Forum towarzyskie »

PSY

Moon mój też nie dawał głosu do póki nie odkrył tego w sobie, że potrafi, a ja wykorzystując moment nauczyłam go na komendę. 😉  Zabawek też w ogóle nie kumał, nie umiał się bawić, aportować i w ogóle to nie chciał  brać do pyska. Piszczących to się na początku bał.  😁
W kontaktach z innymi psami też z początku się stresował i uciekał, a teraz król podwórka wszystkich by rozstawiał po kątach i obrania swoje najlepsze kumpelki. 😉
Moon, kolejna to jest która? (Śliczna młoda)
Ja mam tylko z "łapanki" kota z ulicy, powypadkowego z resztą, jest najbardziej oddaną kocicą jaką znam.
Przychodzi nawet na zawołanie 😁

U Buniaka lepiej 🙂
Jara

To co piszesz o miniaturowych bulterierach jest kompletna bzdura
O tyle ile zgodze sie w stand chodz moge sie mylic ze sa bardzo chorowite ( oczywiscie nie wszystkie) ale duzo.
Pll to sprawa bardzo okrzesana w przypadku minibuli tak sie sklada ze pisalam na ten temat prace magisterska
i na 386 urodzonych szczeniakow prawie 80 proc jest przebadanych a te co nie sa przebadane w wiekszosci pochodza z czasow kiedy badan jeszcze nie bylo.
Chodz nie ma obowiazku badan serca, nerek, rzepek i gluchoty coraz wiecej hodowcow bada.
Majac bulka miniature nie trzeba byc bogatym i odkaladac pieniadze na vetow - to bzdura !

Thymos, druga. ;-)
11 sierpnia pożegnałam 16-letnią Nonę. Była pierwszym naszym psiakiem, więc przez tydzień wszyscy chodziliśmy jak struci, w końcu wzięłam "za chabety" tatę do schroniska, bo się wytrzymać w domu nie dało - i tak oto 19 sierpnia pojawiła się Diuna 😉
Jara

To co piszesz o miniaturowych bulterierach jest kompletna bzdura
O tyle ile zgodze sie w stand chodz moge sie mylic ze sa bardzo chorowite ( oczywiscie nie wszystkie) ale duzo.
Pll to sprawa bardzo okrzesana w przypadku minibuli tak sie sklada ze pisalam na ten temat prace magisterska
i na 386 urodzonych szczeniakow prawie 80 proc jest przebadanych a te co nie sa przebadane w wiekszosci pochodza z czasow kiedy badan jeszcze nie bylo.
Chodz nie ma obowiazku badan serca, nerek, rzepek i gluchoty coraz wiecej hodowcow bada.
Majac bulka miniature nie trzeba byc bogatym i odkaladac pieniadze na vetow - to bzdura !




czyli jeden na 5 mini bulków jest chory. Ja bym jednak załozyła świnkę skarbonkę. Przebadanych zostało jakieś 70-80 miotów, czyli duza część miała to samo pochodzenie i genotyp, czy sie mylę?
Moon bardzo fajna sunia, musisz dać jej czas... ja również wzięłam psa ze schroniska i człowiek tak ma, że chiałaby wszystko od razu i wszystko na już a przynajmniej wszystko rozumieć. Mój Falkor jest ze mną niecały rok i dopiero teraz widzę z perspektywy czasu, że z każdym dniem, tygodniem coraz bardziej sie do mnie przywiązuje, rozumie mnie, jest ułożony i posłuszny. Wszystko bardzo spokojnie, czas, czas, czas...
A to moje ulubione zdjecie:

[quote author=PrettyPansy link=topic=32.msg1864817#msg1864817 date=1378109766]
Jara

To co piszesz o miniaturowych bulterierach jest kompletna bzdura
O tyle ile zgodze sie w stand chodz moge sie mylic ze sa bardzo chorowite ( oczywiscie nie wszystkie) ale duzo.
Pll to sprawa bardzo okrzesana w przypadku minibuli tak sie sklada ze pisalam na ten temat prace magisterska
i na 386 urodzonych szczeniakow prawie 80 proc jest przebadanych a te co nie sa przebadane w wiekszosci pochodza z czasow kiedy badan jeszcze nie bylo.
Chodz nie ma obowiazku badan serca, nerek, rzepek i gluchoty coraz wiecej hodowcow bada.
Majac bulka miniature nie trzeba byc bogatym i odkaladac pieniadze na vetow - to bzdura !


No nie 🙂
Wiekszosc posiada inny genotyop, hodowcy ambitnie kryja sprowadzają psy z calego Świata itd
Badania w kierunku Pll sa od 206/7 roku w zwiazku z tym te wczesniejsz mogly nie zostac zbadane albo nie bylam w stanie dotrzec do tego czy badania zpostaly uzupelnione wszystkie mini z 12 lat naszej hodowli sa zdrowe 🙂 zaden z nich nie mial problemow sercowych, nerkowych itd
A suka ktora miala PLL ( brak dostepnosci badan) zostala wytsterylizowana i poszla na kanape




czyli jeden na 5 mini bulków jest chory. Ja bym jednak załozyła świnkę skarbonkę. Przebadanych zostało jakieś 70-80 miotów, czyli duza część miała to samo pochodzenie i genotyp, czy sie mylę?
[/quote]
Moon, moja z początku też wcale nie szczekała. Poczekaj, jeszcze ją będziesz uciszała 😉 Pewnie jeszcze nie do końca czuje się pewnie.
Zabawek moja nie kuma po dziś dzień, są jej obojętne... Różnie może być.
Dokładnie, mój schorniskowiec też nie szczekał. Pamiętam jak się cieszyliśmy jak to pierwszy raz zrobił 😀 Jak już się rozszczekał to do teraz nie ma z tym problemów 🙂 Zabawek też nie kumał i do tej pory nie kuma, no ale mam 16 lat z hakiem, więc może jest "ponad to" 😉

Pudeleniek na nowym żarciu nerkowym i wakacjach "na wsi" zmartwychwstał po raz n-ty, nie sika w domu i jak za starych czasów budzę go o 9 na spacer 🙂 Jest super i oby jak najdłużej.
Dzionka, dobrze słyszeć, że senior odżył, jednak nie tylko dla ludzi wczasy na wsi są dobre...  😉

Ja nie piszę, że mi to przeszkadza, że psica nie 'krzyczy', czy że nie bawi się zabawkami, broń Boże. Po prostu po Nonie, która wpadła nam do mieszkania po raz pierwszy i latała po kątach, wariowała z zabawkami, to mamy spory kontrast  😉
Ale też obie miały inną przeszłość - Nona była u starszych ludzi, w domu, raczej nie była bita, wręcz kochana. Diuna z kolei na pewno była lana, trafiła do nas miesiąc po tym jak wpadła pod samochód, więc w sumie nie dziwota, że ma swoje 'strachy i fobie'.

W temacie jeszcze: mam zagwozdkę co do jedzenia. Jako, że postanowiliśmy, że Diuna będzie na suchej karmie (w schronisku też tak była karmiona) kupiliśmy, nie żadne Chappi czy biedronkowe Krzaki, tylko Purinę. No i zonk, bo psica pochrupała dwa kawałki i fuj, dalej jeść nie chciała. Z braku laku (niedziela ;-) ) kupiłam 'zwykłe' Pedigree dla dorosłych psów i... psiak wcina aż jej się uszy trzęsą. Niby ok, jednak docelowo wolałabym, by jadła coś bardziej wartościowego :P
Spotkałyście się z próbkami karmy dla psów? Najchętniej bym kilka kupiła, i zobaczyła co jej smakuje po prostu.
W każdym sklepie zoo widuję tylko wielkie wory, a nie bardzo uśmiecha mi się wywalanie kasy na coś, czego ona potem nie będzie jeść.
Moon, mojemu kupowaliśmy różne różniaste karmy, droższe, tańsze, a i tak jadł tylko pedigree, innego nie ruszał :/ Docelowo jest na gotowanym żarciu a na wyjazdy wakacyjne niestety pedigree 🙄 Poszukaj zoologa z karmą na wagę, u nas kiedyś taki był, można było wziąć kilka dkg na spróbowanie 😉
Moon, u weta często są koszyki z próbkami, albo właśnie w zoologach sprzedają na wagę 🙂
Misskiedis, oooo, wiiiidziiiisz, mam nawet pod nosem zoologa z karmą na wagę, bo prawda popakowaną w 0.5 i 1kg, ale pewnie jak poproszę o kilka ziarenek to też mi zważą. Dzięki! :-)
Moon
W sklepach stacjonarnych niestety kiepski wybór karm jest (tych lepszych oczywiście). Może popytaj znajomych czym karmią i czy by garści karmy nie dali na spróbowanie. Jeżeli bywasz w Gdańsku to mogę Ci dać na spróbowanie TOTW z łososiem i Lukullusa wołowina,pstrąg 😉
Witam wszystkich miłośników pomarszczeńców 😍 i proszę o głosy na moją Lilo, która konkuruje z innymi ślicznościami - miłego oglądania 🙂
Głosować można codziennie (raz dziennie na jednego kandydata) do 15.09.2013.

http://warszawa.naszemiasto.pl/plebiscyt/karta/538,lilo-suczka-dwa-w-jednym,14446,id,t,kid.html

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję.



Moon, nie dajcie psu rządzić miską. Ty wiesz co dla niej dobre i Ty podejmujesz decyzję, czym ją będziesz odżywiać. ODŻYWIAĆ, nie karmić.
Poczytaj składy, wybierz najlepszą karmę na jaką Cię stać i poprostu zacznij ją podawać. Miska z żarciem powinna być dostępna maksymalnie pół godziny, nawet krócej. Jeśli pies w tym czasie nie podejmie tematu - zabierasz michę i czekasz do kolejnego posiłku. Pies głupi nie jest, nie zagłodzi się.
Są psy-niejadki, na których takie podejście nie zrobi wrażenia, ale w znakomitej większości przypadków wystarczy odrobina konsekwencji i pies je wszystko.
Spróbuj, dopiero jak to nie poskutkuje zacznij się martwić smakiem karmy.

Pedigree to syf, ale Purina też rewelacyjna nie jest (zwłaszcza dog chow), G. niestety ma racje, że w stacjonarnych sklepach wybór karm jest zwyczajnie kiepski. Z karmami na wagę jest ten problem, że stoją otwarte, wysychają i tracą aromat, więc są mniej smakowite i niespecjalnie nadają się na takie testy.
Uwaga Kraków:

Oddam komuś w dobre ręce resztkę( kilkaset gram) karmy Brit Care z dziczyzną.  http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=8084&cat=445 Mojemu nie specjalnie ta dziczyzna przypadła do gustu i tej końcówki już nie może zmęczyć.
Jak mu pomieszałam wczoraj z nową karmą to wybrał co nowe, a dzika jak mu się wciągnęło to wypluwał.  😁
Moon
W sklepach stacjonarnych niestety kiepski wybór karm jest (tych lepszych oczywiście). Może popytaj znajomych czym karmią i czy by garści karmy nie dali na spróbowanie. Jeżeli bywasz w Gdańsku to mogę Ci dać na spróbowanie TOTW z łososiem i Lukullusa wołowina,pstrąg 😉

W marketach przeważają karmy tanie, na które każdego stać. Marki zazwyczaj kończą się na Chappi czy właśnie Pedigree.

Sunia dzisiaj miała zdejmowane szwy, rana się zagoiła, więc wszystko wraca do normy. Nawet ona wydaje się być szczęśliwsza.
Uwaga Kraków:

Oddam komuś w dobre ręce resztkę( kilkaset gram) karmy Brit Care z dziczyzną.  http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=8084&cat=445 Mojemu nie specjalnie ta dziczyzna przypadła do gustu i tej końcówki już nie może zmęczyć.
Jak mu pomieszałam wczoraj z nową karmą to wybrał co nowe, a dzika jak mu się wciągnęło to wypluwał.  😁


Do najbliższego schroniska podrzuć, na pewno tam się przyda😉

Poczytaj składy, wybierz najlepszą karmę na jaką Cię stać i poprostu zacznij ją podawać. Miska z żarciem powinna być dostępna maksymalnie pół godziny, nawet krócej. Jeśli pies w tym czasie nie podejmie tematu - zabierasz michę i czekasz do kolejnego posiłku.


Mogłabyś wyjaśnić: dlaczego?
Przydać, może by się przydało, ale myślę, że cena biletu na podróż do tego schroniska tam i z powrotem przewyższa wartość tej karmy. 😉
Miałam bardziej na myśli czy może po prostu jest ktoś to chce podjechać, albo bywa w miejscach w których ja bywam, żeby zabrać sobie na spróbowanie nie musząc kupować całego worka od razu.
Dzięki dziewczyny, niestety mój zoolog niedaleko ma tylko pakowane karmy po 0,5 i 1kg od razu, nie sprzedają mniej -.- Muszę połazić i poszukać, kurdę, tyle lat psa przecież miałam, a dopiero teraz zauważyłam, że o wiele więcej wiem jednak o końskich paszach...  🤣

ekhem, no właśnie, dlaczego?
Obawiam się, że u mnie to w ogóle nie przejdzie - mamy za miękkie serca  🤣 w dodatku dużo 'robi', że Diuna schroniskowa i po przejściach, więc obawiam się, że jednak będę musiała kierować się smakiem i upodobaniem psicy  😉
A karma Science Plan? Mój pies ją je, nie narzeka (chociaż on to z tych, co wszystko jedzą, nawet cebulę i czosnek kiedyś zjadł  :hihi🙂, dawałam po garści dla innych psów - niejadków, im smakowało, może Diunie też zasmakuje 😉. Karma polecona przez weta, więc chyba jakiś szajs to to nie jest. Coś koło 60 zł kosztuje za 3kg w sklepach internetowych (szczerze mówiąc, to nawet nie wiem, czy to dużo, czy mało. Ja u weta dawałam chyba więcej, nie pamiętam dokładnie). Mój poprzedni pies też żarłok był (przynajmniej koń trochę bardziej wybredny :wysmiewa🙂, ale dawaliśmy mu karmę z puszki dla kotów, bo niby koty to też byle czego sztucznego nie jedzą. Możesz też tak spróbować  🏇.
TOTW jest chyba dość smakowity, pachnie bardzo ładnie jak na psią karmę, może sama się kiedyś skuszę  😁

[quote author=ekhem link=topic=32.msg1865626#msg1865626 date=1378192722]

Poczytaj składy, wybierz najlepszą karmę na jaką Cię stać i poprostu zacznij ją podawać. Miska z żarciem powinna być dostępna maksymalnie pół godziny, nawet krócej. Jeśli pies w tym czasie nie podejmie tematu - zabierasz michę i czekasz do kolejnego posiłku.


Mogłabyś wyjaśnić: dlaczego?
[/quote]

jeśli pytanie odnosi się do zabierania miski, to zasadniczo jest tak, że pies ma nie rządzić swoimi posiłkami. To Ty jesteś alfą i Ty mówisz kiedy ma jeść. Jak pies dostaje jedzenie na określony czas to po prostu zacznie jeść i nie wybrzydza (teoretycznie).
Nie wiem na ile to działa, ale takie krążą teorie.
Najgrzeczniejszym i najwierniejszym psem jakiego miałam pod swoim dachem był schroniskowy brzydal (serio brzydki jak noc - wyglądał jak mix chart+sznaucer+husky), który po moich odwiedzinach i odrobaczeniu schroniskowych koni przyciągnął na łańcuchu budę do mojego samochodu. Odpięłam i zabrałam do domu, dwa lata szukał domu i znalazł taki na jaki zasługiwał, najlepszy pod słońcem. Teraz już jest ponad 15 letnim dziadkiem ale ma się doskonale. Mam ogromny sentyment do schroniskowców i gdyby nie ilość psów w domu to chętnie bym dalej zabierała bidy na tymczas.

U nas aktualnie na topie pro plan, a w związku z tym, że zabrakło w sklepie dużych worków wzięłam brita care, bunt na całego, Baskilkowi musiałam z puchami mieszać (na głodówkę nie chcę go narażać) a wilczaki po trzech dniach łaskawie zjadły...
Dlatego, żeby nie doprowadzać do takiej właśnie sytuacji, że pies wybiera sobie co będzie jadł. Suka Moon bardzo ładnie pokazała dlaczego pies nie powinien tego robić - bo nie jest w stanie wybrać tego, co dla niego dobre. Pozwoliłybyście kilkuletniemu dziecku decydować o posiłkach...?

Poza tym pies z psychologicznego punktu widzenia potrzebuje dobrej rutyny, uregulowanego cyklu dnia, w tym regularnych posiłków. Jak to ma się w praktyce, kiedy pies grymasi, wybiera co będzie jadł i kiedy?

A już najgorsze co mozna zrobić, to uzupełniać miskę na bieżąco, tak, żeby pies w każdej chwili miał dostęp do karmy. Prosta droga do wyrobienia złych nawyków i otyłości, bo pies zawsze będzie miał skłonność, do najadania się na zapas.

Ludzie, ja nie twierdze, że pies to rekrut którego trzeba na każdym kroku dyscyplinować. Ale rozpieszczać też trzeba mądrze. Sama mam psa ze schronu, po potężnych przejściach zdrowotnych i psychicznych, a jednak takiego podejścia jak ma Moon nie potrafię zrozumieć.

Heval - można to tłumaczyć i tak, chociaż ja teorii dominacji bym w to nie mieszała.
jeśli pytanie odnosi się do zabierania miski, to zasadniczo jest tak, że pies ma nie rządzić swoimi posiłkami. To Ty jesteś alfą i Ty mówisz kiedy ma jeść. Jak pies dostaje jedzenie na określony czas to po prostu zacznie jeść i nie wybrzydza (teoretycznie).
Nie wiem na ile to działa, ale takie krążą teorie.


O losie, za dużo bzdur o hierarchii 😉

Zabieranie miski pozbawia psa poczucia stałej dostępności dobra. To proste i naturalne-jeśli żarcie jest łatwo dostępne, nie ma potrzeby się starać.Jak zwierzątko zauważy, że żarcie to towar deficytowy, zacznie jeść "na wszelki wypadek" bo nie wiadomo kiedy nastąpi następne żarcie i czy do tego czasu nie zdąży zaznać głodu. Pies wybrzydzając nad miską nie myśli sobie "zniszczę Cię człowieku szantażem emocjonalnym, jeszcze zobaczysz kto tu kim steruje, ja mistrz, Ty uczeń", dowartościowywanie się przez dyrygowanie porami i rodzajem karmienia daleko wykracza poza zdolności percepcyjne tego gatunku, to by wymagało umiejętności dostrzegania związków przyczynowo skutkowych, których on po prostu nie ma  😁 😜

Moje nie wybrzydzają.Jedzą żarcie...razem z miską 😅

tak jak tu
Blow, no właśnie, się obawiam, że zabieranie miski Diunie by się tak skończyło - że właśnie wtedy jadła by na zapas.
W chwili obecnej jest karmiona 2x dziennie, dostaje do miski jadło i stoi ono tak długo aż go nie zje. Przeważnie jednak zje 3/4 od razu, zostawia klika ziarenek i w ciągu czasu do kolejnego karmienia je wyskubie do końca. Jeśli zje od razu to nie dostaje nic na dokładkę. W międzyczasie jakiś smaczek w postaci psiego kabanosa lub kostka na zęby.
Dlatego, żeby nie doprowadzać do takiej właśnie sytuacji, że pies wybiera sobie co będzie jadł. Suka Moon bardzo ładnie pokazała dlaczego pies nie powinien tego robić - bo nie jest w stanie wybrać tego, co dla niego dobre. Pozwoliłybyście kilkuletniemu dziecku decydować o posiłkach...?

Poza tym pies z psychologicznego punktu widzenia potrzebuje dobrej rutyny, uregulowanego cyklu dnia, w tym regularnych posiłków. Jak to ma się w praktyce, kiedy pies grymasi, wybiera co będzie jadł i kiedy?

A już najgorsze co mozna zrobić, to uzupełniać miskę na bieżąco, tak, żeby pies w każdej chwili miał dostęp do karmy. Prosta droga do wyrobienia złych nawyków i otyłości, bo pies zawsze będzie miał skłonność, do najadania się na zapas.

Ludzie, ja nie twierdze, że pies to rekrut którego trzeba na każdym kroku dyscyplinować. Ale rozpieszczać też trzeba mądrze. Sama mam psa ze schronu, po potężnych przejściach zdrowotnych i psychicznych, a jednak takiego podejścia jak ma Moon nie potrafię zrozumieć.

Heval - można to tłumaczyć i tak, chociaż ja teorii dominacji bym w to nie mieszała.


Kurcze, mój pies ani nie najada się na zapas (a ma dostęp do karmy), ani nie wybrzydza w kwestii karmy- co się nałoży to je. Ma nałożoną michę i sama sobie decyduje, że teraz zje połowę a za kilka godzin dokończy. Gdybym zaczęła jej zabierać miskę to bałabym się dokładnie tego samego co Blow. Smaczki dostaje bardzo sporadycznie, a nagrodą przy ćwiczeniach jest karma wyjmowana prosto z miski (miska stoi na podłodze i nie wzbudza zainteresowania, smaczniejsze to co w ręce  :hihi🙂 I jest raczej fit
miska stoi na podłodze i nie wzbudza zainteresowania, smaczniejsze to co w ręce
No baa! Z miski jest fe, z ręki - smaak niczym świeże mięsko, świeżo upolowane ;-)
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się