A ja mam totalnego niechcieja końskiego 😲 Koń czeka w stajni, ja mam czas, samochód i wszystko inne, więc wymówki brak- a i tak nie pojechałam i nie pojadę. Nie wiem czy mnie wszystko inne tak dołuje, że koń na tym "cierpi" czy to początek jakiegoś koniowstrętu... Powiedzcie, że też tak czasem macie, błagam...
Uff, dzięki, bo już zaczęłam źle o sobie myśleć... Ale to może też wina tej pogody i ogólnie pogody/aury... Całe szczęście, że z koniem nie jest tak, jak z psem- on się pewnie cieszy, że ma spokój na padoku z kolegami, a ja tu przeżywam... No ale jak wrócę z wyjazdu świąteczno-sylwestrowego to się mu porządnie dobieram do dupki 🏇
Dzionka ja tez tak mam. I to nawet czesto. Jak sobie pomysle, ze mam jechac prawie dwie godizny, ze jest zimno i brzydko to wtedy kazda wymowka jest najlepsza.
a ja właśnie wstałam 🙂 teraz piję poranną wodę z cytryną i pale porannego papieroska. w planach zakupy na święta i troszke sprzatania, tak żeby było w miarę czysto przed przyjazdem mamy. sama sie zadeklarowała, że wysprzata mi mieszkanie, wiec nie zamierzam przeszkadzac w spełnianiu tej obietnicy 😁 i gdzieś po drodze na pewno obejrzę film, anime i spróbuję wcisnąć ten cholerny projekt.
A ja wstałam, przejrzałam Voltę, pograłam w jedną z gier typu "Wyjdź z pokoju" 😁 i teraz właśnie zabieram się za sprzątanie 🙄 A wieczorem pieczenie pierników, ciekawe ile z nich dotrwa do świat :P? Dzionka Taki stan ducha tez nie jest mi obcy, szczególnie gdy pomyślę o przesiadkach w 2 autobusy i czekaniu 20 minut pomiędzy nimi na przystanku - - (łącznie ponad godzina dojazdu) A przy aktualnej aurze,to sprawa przesądzona- koń ma wolne od pańci 😁
dziendobry! dalej sobie choruje, kicham srednio 15 razy na minute, zuzylam od rana jakies 4 paczki chusteczek jak nie wiecej...a po poludniu musze jechac do stajni, nie wiem jak ja wsiade, no chyba, ze przymocuje jakos do siodla kilka paczek chusteczek 🙄 a tymczasem ide ogarnac mieszkanie 🍴
Witam 🙂 Pospałam do 9, zagniotłam ciasto na sernik, posiekałam orzechy, zjadłam sniadanko, pojechałam na zakupy zywnosciowe, przegladnelam oferte jednego sklepu z elektornika, a teraz przegladam foum. Zaraz wracam dalej do kuchni pomoc mamie w przygotowaniu jedzonka 🙂
Polazłam do centrum tej mieścinki... Labirynt to mało powiedziane :P Choiaż wylazłam szybko, to dalej nijak nie mogłam sobie przypomnieć którędy mam iść. Ale dotarłam tam gdzie chciałam. Z ym, że wtdy chciałam już tylko wracać :P
Spotkałam dzisiaj kumpla, który jest dla mnie jak starszy brat. Powiedział mi rzecz, która jest właściwie oczywista, ale na codzień udaję, że to abstrakcja i problem nie istnieje. Decyzja byłaby prosta i oczywista, gdyby nie to, że mój ślubny ma na ten temat ... inne zdanie. Żeby jeszcze je poparł argumentami, ale po co, przecież wystarczy powiedzieć " nie, bo nie ". Nie chcę z nim wojować i się wykłócać, nie chcę też dłużej mieszkać w kliteczce bez centralnego i z grzybem na ścianach. Już nie mogę patrzeć na to mieszkanie, tu się nawet nie da porządnie sprzątnąć, bo gdzie się nie tkniesz, coś odpada / odłazi / rozwala się. Mam dość, miało być " na chwilę ", a siedzimy tu już prawie 5 lat. Dlaczego faceci są tacy uparci do cholery ???
a teraz robie to co kocham najbardziej, czyli sprzątaaaam 😀 aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa 😀
nie, ja nie jestem normalna!
mi dzisiaj sprzatanie sprawilo ogromna radosc. jak nigdy. i w końcu wysprzatalam calutkie mieszkanie, laczenie z pokojem współlokatorki. a zeby nie bylo za pieknie to musialam umyc wszystkie naczynia, ktore zbieralam od ponad tygodnia. nie mialam juz na czym jesc, a wszystkie jednorowki juz zostaly zużyte. nienawidze zmywac naczyn w uk, bo albo musze myc je w ukropie albo w lodowatej wodzie 😤
Uwaga, uwaga właśnie SKOŃCZYŁAM robić pierniki 💃 Są takie malutkie, bezbronne, pulchniutkie, ale nic im to nie pomoże bo i tak je WSZYSTKIE zjem 😁 😀iabeł: Chce ktoś? 😎
Averis, ja chcę, ja chcę! Moje mi się już skończyły. Wszamałam 2 blachy na spółkę z psiapsiółą popijając przy tym czekoladę cynamonową 😡 Po świętach będę się toczyć po schodach chyba 🙄
Naprawdę mi ulżyło, że nie tylko ja mam końskiego niechcieja 🙂 Chociaż dzisiaj już pojechałam i było fajnie- pierwszy raz zobaczyłam go jak śpi na leżąco^^ A nie, drugi, bo jak przyjechałam po niego po kupnie to spał w boskie, a ja szukałam go po bezkresnych pastwiskach i się bałam że ukradli 🤔
W domu nadal zrąbana atmosfera, ale byłam w pracy, u konia i spotkałam się z chłopem, czyli dzień uważam za udany 🙂 Teraz zasiadam do tłumaczeń...
buyaka Się robi 😎 o ile dotrwają do Wigilii w ogóle 😀 A toczyć się nie będziesz, spokojna głowa, do tego potrzeba z 4 blach, 2 to tylko tak na rozgrzewkę 😁
Ja do konia zajrzę po świętach, muszę to pogodzić z nauką do matury, sprawdzianów i popraw. Za 6 dni go przewożę do nowej stajni i jestem cała w stresie. Odpocznę chyba dopiero jak to wszystko pozałatwiam a koń będzie skubał trawkę w nowej stajni. nesta jeszcze parę lat temu potrafiłam godzinę jechać do stajni w największy deszcz, byle tylko pogłaskać konia. Teraz mam wolne, nic do roboty a mimo to się nie chce jechać. Czasami znajduję byle pretekst. Nie wiem, może to jakaś melancholia czy cuś? Fakt, że i sytuacja w obecnej stajni średnia. Mam nadzieję, ze po przeprowadzce to (czyli moje podejście) się zmieni 🙄
Dzionka najprawdopodobniej będę jąwymieniać na innego konia, wszystko wyjaśni się po swietach... A jutro muszę pojechać do stajni bo ma byc kowal.
Averis miałam tak samo, potrafiłam jechać do stajni i nie obchodziło mnie czy jest upał, pada deszcz, śnief, czy jest -20. Byłam bo musiałam i chciałam. a teraz?
nesta, ja tak mam od ponad miesiąca... Kiedyś nie było dnia żeby mnie nie było w stajni po parę godzin, a teraz nie bo mi się nie chce, nie bo za daleko, nie bo pada, nie bo zimno...
nesta U mnie jest tak od ponad 1,5 roku, od straty 'mojego' pierwszego, najukochańszego konia. Jakoś od tamtej pory 'niechcenie' jest o wiele częstsze niż 'chcenie'. Bo to przecież już nie jest to samo.