Niestety może... Mam migrenę od ponad 12 lat 😕 - wszystkie możliwe badania wykluczyły inne przyczyny. Uważam się za specjalistę niestety.
Moje najdłuższe migreny trwały max 3 doby (jeśli nie były wcześniej przerwane lekami). Od 5 miesięcy nie mogę nic przyjmować bo jestem w ciąży - 22 grudnia dostałam migreny, która przeszła mi w sylwestra - 9 dni. Przed tym atakiem tez mi się wydawało, że max. to trzy, tak zresztą jest opisywana w literaturze medycznej 🙁
Proponuję odwiedzić neurologa, stawianie diagnoz przez net jest głupie.
baba_jaga, to witaj w klubie. Mnie już to trzyma kolejny raz, od 2 tygodni chodzę po ścianach, nie mogę spać, niedługo wizyta u neurologa. Jeśli chcesz, mogę potem napisać czy coś znalazł. Pierwsze podejrzenie padło na ból na tle nerwicowym. Tylko, że ja ostatnio jakoś specjalnie się nie denerwuję... Chyba że to już u mnie stan chroniczny.
Ale zajrzałam do wątku z innego nieco powodu.
Jak sobie radzić z wielkimi sińcami po pobraniu krwi? Jak nie dopuścić do powstania i przyspieszyć ich gojenie? Ostatnie wkłucie robiono mi 5 dni temu. Siniak ma już tylko 6 cm długości :emot4: Ręka boli, prostowanie powoduje duży dyskomfort. Wyglądam, jakby mnie ktoś pobił.
W takim razie co się dzieje? Wszyscy mówią "niedobór żelaza", ale staram się miec zróżnicowaną dietę, pożeram warzywka, owoce, rybki, mięsko, makarony... Poza tym, reakcja jest na prawdę dramatyczna, nie wierzę, żeby było aż tak źle, gdyż mam trochę mniej jakiegoś minerału
Ikarina ja się tak męczyłam całe LO, regularnie. Doszło do tego, że po 3 razie jak wynieśli mnie z lekcji przestałam chodzić do szkoły 1 dzień w miesiącu. Leki przeciwbólowe nie działały, bo zwracałam. Jedyne co pomagało to termofor. Gin dała mi wtedy tabsy. Dopiero 3 rodzaj dał efekty. Pocieszano mnie, że po 1 ciąży powinno przejść. Tabsy odstawiłam już kilka lat temu, chociaż pomagały. Teraz co kilka miesięcy mam takie objawy. Zupełnie jak przy zatruciu. Mam dreszcze, robię się zielona. Staram się tego dnia zostac w łóżku jeśli to możliwe.
Na co moze wskazywac staly i tepy bol glowy, a dokladniej w czesci: gorna polowa policzka-oczodol-skron, przy czym wszystko tylko z jednej strony i gleboko
baba_jaga - masz migrenę moim zdaniem - objawy prawie klasyczne.
Magdalena O migrenie w ogole wtedy nie pomyslala, bo migrena kojarzyla mi sie zawsze m.in. ze swiatlowstretem. A tego typu problemow w ogole nie mialam (sprawdzalam swiecac sobie po oczach latarka).
Dobilam sie wtedy po tygodniu do lekarza. O migrenie akurat nie wspomniala. Natomiast najprawdopodobniej to kwestia cisnienia. Moge miec sklonnosci rodzinne. A dodatkowo majac problemy z nerkami, okazuje sie, ze od nich tez moga przyjsc problemy z cisnieniem.
Podczas badania, lekarz sprawdzila mi cisnienie (podwyzszone). Dostalam tabletke - obrzydliwa w smaku (niestety trzeba bylo ssaa, a nie polknac), po ktorej bol glowy przeszedl jak reka odjal ! Pozniej wrocil, ale jakos tak sie rozeszlo.
(...) Jak sobie radzić z wielkimi sińcami po pobraniu krwi? Jak nie dopuścić do powstania i przyspieszyć ich gojenie?
Jak najdluzej trzymac przycisnieta watke, ktora daja po wkluciu! Kiedys wyrzucalam praktycznie od razu po wyjsciu z gabinetu. Ale pozniej nauczylam sie, ze warto posiedziec kilka minut, bo siniak mniejszy 🙂
baba_jaga niestety czasem długie trzymanie watki nie pomaga. Zwłaszcza jak się trafi tak, że osoba pobierająca krew ma akurat zły dzień, albo tych wkłuć jest wiele (pobyt w szpitalu na przykład).
Ogólnie polecam tego typu środki na walkę z siniakami różnego pochodzenia. Z tym, że nie powinno się ich stosować na uszkodzoną skórę.
Chwilowo wylądowałam na leku przeciwmigrenowym. Ból nasila się po przeżytym stresie - wczoraj prawie po ścianach chodziłam. Do tego pojawił się duży problem z zasypianiem. Czasem chciałabym wyłączyć sobie ten ból magicznym przyciskiem. Jak ma boleć to niech boli ale może dałoby się uzyskać tak ze 2 godziny ulgi, żeby odpocząć 😉
Ikarina - ja mam tak co miesiąc - byłam u lekarza - też słyszałam że ponoć po pierwszej ciąży powinno przejść- mi pomaga ibuprofen (na receptę +no-spa) lub nawet ibuprom + nospa, niedobrze mi, czuję się tak słabo, że wstać nie mogę, mam straszliwe kurcze brzucha, że aż krzyczę, ból promienuje mi do nóg oraz całe plecy - najczęściej biorę urlop w ten jeden dzień co miesiąc - nie mam innego wyjścia
a dzisiaj już myślałam, że skonam, nie dość że leżę na ból kręgosłupa, zastrzyki dostaję to jeszcze takie bóle od rana no szok już wydawało mi się, że zejdę
ja już się wycwaniłam (oprócz dzisiaj) 🤔 biorę tabletki już na noc jak czuję że się zbliża - np. mam duży apetyt i z wyliczeń, potem rano nastawiam budzik godzinę przed wstawaniem - mam naszykowane tabletki przy łóżku i biorę - zasypiam na godzinę, jak się budzę to już jest ok, potem co 6 h biorę - tak do 2 dni - inaczej bym nie przeżyła 😁 jak wstanę rano bez tabletek to mi się już słabo robi i mdleję
abre - nie zginac reki po pobraniu krwi, tylko uniesc wyprostowana lekko w gore, tak prawie poziomo ale jednak troche wyzej 😉 no i nie przyciskac mocno waty, tylko lekko przytrzymac. Wiele zalezy tez od tego jak ktos ta krew pobiera, ja mam do tej pory blizne po ty, jak mi babka przejechala po skorze wyciagajac igle... 🙄
Ikarina niektóre kobiety przechodzą "te dni" bez problemu, inne przez lata skazane są na cierpienie i walkę z bólem raz w miesiącu. Jeśli jednak do tej pory u Ciebie było wszystko w normie i nagle zaczęłaś mieć bóle w czasie miesiączkowania, powinnaś udać się jak najszybciej do ginekologa. Przede wszystkim OB, morfologia, wymaz (dziewczyny już Ci to radziły), oraz USG narządów rodnych. Na moje oko z Twojego opisu może wynikać, że jest to zapalenie przydatków. Objawy to silny ból i skurcze, bóle krzyżowe, podwyższona temperatura ciała, nudności, wymioty, omdlenia. Nabawić się tego można poprzez przebyte stany zapalne w organizmie (zatoki, migdałki, zęby) oraz jeśli "przewieje" nam okolice miednicowe. Skoro często jeździsz konno, ewentualność taka może być.
Troszeczkę mała objętość krwinki czerwonej (MCV) spotykana przy niedoborze żelaza, ale ogólnie innych cech anemii nie widać, bo i ilość czerwonych krwinek i sama hemoglobina w normie. Więc może kiedyś tam, przy okazji można by sprawdzić poziom żelaza, ale jeśli nie masz objawów niedokrwistości- to nawet niekoniecznie.
MPV- to wielkość płytki-eee...można uznać, że w normie.
I masz lekkie przesunięcie białych krwinek w kierunku nadmiaru limfocytów- to tak jakbyś miała niewielkiego stopnia infekcję wirusową.Nie bakteryjną, lecz wirusową. Ale ogólna liczba białych krwinek w normie, więc infekcja niewielka.
Ogólnie- jeśli nie masz żadnych chorób, ani podejrzeń choroby a badanie zostało zrobione tak sobie, to można powiedzieć, że jesteś "na badanie" zdrowa. 😉
tunrida, dzięki wielkie, moja ostatnią morfologię też komentowałaś i prawie była identyczna jak ta powyżej: KLIK - październik
Co do infekcji to wiem, że mam w pochwie, tylko nie wiem czy powodują ją grzyby, wirusy czy bakterie. Do tego zapalenie gruczołu Bartholina (które powodują głównie bakterie) i nadżerka 🙂
edit: Morfologię i ob (10) zrobiłam przy okazji oddawania krwi do badania na markery nowotworowe. Jutro idę jednak do lekarza medycyny pracy i zastanawiam się czy zrobią mi nową morfologię czy zaliczą tą z zeszłęgo tygodnia.
Cały czas masz to przesunięcie w stronę limfocytów. 🤔 A to już kawał czasu przecież. Nie mają one raczej nic wspólnego ani z nadżerką, ani z Bartolinem, ani z infekcją w drogach rodnych. Nie wiem czemu tak masz. Ale ponieważ się skubańce utrzymują długo (niby niedużo ich, ale długo), to idź pogadaj z lekarzem rodzinnym, bo taki ich podwyższony poziom mógłby o czymś tam świadczyć. Może, ale nie musi. To już wymaga dłuższego zastanowienia się nad Tobą i internetowo się raczej nie da tego rozwikłać. Tak myślę. 😉
Jeśli tylko będę umiała to pomogę. Ja coraz bardziej odsuwam się od medycyny ogólnej w stronę swojej wąskiej dość specjalizacji, więc niestety nie wszystko pamiętam i nie wszystko potrafię już zinterpretować i wziąć pod uwagę. Ale jeśli oczywiście będę umiała, to postaram się pomóc. 😀
Walczę ze skanerem. Jak wygram bitwę to wrzucę. Edit. Paluszki mam od tego aby pisać na klawiaturze. Jeśli to wystarczy to wypiszę to co nie mieści się w normach.
Walcz, walcz. Ja tylko z góry uprzedzę, że nie zawsze się da coś mądrego powiedzieć bez wywiadu odnośnie pacjenta, nie znając objawów, podejrzeń chorobowych, nie mogąc dopytać o pewne rzeczy ( czasami nawet wykonanie badań nie będąc na czczo wpływa dość mocno na wyniki)
Podwyższenie danego wskaźnika czy obniżenie może nie świadczyć albo o niczym, albo o jakichś 4 schorzeniach mało poważnych, albo 4 poważniejszych, albo 4 bardzo poważnych lub wręcz wydumanych i bardzo rzadkich. Nie znając objawów i innych danych z życia pacjenta, nie zbadawszy go fizykalnie=ręcznie czy też przy pomocy innych badań dodatkowych pozostaje wypisać z książki wszystkie te schorzenia, nie? Ale jeśli chcecie, to czemu nie? Można popróbować. 🙂
Od siebie to mogę powiedzieć, że walczyłam z krwiomoczem, co jakiś czas mam zapalenie pęcherza, było podejrzenie o niedoczynność nerek, piasek, kamienie. Poza tym pisałam już gdzieś na forum, że co jakiś czas łapie mnie mega głód, nagle, trzęsą mi się ręce i zalewają poty. Lekarz wytłumaczył mi, że jeśli badania wyjdą ok to znaczy, że mam jeść regularnie, robić sobie przekąski (zjeść choćby jabłko) żeby nie doprowadzać do takiego uczucia głodu. Odżywiam się nieregularnie. Więcej grzechów nie pamiętam.
Po kolei: Co to jest: Płytki krwi: % pozostałych WBC: 17,4% (3,0-12,0) To się przecież płytek nie tyczy? napisz dokładniej o jaki % pozostałych WBC chodzi, bo to niejasne dla mnie, a jest odchylenie wyraźne.
W pozostałej morfologii odchyleń nie masz takich, które by mogły moim zdaniem tłumaczyć Twoje objawy czy problemy z pęcherzem.
Mocz: - jeśli masz nawracające infekcje układu moczowego i jest to mocz z okresu takiej infekcji, no to widać w tym badaniu, że infekcja jest. -jeśli to badanie z okresu gdy infekcji rzekomo nie było, to widać, że badanie NIE jest prawidłowe. Jeśli tak, to dlaczego? a) albo masz jakąś cholerę w sobie, która się uaktywnia podczas spadku odporności a na co dzień nie odczuwasz jej obecności. Może by się przydało badanie posiewu moczu? Może to coś jest odporne na antybiotyki, które do tej pory przyjmowałaś? Pytanie jakie przyjmowałaś? a2) jeśli to nie jest jedna wredna cholera, lecz za każdym razem inna bakteria to pytanie CZEMU tak często nawracają zakażenia? Może masz wadę anatomiczna układu moczowego, która sprzyja częstym infekcjom? b) albo mogłabyś mieć cały pęcherz w naczyniach i to one mogą krwawić i dawać krwinki świeże. Ale wtedy nie miałabyś raczej podwyższonych leukocytów, choć niekoniecznie. Nie jest ich dużo, więc taka ilość mogłaby być w krwotocznym zapaleniu pęcherza Krwinki świeże za poważną chorobą nerek NIE przemawiają. Piasek? No ..mógłby od biedy być, ale z tego co mi mówił znajomy nefrolog nie ma czegoś takiego jak piasek, tak naprawdę. Albo jest kamica nerek albo jej nie ma. Miałaś robione USG? Ok?
Zostawiwszy już ten mocz.... Objawy które opisujesz mogłyby świadczyć o nagłych spadkach cukru we krwi. Fajnie by było podczas takiego momentu zrobić sobie poziom cukru we krwi. Byłaby w 100 % pewność, że to o spadek cukru chodzi i nie trzeba by się zastanawiać nad innymi przyczynami. Jeśli wyszedłby dramatycznie niski, pytanie dlaczego? Twój lekarz każąc Ci jeść często też to widzi. Tylko pytanie dlaczego tak masz? Bo że żeby zapobiec trzeba często jeść, to jasne, ale czemu tak masz? Przyczyn hipoglikemii jest cała masa. Od takich że "ten typ tak ma" (bo np wydzielasz przeciwciała przeciw insulinie co jakiś czas) poprzez przewlekłe choroby nerek, początki cukrzycy, po poważne nowotwory. Czyli wiemy, ze nic nie wiemy i bez lekarza w realu nic to nie da. 😉 Tak podejrzewałam. 🙂
Dziękuję Ci bardzo, USG nerek miałam robione podczas ostatniego krwiomoczu. Byłam pusta, bez żadnych płynów. Lekarz zapomniał o tym, że można by to zrobić na pogotowiu i pozwolił mi normalnie chodzić do toalety. W tamtym dniu kamieni nie widział. Zdarza mi się ból nerki i wydalanie "piasku". Żyję w domu z osobą, która ma kamicę nerkową i wiem doskonale jak to się objawia, ale to jest mistrz w wielkości wysikiwanych kamieni. Ja aż takich grzmotów nie mam. Jeszcze raz zamieszczam spis, oprócz moczu. Ciekawa jestem jak można zrobić pobranie krwi w trakcie tego mojego napadu głodu.
Chyba źle zrozumiałam ten zapis. Wygląda to tak: Krwinki białe (WBC) 4,30 G/I [3,50-10,0] Krwinki czerwone (RBC) 3,70 T/I [3,50-5,0] Hemoglobina 12,20 g/dl [11,0-16,0] Hematokryt 35,4% [37,0-47,0] MCH 33,0 pg [28,0-34,0] MCHC 34,5 g/dl [31,0-35,0] MCV 95,7 fl [83,0-103,0] Płytki krwi 178 G/I [125-400] %limfocytów 38,8% [20,0-45,0] %pozostałych WBC 17,4% [3,0-12,0] %neurocytów 43,8% [45,0-70,0] Liczba limfocytów 1,7 G/I [1-5] Liczba pozostałych WBC 0,7 G/I [tu nie mam wartości podanej] Liczba neurocytów 1,9 G/I [1,8-7,7] RDW-CV 13,3% [11,5-14,5]
No to odchyleń nie masz. Ten % pozostałych białych krwinek to pewno takie białe krwinki, których aparat nie umie prawidłowo zliczyć i jeśli jest podwyższony, a są objawy mogące sugerować schorzenia układu krwinkowego, to robi się rozmaz ręczny ( czyli laborantka ogląda pod mikroskopem i zlicza ile czego i czy nie ma wśród tych białych krwinek komórek białaczkowych) Ale skoro Twój lekarz nie widział powodu wykonywania rozmazu ręcznego to widać nie ma potrzeby.
Jeśli miewasz bóle podczas oddawania moczu okresowo i w tych momentach masz takie badania moczu jak pokazałaś, to owszem, może to wskazywać na kamienie.
Badanie podczas napadu głodu? Znajdź sąsiada który ma cukrzycę i glukometr w domu. Albo leć do najbliższej poradni i ubłagaj pielęgniarkę niech Ci zrobi szybko badanie ( nawet płatne- z 5 zł góra stracisz) albo do swojej poradni leć, bo zwykle glukometry są na wyposażeniu gabinetu rodzinnych, albo na pogotowie i tam uproś albo do prywatnego laboratorium. Innych pomysłów nie mam. Starczy ukłuć palec i krew dać na pasek i do aparaciku i masz odczyt po kilku sekundach.
Bo jak dla mnie to opisujesz 2 problemy- pierwszy to możliwą kamicę ( a może i nawrotowe infekcje- jeśli masz brzydki mocz nie tylko podczas ataków bólowych. A kamica sprzyja występowaniu nawrotowych infekcji- tak mi się zdaje) i drugi problem z tymi atakami głodu.
Więcej nic nie wymyślę, choćbym tu uświerkła. Spytaj o coś z mojej działki, to Ci odpowiem, ale tak? 😵 Walnę jaką głupotę i się tylko wstydu najem. 😡
Robię psychiatrię. I bardzo proszę do moich wypocin na tematy medyczne ogólne podchodzić z pewną dozą nieufności, ze tak powiem. Poczytać można, bo czemu nie, ale przy podejrzeniu poważniejszych schorzeń to nie ma jak lekarz w realu. Dobry, poczciwy rodzinny a nie diagnozy szalonego psychiatry by net. 😉 😉
W sumie to jestem przeciwna takim próbom diagnoz przez internet. 😉
pytanie Moj achilles strasznie skrzypi,tyl nogi jest opucniety,smaruje mascia nie pomga ,nie moge stnac na palcach, a o opuszeniu piety nie ma mowy,naderwal sie dziad czy co?? Odrazu mowie,nic nie robilam takiego,by mogl zaprotestowac.
Oczywiście, że ja nie biorę sobie do serca porad via net. Jakichkolwiek. Oj, psychiatria, też ciekawe. Mam niestwierdzoną nerwicę i hiperwentylację (tak to się określa, jak człowiek zapowietrza się w stresie?), no i na koniec to mam meeeeeega wielki lęk wysokości i nijak nie mogę sobie z tym poradzić. Lęk, czy strach? Jak to się fachowo określa? Rozumiem, że leczyć będziesz farmakologicznie pacjentów z zaburzeniami układu nerwowego.
Lęk wysokości to agorafobia- należy do zaburzeń lekowych typu fobii. Leczenie to tylko terapia tzw behawioralno-poznawcza, ale to ma sens tylko wtedy jeśli komuś naprawdę przeszkadza. Jeśli nie przeszkadza w życiu, to się tego nie leczy. Napady drżenia, trzęsienie rąk, pocenia może być napadem lęku przy tzw nerwicy. I o tym też myślałam, ale tak mocno zaakcentowałaś te napady głodu, ze od razu się nasuwa ta hipoglikemia. Na nerwy zwalamy dopiero PO wykluczeniu całej somatyki. Czyli najpierw dopadnij ten aparacik do mierzenia cukru.
Na zapowietrzanie w stresie dobrze wpływa oddychanie przez foliową torebkę, naprawdę. Świetnie przerywa atak hiperwentylacji.
ps. aha a leczyć to leczę już od dawna, tylko specjalizację robi się dłuugo, bo większość obowiązkowych staży jest wyjazdowych. Czyli mówiąc wprost muszę jechać, zamieszkać w innym mieście i tam pracować. Z tego względu odwleka się to w nieskończoność. Co nie przeszkadza pracować, bo praca i robienie specjalizacji lecą niezależnie od siebie.
Kot- niekoniecznie zaraz naderwał, możesz mieć zwykłe zapalenie. Leki doustne od lekarza skoro maści nie pomagają i nie chodzić. Doczłap się do rodzinnego po tabletki a potem leżenie i czekanie na efekty.
Dzięki Ci dobra kobieto. Aparacik znajdę,a jak coś to pogadam z koleżanką pielęgniarką, wsiądę w auto i pojadę do szpitala. Z workiem spróbuję, bo zdarza mi się, że mogę odpłynąć po takim oddychaniu. A z tą wysokością to jest tak, że pierwsze piętro jest dla mnie zabójcze. Najbardziej przeszkadza mi kiedy jestem w "galeriach" na zakupach, schody ruchome są dla mnie nie do przejścia w pozycji pionowej. Zwijam się do dołu i wciskam w osobę, z którą jestem na zakupach, zamykam oczy i czekam aż minie "przejazd mojego życia". Jakiś czas temu byłam w kopalni Wieliczka. To była masakra. Chciałam wracać. Na szczęście przewodnik sam był po takim lęku i objął mnie dodatkową opieką. Dzięki niemu dałam radę przejść. Po tym doświadczeniu było troszkę lepiej na kilka miesięcy. Potem wróciło i trwa do teraz. Oprócz tego jestem normalną, otwartą i wesołą osobą.
Skoro nawet wjazd na piętro w galerii jest problemem, to problem masz jednak chyba spory. Jeśli mieszkasz w mieście w którym są terapeuci zajmujący się leczeniem tego typu fobii możesz spróbować. Wizyt nie jest dużo. Nie jest to terapia zmieniająca coś w Twojej osobowości ( czyli taka terapia jaka nam się kojarzy z filmów- typu leży pacjent na kozetce i gada o swoich problemach) ale terapia skoncentrowana na tym jak pozbyć się danego objawu. Terapeuta uczy Cię relaksacji, podczas sesji odczula Cię niejako na tę wysokość. Zadaje Ci zadania o stopniowej trudności, tak, by niejako odczulić Cię na tę wysokość. Często nawet jeśli nie znika fobia, to na pewno zmniejszają się objawy i może będziesz mogła wjechać na piętro bez tych dodatkowych atrakcji.
Jak Ci się kiedyś będzie nudziło w życiu, to warto się przejść i spróbować. Bo to w sumie jednak chyba męczące, skoro przeszkadza Ci łazić po sklepach. 😉