Pauli, mi się wydaje, że mimo wszystko wino jest ważne, zazwyczaj na weselach są dwa alkohole: wódka i wino, głupio by było gdyby została tylko wódka. My ostatnio byliśmy na weselu gdzie na +/- 8 osób była jednak butelka wina. Poszło szybciutko i kelner nic nie przyniósł, mówił nawet, że już więcej nie ma, mimo że młodzi dostali od gości wino zamiast kwiatów. Ja wódki nie piję, więc chcąc nie chcąc ja przejęłam pałeczkę kierowcy. 😉
A jak to jest z tymi rodzajami alkoholi- wódka musi być, wino też a piwo? Na kilku weselach spotkałam się z piwem i nie da się ukryć, że cieszyło się sporym powodzeniem. Piwo imo takie "nieweselne" trochę.. ale na garden party aż się prosi.
My mieliśmy piwo 🙂 Na dole na korytarzy stała ta maszyna z piwem (zapomniałam jak to się nazywa) i goście sami sobie nalewali. Schodziło ale najwięcej zeszło na poprawinach chyba jednak 🙂
U nas na stołach była wódka, wino białe i czerwone, a w bufecie deserowym likier,whisky i koniak. Powiem szczerze, że alkoholu jakoś mało u nas poszło.
Za oknem taka brzydka pogoda...aż mnie wzięło na wspomnienia...(dużo zmniejszyłam zdjęcia, żeby nie zatkać forum;P )
Rodzinka w komplecie🙂 Sesja miała być z końmi, a w ostatniej chwili pakując się do auta zdecydowaliśmy, że zabieramy też psa. Efekt był tak, że pies jest nawet na zdjęciach na których miało go nie być;p Wszędzie się wpychała...
wiadb Zdaję sobie sprawę z tego, że wino musi być na stołach, mam problem z ilością. Tak sobie myślę, że może uda mi się dogadać tak, żeby wziąć większą ilość, a w razie czego, jeśli coś zostanie, może będę mogła zwrócić chociaż część.
Póki co każdy z kim rozmawiam, łącznie z narzeczonym, odradza zakup wina w ilości większej niż te 12 butelek...
do pytania o wystawienie sukni się podczepiam, bo sytuację mam identyczną. plus mój model jest szyty na zamówienie, nie ma takiego drugiego. ale z wystawieniem poczekam do późnej zimy/wczesnej wiosny, bo jest to sukienka typowo letnia.
Co do ceny, mogę Ci napisać, jak patrzyłam na to z perspektywy potencjalnego kupca. Zanim wybrałam się do salonów, przeglądałam najpierw ogłoszenia, stwierdziłam, że na jeden wieczór nie muszę koniecznie mieć nowej sukni. Założyłam sobie, że nie chciałabym wydać więcej niż 1500zł. Suknie powyżej tej ceny odrzucałam już na starcie, dlaczego? Uznałam, że skoro suknię z salonu mogę nabyć za, powiedzmy 2000 - 3000 zł (oczywiście, zależy od salonu i modelu, muszę też dodać, że zakupu sukni za więcej niż te 3 tys, nawet nie brałam pod uwagę), do tego będzie ona dopasowana do mojej figury, wymiarów itd., to nie ma sensu płacić zbyt wiele za używaną, która w dodatku będzie wymagała przeróbek, czyli włożenia w nią dodatkowych pieniędzy.
Według mnie nie ma co liczyć na zwrot kosztów w tym temacie, można się jedynie pozbyć problemu.
No właśnie mam problem z wyceną. Na zwrot kosztów nie liczę, po prostu chciałabym odzyskać część. Myślicie, że pół ceny nowej jest ok? Czy za dużo/za mało?
D+A Połowa ceny zakupu, to uczciwa opcja, z tym że jeśli ta połowa wyniosłaby np. 3000zł, to mogą być problemy ze sprzedażą (patrz mój poprzedni post). To moje prywatne zdanie, pewnie nie każda przyszła panna młoda tak podchodzi do tej kwestii 😉
Myslę, że musisz spojrzeć obiektywnie, czy sama byłabyś skłonna zapłacić kwotę, jakiej zażądasz.
Mam tę samą zagwozdkę, co D+A... Do sukni mam sentyment, ale szkoda, żeby wisiała... Niby kupiłam ja bardzo okazyjnie, ale do tego doszedł koszt czyszczenia (pi razy drzwi 100zł), zmniejszania (200zł), halka (80zł), czyszczenia przed sesją zdjęciową (80zł) i koszty rosną, bo przydałoby się ją znowu wyczyścić przed sprzedażą :P Może późną zimą wystawię, bo chyba wtedy się szuka sukni na letni ślub 😉
Natomiast kiedy ja szukałam używanej sukni, miałam limit 1000zł, bo wiedziałam, że uszycie nowej na miarę wyniesie ok. 1300zł.
Dopisuję się do wątku po 6 latach razem z TŻem i 3 narzeczeństwa 🤔wirek: Po Nowym Roku bierzemy się za załatwianie w kościele terminu. W planach mamy tylko obiad dla najbliższej rodziny i przyjaciół czyli maks 25 osób 😅
Z sukniami to jest mega problem sprzedać... Ja swoją pierwszą wystawiłam na Olx i Gumtree. Zainteresowanie zerowe, nawet za 50zł nikt nie chciał... W końcu mama oddała za darmo takiej ubogiej kobitce. W sumie i dobrze, bo ona szczęśliwa, a ja do tej sukni i tak już serca nie miałam po tym, co się stało. Ale to nie jest proste - sprzedać :/
Już mnie mdli na myśl o tym ile będzie "zabawy" z zalatwianiem wszystkiego 😵 Na razie przeglądam suknie i nie mogę znaleźć nic co by mi odpowiadalo oprócz tej: cymbeline, a tej nie widzę na swojej figurze...
Ruda nie ma za co, ja się do nich wybieram w poniedziałek o ile będą mieli czas popołudniu. Do Krakowa rzut beretem, zdam relację jak leżą 😉
A tak oprócz tego to zawirowania terminowo-miejscowe zakończyły się lepiej niż przypuszczałam. Nie dość, że mamy bardzo komfortowy termin to jeszcze zmieniliśmy miejsce (minusem jest to, że trzeba z kościoła dojechać 15 min) i teraz nie trzyma już nas limit gości! 😅 I pomyśleć, że na początku miał być tylko rodzinny obiad, później odrobina przyjaciół a teraz wszystko wskazuje na wielkie weselicho, od którego chciałam uciec 😁