Okazalo sie, ze moj maz zawiadomil szeryfa przez telefon i stad ta dla mnie nieoczekiwana pomoc. Poprzednim razem, gdy konie zwialy, ale niedaleko i wrocily same, szeryf pomagal je spedzic z drogi szybkiego ruchu i wzial tylko telefony i opis koni, zeby w razi czego wiedziec, do kogo naleza. Pomagali mu kierowcy zatrzymanych samochodow, ktorzy wspolnie zgonili konie w strone pastwiska.
Tak wiec szeryf w Teksasie to osoba, do ktorej mozna zwrocic sie o pomoc w kazdym przypadku. Na szczescie 🤦
Co do samochodu, to dostal to zasczytne imie po polskich wozach opancerzonych Rosomak. Bo mniej wiecej tak wyglada 😂
Przod do wyciagania siebie lub innych z glota lub sniegu (juz sprawdzone i pickupa bez napedu na cztery kola wyciagnelam z rowu, gdzie utknal w glebokim sniegu), tyl do wyciagania koni(?), siatki ogrodzeniowej i kolowania przyczep. Zainteresowani moga zauwazyc naklejke na tylnej szybie, ktora glosi, ze jesli to nie jest walker, to jazda jest hmmmm...niezbyt przyjemna . Dziwne ze w tym krajow milosnikow i wlascicieli AQH jeszcze mi szyby nie wybili 😁

A tak wyglafda czterotonowy samochodzik z boku. Konie nie mialy szans, choc Jerry na poczatku probowal swojej sztuczki z zapieraniem sie...

Edit:Wcielo mi przednie zdjecie