Mam manię sklejania wszystkiego co zepsute/połamane taśmą klejącą. Mam spazmy jak widzę kawałek jedzenia na podłodze, włącza mi się wtedy odruch wymiotny, za żadne skarby tego nie podniosę 🤔wirek: "Zmywaka" nie ruszę, śmierdzi mi czymś niezidentyfikowanym, choćby nie wiem jak był czysty - śmierdzi i tyle. Jak dotknę to muszę od razu umyć ręce. Smak krwi lubię, ale robi mi się słabo na jej widok jeśli to nie moja krew. Uwielbiam jak mi się coś goi - miejsce po przekłuciu, rana itp. Nienawidzę jak ktoś dotyka moich rzeczy - torebki, latopa, telefonu. Biorą mnie zwykle nerwy i robię aferę. Moje to moje, nie wolno. Nie cierpię jak mnie ktoś klepnie, dotknie, złapie za nogę/rękę. Nie wolno nikomu dotykać moich włosów, dotknąć można jedynie kiedy ktoś się nimi "bawi", albo fryzjer. Nigdy nie dojadam, mogę mieć nie wiadomo jak mało na talerzu to i tak nie dojem. Batonika jem na raty, ugryzę 2-3 razy i odkładam, za godzinę biorę znów i powtarzam czynności.
Jak mi coś wpadnie do oka to muszę to wyciągnąć, pcham wtedy palce do oka i robię wszystko byleby to wyciągnąć. Dziwię się, że jeszcze nie oślepłam 🤔wirek: "Przyklejam" sobie kolczyka w języku do zębów, szczególnie jak się nudzę, albo się zestresuję 😁
Ja też lubię zapach gąbki, nie wiem czemu ale po prostu lubię. I takich gąbeczek od kolczyków, jak się kupuje kolczyki to się dostaje pudełeczko i one są wetknięte w taką gąbeczkę. To też mogłabym wąchać i wąchać 🤔wirek: 😁
Ja lubię zapach i tych do mycia i tych małych, nie wiem co w sobie mają 😁 Facella ja lubię swój zapach po powrocie ze stajni i ogólnie zapach stajni, konia. Większość moich znajomych mówi, że konie śmierdzą a ja mogłabym stać i wąchać 😁
Mam wybrane ulubione autobusy i tramwaje (tramwaj jeden, autobusy chyba ze 3-4) o konkretnym numerze bocznym, cieszę się jak głupia jak nadjeżdża któryś z nich i gadam do nich w myślach (na głos się jeszcze nie odważyłam :wysmiewa🙂 😁
mam okropny nawyk 😡 😡 za kazdym razem jak myje twarz to musze odbic rece na umywalce/wannie zeby zobaczyc jak bardzo mialam ją brudna (twarz) 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂
Ja w takie upały jak te non stop myję ręce. Bo mi w nie gorąco, bo mi się pocą, lepią i nic, tylko kursuję po łazienkach, albo szukam mokrych chusteczek. Upierdliwe trochę.
Zawsze kulki lodów w wafelku wyjadam łyżeczką, nienawidzę ich "lizać" Kocham cytrynę i potrafię ją zjeść jak jabłko po obraniu ze skórki. Zawsze musze mieć za duze buty, nienawidze dopasowanych Nienawidzę jak ktoś mi czesze włosy. Kocham ketchup, ziemniaki z kethupem Nie smakuje mi herbata w kubkach. Bazylie mogę jeść jak sałatę, dodaje ją do wszystkiego a pesto mogę wyjadać łyżeczką nawet 😜 Nienawidzę, na prawdę nienawidzę szuflad. Są u mnie ona prawie puste, ewentualnie są tam rzeczy, które nie są mi potrzebne. Tak mam 2 biurka i wszystko poukładane idealnie w kupkach, każde ksiażki, kartki itd. i posortowane. A jak mama stwierdzi, że posprząta... 😤
Ja też uwielbiam zapach gąbki do mycia 😀 i jeszcze niektórych piwnic. Nienawidzę ryb. Boję się tego, brzydzę, grrr... Do tego stopnia, że nie dotknę wody w której mogła być ryba (co wiąże się z tym, że pływam tylko w basenie. Morze, jezioro, staw, rzeka odpadają). Jak przed świętami mamy ryby w wannie, to zanim się w niej wykąpię myję ją kilka razy silnymi detergentami (dzięki bogu mamy jeszcze prysznic, więc mogę przeczekać jeszcze ze 2-3 tyg żeby wanna odstała swoje 🤣 ). Nie wezmę do ręki ryby w puszce. Jak już jestem zmuszona ją posunąć/przestawić to mam taki głupi tik, że ręce o siebie wycieram, pocieram nimi o siebie, ciarki mi po plecach chodzą. Kuzyni jak byliśmy młodsi mieli ubaw, jak dotykali rękami ryb i ganiali mnie żeby tą ręką mnie dotknąć. A ja z rykiem uciekałam przed nimi. Bardzo lubię zapach nowych książek 😉 Czereśnie jadam tylko z drzewa, takie zerwane już mi nie smakują :P Uwielbiam zapach małych kotów i cieląt 😀
Jak jest burza w nocy, to zabieram ze sobą kołdrę, poduszeczkę i spitalam na dół. Patrzę czy mama chrapie, a jeśli tak, to wracam na korytarzyk i śpię na podłodze zawinięta jak naleśnik. 🤣 Bo na górze mam pełno okien i to głównie dachowych ( w tym jedno nad sobą) i po prostu bębniący deszcz i "zaglądające mi do domu" pioruny nie dają mi spać 😉
Kolejne moje dziwactwo 😁 nie zasnę jeśli nie jestem czymś przykryta. Choćby było nie wiem jak gorąco to ja muszę mieć coś na sobie. Kołdrę, koc, prześcieradło tak symbolicznie żeby coś mnie okrywało. Denerwujące to jest 🙄
Heval mam podobnie 😉 Jeszcze jak śpię z K. to jest ok, mogę mieć nogi czy tułów odkryty. Ale jak śpię sama? Nie ma mowy! A nóż widelec coś mnie chapnie w kostkę w nocy? 👀
Nie wiem czy to są dziwactwa, ale przypieczone ziemniaki zjem tylko z zsiadłym mlekiem, do wszystkiego innego muszą być tylko ugotowane, jak wchodzę do jakiejkolwiek bramy, nikt nie może za mną iść, jeżeli słyszę że ktoś idzie, przystaję odwracam się , tak żebym widziała tego kogoś i czekam aż przejdzie. Uwielbiam burzę, im więcej leje grzmi i błyska tym lepiej.
CzarownicaSa ja mam w łóżku tylko psa, który zwykle chętnie chowa się pod kołdrę wraz ze mną 👀 Może rzeczywiście to sprawa poczucia bezpieczeństwa. Jak byłam dzieckiem to zwykle skopywałam kołdrę w nocy i spałam odkryta większość czasu a teraz zmądrzałam i wiem, że coś mnie może za nogę pod łóżko wciągnąć 😂
Dobry i pies, zawsze przed potworami obroni. Bo K. to za chiny ludowe w nocy nie da się obudzić 😁 A w dzieciństwie to już w ogóle szalałam- zakrywałam się calutka, łącznie z głową i tylko robiłam sobie mały otworek do oddychania i łypania jednym okiem- inaczej nie było siły, żebym zasnęła 🤔wirek:
jako dziecko nie miałam problemu żeby spać zupełnie nieprzykryta. teraz MUSZĘ mieć przykryty... tyłek, bo boję się, że w nocy ktoś wejdzie do mieszkania i mnie zgwałci 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂 😂