Quanta - jedno wielkie WOW 😍
I dobrze rozumiem Twoje rozterki - rozwój rozwojem, ale z drugiej strony co tu robić z TAKIM koniem, skoro umie się za mało, żeby na nim jeździć. Żeby go popsuć? - skoro tam ma szansę być coraz lepszy.
Ja bym swojego Ferrari nie trzymała w garażu, tylko po to, żeby wyjechać w niedzielę po mieście na rundkę, bojąc się czy nie urwę przy okazji zawieszenia o jakiś krawężnik czy dziurę ;P Ja bym go dała kierowcy (zwłaszcza jak mam do niego zaufanie, uważam że jest świetny i przy okazji urzeka mnie swoją sympatią) i patrzyła jak świetnie jeździ i brzmi. A jednocześnie szkoląc się ciągle, z nadzieją, że kiedyś sama wsiądę i pojadę.
Moim zdaniem dobrze kalkulujesz. Powodzenia
Jeden Faust z ostatnich zawodów, coś mu się znowu rzuciłam na łeb😉 :