AtlantykowaPanna, haha trochę, tak trochę nie 😀 Właśnie odczuwam tęsknotę za czasami, kiedy z katarkiem mogłam leżeć w łóżku przez tydzień, a nie jak teraz na antybiotykach ciągle w pracy 🤣 Mamoooo wypisz mi l4 😁
No to mówię przecież, że to dorosłe życie to same problemy 😁 Chłopa się zachciało, Rzymu się zachciało, studiować się zachciało - a lodówka pusta :pijacy:
zaraz strzeli mi dwadzieścia 😲 a ja wciąż czuję się na 13 😁 studiuję sobie, z końmi jeździecko mam mało do czynienia, moje własne osobiste czterokopytne aktualnie sobie rośnie, niedawno się urodziło, a w kwietniu stukną dwa latka 💘 i w sumie to niewiele się u mnie dzieje, żadnych fajerwerków, stabilnie, raz lepiej, raz gorzej 🙂 czekam na sprawozdania reszty 🤣
No to mówię przecież, że to dorosłe życie to same problemy 😁 Chłopa się zachciało, Rzymu się zachciało, studiować się zachciało - a lodówka pusta :pijacy:
zobaczysz, potem bedzie jeszcze gorzej, bo lodowka pelna, cos smierdzi i nie wiadomo co to...
O witam dziewczyny :pijacy: ja mam takie fazy, że raz się czuję Małolatem totalnie i bardzo mi z tym dobrze, ale zaraz rzeczywistość uderza i jak trzeba zaharować na opłaty i codziennie wychodzi praca-uczelnia 8-22 albo 6-20 to już nie jest tak beztrosko 😁 w sumie pewnie gdybym przejrzała swoje wpisy to wyszłoby, że byłam raczej zdołowanym i pesymistycznym małolatem. Teraz mam wrażenie, że chyba z tego "wyrosłam", dużo się dzieje, niekoniecznie dobrych i przyjemnych rzeczy, ale trzeba żyć dalej 🏇
Ja nawet nie wiem na ile lat się czuję, ale za nic nie chciałabym wrócić do bycia nastolatką i do okresu licealnego. Bardzo mi dobrze z moim aktualnym wiekiem 🙂 I tylko się cieszę na nadchodzące kilka następnych lat.
Infantil, ja się zatrzymałam na 25. 😉 I też never, NEVER nie chciałabym być nastolatką. Mieć te rozterki, te problemy, być zależną od innych, chodzić do szkoły. W tym roku kończę 30 lat, ale czuję się doskonale. Wyładniałam (jako nastolatka byłam mocno nieszczególna), wiem, że jestem inteligentna, nabrałam pewności siebie, oczywiście - mam masę poważnych problemów, ale w sumie to je rozwiązuję, mam swoje pieniądze, które wydaję na to, co chcę. Mam +milion do poczucia własnej wartości. A nie miałam tego w okresie nastoletnim.
I co więcej, jestem ciekawa co przyniosą kolejne lata. A jako nastka to chciałam, żeby żmój marny żywot się zakończył (cierpienia młodego wertera 😉)
To ja też odkopie, bo mi się chyba życie zaczyna klarowac w jakieś kształty 😂 23 lata mi stuknely w kwietniu. Zostałam elektroradiologiem,liczę na to, że niedługo zacznę pracę w szpitalu, w którym bardzo chciałam pracować. Rozwijam się fotograficznie, pomimo nawracajacych kryzysów. Znalazłam pierwszą miłość i trafiłam z nim lepiej niż mogłam sobie wymarzyć. Mam niesamowitą przyjaciółkę. Jest lepiej niż kiedykolwiek. I nie jest tak strasznie jak myślałam, że będzie 🤣
Facella, elektroradiolog ma jakieś szanse na znalezienie sensownej pracy w Polsce? Wydawało mi się, że jest tego totalny przesyt, dlatego zrezygnowałam z tego kierunku.
Wracam po dwóch latach, z ćwierćwieczem na karku. Były to dwa lata całkowicie nowych doświadczeń... Nie wiem czy kogokolwiek to obchodzi, ale ciekawie będzie wrócić tu za kolejnych kilka lat i zobaczyć, co się myślało w danym momencie. Bo dwa lata temu pomyliłam się - wcale się nic nie wyklarowało. Życie mnie zweryfikowało i popracowałam w szpitalu 3 miesiące. Przeprowadziłam się do większego miasta, żeby zamieszkać z moim chłopakiem. I tam się okazało, że ta elektroradiologia jest do dupy, nie jest wcale tak kolorowo z pracą, jak mi się wydawało. No to zostałam przedstawicielem handlowym. Wykończyła mnie ta praca psychicznie. Po drodze pierwszy raz w życiu trafiłam do szpitala. Pierwszy raz moje życie było realnie zagrożone. Ponownie przekonałam się, jak źle funkcjonuje ochrona zdrowia w tym kraju. Ale wyszło mi na dobre - pierwszy raz od 10 lat przeżyłam rok bez ani jednego dnia z objawami. W zeszłym roku zmarła babcia mojego M. Nigdy dotąd nie zetknęłam się ze śmiercią wśród bliskich. Nadal nie wiem jak sobie z tym poradzić. Przeprowadziliśmy się daleko od (mojego) domu. Nauczyłam się żyć dorosłym życiem. Pracuję i ogarniam dom i nie przytłacza mnie to tak, jak wydawało mi się 10 lat temu. Zmieniłam branżę, pracuję w IT i pomimo braku wykształcenia czy doświadczenia odnoszę sukcesy. Polubiłam swoją pracę, czuję się wreszcie usatysfakcjonowana. Od pół roku moje życie jest stabilne i spokojne, przez co zaczęły wyłazić długo odpychane problemy wewnętrzne. Zaczęłam psychoterapię. Ostatnie pół roku to chyba najspokojniejszy i najszczęśliwszy czas w moim życiu. Nie wybiegam w przyszłość, bo nie mam pojęcia co przyniesie. Ah i no... po przeprowadzce przestałam jeździć konno. Z braku głównie miejsca, a później też czasu i kasy. Chcę do tego wrócić, ale jest... trudno. W ogóle konie zeszły gdzieś na dalszy plan, nawet fotografuję bardzo rzadko. Kiedyś sobie tego nawet nie potrafiłam wyobrazić.
Facella jak już kwarantanna trochę zelżeje, to ja cię chętnie wezmę ze sobą do Płocho jak byś chciała coś pofocić. :kwiatek: Może cię to zmotywuje do powrotu do koni albo wręcz przeciwnie, stwierdzisz, że wolisz, żeby tak zostało. 😀
Oczywiście że chcę! Najbardziej to bym chciała konia luzem w jakimś ładnym otoczeniu, ale nie znam ani stajni, ani ludzi z własnymi końmi... na majówkę planowałam duuuży trip nad morze, z fantastyczną modelką ze Śląska, miałam tydzień urlopu i dupa, jak w marcu zaczęłam szukać koni do zdjęć to wszyscy „nie bo wirus, nie wiadomo co będzie w maju” 😵 W dodatku muszę kupić nowe auto, nie mam już siły ani środków by pompować dalej w mojego Golfika 🙁
Facella jak będziesz we Wrocławiu (bo jeśli dobrze rozumiem to nie mieszkasz) to mieszkam całkiem niedaleko i mam kilka koników, więc może można coś pokombinować 😉
Libeerte- chemia i biologia, być może angielski 😀 Chęci mam, no ale z wykonaniem może być różnie 🙁 vicke-ja '98 jestem 😀 Technikum weterynarii 🙂 Ja coraz intensywniej myślę i już mam obrany kierunek - behawiorystyka albo zoofizjoterapia 🙂
No i baba powiedziała... Rozszerzałam angielski, studiuję zaocznie filologię (też angielską, a co) i pracuję w KFC 🤣 Ale śmieszne uczucie, jak bardzo się wszystko rozjechało...