godzina 7.30, śpię przy otwartym oknie i nagle od sąsiadów zaczął ryczeć Dżem "Do kołyski". fajnie, mogę się tak do szkoły budzić, ale kurde! nie w wakacje, nie o 7.30!
ja i Kalek, właściwie Zorro, chociaż wszyscy na niego mówią Zor q-;

siedzę krzywo, bo chcemy jakąś łopatkę zrobić, on umie - ja nie 😁
no i te krótkie spodnie 😵 ale pojechałam tam do roboty, nie przypuszczałam wsiadania 😂
edit: o Boże, ale mam grubą łydkę 😵