nie wiem czy sie wywnetrzalam na ten temat, ale jesli tak to powtorze: nie ma nic bardziej obrzydliwego od mleka z krowiego cyca. takie przerobione, co nie zapodaje krowa jest ok, z kartonika na ten przyklad. ale "swieze" mleko zapodaje krowim cycem/krowa a dla mnie to ten sam zapach co zapach krowiego obornika. wchodze do obory i tam pachnie mlekiem. czy tez smierdzi. w kazdym razie czuc mlekiem/krowa/krowim cacem, a te zapachy sa dla mnie niemal identyczne. co ciekawe- przetwory ze "swiezego" mleka tez mi czuc krowim cycem. ale wszystko przebija mleko kozie, ktore nawet z kartonika, tak zajezdza koza, ze tego nie wypije, chocby mi placili.
katija, Moja mama ma podobnie, a ja koziego nie tknę. Ale za to świeże mleko mogę pić litrami, najlepsze to z śmietaną jeszcze, prosto z bańki (oczywiście po przefiltrowaniu 😉 )
i jeszcze nie lubię, kiedy mam coś na ziemniakach. nieważne, czy to kotlet czy surówka, czy coś innego. ziemniaki muszą być czyste. no, sos ewentualnie toleruję. dlatego często do obiadu zasiadam z dwoma lub trzema talerzami 🤔wirek:
katija mam tak samo, poza tym takie "świeże" mleko przed wypiciem trzeba koniecznie przegotowac bo poza zapachem ma ono w sobie pokłady życia które mogą nam zaszkodzic. Poza tym jest ono zwyczajnie za tłuste i obrzydliwe, wole kartonowe.
i bardzo dobrze, bo czasem lubie jakies platki zjesc z mlekiem albo kakao sie napic, a gdybym miala do dyspozycji tylko takie z cyca to by bylo niemozliwe. Biczowa, jesli mleko jest odstawiane do mleczarni to jest czyste, mleczarnia bardzo chetnie obniza klase mleka, zeby mniej placic. wiec mleko jest regularnie badane.
A ja odwrotnie. Mleko uwielbiam ogólnie rzecz biorąc, jednak to prosto od krowy jest dla mnie sto razy lepsze od kartonikowego/butelkowego. Ile razy jestem u wujka na wsi, tyle razy butelkę po Nestea przywożę sobie do domu, niestety więcej nie opłaca się wziąć, bo się szybko psuje z braku konserwantów. Ma ten swój zapach i smak, którego nie ma kupne mleko. Ale ja to jestem ogólnie dziwna, wchodzę do obory i się zaciągam tym zapachem oborowym niczym jakimś narkotykiem 😂
Bo w duzej mierze wplyw na nasze preferencje ma srodowisko w jakim sie wychowujemy. Ktos wychowany na wsi bedzie pil tylko mleko bezposrednio od krowy, a mieszczak bedzie sie nim brzydzil. Sama nie lubie takiego 'naturalnego', w sumie to niestety. 🙄 Chociaz same krowy i inne takie bardzo lubie. 💃
Mnie mleko brzydzi. Nie ważne czy prosto od krowy czy to z kartonu. Samego nie wypiję i już. Musi być brązowe. Nigdy nie jem płatków kukurydzianych. Muszą być czekoladowe żeby mleko nie było białe.
krupnik, teoria ta w moim przypadku się nie sprawdza 😎 Jestem typowym mieszczuchem, w mieście wychowanym, na wieś jeżdżącym przez całe życie dwa razy do roku. I nie pijącym przez lata mleka prosto od krowy, bo rodzice uważali, że jest szkodliwe. Mleko od krowy piję dopiero od ubiegłego tak naprawdę roku.
Bischa, no tak, zapomnialam napisac, ze wszedzie sa wyjatki. 💃 W sumie to Ci zazdroszcze. Ja sie opycham swinstwami i nic nie daje obrzydzanie mi tego. Po prostu mi nie smakuje w wiekszosci zdrowe jedzenie. 🤔wirek: Dobra, konczmy 🚫 😁
Mści się sterylne wychowanie. Jeśli całe życie ktoś pił mleko pasteryzowane/przegotowane (pozbawione bakterii przez wysoką temperaturę), to mu świeże z pewnością zaszkodzi. Kto od czasu do czasu nie szczędzi swojemu organizmowi małych dawek obcych, nowych bakterii, rzadko ma problemy z niestrawnością. Ja jem wszystko i nic mi nie szkodzi. Zwłaszcza rzeczy, które moi znajomi uznają za "przeterminowane" (1-2 dni po dacie ważności) albo i nie przeterminowane, a jedynie wyglądają dla nich podejrzanie. Nie waham się spożyć owoc nie umyty, czy coś upuszczone na podłogę. Mi tam nic nie wygląda podejrzanie i rzadko co "podśmierduje", tak więc większość czasu bardzo ekonomicznie żywię się pełnowartościowymi "resztkami" hehe Trochę z przymrużeniem oka, ale w rzeczywistości nie warto odżywiać się całkowicie sterylnie.
Mnie rodzice właśnie tak wychowali, że niemytych nie można jeść, z podłogi nie można zjeść jak spadnie, a ja i tak po swojemu. Jadłam, piję mleko i nic mi nie jest, chociaż w życiu tak naprawdę mleka od krowy nie piłam, aż do ubiegłego roku. Nie miałam sensacji żadnych, a piłam 2-3 razy dziennie samo mleko, kakao, na zimno, na ciepło.
Żeby nie było zupełnie 🚫 Nie umiem we własnym domu jeść przy stole. Nawet jak miałam dużą kuchnie ze stołem, nie umiałam jeść, chyba, że jedliśmy we czwórkę, to jakoś się przemęczyłam,Najlepszym miejscem jest biurko/łóżko.
jeśli można uznać to za dziwactwo, to dużo rzeczy robię w łóżku i tylko tam sprawia mi to przyjemność jedzenie, czytanie, pisanie, korzystanie z komputera, granie na gitarze... kocham swoje łóżko 😉
Jem wszystko z majonezem oprocz czekolady, owocow i dzemu 😁
Ja też! 😍 Szczególnie, że mój tata jest kucharzem i robi co 2 dni świeży majonez. + zawsze koło 3, 4 w nocy muszę iść do toalety, czasem tylko po to, żeby zobaczyć czy wszystko jest ok.
Mogę żyć na ziemniakach z kethupem Jak mam długie paznokcie to muszę je pomalować aby nie było widać, że są długie bo inaczej je "urywam" Jak mnie ugryzie komar to robię na skórze "krzyżyk" bo wtedy mnie nie swędzi 😂 Ostatnio zawsze jeżdżąc rowerem ląduje w błocie... W zimę muszę mieć idealnie "podwiniętą" do środka kołdrę bo inaczej mam wrażenie, że mi wieje do środka. "Jaśka" muszę mieć idealnie równo a poduszkę idealnie ugniecioną. Gdy jasiek jest krzywo mam wrażenie, że leże cała krzywo a od nieuklepanej poduszki boli mnie kark. Śpię z miśkiem, który leży koło mnie i pilnuje aby mi głowa nie opadała 😁 edit Przez to wszystko mija jakieś pół godziny zanim stwierdzę, że wszystko jest ok i mogę iść spać flygirl, Króliki to mają nawet własne zawody 😉
W zimę muszę mieć idealnie "podwiniętą" do środka kołdrę bo inaczej mam wrażenie, że mi wieje do środka.
ja nie mam wrazenia tylko mi wieje, spanie z niepodwinieta koldra jest absolutnie wykluczone. druga osoba znajdujaca sie pod ta koldra tez musi miec podwinieta na calej dlugosci, inaczej jest oskarzana o "zawiewanie".
Jem wszystko z majonezem oprocz czekolady, owocow i dzemu 😁
przestaw się na śmietanę, z nią można jeść wszystko 😁 zaraz idę jeść brokuły + ziemniaki + karkówka i wszystko polane śmietaną 😜 nie wyobrażam sobie ziemniaków bez śmietany.
Ostatnio odkryte dziwactwo. Nie czytam małych wydań książek. Powód? W większości zawierają one tekst małym drukiem, przez co ciężko mi się je czyta i szybko wzrok męczę. Dlatego, gdy wchodzę do biblioteki nie zwracam uwagi na książki w mniejszym formacie.
Dodatkowo nie lubię słońca. A dokładniej gdy jest jasno w moim pokoju ;] Gdy siedzę przed komputerem zastawiam odpowiednie rolety, by światło nie raziło mnie po oczach, to samo, gdy oglądam telewizje albo czytam. Ogólnie podsumowując, mam dziwne oczy 🤣
A ja właśnie nienawidzę ketchupu i prawie w ogóle nie doprawiam potraw, nawet kiedy wiem, że przydałoby się. Po prostu mam wrażenie, że wtedy wszyscy na mnie dziwnie patrzą ("zobaczcie, jaki brak kultury, przecież nie można, a to jest dobre bez tego, obraża gospodarza!"😉. Wiem, mam schizy. 🤔wirek: Poza tym mam manię na punkcie oszczędzania energii, ale nie chodzi o prąd/wodę, tylko o energię własną. 😎 Jak idę się myć, od razu sprawdzam, czy czegoś do kuchni po drodze nie zanieść. Jak mam iść jeść obiad, to jeszcze coś odniosę, żeby dwa razy nie chodzić. A tak to sobie może leżeć. "Poczeka...dojrzeje...przegryzie się" 🤣
Minka a ja właśnie latam po mieszkaniu i gaszę światła, jak ktoś nie zgasi, ostatnio nawet zaczęłam biegać wieczorem, bo potem biorę prysznic w zimnej wodzie i tym samym oszczędzam energię 🤔wirek:
Jak wsiadam za kierownicę, zawsze muszę poprawić ustawienie lusterek-nawet, jak wysiadam na chwilę zatankować 😂 i nie cierpię rozmawiać przez telefon, korzystam z niego tylko wtedy, kiedy muszę.
Minka a ja właśnie latam po mieszkaniu i gaszę światła, jak ktoś nie zgasi, ostatnio nawet zaczęłam biegać wieczorem, bo potem biorę prysznic w zimnej wodzie i tym samym oszczędzam energię 🤔wirek:
To nie jest dziwactwo!!! To postawa godna pochwały. :kwiatek: