Ja tak samo, nie lubię wody. :/ Piję tylko smakowe. I nienawidzę wody gazowanej. Aha moje kolejne dziwactwo- Kocham zimę! 😜 Stale odliczam do zimy. (jeszcze ok 90 dni! :hihi🙂
ChingisChan, ja tak samo, kocham nad życie zimę 😅 Wolę się w milion warstw (mimo, ze to jest wkurzające) ubrać, niż nie móc się ze skóry rozebrać 🤣 Byleby śnieg i jakikolwiek mróz był, a nie na plusie, plucha, ewentualnie przy mrozie sporym okropny wiatr. Zwykłej wody też nie lubię, ale wolę gazowaną niż smakową.
Kocham zimę! 😜 Stale odliczam do zimy. (jeszcze ok 90 dni! :hihi🙂
Jesteś moim przeciwieństwem, jeszcze przed zimą odliczam do wiosny, a co rok to gorzej histeryzuje (może trochę przesadziłam), że nie dam rady znieść tej zimy itp. 😎
Te skaczące koty są obłędne 😜 mojego to musiałabym chyba przerzucać 😉
Ostatnio zauważyłam, że nie potrafię spać przy zamkniętych drzwiach balkonowych, muszą być uchylone. Inaczej mam za cicho w pokoju, dzwoni mi w uszach i nie zasnę 🤔wirek: A z drugiej strony - potrafię słyszeć kapiący kran w kuchni, muszę wstać i dokręcić, bo też nie zasnę. W skarpetkach zasypiałam, nawet jak upały były.
Do każdego większego posiłku muszę mieć ciepłą herbatę. Irytuje mnie, kiedy zjem obiad, a herbata jest już letnia lub jeszcze gorąca 🤣
Mówię przez sen - ostatnio obudziłam matkę, bo zdawało mi się, że mam w pokoju żabę, która bardzo głośno rechocze.
[quote author=Frania link=topic=3219.msg1118807#msg1118807 date=1314869917] a ja nie piję wody
zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie jest zdrowe? [/quote]
Zdaję, ale mi jest po prostu niedobrze od wody, nie mogę jej przełknąć 😵
Ja nienawidzę zimy, ale do tego stopnia, że w jesień/zimę poza stajnią praktycznie nie wychodzę z domu, a jak już to strasznie cierpię. Już dzisiaj na dworzu siedziałam w 2 bluzkach, bluzie, jednej mojej cieńkiej letniej kurtce + zimowo-jesiennej kurtce mojej mamy. 🤔 Na myśl o zimie, śniegu i wietrze chce mi się płakać, w sumie to kiedyś się nawet popłakałam bo mi ktoś kazał w zimę 4 raz w ciągu dnia wyjść z domu 😡 😂
Bischa (gdzie zapodziałaś "L"? :icon_redface🙂 ja kocham nawet zawijać konia w derki itp. + brodzić po pas w śniegu 😎. I cały ten świąteczny nastrój. Moją minę kiedy wracam do domu po szkole i muszę postawić choinkę bo koty ją przewaliły 😁. Powinnam sobie zrobić koszulkę z napisem "I love zima" 😀iabeł:.
Zima jest boska, tylko nie lubię jak mi łapki marzną i uszy 😁 Zawsze muszę mieć czapkę, albo chociaż kaptur na głowie. ("L" mi się znudziło, było przy imieniu konia, to dałam, ale jakoś zaczęło mi głupio wyglądać 😉)
Zacznie się kolejne dziwactwo: przed chwilą znalazłam w paczce Lays usmażoną...DŻDŻOWNICĘ! A co gorsza zauważyłam to dopiero jak poczułam ją w ustach i pooglądałam, jestem 100% pewna, że to dżdżownica! Pierwszy raz mi się to zdarzyło, ale teraz na pewno będę oglądać wszystkie chipsy dookoła, każdy z osobna...Ehh 🙄
Dziewczyny, mialam watpliwa przyjemnosc byc na wycieczce na studiach w elewatorze zbozowym. SERIO, nie chcecie wiedziec co trafia do zboza na make, do sruty i innego badziewia. Jakbym byla bardziej wrazliwa, przestalabym jesc wszystko co zbozowe, a tak sie tylko przezegnalam i zatkalam nos 😎
mnie zdarzyło się znaleść kawałek jakiegoś niebieskiego plastiku w 7day'sie. i nie wcale mały....
a z dziwactw. uwielbiam jajka na miękko, jajecznice, jajko na twardo w zupach/ sałatkach. ale jajko smażone- fuj. oraz żółtko w jajku na twardo mnie obrzydza. nie wiem czemu tak. ale czasem mam ochotę na jajko na twardo, zjem tylko i wyłącznie z masą majonezu. nie lubię kolan. nieważne czy kościste, chude, czy grubsze. słucham muzyki kiedy tylko się da, potrafię przesłuchać piosenkę 2922 razy pod rząd i nadal ją uwielbiam. uwielbiam męskie koszule w kratkę, oraz t-shirty. dużo czasu spędzam na męskich stoiskach...
Mleko toleruję tylko w kawie i herbacie. Uwielbiam bawarkę, karmelową 😜 Nie cierpie stóp, większość osób ma fetysz na stopy a ja nawet nie mogę na nie spojrzeć 😁 Rzadko jem chipsy,ale jak już je dorwe to wpadam w amok i potrafie jeść non stop tylko to. Rano wstaję - łazienka, myje zęby- jem śniadanie- myje zęby. Zawsze rano myję zęby dwa razy przed wyjściem do szkoły 😉
co do mycia zębów, nie lubię ich myć przed śniadaniem (co nie znaczy, że tego nie robię. robię, ale nie zawsze). później mam niefajny posmak pasty do zębów i taki ser nie smakuje jak ser 🤔 po śniadaniu oczywiście obowiązkowo.
nie wyobrażam sobie myć zębów suchą szczoteczką. Najpierw pod bieżącą wodą moczę szczoteczkę, potem nakładam pastę i znowu moczę. Choć to jest chyba normalne, ale nie wiem, bo nie towarzyszę nikomu podczas mycia zębów 🤣
jak łamie mi się paznokieć to od razu lecę piłować (jak mogę). Strasznie się czuję, gdy nie mam pilniczka i myślę wtedy tylko o tym, aby wrócić do domu i spiłować paznokieć. 🤔wirek:
stopofobie tez mam i juz o niej pisalam. po myciu zebow nic nie smakuje, dlatego sie je myje na koniec. bawarka to jest najwiekszy wrog jakiego w zyciu mialam. bawarka jest bleeee do fuuuuj, do fuuu, do łeeeee, do zwymiotowania. bleeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bawarka jest najlepsza z karmelowej piramidki Liptona 😜 Mam wewnętrzny budzik, jeśli komórkę nastawiam na 7 i boje się żeby nie zaspać to budzę się sama nawet 6.50 🙂
skoro już o myciu zębów, to mam koleżankę, która ma obsesje na punkcie białych zębów. Pasty wybielające itepe itepe, ale... zęby myła zawsze przed jedzeniem a nie po!! i to mnie obrzydzało, nie mogłam stać blisko niej, bo jak mi chuchnęła...
też mam taki wewnętrzny budzik 😉 jeśli o spaniu mowa, to zauważyłam że mam swoje 'strony spania' 😂 jak czasem utnę sobie drzemkę w ciągu dnia (tak, jak stara babcia 😁 ) to zasypiam na prawym boku, wieczorem na lewym. W odwrotnej kombinacji nie zasnę 🤔wirek:
Ja jak mam gdzieś dłużej bezczynnie siedzieć (np w klasie :wysmiewa🙂 stukam palcami o blat, ławkę, czy co tam. I nie stukam o tak se, tylko potrafię wybijać naprawdę fascynujące perkusyjne linie 😁 Czego to w czasie nudy człowiek nie wymyśli... Nie lubię wody niegazowanej, najprostszej. Po prostu nie mogę taką zaspokoić pragnienia, musi mieć bąbelki, żebym się porządnie napiła. Dlatego wolę gazowaną. Niegazowane smakowe ujdą, aczkolwiek nie za bardzo za nimi przepadam. Po jeździe konnej wyrobił mi się nawyk trzymania wszystkich sznurków, linek, smyczy itp jak wodzy. Czyli bez małego palca, kciukami do góry oczywiście 😁 Ostatnio nawet, gdy jechałam autobusem z siatką trzymaną w ten sposób, ktoś do mnie zagadał czy jeżdżę. Gadam do psa jak do konia, kiedy się wyrywa na smyczy to "Prrr", "Nie galopuj", "Nie capluj" (a potrafi!), generalnie w tym jamniorze więcej dostrzegam kobyły aniżeli suczki 😁 Bardzo ładnie robi ciągi, zwroty na przodzie, aktywnie idzie od zadu. A może to tylko ja i moja fantazja?