a ja dowiedzialam sie, ze zostalam zwolniona poniewaz bylam "zagrozeniem" dla jednej pracownicy firmy...niestety jej zdaniem wszyscy lubili mnie bardziej... co ta zazdrość robi z ludźmi!! Nie zostawie tego tak. Tak to jest jak ktos ma sojusz z kierownikiem :/ Mega wkuta. :nunchaku: :nunchaku: :nunchaku: :nunchaku:
Seksta - w sumie ciezko cokolwiek powiedziec, a pierwsza mysl jaka sie narzuca od razu po przeczytaniu Twojego posta to --> 🤔wirek: Tak wiec trzymaj sie dzielnie!
Swoja droga wpadłam by sie wyzalic. Ja nie wiem cz to tylko i wylacznie moja wina, ale3 od jakiegos czasu nie potrafie rozmawiac normalnie z moim ojcem. Niekiedy nerwy puszczaja mi baaardzo i leca baaardzo niewybredne teksty... Jest mi potem głupio, zal, smutno, jestem wsciekla na siebie, ale z drugiej strony jak pomysle sobie,ze to wszystko przez to,ze on nigdy nie widzi bledu u siebie tylko u innych, przez te jego teksty "Nie odzywaj sie","Nie Twoja sprawa","Ktoś Cie pytal o zdanie?!","Nie rozmawiaj z Toba wiec nie odzywaj sie", itd to mnie szlag jasny trafia... Nie liczy sie z tym,ze ja tez moge miec cos do powiedzenia, moze mam inne spojrzenie na dana sprawe, ale mzoe warto go wysluchac bo moze jednak tym razem jest jednak troche lepsze niz niego? Co najgorsze mi nerwy puszczaja coraz czesciej i po prostu dobrze jest jak np tylko pojde z tego pomieszczenia gdzie on jest i trzasne drzwiami... Ja wiem,ze to glupio wyglada,ze epwnie wydaje sie Wam,ze jestem po prostu rozhisteryzowana gowniara nie majaca szacunku do ojca, ale tak jak pisze - szlag mnie jasny trafia przez to lekcewazenie jego mojej osoby, przez jego postawe "Ja wiem wszystko najlepiej, a Twoje slowa czy mysli wogole nie maja prawa bytu". Na proby porozmawiania z nim na ten temat - co ja czuje, jak ja sie czuje itd. reaguje swoim ironicznym usmieszkiem "Ale Kochanie, czy ja Cie nie szanuje? Czy Ty sie nie mozesz wypowiadac? Przeciez mozesz, ale nie jak nie rozmawiam z Toba"... Taaa... Ciekawe, sprawa dotyczy calej rodziny, a ja jedna z domownikow nie moge sie wypowiedziec... Ryczec mi sie chce z tej zlosci i bezsilnosci - dokładnie tak jak teraz...
Przepraszam za wylewanie tu zalu, ale musiałam się gdzies wygadac... 👿
martva,Notarialna, również nie mogę się dogadać z rodzicem - mamą...
Dziś jak tylko wstałam to miałam nerwa... Poszło oczywiście o głupotę - o posprzątanie łazienki. Ledwo wstałam po pracy, mama od razu żebym sobie "wygospodarowała czas na posprzątanie łazienki" powiedziałam, że na pewno nie w ciągu najbliższych 2dni i się zaczęło... Wiem, że powinnam pomagać w domu, ale sorry jak nie daje rady/ nie mam czasu, to za przeproszeniem z tyłka sobie go nie wezmę... budzę się po pracy, godzinę porobię coś na uczelnie i znów lecę do pracy... Mama nie potrafi tego zrozumieć, oczywiście mówi jaka to ona zapracowana, a jak to ja nic nie robię - żyć nie umierać. Nic mnie bardziej nie denerwuje... bo faktycznie oprócz pracy 4 razy w tyg. na nocki, uczelni na niebanalnym kierunku (prawo - dzienne) to rzeczywiście nic nie robię... Nawet po sesji nie odsapnęłam jeszcze, bo ostatni egzamin miałam w poniedziałek... z egzaminu na uczelnie z uczelni do pracy i tak to się kręci... ale... JA NIC NIE ROBIĘ. Nie mówię już nic na temat jej faceta, który siedzi całymi dniami w domu ... Echh nigdy tego nie zrozumiem i zawsze będę miała o to do niej wielki żal.. Nie chodzi mi o to, żeby mi biła brawo, że staram się pogodzić uczelnię i pracę, żeby mieć swoją kasę i w pewnym sensie nie być od niej zależna, ale niech przynajmniej nie mówi, że nie robię nic... O tym, że jeszcze godzę konie z tym wszystkim nie wspominam, bo jak to mama mówi - mój wybór, nikt mi nie każe😉
Co najlepsze - mój chłopak ma również syndrom mojej matki - że co ja takiego wielkiego robie, że znów nie mam dla niego czasu, foch za to, że idę do pracy/pojadę do konia - bo powinnam przecież całą dobę siedzieć z nim...
Nic tylko się załamać... Nie ma nic gorszego, niż to jak czasem nie ma się już siły, nie można złapać tchu, a najbliższe osoby jeszcze dobijają... 🙁
edit: a teraz lecę spać, bo za niecałe 12h muszę być w pracy... 🙄
martva, Notarialna,m0niska- wytrzyma się jakoś. Rodziny niestety się nie wybiera, ale na szczęście przychodzi czas, kiedy można się całkiem od niej uniezależnić. Sama też nie mam łatwo. Rodzina jakby nie z tej bajki, przyjaciele odbierani w bestialski sposób, cholerna rutyna życia i szereg niefortunnych zdarzeń robią swoje... ...ale przetrwa się, jak wszystko 🙂
Eghm. Zostałam zmuszona do przebrania się w stylu disco. Ktoś kojarzy może co powinnam na siebie wdziać? Jakieś propozycje? Naprawdę nie mam pojęcia co się wtedy nosiła..a wygooglować nic sensownego nie mogę. (Coś niby pod "Gorączkę sobotniej nocy"😉
Ja podobnie jak Scottie.... siedze sama w piatkowy wieczor, chlop mi wybyl do kasyna...w sumie to do pracy...eh. Kto z warszawy chce wpasc na babska nocke? 😁