Kurcze ale się wkurzyłam. Dosłownie co 10 -15 min. puda do mnie sąsiadka. Oczywiście wstawiona już troszkę, śmierdząca fajkami z zapytaniem czy mam 2 zł bo jej do fajek brakuje. I tak jest codziennie. Tłumaczyłam, prosiłam, żeby już nie pukała bo naprawdę nie mam już kasy,a ta dalej przychodzi.
infatil- już nie otwieram. Najpierw myślałam, że coś się stało, bo wyglądała jakby płakała - jak się chwilę po zamknięciu drzwi dowiedziałam że jej men wywalił ją z domu. Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu była normalna, dbała o siebie, zawsze ładnie ubrana. A teraz? Wrak człowieka.
Z jutra kaszmirowa bedzie miala zdjecia 😁 najpewniej znowu pelna klateczka mi wpadnie w lapki, wiec git. Tylko zawsze mam problem, zeby wyciagnac od tej dziewczyny zdjecia juz po zawodach, mam nadzieje, ze sprawnie pojdzie tym razem
Kamita, pokaże film, choć trochę wstyd, ale musze wszystko ogarnąć,bo mam niezły kocioł. Wilczyk dzięki, bo ja dzisiaj pewnie mało że bez fotografa, to i luzaka mieć nie będę 😵
Dziewuchy !! Znalazłam konia, przypadkiem na internecie i wiem że to ten ! Podobnie miałam z gniadym, wiedziałam od razu. A w poznaniu się nim nie rozczarowałam. Mam miejsce, ze świetnymi warunkami na konia, teraz tylko rodziców przekonać do końca. Jeny, nie wiem gdzie kumulować radość,
To chyba z podniecenia, albo po wczorajszej imprezie tak pisze, ale już tłumaczę. Znalazłam ogłoszenie w internecie o sprzedaży kasztanki. Zobaczyłam jej zdjęcie, jakość telefonowa więc samo mówi za siebie, ale coś mnie tknęło. Odnoszę wrażenie, takie mam odczucie od środka, wewnętrznie, że to jest ten właściwy koń. Od dwóch dni tylko ona mi chodzi po głowie, rozmawiałam nawet z właścicielką. Najgorsza jest mama, do przekonania. Mimo, że mam świetne warunki. 10 minut rowerem na miejsce, duże przestronne pastwiska z miłym towarzystwem, duży 4x4,5 m boks, angielski. Własne siano, słoma. Mało tego mam cały rząd jeździecki na potwora. A mama kręci nosem tylko, bo jeżdżę przecież więc po co mi własny koń. Fakt faktem jeżdżę, co z tego ? Dwa koniki polskie które ruszam sporadycznie, w ramach przypominania podstawowych czynności i prywatną klacz z piekła rodem, która na lonży jest w stanie zabić, bo zabrałeś ją od jedzenia. Dlatego nie robię więcej przy niej niż tylko czyszczę, właściciele niech tracą życie. Stąd też mój ostatni dołek jeździecki, gdzie jestem do niczego i jedyne co dobrze robię to chyba tylko i wyłącznie zamiatanie i grabienie, szczególnie przeżywam stratę gniadego.
A kiedy znalazłam ogłoszenie, aż zapaliła się we mnie odrobina nadziei.
Oo, bo ty z Krakowa jesteś! 😎 Myślę żeby złożyć do IV i VII. Mimo że całkowicie nie wiem czy dam radę się dostać... A czemu do Krakowa? Nie wiem. Potrzebuję zmiany. Tutaj moja sytuacja też nie za ciekawa jest. Poza tym tam mam więcej możliwości. Ale to nic pewnego, bo nie wiadomo czy sie dostanę. W co coraz częściej wątpię.
A ty mi możesz coś polecić? Wszystko mi się miesza i dalej nie jestem pewna o słuszności tych szkół które rzekomo sobie obrałam. 😁