Koniczka, jak mówi Caroline, myślę, że nie jest to mega kasa.
pony, i nie można jej potępić, bo co? Jakby ktoś się pytał jak przebijać tablice rejestracyjne, żeby nikt nie poznał, że kradzione, powiedziałbyś i nie miałabyś problemu? Bo dziewczyna ukradła muzykę, nie będę już pytała czy program, którego używa,la do montowania był oryginalny... To jak ja bym wzięła dwie foty Toffiego, zrobiła z nich grafikę w kradzionym fotoszopie i czepiała się, że ktoś jej użył na swojej strony. Sorry, ale wstyd by mi było i nie czepiałabym się, że ktoś mi napisał prawdę...
a czy to nie jest przypadkm tak, że po (bodaj) 20 latach wygasają prawa autorskiej? Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że po długim okresie czasu, można już grać za dane utwory. Także KUR złożony np. z muzyki zespołu Queen wcale nie będzie łamał prawa.
Strzyga, Tomek - nie znacie się (ja zresztą też nie), przecież Kornelia stworzyła całkiem nowe "dzieło" 🙇 do którego nikt, poza nią nie ma żadnych praw (jeszcze trochę i dowiemy się że artyści których muzykę wykorzystała w swoim "dziele" powinni jej płacić tantiemy za to 😀iabeł🙂
a ja głupia każę klientom płacić za zdjęcia na istock zamiast po prostu wziąć komuś ze strony zdjęcia i tyle... i nie dość że zdjęcie było by moje to na dodatek mogłabym mieć pretensje do wszystkich na około że też użyli tego zdjęcia ...
rtk - Prawa autorskie do utworu wygasają w 70 lat po śmierci jego autora, z tym że są jakieś wyjątki, ale i tak osoby korzystający z utworów, wobec których wygasły prawa autorskie muszą zapłacić od 5 proc. do 8 proc. wpływów brutto na rzecz Funduszu Promocji Twórczości.
rtk, może warto przeczytać ustawę o prawach autorskich? Nie ma wielu stron... a to, co ktoś tam kiedyś powiedział można o kant... stołu rozbić:
Art. 36. Z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat siedemdziesięciu: 1) od śmierci twórcy, a do utworów współautorskich – od śmierci współtwór- cy, który przeżył pozostałych; 2) w odniesieniu do utworu, którego twórca nie jest znany – od daty pierwsze go rozpowszechnienia, chyba że pseudonim nie pozostawia wątpliwości co do tożsamości autora lub jeżeli autor ujawnił swoją tożsamość; 3) w odniesieniu do utworu, do którego autorskie prawa majątkowe przysługują z mocy ustawy innej osobie niż twórca – od daty rozpowszechnieni utworu, a gdy utwór nie został rozpowszechniony – od daty jego ustalenia; 4) w odniesieniu do utworu audiowizualnego – od śmierci najpóźniej zmarłej wymienionych osób: głównego reżysera, autora scenariusza, autora dialogów, kompozytora muzyki skomponowanej do utworu audiowizualnego.
No dobrze, ale wychodzi tak naprawdę na to, że 99% startujących na poziomie ZR/ZOO tak naprawdę łamie prawa autorskie.
No i tu leży pies pogrzebany. Ponieważ jednak ujeżdżenie jest w naszym kraju dyscypliną totalnie niszową, to nikt nie zwraca na to uwagi. Panuje albo przyzwolenie, albo radosna niewiedza... A co do sposobów na legalny Kur, to można na przykład: - udać się do ZAIKSu i wyłuszczyć swoje zapotrzebowanie na muzykę, - samemu skomponować i nagrać muzykę, - udać się do znajomego niszowego zespołu i poprosić o nagranie czegoś, lub możliwość przeróbki utworów zespołu, - skorzystać z muzyki Royality Free (trochę jej jest w sieci, ale bardzo niewiele sensownej i nie wiem, czy w ogóle da się cokolwiek do koni wykorzystać) - skorzystać z banku dźwięków / muzyki.
Tak czy inaczej będzie to kosztować trochę zachodu / pieniędzy.
Strzyga, respekt! Przywracasz mi wiarę w to, że jednak można nie bazowa na "słyszałam, że..." tylko zainteresować się stosownym aktem prawnym. 20 lat na wygaśnięcie praw autorskich? Na logikę - to cała twórczość Elvisa jest za free? Toż to się nie opłaca być artystą 😉
W kwestii formalnej do złożenia muzyki użyłam całkowicie darmowego freeware audacity, więc w tym jedynym apekcie mojej kradzionej twórczości jestem w porządku 🙂