fin wielki 👍 ,że jeszcze się nie załamałaś doszczętnie! Ja siedze całymi dniami i tylko zastanawiam się co dalej i jakie pieniądze jeszcze będe musiała wydać... Mam nadzieje, że Ty już wyczerpałaś 'limit pecha' bo chyba jeszcze 'coś' to już byłoby zdecydowanie za dużo... A co do strachu przed koniem, to ja na Waszym miejscu trochę porządnie zajęła się z ziemi relacjami. Widziałaś jaki jest Amor, on dla jednych grzeczny a dla drugich cham, czasami nadal muszę mu jak źrebakowi przypominać, że to ja ide pierwsza i że ja mówię kiedy stajemy,skręcamy itp. Wszystko da się zrobić, macie masę czasu. Tylko czasami trzeba przemyśleć co tak naprawdę się dla nas liczy, szczerze przed samym sobą się przyznać-czy tylko jazda czy dobre relacje i w wyniku tego łatwiejsza współpraca. Szczerze i z całego serca życzę Ci powodzenia!
Sierka aleeż piękny Rudy! i jeden i drugi-'szał ciał' 😜 😡
a miałam mieć kasztana z czterema wysokimi skarpetami i meega wielką łysinką, a co mam? wstrętnego, czornego kulawca 😉
A że tak nieco zmienię temat... Napiszcie mi proszę, czy długo planowałyście kupno Waszych koni. W sensie, czy np. z Rodziną zasiadałyście przy wspólnym stole i dyskutowaliście na ten temat? Czy zbierałyście pieniądze akurat na konia? Odmawiałyście sobie przyjemności, bo zbieracie kasę? Czy to była spontaniczna decyzja? Bo sama nie wiem, czy warto dane przedsięwzięcie planować z góry, brać pod uwagę różne okoliczności i zdarzenia losowe itp. Czy nie myśleć o tym co będzie w przyszłości i kierować się zasadą "pożyjemy, zobaczymy"... I jeśli mogę prosić (może być na PW): Jak łączycie konia ze studiami i pracą? Czy otrzymujecie finansowe wsparcie od Rodziców itd? Będzę wdzięczna za odpowiedzi.
Raven pelen spontan. dyskusji praktycznie nie bylo. 'o,krzywy,kupuje!' :P a potem sie zaczelo zapitalanie na konika... na pensjonat,na pasze,na sprzet, na suplemety... teraz mi sie zachcialo dobrych warunkow to zapitalam jak maly samochodzik,zeby te warunki 'odrobic',ale sie zawzielam- zapitalam,kon chodzi 6 razy/tydz. studia cale szczescie mam takie co czasem 'poczekaja',ale prace magisterska to chyba nocami napisze... wsparcia finansowego niet.
koń to dopiero początek wydatków, więc sądzę, że jeśli ktoś musi sobie nie wiadomo czego odmawiać po to, aby kupić konia, to może się trochę wstrzymać.
ja nie planowałam, ale jak usłyszałam po roku opieki, że ma iść pod młotek, to musiałam go mieć! Nie potrafiłabym go teraz zostawić.
to w końcu mój Złociasz
a jak zarabiam... hmmm, dużo można by opowiadać. Aczkolwiek podjełam drugi kierunek studiów, więc muszę płacić nie tylko za konia, ale i za naukę. Rachunki mam gigantyczne, jakby ktoś to zsumował, ale dobrze mi płacą 🙂 więc nie narzekam. Zawalam jak mrówka mimo to, bo ciągle jest coś co bym chciała mieć. Z części zleceń nie rezygnuję z sentymentu, mimo że kasa z tego jest żadna, a ciągle mam nowe propozycje, więc zaczynam je brać. Koło się zamyka. Sumując, mam trzy etaty, trzy osoby na korkach, studia co drugi wekend, konia i licencjat do napisania. I wieczny żal do życia, że doba ma tylko 24h
A ja zasiadłam z rodziną przy stole i przedyskutowałam sprawę, na 50tce taty, w wypasionej restauracji 😁 W sumie wszystko było zaplanowane, rodzice się dołożyli i postawili warunek, że sama będę utrzymywać. I tak też się dzieje, wszyscy wywiązali się ze swoich obietnic 🙂 Czasem fundną coś "extra" typu paka albo połowa siodła, ale z resztą radzę sobie sama. Robię 2 kierunki, więc na etat nie pracuję, ale na brak kasy nie narzekam 😉 Wszystko się da, naprawdę 🙂
tak naprawde to nie jest trudne , studiowac, pracowac, trenowac i utrzymywac siebie i swojego konia. plusem jest to ze jak sie jest studentem to ma sie duze mozliwosci, o wiele wieksze niz po studiach.
Fin a robilas badania przed kupnem? czy to tak po roku sie zrobilo to zwyrodnienie stawow??
ja dzis znow nie zdalam prawa jazdy (3 podejscie). jestem wsciekla. nadal czeka mnie tluczenie sie autobusami i latanie piechota po Aleksandrowie... :/
Raven u mnie bylo tak - bardzo dlugo jeczalam o konia, babci, dziadkowi, rodzicom. W koncu udalo sie jakos prawnie rozwiazac sprawe dzialki pod warszawa, ktora ciagnela sie ladnych kilka lat. sprzedalismy. tego samego dnia ojciec (ktory nigdy za moim koniarstwem nie przepadal), powiedzial "spelni sie Twoje najwieksze marzenie". nic wiecej nie musial dodawac. poryczalam sie jak glupia (do dzisiaj pamietam jak wylam uwieszona na jego szyi 😉 ).
na szczescie przy kupnie konia nie musialam wydawac kolejnych paru tys na sprzet, bo wczesniej stopniowo (za wlasne ciezko uzbierane pieniadze) kupilam siodlo, derki, potniki i reszte dupereli. do dokupienia zostalo mi naprawde pare rzeczy. polowe badan oplacilam ja, polowe rodzice.
w tym semestrze mam zajecia 4 dni w tygodniu, pracuje (w kinie i w stajni), pisze arykuly, do tego zaczynam organizowac warsztaty orientalistyczne dla gimnazjum i podstawowki. oplacam polowe pensjonatu i cala reszte (kowal, wet, sprzet, treningi). na druga polowe pensjonatu zrzuca sie cala rodzinka (bo przeciez Pablutek to czlonek rodziny, Pablo Czwarnog 😉  😉. Zwlaszcza babci siadlo na ambicji dorzucanie sie, bo przeciez obiecywala ze to ona kupi mi kiedys konia 😉 Gdyby nie ich pomoc byloby mi bardzo ciezko (jakby teraz byl lajcik haha). Umowa jest taka, ze beda mi pomagac dotad, dokad bede sie uczyc. aha a jakbym jeszcze miala malo zajec, to zamierzam rozpoczac kolejne studia! 😀
ja naszczęście nie muszę sama utrzymywać konia, ale nie musiałabym płacić za pensjonat bo mamy swoją stajnię, jak dostałam konia (też prosiłam prosiłam i prosiłam i dostałam konia umiejąć tylko kłusować od tamtej pory jesteśmy razem i kuń nauczył mnie wszystkiego co teraz umiem)dostałam podstawowy sprzęt, wtedy nie było mi nic potrzebne, teraz czapraki, derki, ochraniacze,połowa siodła, ogłowie itd czasem pasze kupuję sama
jutro wet, zobaczymy co z tego wyjdzie, dzisiaj pojechałam zobaczyć co u konia, opuchlizny trochę zeszły ale jak obmacałam nogi to tylko 1 nie była chociaż trochę zozgrzana 😤
fin moja ma zwyrodnienie stawów, ale wet mówił, zeby nic z tym nie robić 🤔 co ty masz zrobić?
widziałam Radoslawa w ZNK i wyglądał odlotowo! wypasiony!
Złociasz ostatnio nie ma zdjęć, bo Tomasz z nami nie jeździ. Poza tym, szczerze mówiąc, to ostatnio mamy mega lajcik. Jeżdżę od wielkiego dzwonu. Więcej sobie łazimy razem w ręku po górkach, bawimy się w ustępowanie od nacisku itp. Co tam jeszcze w wątku sznurkowym wyczytamy 🙂 aż się zdziwiłam jaki ten kantar na kolor jak go wyprałam. Muszę przyznać, że dziewczyny zmieniły mój świat, jak mi powiedziały że one piorą w pralce. Nagle wszystko stało się prostsze 💃 a tak chłopak spędza ranki, tyle że jest teraz na trawiastym padoku jednym słowem: BYCZYMY SIĘ
Zły Glut od wczoraj sieje postrach. Obudził się na tyle skutecznie, że przemiesza się kłusem z fazą lotu, kwikiem i wymachując łapami na wszystkie strony. Po jeździe noga wyglądała idealnie. Doktor zarządził koniec wczasów i kazał dzisiaj zagalopować. Będzie się działo 😁
Ja kogoś normalnie :bum: pełna ochoty i zawziętości wybrałam się do stajni ruszyć Rudą. A tu się okazuje, że w hali podłączają wodę (mają być zraszacze), czyli rusztowania, kable, drabiny i full "przemiłych" panów robiących hałas, klnących i cmokających na konia. Ruda wystana i z lekka elektryczna, no ale nic, trzeba na dwór. Wzięłam kask, podpięłam czarną. Na placu błoto po pachy i wiatr. Konie na wybiegach brykają, w czym prym wiedzie, o dziwo, mój flegmatyczny Łoś, fukając, podskakując i piszcząc. Pojeździłam 20 minut, żeby tej skubanicy nie zawiało, wróciłąm do stajni, zarzuciłąm derkę i następne 20 minut w ręku, również nie bez atrakcji, bo niewybiegany kobył ma ciekawe pomysły. Zapytałam stajennego, ile czasu hala będzie wyłączona z użytku, to odpowiedział "przy ich tempie pracy? Ze 2-3 dni". No 👿 👿 👿 żesz no!
Kochana Grupo Wsparcia - prosze trzymajcie kciuki - dzisiaj wieczorem bedziemy mojego kulawego melepete diagnozowac. Bede wdzieczna jesli bedziecie trzymac chociazby za to zeby ustalic CO mu jest :kwiatek:
Mnie te moje kopytne na przestrzeni ostatnich 3 lat nieźle dały popalić, przechodziliśmy już przez wszystko łącznie z porostem sarkoidów, a mimo to jestem - co prawda starającą się zachowywać samokontrolę - optymistką.
Caroline- trzymamy kciuki 🙂 My z Liblem jesteśmy coraz bliżej znalezienia dobrego domku.. dużo osób się odzywa, są różne opcje. Teraz tylko trzeba by pojeździć i wybrać to najfajniejsze miejsce. Efka Ritek wygląda jak Zorro w masce i pelerynie 😉
Efka, jesteś większym lanserem niż ja :P Ritek napewno jest dźwięczny hihihi 🙂🙂
Echh a inne ciemne konie są normalne. I wcale nie wyglądają jak myszy po ogoleniu:P Ja co roku wstydziłam się wyjeżdżać na halę :P:P
Kochana, Ritek to chyba najbardziej wdzięczny jest za inne rzeczy których też ma dużo: mizianie, smakołyki, musli z witaminkami, wybieg z kolegami - szmatek Niewdzięcznik nie docenia... 😉
A kolejny Anky jest dlatego, że jak go zdejmuję z konia to za każdym razem doceniam jego miękkość i suchość 😉 ciepło i miękko mu w plecki więc jak mam szansę zapewnić mu komfort, to zapewniam ile mogę i liczę że chłopak odpłaci w sezonie ;P
Jejku co ja bym teraz dala za hale 🙇Ta pogoda jest beznadziejna, wszystko zmarzniete, twardo, nie da sie nic z koniem robic-nawet wybiegac luzem nie ma jak, normalnie masakra.Zeby jeszcze sniegu napadalo to byloby super, a tu takie niewiadomoco 😤 pojechalabym w teren, ale Zwiastunio jest tak nabuzowany tym bezrobociem i zabawami na linkach, ze bryka w boksie(mimo ze od 7 rano do 15 wietrzy sie na wybiegu) wiec zanim dojechalabym do lasu to pewnie kilka razy wykatapultowalby mnie z siebie 🤔wirek: Ale moze jutro, lub w piatek ukoncze moje piekne kolko do lonzowania wysypane obornikiem-jak sie nie ma co sie lubi...to sie ma smierdzace kolko zamiast hali 😁 Ale damy rade, w koncu to nie pierwsza zima z konmi i bez hali. malenstwo-no wiesz, ale rudy to chyba bardziej skoczek niz ujezdzeniowiec-ruch ma chyba taki sobie, ale kica calkiem, calkiem przyzwoicie 😉 A Sarka juz zdrowa? Efka, rtk-fajna ta mysza 😜
Caroline trzymam kciuki. Mój diagnoze bedzie miał w piatek...
Otóż kochani! Mam wieść która mnie dzisiaj niezwykle ucieszyła, otóż usłyszałam od stajennego, że jak wyprowadzał mojego konia na ''boks na powietrzu'' to nie kulał! Szybko poleciałam do stajni wyciągnelam malego z boksu i rzeczywiście! Nie kuleje!! 😅 😅 😅 Normalnie to chyba dzięki Waszym pozytywnym życzeniom 🙇 zobaczymy jak długo ten stan się utrzyma, ale jak narazie jestem przeszczęsliwa! 😉 Młody kulawiec pozdrawia!