Wracając do poprzedniej strony wątku- ja nie lubię rozmawiać przez telefon z facetami. Zawsze mam wrażenie, że mój głos brzmi sztucznie. No i komórę, podobnie jak Frania, noszę zawsze ze sobą.
Notorycznie sprawdzam też, czy nie zgubiłam kluczy, choć wiem, że są dobrze schowane w torebce. No i ciągle poprawiam grzywkę...
Notorycznie sprawdzam też, czy nie zgubiłam kluczy, choć wiem, że są dobrze schowane w torebce. No i ciągle poprawiam grzywkę...
oprócz tego, łapię się za kieszeń, w której ZAWSZE muszę mieć telefon. i mam wielki skok adrenaliny, gdy go tam nie ma... i śpię z telefonem przy łóżku. to jest niezdrowe, ale co tam, najwyżej zejdę na raka... 🍴
ja nie lubię rozmawiać przez telefon z facetami. Zawsze mam wrażenie, że mój głos brzmi sztucznie. A jeszcze jak się jest na głośnomówiącym i słyszy ten pogłos to już w ogóle masakra. Nie cierpię tego. Facella ja średnio co 20 minut łapie się za kieszeń, żeby sprawdzić czy telefon tam jest. Ostatnio gadałam z Franią przez telefon, złapałam się za kieszeń, co logiczne telefonu tam nie było, niemal paniki dostałam, dopóki nie uprzytomniłam sobie, że właśnie telefon trzymam w ręce 🤔wirek:
edit. Jem owoce na zasadzie: gryz ja, gryz królik i tak aż do końca. Nie urywam jej kawałków, nie daje z ręki, daje jej samej gryźć.
Z tym sprawdzaniem w kieszeni mam to samo. No i telefon pod poduchą koniecznie. Ja z natury jestem straszna panikara, czasami sama ze sobą się wstydzę gdzieś wyjść 😉
Frania ja również bez telefonu nigdzie się nie ruszę. Chodzę z nim w ręku z pokoju do pokoju i do łazienki 🙂 Panicznie boję się dentysty gdy wiem że dziś mam umówioną wizytę. Gdy czekam aż dentystka mnie przyjmie dosłownie mnie paraliżuje. Gdy już siedzę na fotelu, myślę sobie że teraz niech mi w zębach grzebie ile chce, to nie trwa wieczność. I strach w połowie znika 🙂
Daniella, tez tak kiedys mialam. Potrafilam uciec z fotela. 😵 No, a teraz ponosze tego konsekwencje i tylko czekam byle do kolejnej wizyty. Juz wszelaki strach wsadzilam sobie w kieszen, bo bedzie jeszcze gorzej. 🙄
Jeszcze jedno mi sie dzis przypomnialo - nie lubie miec ogolonych nog. Tak po prostu, lepiej mi jest z wlosami. Za to pachy musza byc gladziutkie.
Ja cały czas myślę, jak gdzieś jestem, że go zgubiłam, choć jestem pewna że mam go w torebce, a później okazuje się, że jednak co 2 minuty zmieniam miejsce telefonu - albo na kieszeń, albo na torebkę, czy gdzie się da.
A ja do każdego posiłku muszę mieć coś do picia. A poza tym, do zupy zawsze biorę chleb, który... skraplam Maggi. Mam tak od małego, nie wiem w sumie dlaczego. 😉
Dziękuję Wam za tak serdeczne komentarze. :> Aż w sercu miło, gdy widzisz, że to co robisz komuś się podoba. 😉) Robiąc pierwszy filmik liczyłam się z tym, że niektórzy będą uznawać mnie za idiotkę. A tu bardzo miłe zaskoczenie. :>>
Jeśli nie jest to niebezpieczne dla kota w żaden sposób, urozmaica mu życie i jest czymś oryginalnym , to nie ma powodów do tego, by z kogoś idiotę robić 😉
Zacznie się kolejne dziwactwo: przed chwilą znalazłam w paczce Lays usmażoną...DŻDŻOWNICĘ! A co gorsza zauważyłam to dopiero jak poczułam ją w ustach i pooglądałam, jestem 100% pewna, że to dżdżownica! Pierwszy raz mi się to zdarzyło, ale teraz na pewno będę oglądać wszystkie chipsy dookoła, każdy z osobna...Ehh 🙄
Ja ze strachem za każdym razem kupuję serki Rolmleczu, te takie waniliowe. Uwielbiam je, ale panikuję zawsze przed półką sklepową i się waham czy kupić, bo boję się, że wróci skaza- kiedyś był taki okres ze 2-3 lata temu, że jak się z jednego rożka wzięło serek, nie wiem czy jednego konkretnego, czy obojętnie to zamiast serka był obrzydliwy metaliczny posmak. Myślałam, że może moja łyżka jest feralna, ale zmiana łyżki nie pomogła, w dodatku moi znajomi się skarżyli, że coś takiego było faktycznie. Kupuję te serki znowu i nie wróciła owa skaza, ale panika i strach pozostał, a ludzie w sklepie mi się dziwnie przyglądają 😁
zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie jest zdrowe? __________________ w domu muszę mieć związane włosy. nigdzie mi tak nie przeszkadzają, tylko w domu 😉