś się bardzo boi, to pozwalam trzymać się na początku siodła. Natomiast preferuję naukę z trzymaniem bata przed sobą w obu rękach. Tłumaczę, że ten bat ma być takim drążkiem, na którym jeździec ma złapać równowagę. Działa w 90% przypadków. 🙂
Dołączam do wątku 😉 Instruktor r.r. od 29 września 😉
W zasadzie mam pytanie, czy jest określone jaki ma być odstęp czasu pomiędzy kursem na irr, a eksternistycznym kursem instruktora szkolenia podstawowego?
Jasnowata Witamy 🙂
Jasnowata, Super!
Och... żeby każdy instruktor r.r prezentował taki poziom jazdy jak Ty, to by jeździectwo w Polsce stało na o wiele wyższym poziomie.
Oczywiście nie zawsze jest tak, że świetny jeździec = świetny instruktor, ale jest o wiele większe prawdopodobieństwo 😉
Czy miałyście poważniejsze wypadki? Jak reagowali rodzice dzieci? Jak Wy reagowałyście? Jakieś nieprzyjemności.

Ja mam właśnie stresa bo dziecko na jeździe bardzo niefajnie spadło z konia.
Nie raz i nie dwa 🙂 Na szczęście wszystko zawsze dobrze się konczyło. Matki zawsze wpadają w panikę, ojcowie uspokajają matki. Dziecko zawsze w szoku, przestraszone. jak dojdzie do siebie i się uspokoi, staram się wsadzać na konia. Niektóre dzieciaki wsiadają i jadą dalej, inne trzeba chwilę w ręku pooprowadzać.

Pamietam ostatni dzięń mojej pracy w jednej ze stajni. Miałam dwie osoby w teren. Dziewczynka jezdzila u mnie juz jakis czas  także wiedzialam, że sobie poradzi, i jakaś pani (posiadaczka swojego rumaka startująca w jakiś wkkw, u mnie miala 2 jazdy fajnie sobie radziła).  Na spokojnie jechalismy stepem, mówię co wy na to zeby pod ta górkę wgalopowac? wolno spokojnie. Po zgodzie uczestników ruszylismy galopem, odwracam glowe jadą, odwracam głowę po raz drugi... i biegną za mną dwa konie. OMG, nic nikomu się nie stalo ale dziewczyny stwierdziły, że kolejne półtorej godziny będzie stępowe z niedługimi odcinkami kłusa.
Raz jedyny zemdlalo mi dziecko na placu... w stępie... to byl jeden z najgorszch upadków, huk był niemiłosierny... Co prawda to tylko obsunięcie ale bezwładnie dziecko runęło podczas rozstępowania konia... Rodzice w panice, dziecko też. Po 10 min udało się wsadzić dziewczynkę pooprowadzać, później lonżownik 15 min i na plac.  Mimo wszystko zawsze trafiałam na ludzi wyrozumiałych, ktorzy wiedzą, że koń to zwierze, które zawsze może się spłoszyć. Nigdy nie miałam żadnej awantury. Zawsze wracali 🙂
Wiem wiem post pd postem ale coś z innej beczki, czyli prowadzenie lonży 🙂
jakieś fotki z zeszłego roku 🙂  I mogę pochwalić się Nikolą, która w zeszłym roku ledwo na koniu siedziała, a dziś jest szczęśliwą posiadaczką swojego rumaka, na którym z powodzeniem startuje w zawodach 🙂 Dzieki takim osobom czasem można sobie usiąść i powiedzieć to także MOJA zasługa 🙂
Ja mogę również podziękować serdecznie moim pierwszym instruktorom, którzy nauczyli mnie wszystkiego 🙂 Łącznie z prowadzeniem jazd
ten drugi kon jest chyba troche ze osiodlany

a tak BTW, to jest lonza ?🙂
Konie były siodłane tak jak dałam radę i czym dałam radę. Nie każdy kopytny miał swój sprzęt, a sprzęt, który był dostępny do najlepszych nie należal, więc albo siodłasz siodłem za dużym albo z połamanym stelarzem.
A co do tego, że na lonżowniku są dwa dzieciaki... Obóz konny turnus 1 34 dzieci (łącznie z bachorami szefostwa) koni pod siodlo masz 10, w tym arab, w tym 19 letni koniuch i to wszystko dla początkującej rekreacji. Każdy z tego grona ma wyjezdzic dziennie 2 jazdy, czyli po 2 godz na placu lub 2 półgodzinne jazdy na lonży, Z taką stawką koni, żeby ich nie zamęczyć o 6 rano prowadziłam pierwsze tereny. A zasada byla prosta im szybciej dzieci wyjezdzą swoje godziny, tym więcej dokupią.
Mi raz po jeździe na placu dziewczyna rz*gała jak kot...
Dołączam do wątku 😉 Instruktor r.r. od 29 września 😉
W zasadzie mam pytanie, czy jest określone jaki ma być odstęp czasu pomiędzy kursem na irr, a eksternistycznym kursem instruktora szkolenia podstawowego?
nie ma raczej 😉
Dzięki Julie 🙂 I dzięki Opolanka 🙂 W takim razie po nowym roku idę szkolenia podstawowego 🙂
Dziewczyny i chłopaki :p wykorzystujecie czasem swoich końskich emerytów do jazd? Mam konia 22 letnie po sporych przejściach w sumie całe życie chodził w rekreacji. Koń istny profesor cudny w obsłudze dzieciaki go kochają. Czasami biorę go na lekkie jazdy na których jest sam kłus i to w sumie w małej ilości. Co sądzicie o takich rozwiązaniach? 
Chyba same korzyści wynikają z takiego wyjścia.
Mieliśmy dwa takie emeryty w stajni które były od początku. Duży, siwy profesor po przejściach (pięciobój...) i pogrubiony kuc o budowie pociagusa, jak go poznałam jakoś ponad 10 lat temu to już był brany tylko do lekkich jazd pod małe dzieci.
Duży, spokojny (przez co dość bezpieczny) starszy koń to sama frajda dla dziecka. No i staruszek czuje się potrzebny a to też ważne 🙂 Obydwa dość długo jeszcze łaziły na oprowadzankach.
Niestety odeszły w tym roku w dość krótkim odstępie czasu... 🙁

Ed.: literówka
Na zdjęciu, które wstawilam pierwszy koniuch Fundusz ma 20 lat. Jest ukochanym koniem dla malych i duzych. Pod dzieciakami robi wszystko.
zelka2303  Niestety nie wyświetlają mi się zdjęcia nie wiem czemu a chętnie bym zobaczyła  🙁

kajpo U mnie mój pomysł nie został ciepło przyjęty przez wszystkich i w sumie nie wiem czemu. No ale tak to jest w stajniach zawsze coś się komuś nie podoba niestety.
Koń musi mieć zapewnioną dawkę ruchu. To, że jest już starszy nie znaczy, że starzeje się tak samo jak człowiek: w bujanym fotelu, czytając gazetę i pykając fajkę.

Grunt to dopasować zadania stawiane koniowi do jego możliwości. Wiadomo, że jak ma rozwalone stawy czy zaawansowane COPD to wiele z tego nie będzie. Ale półgodzinna oprowadzanka stępem żeby dziecko poćwiczyło dotykanie uszu i kładzenie się na zadzie, dlaczego nie?
Pytanie do instruktorów. Jakie jest potrzebne ubezpieczenie aby prowadzić zajęcia? stajnia jest całkowicie prywatna nie ma żadnej agroturystyki ani nic w tym rodzaju. Jak to prawnie powinno wyglądać aby w razie jakiegoś wypadku nie było problemów.
Jakie jest potrzebne ubezpieczenie aby prowadzić zajęcia? stajnia jest całkowicie prywatna nie ma żadnej agroturystyki ani nic w tym rodzaju. Jak to prawnie powinno wyglądać aby w razie jakiegoś wypadku nie było problemów.
wypadkow Twoich czy Twoich uczniów?  Jesli tam nie pracujesz to NNW wystarczy(Jesli coś Ci się stanie to Ci wyplaca kase ubezpieczalnia), jesli tam pracujesz i jakieś jazdy jednak są to OC dla instruktora, czyli w razie jak Ci spadnie dziecko i udowodnią twoja winę, to ubezpieczalnia płaci za Ciebie. Z tym, że jesli tam nie pracujesz a prowadzisz jazdy to Twoje OC nic nie pokryje tylko płacisz z własnej kieszeni.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się