Forum towarzyskie »

kącik pomocy medycznej, czyli: czy to coś powaznego i jak temu zaradzić

Boję się ginekologów  😡 I sama wcześniej wpadłam na ten pomysł, tylko jakoś... Nie po drodze mi. Zwłaszcza, że słyszałam, iż trzeba iść z pełnym pęcherzem, co mi się nie uśmiecha. No trudno, dzisiaj zaniosłam próbkę do posiewu kontrolnego po antybiotyku, jak dalej będzie wychodził gronkowiec, to może dostanę kolejny antybiotyk. Szkoda, że wyników nie dostanę do ręki, tylko do karty i zobaczę je dopiero 10. kwietnia na wizycie u urologa...
Facella, na cytologię idzie się w połowie cyklu i nie trzeba mieć pełnego pęcherza. 😉
No i jeśli współżyjesz bez prezerwatywy to tak dwa dni bez seksu.

edit:
Pełny pęcherz to do usg pęcherza lub usg macicy "przez brzuch" 😉
Chociaż teraz robi się usg dopochwowe.
Nie znam się na tym zupełnie. Wcześniej pisałam, że jestem dziewicą, ma to znaczenie przy cytologii? I pewnie konieczne jest skierowanie?
Facella, nie ma znaczenia czy jesteś dziewicą czy nie, bo w błonie dziewiczej jest dziurka przez którą patyczkiem podobnym do bagietki do czyszczenia uszu podbierze wymaz. I skierowania nie trzeba mieć.
A do wymazu nie trza czasem założyć wziernika?
Jeśli tak, to nie każdej dziewicy się da, nawet ten najmniejszy. Moja koleżanka miała taką pancerną błonę, przez którą nawet palec nie przechodził.
w błonie dziewiczej jest dziurka
Żadna dziurka ani dziurek w błonie dziewiczej (  bynajmniej nie w zdrowej, wyjątki to zaledwie 3,4%). Błona dziewicza nie zaślepia przecież ujścia pochwy całkowicie.
Wymazowy badylek wejdzie bez problemu. A wziernik to do cytologii.
Facella, zmien firme podpasek! Ja mialam nawracajacew stany zapalne od... wkladek higienicznych (takich bardziej znanych, lepszych), skojarzylam gdzies przy trzecim razie. Wkladki 'odstawilam', problem nie powrocil.

A wizyta u gina to tak, ze tak powiem, nie zaszkodzi juz w tym wieku 😉
szafirowa, a jesteś w stanie jakieś polecić?
no ja wiem, że nie zaszkodzi, ale na razie naprawdę mi nie po drodze.
Niby nie zaszkodzi, ale ciężko się przemóc...

A ogólnie w tym temacie: mam bardzo nieregularne cykle i wychodzi na to, że powinnam iść do ginekologa z tym. Czy muszę się przygotować na badanie od razu? Nie da się jakoś bez, prawda?  😡

Czy trzeba się jakoś specjalnie przygotować na ten pierwszy raz u ginekologa?
Przygotowujesz się tak jak do każdego lekarza, idziecz umyta, bez okresu. Tyle.
Jeżeli na usg to po okresie (?), a jak chcesz cytologię to w połowie cyklu.
Facella, albo sproboj jakis eko-sreko, czyli jak najmniej sztucznego syfu, albo po prostu jakies takie... tansze. Jak Bella np. Im mniej super-hiper-nowoczesnych i wiazacych cosiow, tym lepiej.
Konkretnie nie pomoge, bo ja na tamponach OB od 13 roku zycia 😉
mnie uczulily i wywolaly zapalenie wkladki Discreet.
Belle miałam, teraz mam coś z Biedry i jakoś było lepiej  😁
Przy jakiej gorączce u półtorarocznego dziecka powinnam zacząć panikować?

Edit:
  Uff paracetamol w czopku zadziałał.
Czy jeśli byłam dziś (w piątek) z małą u lekarza, z zaziębieniem i właśnie skokami gorączki, zapisał antybiotyk, to jeśli w nocy temperatura dochodzi do 39,5 stopni, to szukać jutro lekarza, czy podawać antybiotyk -czekając aż zadziała i obniżać w razie "w" temperaturę czopkiem?  👀 W sumie dostała dopiero wieczorem pierwszą dawkę antybiotyku to chyba jeszcze dobrze nie zadziałał?

Czy dobrze myślę, że jeśli przy 39,5 stopniach by czopek nie zadziałał to woła się pogotowie?  👀  (zaznaczę, że mam na myśli noc, pogotowie stacjonuje 10 km ode mnie, a najbliższe pogotowie przy szpitalne gdzie mogę dojechać to ok 30 km)
Przygotowujesz się tak jak do każdego lekarza, idziecz umyta, bez okresu. Tyle.
Jeżeli na usg to po okresie (?)


Nawet na usg dopochwowe można iść z miesiączką, byle nie w tych pierwszych dniach ( może być problem
z widocznością).
Kopyciak - podawać antybiotyk i spokojnie czekać na jego efekt. Dziecko odgorączkować się może dopiero na ok 3 dzień podawania antybiotyku.
Jeśli gorączkuje- podawać leki przeciwgorączkowe. Właśnie np czopki.
Aczkolwiek przy wysokiej gorączce podaje się preparaty Ibuprofenu na zmianę z paracetamolem. Czyli najpierw dajesz np czopek z paracetamolem, a po 4 godzinach, jeśli gorączka nada wynosi np 38, możesz podać ibuprofen w syropie. Po 4 godzinach od ibuprofenu, znów czopek z paracetamolem i po 4 znów ibuprofen w syropie. Zwykle takie częste podawanie leków przeciwgorączkowych potrzebne jest w pierwszej, czasami drugiej dobie infekcji. Potem zwykle starcza jeden lek.

Pogotowie zwykle nie ma leków przeciwgorączkowych dla dzieci, więc jeśli zawołasz karetkę, to albo ci odmówią, albo przyjadą i każą podawać przeciwgorączkowe czopki które masz, albo ( jeśli lekarz uzna, że twoje dziecko naprawdę jest poważnie chore i zagraża to jego życiu) zabierze je do szpitala. A skoro widział je niedawno rodzinny i zlecił antybiotyk i dopiero zaczęłaś go podawać, to jest to normalne, że dziecko nadal gorączkuje. Gorączka nie przejdzie mu po 1-2 dawkach antybiotyku.
Tunrida, a weźmiesz odpowiedzialność za te rady? Nie leczcie dziecka przez net!
Jeśli kilka godzin temu oglądał dziecko pediatra i stwierdził infekcję dróg oddechowych, zlecił antybiotyk, a matkę martwi jedynie to, ze dziecko gorączkuje, to chyba nie przesadzajmy.
Matka nie mówi, że dziecko słabe, dusi się, sine, źle wygląda, ma wybroczyny. Nie mówi niczego co by ją niepokoiło w zachowaniu i wyglądzie dziecka, z wyjątkiem gorączki, która defacto obniżyła się po czopku.
Dziecko chore? To ma prawo gorączkować.
Jeśli każdego komu nie pomogła pierwsza dawka antybiotyku i nadal gorączkuje będziemy odsyłać na pogotowie czy do NPL-u, to potem nie dziwmy się, że któraś napisze, że w każdym odwiedzonym NPL-u kolejka 40  osób, a na karetkę ktoś czekał 2 godziny.

Jeśli mamy nie rozmawiać o tym, zamknijmy ten watek- bo cały ten watek można podpiąć pod leczenie przez net. I napisać wielkimi literami- nie pytaj tu o NIC, tylko idź do lekarza, bo każdy pryszcz może być rakiem, każda plamka sepsą, każde nudności zapaleniem mózgu, każdy ból głowy pękaniem tętniaka, itd itp.
Jasne. Niedawno czytaliśmy w mediach ... Tfu! Tfu! Ja bym nie radziła, Ty robisz jak uważasz.
Jeśli uważasz, że lepiej bym się nie odzywała ( jak w wątku o siodłaniu, bo nie pasowało ci to do swojego wizerunku mojej osoby) mogę się tu nie odzywać.  😤 I patrzeć w spokoju jak jakaś Kasia poradzi jej aby podała dziecku polopirynę.
Jak słusznie zauważyłaś, każdy sam odpowiada za swoje czyny. Także matka, która ma w domu chore dziecko. Będzie się tłumaczyć, że ktoś jej coś KAZAŁ na forum?? Każdy ma swój mózg i sam nim włada.
Jednak jeśli ktoś pyta- to chyba liczy na jakąś odpowiedź, tak? Mamy radzić- tak- dzwoń po karetkę, jak znów zagorączkuje- w końcu masz ją tak blisko?

Ty nadal zalecasz babci przedłużanie recept od rodzinnego w NPL-u, bo ma bliżej?
O siodłaniu to mnie chyba mylisz? Babci nie mam. Nie wiem co to NPL. Pisz co chcesz. Twoje rady są przydatne. Ale chyba wolno i mnie mieć zdanie o leczeniu dziecka via net?
Przepraszam, nie chciałam wywołać tu wojny- bynajmniej net nie jest dla mnie ostateczną wyrocznią, tylko czasem człowiek potrzebuje potwierdzenia, że jego logika nie zawodzi ( tu mam na myśli, że antybiotyk też potrzebuje czasu na zadziałanie) -gdyby gorączka nie zaregowała na czopki (nad ranem podałam drugi) i utrzymywała się na poziomie 39,5 -40 stopni to na pewno bym  ją zawiozła na pomoc doraźną (czy jak się to nazywa) do szpitala.  Mała była badana późnym popłudniem przez lekarza. Po za tą nocną gorączką nic innego się nie działo- pilnowałam całą  noc, mierzyłam regularnie temp. Teraz jest ok, po drugim czopku temperatura książkowa, pilnuję by dużo piła.
tunrida  :kwiatek:
kopyciak- nastaw się, że wieczorem może znów trochę gorączkować. I w nocy też. Temperatura przy infekcjach to normalny objaw. Także wtedy kiedy mamy włączony antybiotyk. Przy anginie, po włączeniu antybiotyku np dziecko ma prawo gorączkować nawet przez 3 doby bardzo wysoko, właśnie po 40 stopni. Bywa...
Podobnie jest przy grypie, czy infekcjach grypopodobnych.  Po prostu taka "uroda" tych chorób.
Jeśli dziecko wygląda normalnie, je, pije, sika, nie pokłada się, nie wygląda niepokojąco, nie ma plam, wybroczyn, a po prostu gorączkuje podczas choroby, to jest to normalne.
Cieszę się, że jest lepiej.  🙂
Czy na początki stanu zapalnego gardła mogę coś jeszcze zrobić?
Robię płukanki z soli, natarłam szyję i węzły amolem i owinęłam arafatką, biorę Strepsil, który ma działanie przeciwzapalne, siedzę ciepło ubrana, piję gorącą herbatę...

Nie mogę się rozłożyć, po prostu nie mogę! :/
Moja wątroba nie wytrzyma kolejnego antybiotyku. 😵

Edit: Na noc wezmę jeszcze aspirynę i pójdę się wygrzać pod kołdrą.
Więcej chyba nie wymyślę
Gavi, na gardło najlepsza kora dębu 🙂
Ja znowuż lubię łyknąć Fervex i pod kołdrę pocić się. Tak ogólnie- przy każdej infekcji.
JARA, a dostanę ja to w aptece? Pierwszy raz o tym słyszę. W necie piszą, żeby zaparzać i płukać.

tunrida, ja znów najczęściej stoowałam Gripex Hot Activ, bo fervex mnie nie ruszał, ale już naprawdę nie mogę łykać takich specyfików, bo potem zdycham :/
Moja wątroba i żołądek jeszcze jako tako toleruje tą aspirynę rozpuszczalną.
Jeszczeo jedno!
Jeśli mnie potną w Lublinie i założą szwy, to czy mogę ( i gdzie) ubiegać się o ich zdjęcie w innym mieście?

Prawdopodobnie termin zdjęcia szwów wypadnie mi w dniu, w którym będę już na święta u rodziców. Czy mogę wziąć od swojego lekarza rodzinnego/chirurga, który dokona zabiegu skierowanie na zdjęcie szwów?
Gdzie z takim skierowaniem mogę się stawić? W szpitalu na doraźnej pomocy chirurgicznej (w mieście nie ma czegoś takiego jak chirurg doraźny w placówce a'la przychodnia)?

Przepraszam za post pod postem :kwiatek:
Ja bym wzięła skierowanie do Poradni Chirurgicznej na zdjęcie szwów. Najlepiej od chirurga, który dokona zabiegu. Z tym, że być może będziesz musiała wytłumaczyć w rejestracji, że nie możesz ich zdjąć w poradni przyszpitalnej w Lublinie. ( lub tak jak mówisz- od rodzinnego)

Jeśli do Poradni Chirurgicznej będą zbyt długie terminy, zostaje ci wycieczka na izbę przyjęć chirurgiczną i tłumaczenie tam, że w Poradni do zdjęcia szwów jest kolejka miesięczna. Mogą jednak nie chcieć tam zdjąć, bo obowiązku takiego nie mają. Mogą je zdjąć- uprzejmościowo. Na wizytę prywatnie do chirurga, moim zdaniem szkoda kasy. Albo- jeśli to proste szwy i prosty zabieg- poproszenie o zdjęcie pielęgniarek u lekarza rodzinnego ( jedne zdejmują, inne nie- niech się twoja mam dopyta rodzinnego)
Nie no, spokojnie. Z 23letnim bagażem doświadczeń jestem gotowa samodzielnie się wypytać 😉
Mama pewnie ze stresu, że jej dziecko znów pocięli, zapomni o co miała zapytać i taki bedzie jej efekt wyprawy do przychodni 😉
Dziękuję za odpowiedź, a tym samym potwierdzenie moich przypuszczeń! :kwiatek:
Z tą mamą to chodziło mi o to, ze zrozumiałam, że ty jesteś tu, a ona tam. I zdejmować szwy będą tam. Więc skoro ona jest tam, to może w wolnej chwili spytać u rodzinnego, czy to robią. Tak byś wracając tam wiedziała już na czym stoisz.
Nie chodziło mi o to, że sama nic nie załatwisz.  😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się