Tak się teraz przyjrzałam jak maleństwo wspomniała o wsiowości 😁 i przypomniało mi się, że właśnie z tego powodu wzięliśmy dekoracje zamiast z ratanem to z czerwonymi wstęgami ale nie widzę już tego modelu u tego sprzedawcy...
btw.. jesienią zeszłego roku mieli znacznie tańsze te zestawy...
My mieliśmy takie pojedyncze różyczki przyczepiane na przyssawki - po 50 km od domu zaczęły odpadać i fotograf jadący za nami zatrzymywał się i je zbierał, żeby samochód ładnie wyglądał pod dworkiem jak goście przyjadą 😁
Pauli, no nie wiem, jak to wyjaśnić... Sztuczne kwiatki, listki i te kręcone "cośki", do tego w dużej ilości ućkane na naszym Cieniasku - trochę jak na wiejskim weselu. Nie jest to artystyczne Ą Ę wysokich lotów 😉
My akurat z przystrojeniem samochodu nie mamy problemu, Pan który nas wiezie kazał nam wybrać spośród 40-stu różnych którymi dysponuje i to jest w cenie autka. Ja z kolei wertuję net w poszukiwaniu fryzury i nic nie przychodzi mi do głowy, nic mnie nie zachwyciło 🙁 druga sprawa, że mam fatalne do włosy, oporne na układanie itp. Nie chcę nic napompowanego ani jakiś ekstrawaganckich upięć, marzę o czymś swobodnym i naturalnym zwłaszcza że nie będę mieć welonu a we włosach tylko kwiaty.
Co do tej wsiowatości, to nawet nie wiecie, jaką agresję wzbudza we mnie wertowanie stron na All z tymi ozdobami - jest ogrom takiej tandety, że aż boli i za parę sztucznych kwiatków ze wstążką chcą 70zł... Ale - jak już mówiłam - nie zależy mi tak bardzo, więc wybiorę mniejsze (i tańsze) zło, bądź sklecę coś podobnego sama XD To, co wrzuciła Pauli też wygląda nieźle 😉 Generalnie to u nas sprawa wygląda tak, że pół drogi przejedziemy bryczką, a dalej na salę przesiadamy się w samochód.
my problemu z dekoracją auta nie mieliśmy. 😁 kierowca powiedział, że absolutnie nic nie będzie, bo za drogo go potem by kosztowało czyszczenie tej fury. 😁 więc mieliśmy tylko ozdoby na klamkach od drzwi.
wyglądało genialnie. prosto, skromnie, tak jak chcieliśmy. 🙂
Z dekoracją auta nie mamy problemu: idziemy piechotą 😉. A dojazd na miejsce - jedziemy sami swoim autem i jakoś nie widzę wstążek pasujących to naszego czołgu, hihi.
oo nie, mi z kolei wszystkie te samochodowe ozdobki wydaja sie nieludzko wsiowe. jesli kiedykolwiek przyjdzie mi slubowac, to albo nie bede sie bawic w zadne slubne dekoracje samochodu (i to jest bardziej prawdopodobna opcja... no bo kaman, dekoracja samochoodu? :P), albo podobnie jak malenstwo, tyle ze z wiekszym rozmachem - z absolutna premedytacja pojde w najwieksza wioche i kicz jaki tylko znajde.
kujka, i bardzo słusznie 😉 Mi było wszystko jedno czym i jak pojadę (w końcu pojechaliśmy samochodem moich rodziców) - i tak nikt z gości nie widział tego pojazdu ani mojego dotarcia na miejsce imprezy 🙂 Wiedziałam tylko, że na 100% nie chcę koni, a na pewno nie mojego własnego oszołoma 😀
Ja w sumie nawet nie myślę o samochodzie, ponieważ jeśli uda się załatwić ślub w miejscu wesela, to zwyczajnie nie będzie potrzebny 😉 Ale jeśli już przyjdzie do tematu samochodu i ewentualnych ozdób, to będą maksymalnie skromne.
Ja jestem zdecydowana praktycznie od początku, od kiedy zarezerwowaliśmy ośrodek na wesele, w którym są warunki, aby urządzić również ceremonię. Piotrek początkowo nie był na 100% pewny jak ma to wszystko wyglądać, rozważał również ślub kościelny, ale po długich dyskusjach udało nam się ustalić, że tylko cywilny i najchętniej w plenerze. Teraz pozostała nam kwestia dogadania sprawy z urzędem. Z jak dużym wyprzedzeniem Wy załatwialiście formalności?
Oj my to ze sporym wyprzedzeniem załatwialiśmy, bo przewidywaliśmy (słusznie) kłopoty. Tam, gdzie się udało, zadzwoniliśmy jakoś w marcu i urzędniczka kazała przyjść na początku czerwca bodajże (a ślub był w lipcu) - tak więc z niewielkim już wyprzedzeniem. Licz się jednak z ewentualnymi podaniami i odwołaniami od decyzji 🙂
Spodziewam się niestety, że łatwo nie będzie. Czytałam gdzieś, że od stycznia przyszłego roku mają się zmienić przepisy regulujące w bardziej precyzyjny sposób kwestię udzielania ślubów poza urzędem, podobno ma być łatwiej. Czyli jeśli zaczniemy się starać od początku przyszłego roku, powinniśmy się wyrobić?
Czytajac o tych wsiowych dekoracjach, przypomniałam sobie jak sama jako dzieciak dekorowalam samochód na ślub siostry! Stary ciemnozielony garbus był cały w białych stokrotkach poprzyklejanych... Taśma 😉 😁 😁
Pauli, My zapytaliśmy na jesieni czy nie będzie problemów z ślubem w plenerze. Pani kazała nam się zgłosić z dokumentami ok 2 m-cy przed ślubem i nie robiła problemów. Oprócz oczywistych papierów mieliśmy napisać dodatkowe podanie z motywacją. Napisaliśmy, że miejsce jest dla nas dogodne ze względu na miejsce zamieszkania najstarszych gości i nie chcemy ich fatygować daleką podróżą. Można napisać, że miejsce ma znaczenie sentymentalne dla młodych itp. Tak naprawdę jeśli urzędnik nie robi problemu to pisze się cokolwiek. Byle podkład był. U nas swój podpis pod tym złożył wójt informując mnie, że osobiście udzieli nam ślubu.
Dzięki dziewczyny :kwiatek: Mam nadzieję, że pójdzie w miarę bezboleśnie. Myślę, że jak tylko będziemy w Morągu, to przejdziemy się do urzędu i wybadamy sprawę, tak dla spokoju ducha, może się czegoś dowiemy 😉
yegua już tylko kilka godzin 😉 Nam został tydzień. Rano zadzwoniła przyjaciółka z pytaniem czy jestem świadoma że to mój ostatni tydzień bycia Panną. 😉
Nie odzywam się, ale podczytuję 😉 (Pauli, bez skojarzeń, proszę! :P 😉 ) yegua, i jak? Czekamy na relację 🙂 Ja to pewnie musiałabym się wspomóc setunią, albo i paroma 😀