Oby do mnie nie dotarł...może padać jutro wieczorem dopiero :P Ale musi stopnieć do zera w ciągu 8-9 dni ;]
Może mnie ktoś konąć w tyłek? Za minimum ponad godzinę mam autobus, a siedzę na gaciach, średnio spakowana...dookoła jeszcze mały bajzelek do posprzątania. Jak mi się nie chce ruszyććććć.... :P
Ja też 🙂 Ale jakoś w Boże Narodzenie lubię jak jest trochę śniegu. Potem najlepiej jakby go już nie było, bez etapu przejściowego z tym całym błotem, a fu
Raven, uwierz mi na słowo - nikt Cię w tej chwili nie rozumie lepiej ode mnie... To jest nas dwie 🙁
Przykre... 🙁 Trzymaj się. Może jakoś z czasem się wszystko ułoży :przytul: I tak szybko, jak Tobie będzie zależało na odbudowaniu relacji między Tobą a tą osobą...
A ja dzisiaj mam pierwszy dzień wolnego i oczywiście go marnuję na nic-nie-robienie :/ Bo chyba smażenie naleśniorów sie nie zalicza do czegoś-robienia 🙄
Nesta wpadaj do mnie! ja tutaj mam 10-12 stopni, wystarczy krótki rękawek i do tego lekka kurtka i jest ok. dzieci 5 letnie chodzily po ulicy w krótkich spodenkach 😁
ech, usnęłam w końcu koło 5 rano 🤔wirek: teraz oglądam anime, zaraz siadam do projektu. mam silne postanowienie wyjsc pobiegac wieczorem 🙂
Ja do konia nie pojechałam niestety, bo mama odmówiła współpracy w kwestii podwózki 👀 (już się nie mogę doczekać przeprowadzki do nowej stajni, do tej w ciągu całego tygodnia jest jeden autobus- w soboty od 11 do 15 🤔wirek🙂 A aktualnie słucham Grechuty i oficjalnie, bezkarnie się obijam 😍 Ale te święta nie będą niestety obfitowały w wiele takich dni. Wszak matura czyha za progiem 😵
Dziś cudowna wigilia klasowa. Dzielenie sie opłatkiem, siedzenie razem, spiewanie itp. Oczywiscie wczesniej losowanie kto-komu robi prezent. Jakos dziwnym trafem mnie akurat musiał wylosowac chłopak z ktorym nie darzymy sie zbytnia sympatia... Wiecznie docina mi, jest wredny, ciagle jakies aluzje, chore akcje. Nie zwracam uwagi, nie przejmuje sie. Dzis szanowny kolega sie nie pojawił ani nic... W ostatniej chwili przed rozpoczeciem wigilii było jaies dziwne zamieszanie, wyjscie dwoch kolejnych panow z klasy, potem powrot po czasie... Zrzutka na prezent dla mnie, poniewaz tamten "kolega" nie kupił nic. Nie chodzi nawet o ten prezent, bo na materialnych rzeczach zalezy mi niewielu. Chodzi o to jak mnie potraktował... Wszyscy cieszyli sie, ogladali podarki, byli zadowoleni. A ja dostalam kupiony 5 minut wczesniej kubek, z ktorego nawet nie były zdrapane ceny.. A jak sie czułam ogladajac zadowolone twarze innych osob, myslac o tym dlaczego mam takiego cholernego pecha do ludzi(nie pierwszy raz zostałam tak potraktowana)... A te łzy tot aki dodatek - od samego rana mam cholernie zły dzien.
to w jaki sposób ktoś Cię potraktował nie świadczy o Twojej wartości jako człowieka. Po prostu nie poznał się na Tobie i nie zauważył jaką jesteś wspaniałą osobą. A może po prostu mu się podobasz i nie wie jak Ci to powiedzieć 😉
nie moglas tego kubka wyrzucic ostentacyjnie lub po prostu go nie przyjac lub powiedziec ze chcesz zwrot kasy i sama sobie cos kupisz lub zapytac nauczycielki czy innego pomyslodawce tej imprezy zeby wyciagnal konsekwencje wobec tego czubka lub ogolnie zrobic wielka burze w szklance wody lub wykonac teelfon do rodzicow tego chlopaka i zapytac matke jak wychowala gnoja? ja bym tak zrobila- prawdopodobnie wiekszosc z tych wariantow. ale jestem cholerykiem.
a ja wczoraj miałam mały wypadek w stajni, a moze i nie mały. Czyściłam klaczy (mojej siostry) kopyta na korytarzu- tylnie i niewiem jak to się stało dostałam kopa w szczękę, broda cała zdarta, potem szpital RTG podejrzenie pęknięcia podstawy czaszki, a do tego zwichnięcie żuchwy, potem drugi szpital tomografia i jakieś inne bajery, w zasadzie tomografia nic nie wykazała, ale cos tam ich zaniepokoiło, tak naprawde sami nie wiedzieli co czy szew, złamanie czy poprostu jakaś zmiana anatomiczna, miałam zostać w szpitalu na kilka dni, ale wypisałam się na własne rządanie cały dzien dzisiaj przeleżałam z przerwą na polonzowanie jednego konia, wieczorem wsiadłam, ale głowa boli 😕 a po świętach konsultacje
justyna- przebadaj sie porzadnie- ja dzieki mojemu koniowi chyba niedlugo poznam dokladnie ludzka anatomie..mialam nastawiany lokiec i wkladana szczeke- tyle, ze mi przywalil swoim lbem tak solidnie, ze przez chwile nic nie slyszalam poza piszczeniem w uszach. nie moglam ruszac szczeka i pan w szpitalu mi wstawil z powrotem szczeke w zawias, bo sie zluzowalo. wczesniej poczulam sie jak pomarancza w wyciskarce cytrusow- wsadzil mi dwa palce w uszy, trzymal czolo i tymi palcami, ktore mu jeszcze zostaly wolne wkladal zawiasik. oczywiscie nie powiedzial mi ze to zrobi, tylko niby ogladal, dotykal az w koncu mnie wlasnie tak solidnie zlapal i wstawil. myslalam, ze zabije na miejscu. potem dieta 'nie jesc nic twardego' i przeszlo.
jakbys zaczela wymiotowac lub miec jakies dziwne objawy to wracaj do szpitala. z urazami glowy nie ma zartow..
Justyna-zdrowka zycze!!! Martvus-tak jak juz ktos powiedzial, szkoda Twoich nerwow! nie przejmuj sie Slonce, a kretyna olej, wiem, ze to nie latwe, trzymaj sie :kwiatek:
jak juz przy szczekach jestesmy to mi sie tez cos ostatnio zadzialo, tylko nie mam pojecia co ani od czego, popsul mi sie lewy zawias i nie moge japy otwierac szerzej niz na ok 3 cm...a kiedys zdarzylo mi sie zemdlec i poleciec na "kocie lby" dokladnie bokiem, przez tydzien musialam "wsysac" jedzenie, bo nie moglam ruszyc szczeka, i w ogole wygladalam jak paralityk, nic fajnego bleh...
wlasnie zbieram sie do wykapania psa, wiec dzisiaj juz pewnie tu nie zawitam-toz to powazna operacja jest 😎 dobranoc voltowicze! 😀
Martva- nawet nie ma mowy żebyś przejmowała się takim źle wychowanym gnojem! szkoda marnować na niego łzy. nie myśl już o tym, obejrzyj jakąś komedię, poczytaj dobrą książką, oby humor szybko się poprawił. :przytul:
Justyna zdowia życzę! i odpuść sobie może konie dopóki nie staniesz pożądnie na nogi.
ech, przebrnęłam przez 15% readingu. zostało jeszcze tyle do przeczytania, a ja już nie mam siły 😵
Cholera...muszę wstać o 5:30 najpóźniej, o 10:20 mam samolot z Gdańska, a póki co to nawet nie wypakowałam rzeczy z Torunia...Muszę się spakować, ogarnąć...chciałam zrobić porządek z nogami, ale wymiękam dziś...
A po ostatniej imprezie Mikołajkowej i kilku spotkaniach z róznymi Panami dochodze do wniosku że albo ja mam za wysokie wymagania albo cos z tymi facetami w wieku do 32 lat w Warszawie jest cos nie tak... ;/