Ryczę oglądając kür. Zwłaszcza dobrze pojechany, do świetnej muzyki. Zwłaszcza w galopie/kłusie wyciągniętym i piruetach... Na żywo nie mialam okazji tego widzieć, ale youtube wystarczy by ryczeć.
1.Gdy dotknę brody w jednym miejscu to dostaje czkawki i jest tak za każdym razem... 2.Nie wypiję picia jak ktoś mi oderwie etykietkę od butelki np. W sumie tyle mi sie przypomina póki co 🙂
[quote author=unicorna link=topic=3219.msg1467433#msg1467433 date=1342886568] no to ja rozwalę system. Nie umiem spać bez misia oraz nie umiem spać z kimś obok w łóżku. Dostaje szału.
Z partnerem śpicie osobno? 😎 [/quote]
jak byliśmy razem to mieliśmy bardzo duże łóżko żeby nie wchodzić w swoją przestrzeń osobistą 😀
Uwielbiam wszystko, co portugalskie. Mam na tym punkcie taką obsesję, że mogę nie spać całą noc, bo w kółko słucham ich hymnu albo płaczę dobę bez przerwy, a potem trzy dni pochlipuję, bo przegrali mecz. Dziś gra Benfica Lizbona w Polish Masters, więc ja... nie poszłam do pracy, żeby przypadkiem nie pominąć meczu 🤔wirek: 👍 Wielbię tran w kapsułkach! Mogłabym zjeść całe opakowanie na raz. Nienawidzę ludzi. Potrafię nie wsiąść do autobusu, gdy jest tam zbyt duży tłok. Kiedy dotyka mnie ktoś obcy mam odruch wymiotny. Okropieństwo. Mam czasami taki bajzel w pokoju, że śmieci niewyniesione leżą dwa tygodnie 😡, ale na pulpicie nie ma ani jednej niepotrzebnej ikonki. 😎
Przeczytałam cały wątek i chyba mistrzynią wszystkich dziwactw jest busch i jej solniczka. 👍
1. Jak jem kanapki, zawsze ich liczba musi być parzysta. 2. Nawet jak jest gorąco to muszę napić się gorącej herbaty. 3. Bez mojej psinki nie usnę. 4. Zawsze śpię przy otwartym oknie. ( nawet w zimę) 5. Też nienawidzę pach. ( zwłaszcza męskich.) 6. Nie usnę na jednoosobowym łóżku. 7. Śpię w skarpetkach. 8. Nienawidzę jak ktoś mówi np. " poszłem" automatycznie poprawiam. 9. Czyszczę klawiaturę laptopa co najmniej 3 razy dziennie, lub gdy ktoś inny korzysta muszę po nim wytrzeć. 10. Mój koń na jazdę zawsze musi być porządnie wyczyszczony. 11. Na jazdę zawsze ubieram koszulkę pod kolor czapraka. 12. Nienawidzę obcinać paznokci ( bez konieczności obcięcia piłuję)
Ostatnio dzięki bratu odkryłam, że serki " Danio" otwieram w tym rogu, w którym są owocki. To jest chyba lewy dolny. " - Dlaczego tak kręcisz tym serkiem? - no muszę go otworzyć ( ciągnę za lewy dolny róg) - ale dlaczego akurat tak? Nie pierwszy raz to widzę - a ja nie wiem..."
Strasznie przezywam licytacje na Allegro. 🙄 Jak pierwszy raz przegralam to sie poplakalam. 😁 A ostatnio jak malo kto licytuje to sama siebie potrafie przebijac ze stresu. 🤔wirek:
Mam takie dziwne coś, że jakby widzę kości. Nie całkiem tylko nawet jak ktoś jej nie widzi to ja widzę jej zarys. Zwłaszcza kości ... te co jest łydka 👍 mnie to brzydzi jak widzę te kości, ale po prostu zwracam na to uwagę.
gdziekolwiek jestem, obmyślam awaryjny plan ucieczki. Idę chodnikiem, jedzie z przeciwka samochód a ja myślę - jakbym teraz skręciła w lewo to między tamtymi blokami mogę przebiec tam i schować się tu i tu. I tak wszędzie się rozglądam jak psychopata 🤔 strasznie się boję, że ktoś mnie napadnie. Zza winkla wychodzę zawsze z duszą na ramieniu. Co jest trochę kłopotliwe, bo uwielbiam łazić w nocy po mieście.
Taaak. Śpiewam. Generalnie większość słów jakie słyszę umiem dopasować do jakiejś piosenki, mam w głowie zbiór tekstów. Ale jak już pisałam w innym wątku mój mózg posiada irytującą zdolność do zapamiętywania totalnie zbędnych informacji...
Gilian ja, co do drogi ucieczki, to zawsze np w autobusie obmyślam. Że jak będzie wypadek, to jak autobus upadnie na ten bok, to tędy, a jak na drugi, to tamtędy. Obmyślam plan ew. wspinaczki, gdzie ręce i nogi jakby trzeba było się wspinać do okien, które w razie wypadku znajdą się nad głową.
I jeszcze, przy wypiekach mi się przypomniało. Uwielbiam zagryzać murzynka... słonymi paluszkami 😁
Gilian ja, co do drogi ucieczki, to zawsze np w autobusie obmyślam. Że jak będzie wypadek, to jak autobus upadnie na ten bok, to tędy, a jak na drugi, to tamtędy. Obmyślam plan ew. wspinaczki, gdzie ręce i nogi jakby trzeba było się wspinać do okien, które w razie wypadku znajdą się nad głową.
tez tak mam. 👀 wszedzie w sumie zastanawiam sie co i gdzie. w podstawowce mialam z kolezanka przygotowany plan ewakuacji w razie pozaru. oczywiscie myslalysmy rowniez o naszych plecakach no i ciuchach w szatni, nie rozumialysmy kiedy mowili, ze trzeba wszystko zostawic. 😁
nie mogłabym w trakcie ewakuacji zostawić rzeczy w klasie. po prostu nie. zapewne wpadłabym w panikę lub histerię gdyby mnie ktoś do tego zmusił. już kij z ubraniem w szatni, ale MOJE RZECZY.
wg mnie to jest bez sensu, czemu ma służyć zakaz zostawiania rzeczy? przecież to jest sekunda, wstać, zarzucić plecak na ramię, rzeczy z ławki w rękę i już 🤔
Facella, ponieważ jak każdy weźmie plecak to już się robi tych plecaków 30. A to zajmuje miejsce. Tak, zajmuje miejsce... co innego przeciskać się przez drzwi samemu a z plecakiem, którym zahaczasz innych. Nie daj Boże zaczepisz się o plecak kogoś, kto zajmie się ogniem - wyswobodzenie się w warunkach stresu i pośpiechu nie jest tak banalne jak by się mogło wydawać. Serio serio 🙂
Ale dziennik nauczyciel ma wziąć. Ja się kłóciłam. No bo skoro on bierze dziennik to ja biorę torbę. No tak zaczepić się można, ale ja tak czy siak muszę mieć torbę pod ręką. Mam tam dużo potrzebnych rzeczy. Jeszcze kilka dziwactw: Nie usnę bez muzyki, jak coś brzydko napiszę to wyrywam kartkę i piszę jeszcze raz, mam manie co dziennego sprzątania, lubię sprzątać u kogoś.
Facella, kto sprytniejszy tak czy siak zlapie i pojdzie. A jakas ciamajda bedzie stala i pakowala plecaczek, wiec juz niech lepiej zostawi. Mialam kiedys kolege, ktory na biwaku na nocnym alarmie sobie siedzial i skarpetki zakladal bez pospiechu. 🙄 Ja na probnych zostawiam rzeczy w sali, co bede nauczycieli stresowac. Ale podejrzewam, ze gdyby przyszlo co do czego, to bym wziela ze soba. ;>
Co do tych ewakuacji, ja w autokarze nie znosze siedziec z tylu. Maksymalnie do polowy, w kazdym razie byle blisko drzwi i mozliwie jak najdalej od silnika.
to ja właśnie przeciwnie, nie usiądę z przodu. ale w autobusach miejskich lubiłam siadać "obok" kierowcy, na wprost przedniej szyby. ostatnio sobie wkręciłam, że to "miejsce śmierci" i unikam go jak ognia.
Ja swego czasu siadalam tylko obok kierowcy. Tzn. zaraz za nim, albo rownolegle po prawej. Jak bylo zajete to chocby reszta autobusu byla wolna to stalam gdzies w poblizu i czyhalam. 😁 Na szczescie juz mi przeszlo i nie mam z tym problemu.
robiłam dokładnie tak samo, ale nie mogę siedzieć tuż za nim, bo mi się klaustrofobia odzywa. nigdy nie miałam klaustrofobii, możesz mnie w trumnie zamknąć to będę sobie spokojnie spać. ale w autobusie, tuż za kierowcą, klaustrofobię mam 😂 jednak tylko to miejsce, o którym wspomniałam, jest "miejscem śmierci" i koniec.
Ja w życiu ZA kierowca nie usiądę- muszę mieć widok do przodu, bo inaczej panika totalna, serce w gardle, bo przecież nie wiem co się z przodu dzieje. W samochodzie ZAWSZE jeżdżę po prawej ( co to będzie jak będę prawko robiła?), a przy stole nie mogę zjeść, siedząc na innym miejscu niż MOJE.