"te takie kawałki skóry którymi sie line do wędzidła przyczepia " 😀 haha 😉 na nazwę wpadłam kilka dni temu przeglądając sprzet w celu inspiracji. czy to ma polska nazwe nie mam pojęcia 😉 pewnie nie 😉
o np...ten pasek do wędzidła - (znam tylko niemiecką nazwę) - jakoś się nazywa po polsku? czy też "takie coś z takim czymś.." 😉
AleksNever underestimate the possibility for things to improve in ways you cannot yet imagine - Karen Rohlf 02 stycznia 2015 15:29
Heh ja Ci nie powiem jak ten pasek się nazywa 😉, ale po Twojej podpowiedzi doszukałam się, że Podkowa na swojej stronie slobber straps nazywa po prostu łącznikami do wodzy 🙂. Olśniło mnie nagle bo zamawiając moje u rymarza tak właśnie je wtedy nazywałam - łączniki do wodzy ... no ale ... to już daawno było, a pamięć nie ta 😉
Witajcie , mam na imie Ada mieszkam w Kanadzie I mam aqh o imieniu Smarty. Chcialam sie dowiedziec czy wiecie o jakims forum w polsce na tematy stylu western I western gaming ?
A odnośnie jeszcze slobber slapsów to jaka jest różnica w użytkowaniu, głównie dla konia ? Bo moi dawni naturalsi mówili, że lepsze są karabińczyki niż te łączniki, bo lepiej przenoszą sygnały, ale ile w tym prawdy to nie wiem
Karabinczyki to wgl najgorsza opcja do wędzidła - totalnie zaklamuje dzialanie wodzy. Oczywiscie mam na myśli etap wyszkolenia konia na którym licza sie juz tylko delikatne, niezauwazalne ruchy czy spięcia mięśni jeźdźca. Dla normalnych zjadaczy chleba nie reprezentujących takiego poziomu różnica prawie nie istnieje. Wystarczy na logikę spojrzec, ze sam karabinek żyje troszke jakby swoim zyciem, podczas gdy skórzany łącznik ladnie soe poddaje, dopasowuje
AleksNever underestimate the possibility for things to improve in ways you cannot yet imagine - Karen Rohlf 05 stycznia 2015 11:10
My jesteśmy rekreacyjni pełną gębą, a dodatkowo nie jeździmy na wędzidłach bo nie mamy takiej potrzeby zwyczajnie. Używam wodzy z karabińczykami do ogłowi bezwędzidłowych. Domyślam się, że w naszym wypadku wszelka "zła robota" karabińczyka nie ma takiego znaczenia jak dla pracy z wędzidłem jednak temat mnie zaintrygował, chętnie poczytam o tym coś więcej.
karabinki wg mnie UJDĄ do kiełzn wędzidłowych albo różnych bezwędzidłówek, NIE UJDĄ do jakiegokolwiek munsztuka. Generalnie przy jeździe na munsztuku, kiedy koń ma sie ustawiać sam, bez kontaktu istotny jest ciężar wodzy, prawda? Czyli koń ma się ustawiać sam, pod ciężarem wodzy i dlatego do munsztuka uzywamy wodzy ciężkich i sztywnych. No a karabinek tą sztywność znosi, może powodować poszarpywanie konia w takt jego ruchu. Jednym słowem-psuje efekt ciężkich wodzy. Natomiast jeśli się jeździ jeszcze na kontakcie to w sumie karabinek nie ma znaczenia no a jest wygodny,zwłaszcza jeśli się z jakiegoś powodu często przepina wodze. No i jest taki...nie stylowy 🙄
ja nie używam. niby wygoda, ale wlasnie zawsze wydawało mi się, ze to nie rość, ze lata to uderzanie metalem o metal ktory ma bezpośrednią styczność z tak unerwioną częścią ciała przyjemne i pro-skupienie nie jest... nawet linki do lonżowania przywiązuje. jak już to bym dała jakąś amortyzującą podkadkę/nakłądkę (skóra np)
a że się rozpina... mój to całe ogłowie zrzuca wiec wodza to pikuś :P noi wodze na śrubki też się rozkręcają ;/
Hm, ja mam wodze na takie karabinki, które wstawiła maluda. No nic, będę się musiała dorobić innych 🙂 Żadnych wypadków z karabinkami przy wodzach nie miałam, ale raz w terenie mój koń ściągnął sobie cały bosal z głowy 😁
nie taki sam, gorszy, bo potrafi się samodzielnie odpiąć jak np koń sie będzie usilnie drapał w uździe!
Jeszcze nigdy o takim przypadku nie słyszałam, ale po życiu chodzą różne...
Livia też takie mam, dlatego wstawiłam. Ja chwalę, ale i tak jest to produkt zastępczy przed zakupem właściwego. W końcu kiedyś trzeba zakupić porządne wodze.
moje się czasem odpinają. Ale bardzo lubię te wodze bo są lejące i ciężkie. Mogę odpiąć karabińczyki i zawiązać wodze na rzemyk, ale nie zauważyłam, żeby "obijały" się o czankę.