faith, a to właśnie u was się spotkałam z nazwą "pampuchy"! 😀 I wyglądało i smakowało jak kluski na parze. No, tylko takie małe (u mnie w domu kluski na parze to takie kluchy - jedna zajmuje pół talerza). ale tylko tam jadłam z mięsem, u mnie wyłącznie na słodko.
Wy w Poznaniu jesteście jacyś dziwni :P skoro pampuchy to u was pyzy, to jak nazywacie pyzy? 😁
edit:
Dla mnie to tak:
pampuchy - to oczywiście "kulki" drożdżowe na parze, najlepsze z jagodami 😜 pyzy - robione z surowych i gotowanych ziemniaków, zmieniają kolor na szare (nie mylić z niejakimi szarymi kluskami) knedle - najpopularniejsze ze śliwkami 😁 kluski śląskie - te z dziurką, najlepsza rzecz na świecie 😜 kopytka - wiadomka
Gdybym wiedziała co masz na myśli mówiąc "pyzy" to bym ci odpowiedziała... Sprecyzuj jakie to kluski... Najlepiej daj zdjęcie i powiedz z czego zrobione.
safiePowyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym.Nie może on służyć przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym termin 02 sierpnia 2016 21:56
Na moje oko kluski/pyzy wysłane przez JARĘ to cepeliny, ale mogę się mylić, bo nie widziałam żeby w Poznaniu gdzieś takie jedzono, raczej je się chyba na wschodzie- w Wielkopolsce najpopularniejsze kluski z ziemniaków to szare kluchy. Osobiście najbardziej lubię kartacze z mięsem których smak poznałam dopiero będąc u rodziny na wschodzie Polski.
No właśnie mój padre jest ze wschodu i to on je robi 😉 I jak zaczęłam googlać to cepeliny to to samo co kartacze i właśnie robi się je z surowych i gotowanych ziemniaków 🙂
edit:
Watrusia, w Polsce ze śliwkami, ale tam skąd pochodzą (DE) to nadziewają je wszystkim. Nawet je do zup wrzucają.
edit2:
Jako największy miłośnik ziemniaków mogłabym mieszkać w pyrlandii i je ciągle jeść. I jak pojechałyśmy kiedyś z Katiją do Poznania to poszłyśmy do knajpy gdzie podają same potrawy z ziemniaków. Ale się jarałam, jak napalm o poranku. Okazało się, że najlepsze co w tej jadłodajni serwowali to.. krem z kukurydzy. 😁
JARA są różne wersje cepelinów/kartaczy. Przeważnie daje się ziemniaków gotowanych tylko tyle żeby się kulka trzymała razem. Ale masz rację chyba nie słyszałam żeby ktoś je robił tylko z surowych ziemniaków. Może ktoś ma bardziej trafną nazwę dla klusek JARY? Edit: Jestem gotowa się poddać w szukaniu nazewnictwa i przyznać że to są po prostu twory zwane pyzami ziemniaczanymi, bo nic bardziej trafnego nie znalazłam. Tak mówią blogi tworzone przez mieszkańców wschodniej Polski i tak chyba jest...
No właśnie kluski JARY to pyzy. 😂 Poza tym pyzy to chyba nie do końca to samo, co kartacze, są mniejsze i okrągłe, kartacze - większe i obłe. Idę spytać koleżanki z Podlasia, czy wg niej to jest to samo. 😁
U mojej babci na dalekim wschodzie (pod Augustowem) wersja Jary się zgadza - pyzy/cepeliny/kartacze to to samo - nadziewane mięsem i grzybami z surowych i gotowanych ziemniaków. A kołduny to jeszcze coś innego 🙂 Wiki podpowiada taki podział https://pl.wikipedia.org/wiki/Pyzy_(danie)
Edit: ale właśnie widzę, że kołdunami na podkarpaciu nazywa się kluski z ciasta ziemniaczanego, więc chyba nie dojdziemy do porozumienia w tych kwestiach 😀 [[a]]https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%82duny[[a]]
Ej, ja jestem z Bialegostoku aktualnie na wczasach przy granicy z Litwa. Jestem na biezaco z kuchnia 😁
Pyzy przyrzadza sie dokladnie tak samo jak kartacze. Jedyna roznica jest wielkosc i ksztalt. Pyzy sa okragle i dosc male, kartacze wieksze i bardziej oble(jak sumire prawi). Pyzy, kartacze, cepeliny, wsio rawno.
Kołduny to w ogole co innego, bo to typ pierogow jest 😂
buyaka, zazdroszczeeee, moi rodzice wczoraj przywieźli tyle jagód i grzybów, że aż mnie rączki świerzbią do zbierania, a dopiero pewnie w październiku tam będę 🙁 My akurat nad samą Czarną Hańczą jesteśmy, we wsi, w której mieszka chyba tylko z 30 osób 😉 I pomyśleć, że dopiero jako dorosła osoba doceniłam to miejsce w 100% Z tamtejszych przysmaków lubię właśnie kartacze/pyzy ale sękacza to wręcz uwielbiam!
Cricetidae proszę mi tu nawet o sękaczach nie wspominać! Za każdym razem jak słyszę tę nazwę robię się głodna 😜. Kiedyś na imprezie rodzinnej pod Białymstokiem zostałam nimi poczęstowana i nigdy tego smaku nie zapomnę 😍
Takie świeże najlepsze. W sklepie już nie to samo. To jedyne ciasto bez żadnego kremu, które wielbię miłością nieskończoną 😀 Zapomniałam, że jeszcze z tamtejszych przysmaków uwielbiam soczewiaki/kakoryki - smaki dzieciństwa! 😍 Pewnie nikt tu tego nie jadł 😉
Honey, och joj, pewno w domu takie nazewnictwo stosuje. W knajpach tatarskich, litewskich i wschodniopolskich w ktorych bylam kołduny to pierogi wlasnie 😉 swoja droga sa szalenczo pyszne!
Sekacz sekaczem, ja mam specjalnie wydzielone miejsce w serduszki na ser korycinski 💘
Cri, no mi teskno bylo do polskich wsi. Tez docenilam na stare lata 😀
W ogóle kuchnia ze wschodu ma w sobie to coś... Jedyną rzeczą popularną w tamtych rejonach której absolutnie nie cierpię jest chleb litewski... A poza tym to chyba wszystko bym zjadła ze smakiem...
Szczerze mówiąc to ja od dziecka jadłam te wszystkie potrawy i kiedy odkryłam jako nastolatka, że niektórzy nigdy nie jedli kartaczy, soczewiaków czy nawet sękacza, to byłam w szoku 😀 Dla mnie to było takie naturalne, nawet nie wiedziałam kiedyś, że to regionalna kuchnia 🙂
Jak bywałam we wschodniej Polsce, to nie stać mnie było na knajpy, więc znam to tylko z kuchni babci mieszkającej lata w Krakowie 😉 W okolicach Białegostoku i Knyszyna też znają potrawę o której mowie jako kołduny no😉
Jeny, ja nie wiem co to za nazwy w ogóle 😀 Ja znam tylko: Kluski na parze - te wasze pampuchy czy coś - raz w życiu jadłam, nigdy więcej Kluski - to to takie grudkowate z mięsem 😁 Kluski śląskie - ciągnące się, pyszne z dołkiem lub bez, najlepsze z roladą 😍 😍 ... Tyle 😀
Zapomniałam, że jeszcze z tamtejszych przysmaków uwielbiam soczewiaki/kakoryki - smaki dzieciństwa! 😍 Pewnie nikt tu tego nie jadł 😉
Rany, a co to jest? 😁 Tu to nawet nazwy wcześniej nie słyszałam. 🤣 To żeby dokończyć temat regionalnych ziemniaczanych potraw ze wschodu dorzucę babkę ziemniaczaną i kiszkę ziemniaczaną, ale te - chyba 😂 - już nie mają żadnych podwójnych/potrójnych nazw. Ale kiszkę to bym zjadła. 👀 Pora w końcu ponownie odwiedzić Ełk (który niby jest Mazurami, ale jak idę do knajpy czy słucham, jak mówią ludzie, to mam wrażenie, że to ciągle bardziej Podlasie 😉)...