Ostatnio w stajni widziałam siwego kucyka w granatowej derce w boksie. Zapytałam się K. i nigdy takiego kucola w stajni nie widziała przynajmniej w ostatnim czasie 🤔wirek:
1.Jak ktoś mówi poszłem, doszłem itp to mam ochotę przypierniczyć mu słownikiem, i bardzo mnie to denerwuje. 2.Mam manie smarowania sobie rąk kremem jakimś do rąk, a ust koniecznie kremem nivea, pomadką ochronną nie posmaruje. 3.Nie lubię jak ktoś z mojego towarzystwa podczas rozmowy żuje gumę. 4.Mam obsesje na punkcie różnych paprochów, włosów, sierści na ubraniach, jak coś widzę od razu muszę to ściągnąć. 5.Jak jem pomidory to obieram je ze skórki, nawet jak kładę na chleb/bułkę, jak jem w sałatce i jest mały i nieobrany kawałek pomidora to go nie zjem. Skórka to ZUO bo można się nią udławić. Nie znam drugiej osoby która tak robi. 6.Skarpetki składam w kosteczkę, nie tak "tradycyjnie'' w taki "rulonik" czy coś. 7.Mam manie odświeżania pulpitu. Na stronach internetowym nie. Po prostu minimalizuje i akurat na pulpicie odświeżam I to chyba wszystko moje dziwactwa.. 💃
alicja ja tak mam jak zasypiam. Nie zasnę przy otwartych drzwiach. Od swojego pokoju mam takie, że same się zamykają (nie zostaną w miejscu), ale wadzi im listwa i często są uchylone, wtedy na chama je dociskam do końca bo inaczej nie zasnę. Tak samo jest u kogokolwiek innego. Jak nocowałam u narzeczonego i w nocy wychodził np. się napić - to potrafiłam się wydrzeć na cały dom, że ma zamknąć drzwi. Budzę się automatycznie jak ktoś nie domknie drzwi, nie zasnę, nie usiedzę w pokoju, w którym drzwi są otwarte. Nie potrafię i już 😁 Tak samo mam schiz z łazienką, nie umyję nawet rąk, jak drzwi są otwarte. Nie zasnę też przy zamkniętym oknie. Dwa lata temu na święta jak mrozy sięgały -20 paru stopni, to i tak otwierałam okno, narzeczony czasami w środku nocy zwlekał się zmarznięty z łóżka i zamykał okno 😁 Nie zasnę też na normalnym prześcieradle, musi być np. koc pode mną bo inaczej będę się wiercić przez całą noc. Za to mój K. ma manię przykrywania mnie. Budzi się kilkanaście razy w nocy za każdym razem jak się odkryję, przykrywa mnie i idzie dalej spać 😁
Ja mam wręcz odwrotnie co do drzwi. Nienawidzę zamkniętych drzwi jak jestem sama, muszą być otwarte, jakaś klaustrofobia? Kiedy są zamknięte może jestem w stanie funkcjonować, ale jestem cały czas zdenerwowana i czuje się jakoś nieswojo. Co innego jak jestem z kimś, uczucie znika. 🤔wirek:
o...i watek dla mnie... ale pamiętajcie, jak się do swoich obsesji i kompulsji człowiek przyznaje to juz nie jest z nim tak źle 😉 (przynajmniej tak mi psychiatra mówił)
- nie skorzystam z łazienki gdy drzwi nie sa zamkniete na klucz, tym bardziej jak ktos jest w domu... ale nawet jak jestem sama to odruchowo zamykam. mamy w ośrodku jedna taką bez zamka i to dla mnie katusze..potrafie cały dzień nie pojść jak tylko z tej można skorzystać...czatuje żeby nikogo nie było w poblizu. drzwi od pokoi też preferuje zamkniete...
- nie dotykam klamek, kranów itd w miejscach publicznych dłonmi - myje ręce b. długo, a dotykam wsztskiego "chirurgicznie" - łokciem, ew nadgarstkiem, zamykam z biodra itd... a rece w górze ... ludzie sie już gapia że myje porządnie, a nie tylko ochlapuje (a większość nie myje w ogóle) ... a po scenach po myciu to juz ... chyba mam to po mamie - ona robi tak samo...
- nienawidzę, az mnie telepie jak ktoś przy mnie: mlaszcze, dziamga, siorbie, pluje itp... , jak mówi "rękami", "poszłem", itp - poprawiam, karce od razu i bez zastanowienia kogo, automatycznie.
- wracam sie po pare razy żeby spr czy zamknęłam okno, drzwi itd w samochodzie, (z domem i innymi miejscami podobnie) ..tak po pare razy.... patrze, ciagam za klamki, odchodzę i wracam ponownie spr.... a oczywiście mam centralny zamek na pilota ;]
- boje się poczty - tzn chodzenia na nią, wysyłania...chyba boje się ze nie rozumiem i coś zrobie źle... Dzieki wymianom i sprzedawaniu na re-volcie troche już lepiej, przyzwyczaiłam się, ale stres jest nadal. Egzamin magisterski, wystąpienia publiczne np na wielkich konferencjach, to był pikuś przy wysłaniu listu z poczty...
- Chodzę po domu nago, lub w samych gaciach i staniku. O ile oczywiście jestem sama. - Nienawidzę chodzić w kapciach/klapkach po domu, co doprowadza moją mamę jak jestem u rodziców do szału. Najchętniej na bosaka, max w skarpetkach. - Nigdy nie wyrzucam "szczurka" herbacianego po jednym użyciu. Muszę użyć przynajmniej dwa razy. Moją mamę do szału to doprowadza, bo jak u nich jestem, to biorę sobie spodek, kładę tam szczurka, łyżeczkę i stawiam z boku, czego moja mama nie znosi. - Nie zjem pokrojonego jabłka bez skórki. - W autobusie/pociągu/w samolocie przypuszczam, że też MUSZĘ siedzieć przy oknie, inaczej jestem zła, naburmuszona i lepiej do mnie nie podchodzić. - Na klopie siedzę tylko przy otwartych drzwiach, o ile jestem sama w domu. Natomiast jak się kąpię, łazienkę zamykam również na "klucz" (nie mam go, mam tylko taki dziubek co się przestawia), nie ważne czy jestem sama czy nie. - Trawę u rodziców koszę tylko na bosaka.
Moje największe dziwactwa, to dziwactwa żywieniowe 😉 -Nie jem gotowanych jajek- smierdzą mi jak ostry pierd. Smażone, jajecznicę, czy omlet- jak najbardziej. Gotowanego nie zniosę w pobliżu. -Nie jem majonezu, chociaż nigdy nie próbowałam. Jest dla mnie obrzydliwy. -Jest sporo rzeczy, których nigdy nie jadłam a wiem, że nie lubię i nie zamierzam ich badać smakiem. -Nie jem mięsa, bo to ciało. Kojarzy mi się z odpadami z lecznicy, z trupem. Jak widzę w sklepie nóżki, serduszka, łopatki, żeberka i pomyślę, że ludzie to jedzą, czuję dyskomfort. Nawet chciałabym zacząć jeść kurczaka ze względów zdrowotnych, ale opór psychiczny jest zbyt silny. Ryby jem i ich się nie brzydzę. Smażone wręcz uwielbiam. -Niecierpię jak ktoś je/ próbuje coś palcem np. krem czekoladowy- jest to dla mnie obleśne. -Oblizywanie palców jest ochydne, nawet jak robi to ukochana osoba. -Nieznoszę "zapachu" lodówki. W szczególności przesiąkniętych innymi aromatami ciast. -Brzydzą mnie domowe dżemy- ich konsystencja, wygląd. -Herbaciane szczurki używam tylko raz. -Szary papier toaletowy śmierdzi mi i miewam przeczucie, że odławiają go ze ścieków, oczyszczają i przetwarzają w nowe rolki 😉 Masakra jak nie ma nic innego do wytarcia nosa. -Nielubię stóp. Nawet zadbane jakoś mnie drażnią. Edit: Wbrew pozorom nie przeszkadza mi brud, bałagan. Pedantyzm mnie mierzi. Dobrze znoszę warunki polowe 😉
Tristia mam to samo z jajkami, z nielubieniem czegoś czego nigdy w życiu nie jadłam, z lodówką (zawsze mi śmierdziało, ciasta, które mi "śmierdzi lodówką" nie ruszę), herbacianych szczurków też używam tylko raz. Ze stopami mam to samo, brzydzą mnie choćby były nie wiadomo jak zadbane.
A jeśli chodzi jeszcze o jakieś moje dziwactwa to: - Nie śpię na prześcieradle, uwiera mnie, zawsze tylko i wyłącznie koc. - Nienawidzę poszewek z kory. Jeśli taka jest, to się nie wyśpię, będzie mnie ciągnąć na wymioty. - Drażni mnie zapach proszku do prania/płynów do płukania przyprawia mnie to o duszności. - Nie cierpię jak ktoś zakłada np adidasy na gołą stopę, wkurza mnie to.
O kurcze nareszcie coś dla mnie 😁 -Jak kilka z Was nie cierpię otwartych drzwi. Jak zasypiam muszą być zamknięte, jak siedzę przy laptopie / uczę się / jem czy cokolwiek to zawsze zamknięte, a jak ktoś wejdzie do mojego pokoju i ich nie zamknie jak wychodzi to mnie choler.a bierze po prostu 🤬 -Za żadne skarby nie zasnę przy otwartych żaluzjach (mam takie antywłamaniowe i jak są zamknięte / zasunięte jak zwą tak zwą to mam w pokoju egipskie ciemności). Jak raz się zepsuły i jedną noc musiałam spędzić przy otwartych to nie spałam do 5 rano aż tata wstał do pracy a ja poszłam spać do pokoju rodziców 🙄 -Nie jestem w stanie dotykać surowego mięsa (abstrahując od tego, że w ogóle nie lubię mięsa i unikam go jak ognia, robię wszystko żeby go nie zjeść). Kiedy wypakowuję zakupy i widzę torebkę z mięsem to albo ją zostawiam i czekam aż mama wyjmie albo wezmę w dwa palce za końcówkę torebki byle tylko nie zetknąć się z tym -Nie korzystam z toalet publicznych, co też bardzo utrudnia życie. Dla mnie to okropne po prostu i muszę już na prawdę 'cierpieć' żeby pójść (moja mama mówi, że mi kiedyś pęcherz pęknie 😉 ) -Jak Tristia nie znoszę zapachu lodówki. Obrzyda mnie po prostu. I np jak mama włoży ciasto z jakimś kremem do lodówki bez przykrycia to ja potem nie zjem bo niedość, że przesiąka aromatem to dzięki temu czuję też wszystkie lodówkowe 'smaczki' w cieście 🤔 -Zawsze zamykam drzwi wejściowe jak wchodzę i denerwuje mnie kiedy są otwarte -Denerwuje mnie też jak ktoś pisząc ze mną / rozmawiając robi często błędy, ciągle ludzi poprawiam -Nie lubię jeździć starymi windami. Z kimś jeszcze mogę ale boję się, że się zatnie (znajomi postanawiają być pomocni i dla zabawy skaczą w windzie żeby mnie zdenerwować a ja jestem wtedy w stanie krzyczeć, bić i nie wiem co jeszcze 😂 ) -Nie lubię czekać np jak ktoś przede mną wolno idzie a ja nie mogę go wyprzedzić, albo jak stoimi w korku wtedy jestem taka zdenerwowana -Nie mogę wytrzymać jak ktoś ma jakiś paproch we włosach (często ludzie mają coś w rodzaju łupieżu ale np jest jeden taki to chyba naskórek jest? takie białe coś) to wtedy potrafię obsesyjnie na to patrzeć czekając aż ktoś to sobie wyciągnie na razie tyle pamiętam, może potem mi się przypomni coś jeszcze 😂
Ja mam tak z włosami, najbliższym mi osobom wręcz wyciągam/odgarniam, które ludzie mają w oczach ustach. No do furii mnie to doprowadza. Obrzydliwie może to zabrzmi, ale jak widzę że ktoś ma pryszcza takiego białego na gębie, to mam cholerną ochotę mu go wycisnąć i się ostentacyjnie gapię na niego.
Bischa ja mam manię na punkcie wyciskania wągrów. Mój facet zawsze z czerwonymi plamami na ryjcu chodzi, a jak nie chce mi dać wycisnąć to wciry dostaje 😁 Przez paprochy we włosach/oczach/na ustach mam spazmy. Nic mi nie umknie, albo będę się na to gapić i myśleć jak tu delikatnie to ściągnąć żeby ktoś się nie kapnął, albo wyjeżdżam prosto z mostu, że ma to wyciągnąć bo rzygnę 😁 Nie cierpię też jak mój pies śpi na łóżku mamy, jej to nie przeszkadza, mi strasznie. Wszędzie widzę kłaki. Psy znajomych mi nie przeszkadzają, mogą spać w tym samym łóżku co ja, mój absolutnie bo mnie to denerwuje, mimo że to mój pies, wiem, że jest czysty, jest wyczesywany, ale od mojego łóżka wara. Toalet miejskich też nie znoszę, pójdę tylko wtedy kiedy już nie mogę wytrzymać, ale nie dotknę klamki dłonią, nie usiądę na klopie (ew. ścielę sobie duże ilości papieru 🤔wirek🙂 Surowego mięsa też nie dotknę.
Haha juz widze, jacy to my wszyscy nienormalni jestesmy 😁
- drzwi w pokoju zawsze musza byc zamkniete, zwlaszcza teraz, jak znowu sama mieszkam. Jak przechodze wieczorem z jednego pokoju do drugiego, to wlaczam wszystkie swiatla po drodze i je systematycznie za soba gasze.
- nie zjem rowniez nic, co smierdzi lodowka. Obojetne, czy to ciasto, czy napoczety pomidor, jablko czy wedlina. Ja musze wszystko zamykac w pojemnikach, zanim wedruje do lodowki.
- pedantycznie ukladam rzeczy na szafkach czy stole w piramidki od najwiekszej do najmniejszej. Jesli nie mam gdzie tych rzeczy schowac, to przynajmniej mam wrazenie, ze jak tak leza, to wiecej porzadku jest.
- nie zjem i nie wypije nic u kogos, kto moim zdaniem ma brudna kuchnie i lazienke. Tak sie brzydze, ze az mnie mdli. 😵
- drzwi w pokoju zawsze musza byc zamkniete, zwlaszcza teraz, jak znowu sama mieszkam. Jak przechodze wieczorem z jednego pokoju do drugiego, to wlaczam wszystkie swiatla po drodze i je systematycznie za soba gasze.
jak jem lody w pudełku, takie litrowe Algidy etc., to muszę je jeść równomiernie. w sensie, po skończeniu jedzenia nie może zostać więcej z prawej lub lewej, musi być równo i co gorsza - gładko. tak jak muszę mieć gładko i równomiernie posmarowane kanapki, nie ważne czy to masłem, dżemem, serkiem czy co tam się jeszcze da smarować... nie zacznę odrabiać lekcji dopóki sobie nie poukładam książek i zeszytów w odpowiedniej kolejności, tj. na wierzchu te lekcje, które mam jako pierwsze, na spodzie - te ostatnie. w razie, gdyby mi się odechciało albo nie zdążyłabym, te końcowe mogę zrobić w szkole 😁 mam swoją ulubioną małą łyżeczkę, której używam tylko do jedzenia rzeczy smacznych. w drugą stronę to też działa - rzeczy smaczne, ulubione, jem tylko i wyłącznie tą łyżeczką... nie obrzydza mnie lodówka 😁 zaraziłam się odrazą do stóp od mojej koleżanki, nawet nie jakiejś bliskiej. raz powiedziała, że stopy są obrzydliwe i od tamtej pory twierdzę to samo. czasem mam wrażenie, że obce osoby będące tysiące kilometrów stąd i nawet nie wiedzące o moim istnieniu, robią mi dokładnie na przekór i na złość, odwrotnie w stosunku do tego, co chciałabym, żeby robiły...
- nie jem , nie piję po kimś nigdy przenigdy nie dałam się nikomu namówić , aby się napić po nim z butelki czy z czegoś innego , poprostu strasznie mnie to obrzydza , drugiej takiej osoby nie znam - pierwsze co przychodzi mi na myśl po zobaczeniu młodocianej pary całującej się na ulicy co kilka kroków to : ,, się dziewczyna nie szanuje " , denerwuje mnie to strasznie - zawsze biorę sprzęt z siodlarni w określonej kolejności , jak wezmę inaczej to zawsze czegoś zapominam -nigdy przy rozmowie nie patrze się drugiej osobie w oczy , strasznie mnie to peszy - nie porafie mówić o uczuciach , jak ktoś się mnie zapyta co teraz czuje nie jestem w stanie mu odpowiedzieć , - nie lubię jak ktos mówi do mnie ,, co tam ?" zawsze po takim pytaniu następuje cisza , bo nie wiem czy mam odpowiedzieć tylko ok , czy jakoś to rozwinąć - nienawidze jak małolaci znają się tydzień i już są przekonani , że są zakochani ,a byle kłótnia doprowadza do tego , że się nawzajem wyzywają , więc gdzie ta miłośc ? Ale to chyba nie jest dziwactwo (?) - drażni mnie strasznie jak ludzie mówią ,, umisz , rozumisz " w tedy chamsko odpowiadam ,, nie umim "
- nie jem , nie piję po kimś nigdy przenigdy nie dałam się nikomu namówić , aby się napić po nim z butelki czy z czegoś innego , poprostu strasznie mnie to obrzydza , drugiej takiej osoby nie znam
Już znasz 😁 I również nie lubię patrzeć drugiej osobie w oczy, strasznie to krępujące..
uwielbiam chodzić na boso. w nocy muszę mieć gołe stopy, nie zasnę w skarpetach 😁 nie znoszę czekać bezczynnie, obojętnie, czy na autobus, czy na kogoś. samo czekanie mi nie przeszkadza, o ile mogę się poruszać/chodzić lub mam ze sobą książkę. w ogóle jestem zaawansowanym kinestetykiem, w czasie rozmowy lubię utrzymywać kontakt wzrokowy i dotykać/klepać po dłoni/skubać/smyrać rozmówcę 😜 kiedy oglądam filmy w domu nie jestem w stanie wysiedzieć dwóch godzin, zaczynam się rozciągać, robić pompki, brzuszki, wtedy lepiej mi się ogląda 🙂 kiedy kogoś poznaję, dużą rolę w tworzeniu pierwszego wrażenia ma głos tej osoby - barwa, wysokość. nie znoszę, kiedy drobniutka blondyneczka ma niski, chrapliwy tembr albo mężczyzna 180 popiskuje, coś takiego od razu wydaje mi się podejrzane 👿
Nie umyję naczyń, jak gąbka leżała w zlewie. Moja rodzinka ma zwyczaj jej zostawiania w zlewie, a ja po prostu mam odruch wymiotny. Muszę wziąć nową, umyć naczynia, wypłukać, wycisnąć i odstawić na szafkę. Jak w nocy jest burza, a nie ma nigdzie innego wolnego łóżka, to biorę kołdrę, zawijam się w nią jak naleśnik i śpię na dywanie. ( bo mam okno dachowe nad łóżkiem i pioruny mi po oczach dają) Nie toleruję kapci! Jak oglądam film i ktoś/ coś porusza się z zasięgu mojego wzroku, to się denerwuję. Wręcz do pasji mnie doprowadza, jak ktoś szybko macha nogą, mam ochotę tej osobie wpierdzielić wręcz!
jeszcze jedno mi się przypomniało: jak posmaruję łapki kremem do rąk, to nie dotknę niczego, dopóki krem się nie wchłonie. w szczególności komputera (klawiatury, myszki), telefonu i klamek, o jedzeniu to nawet nie wspominam 🙄
aga u mnie jak ktoś komentuje film, to mnie nerwica bierze. Jak ja oglądam - to ma być cisza na temat filmu. Gadanie na inny temat mi nie przeszkadza. Jak ktoś nie potrafi usiedzieć normalnie na fotelu czy kanapie, tylko rusza nogami, rękami, palcami, mlaska etc. to się robię bordowa na twarzy i mam ochotę się wydrzeć na tego kogoś.
Z kremem znowu mam tak, że jak posmaruję sobie twarz, to ręce automatycznie idę umyć. Nienawidzę mieć "tłustych" rąk. Wkurza mnie też "obskrobywanie" deski. Np jak moja babcia robi kopytka, a później skrobie nożem to co na desce zostało (mamy taką wielką drewnianą). Pomidora kroję w plasterki, mama i babcia znowu "połówkowo". Nie ruszę wtedy tego samego pomidora tylko biorę nowego i kroję po swojemu 🤔wirek: Naczyń nie umyję w ogóle. Swoje jak swoje, ale jak mam umyć po kimś to mi się niedobrze robi. Gąbek, zmywaków itd też nie dotknę. Śmierdzą mi, nawet jak są nowe i nieużywane - nie dotknę.