Forum konie »

Styl western (dawniej kącik)

.
Nie wyobrażam sobie nie jeździć w teren, skoro moją stajnie otaczają same lasy, gdzie nawet ścieżki konne są wyznaczone! Poza tym, tutaj również dochodzi do głosu sympatia mojego konia, a ona uwielbia zróżnicowany obszar pod wieloma względami, sam padok sprawia, że popada w monotonie. Nie ważne ile przeszkód bym wymyśliła, czy też zadań wziętych wręcz z kosmosu - ona ma ograniczoną tolerancję.  🤣
evette, dziękuje ci bardzo za te posty.
to chyba dalo nam poglad na cala rozpietość "stylu" od milosników "klimatu po dyscypliny z klimatem i sport dla sportu

co do cen... hym. argument że drogo, czy szkoda na "nie zawody" kapelusza czy czapsów itd za 100 ojro (bo czapsy gotowe - nie te z bajerami to ok 400 zł, a kapelusze i za 50 b. fajne są) mnie nie do konca przekonuje, bo porzadniejszy klasyczny czaprak to tez 100 ojro i ma sie ich iles... 😉 tak samo ciuchy... patrzac na ceny topowych firm, czy takiego animo to 90 ojro bluza to pikus 😉 a na trningi wypasionych kolekcyjnych przeciez nie trzeba 😉

a.... próbowałam wczoraj kunia przestawić na stawanie od jedynie odstawienia nóg (a wczesniej przeciez klasycznie - się przyklada) i " łoooooo" tak po cichu :p no działa... hoc najpierw stop, potem cofanie. koń się chyba szybciej niż ja nauczy hehe 😉 

Virdila,malucha. trail też lubie. lubie zadania. koń też 😉 i nie wyobrażam sobie męczyć go tylko placem. widze jak łazi i kombinuje po obejściu. na samym padoku/wybiegu (jak nazwac taki z piachu?) jak w hotelach i jezdzie tylko na placu by zdurnial... (albo odduriał haha😉)

a wczoraj (niestety akurat wyjechalam m.in....na swój i prowadzic trening klasyczny do niemcowa :P) przyjechali do nas goscie rajdem - na westowo. a w zasadzie nawet kowbojsko - łącznie z lassami i strzelbami 🙂 robią podobno pokazy itd. no kurcze szkoda 🙁
Viridila, bo w sumie jak ktos ma warunki - czyt hale - to kon jest podkuty na slidery caly rok. Wszyscy pro trenują caly rok. A jak sie kon dobrze spisal, to zdejmują mu buty i ma absolutny luz, samo pastwisko.
Ja Np musze rozkuwac bo hali nie mam i kon by mi sie zabil. Raz na ruski rok pojadę na spacer do lasu ale szczerze, to za bardzo boje się o końskie nogi jak jest sezon jesienno-zimowy. Konie reiningowe siadają na dupe zawsze, czy maja podkowy do stopów czy nie. To odruch dla nich. Tak wiec na niepewnym gruncie, mokrym czy zmrozonym niedajboze taki spacer moze być nieciekawy w skutkach. Budyń 'siada' nawet ze stępa... Troche lodu pod jednym kopytem i gleba gotowa.

Wole juz pojechać na spacer do lasu w sezonie, ze sliderami ale po suchych i znanych mi drogach w lesie

Maluda
, to fajnie masz ... ja mam piękne dębowe lasy i ani metra ścieżki końskiej.
I do tego mało przyjazną straż leśną... kilka razy mnie pogonili a jechałyśmy stępo-kłusem na dwa konie...  🙄


Muchozol, to tylko na show paski 😉 raz na jakiś czas się nic butom nie stanie. Nie chcę blinkblink na nogi bo to się i tak rozsypie a te są fajne, bo są jednocześnie o kilka tonów jaśniejsze i ciemniejsze od moich Cinchów 😉

Horse_Art, sam Impact Gel kosztował mnie 300$ więc cóż, nie będę pakować na konia na trening jeszcze showpadu za drugie tyle...  🙄 Kapelusz straw to  pół biedy, ale jak się dorobię felta to zamierzam o niego dbać, bo spadnie Ci taki w ziemię i możesz go nie doczyścić 😉 A nie daj boże się wygnie... w Europie ciężko o kogoś, kto porządnie ułoży kapelusz, nie mówiąc już o maszyny do tego  😀

tak więc jak kto woli, ale ja lubię dbać o sprzęt i ten na show ubieram tylko na show (+ oczywiście inne wymagające tego okazje) 🙂
.
Ja też nie mam innego siodła na treningi a innego na zawody, tak więc mój Billy Cook śmiga na codzień, swego czasu 4 konie dziennie, po czym jedzie na zawody 😀 Ale już w Cinchach kupionych na show nie jeżdżę... bo niby czemu? Mam zwykłe kobwojki do tyrania w stajni.

I cóż, dla mnie szkoda, nawet nie tych chapsów za tysiące euro których nie mam ale zwykłych. Zwyczajnie szanuję sprzęt i pieniądze na niego wydane. Może jakaś dziwna jestem.
I niby bluza za 90 euro to pikuś... ale jakoś wolę jej nie mieć a te 90 euro włożyć w składową zawodów czy wyjazdów na trening. To są dopiero pieniądze...  🙄

Ba, wolę sobie takiej bluzy nie kupić, ale wpakować się w samolot i obejrzeć zawody na żywo. Więcej z tego pożytku 😉

bo porzadniejszy klasyczny czaprak to tez 100 ojro i ma sie ich iles... ja wolałabym mieć o dwa mniej ale za to pojechać na klinikę  😅
Muchozol, o wlasnie 😉
smartini, dla mnie te najlepsze jakościowo-funkcyjnie rzeczy są zdecydowanie na co dzień. szczególnie dla konia.
a te ładne (ale tez dobre)-od swięta. czyli jak mówis z- te na show na show. bo od swieta znaczy chwile i tak dobre nie musza być. więc najlepsze (funkcyjnie) pady (tez klasyczne) używam najwięcej -bo to dla zdrowia i wygody. a ze przy okazji sa ładne... - mam je zamazać zeby nie były ? 😉  a te wierzchnie ozdobne-pewnie! sensu na co dzień zakładania nie ma...
bo chyba mnie nie zrozumiałaś - wcale nie mówie żeby te ładne, drogie ciurac (pady, kapelusze itd) -no bo przecież bez sensu... na codzien sa dobre, ale funkcyjnie... nie używałabym treningowo czegoś co się zaraz zniszczy, zaswini i nie dopiore czy tym praniem zniszcze itd...

o..ostatnio uzywam bialych ochraniaczy - bo czarne czekają na naprawe, a sa lepsze od innych jakie mam, brudzą się itak i tak, wiec sobie moge za domem w ich pośmigać od początku zakurzonych (minus PCh....-biale się brudzą i to widac) i kupilam je w mega dobrej cenie - pewnie dlatego, ze nikt białych nie chciał 😉)) w końcu wypiore i bedą jak nowe (to ich +) 😉

czaprak za 100ojro nie jest wiec do ogladania, tylko dlatego, że jest lepszy dla konia... i wole tego konia chronić żeby na klinikę pojechac zdrowym...
a jak się ma probblem z kasą na czaprak - to i na klinike 😉
tyle że... nie potrzeba ich kilku - i tu fakt - zamiast kolejnego dla pokazu lepeij odłożyć na tą klinikę 😉
ja nie mówię o tym czy kupić taką bluzę (która ma tylko metke, a nie funkcje) zeby sie pokazac, tylko upić, jesli bedize lepsza i trwalsza niz taka za polowe... a zeczy dobre -bez sensu miec tylko, żeby sie pokazac, anie używac...

np. kupilam ostatnio zarąbiste, markowe przy okazji kurtki i polary żeglarskie. drogie jak piorun (tyle, ze oczywiscie okazje połapałam). ale po to zeby je wlasnie uzywac - korzystać z ich zajebistości, anie zeby je miec w szafie i raz na ruski rok założyć do polansowania w porcie (bo i na jachcie mogą się ubrudzić, zniszczyć) - bo to już totalnie bez sensu. np. teraz świetnie się na koniach sprawdzają 🙂
no to faktycznie musiałyśmy się nie zrozumieć. Ja dobrze wiem, że w przypadku jeździeckiego sprzętu przeważnie droższe = lepsze. Dlatego ściągałam Impact Gel aż ze Stanów i zapłaciłam ile zapłaciłam. Tyle że posłuży mi on następne kilka lat a lepszego pod względem ochrony grzbietu to jak dla mnie nie ma 😉
Ale jak widzę klasyków, gdzie każdy ma po naście Anky i innych czapraków (nie znam się ale wiem, drogie jak pierun), do każdego dobrany kolor owijek... A co z tego, jak te owijki chu...wo zawinięte, bez podkładek. I co temu jeźdźcowi z tych wypasionych potników, jak treningu z trenerem sobie nie kupi więc miota nim w siodle po wygiętym koszmarnie kręgosłupie? oO
Też mam bluzę piankową Old Sorrela bo jest świetna jakościowo, od 5ciu?? lat nic mi się z nią nie stało więc była warta każdej złotówki... ale z drugiej strony kupowanie dziesiątej takiej też jest od czapy...
we wszystkim trzeba umiaru.

A co do białych owijek i ochraniaczy (a w sumie apropos w ogóle wszystkiego na nogi...)
pralka w stajni to największe zbawienie jakie może być  😍
wprawdzie białe rzeczy po zawodach poszły na najdłuższe pranie, 1400 obrotów i z wybielaczem aż dwa razy ale udało się je doprać <3
Hala w RR ma cudowną nawierzchnię do stopów ale doprać to błoto, które się robi z połączenia iłu z końskim potem........................... o zgrozo -_-

samo domycie konia... całe tylne nogi, brzuch, uda, zad... wszystko w piachu i błocku. WSZYSTKO  🤔


a na dobranoc
Fappani i Lil Joe Cach, 155,5 pkt (czyli jakieś 78 i 77,5.......) w Derby Level4 z tego weekendu......
https://www.facebook.com/video.php?v=853700854651105
no wlasnie... tylko trzeba jeszcze z tych drogich wybrac to co drogie bo dobre, a nie tylko metka...
szalu na anky itd nie rozumiem w ogole. fakt, mam np pady euro-stara (to te za 100). ale dlatego, ze dobre, przy okazji ładne ...no jeden nawet rózowy (a nie lubie) bo rewelacyjny jakosciowo - a taki tylko kolor w duzej promocji byl - szkoda było nie wziąć 😉 a nei wszystko mają dobre. czesc tylko ladne, ale slabe, tandetne i nie funkcyjne
a i te rzeczy się zwrócą -bo sluża lata (jak te np PCh- na wieeele lat. wydane ze 3x tyle (tez ze stanów albo wlasie promocje duze) ale nie bedą do wyrzucenia za pół roku ... i lepiej działaja... ciuchy itd tak samo...
jak to mówią "nie stać mnie na tanie(tandetne) rzeczy...
masz drogi pad bo sie zwróci - bo jeden na x czasu, bo leczyc konia nie trzeba... - czyli zaoszczędziłaś 😉

zbieranie szmatek zamiast treningu -(jelsi ma się mozliwosc oczywiście) to już w ogole paranoja...
nie ma palki w stajni, ta pracowa do rzeczy konskich zepsua sie jak wosene pranie robilam...wiec teraz staram sie nie brudzić 😉))
po praniu padu w wannie mialam zakwasy pare dni :P - oj namoczona owca (plus te gąbki itd) waży że hoho... dobrze, ze filc mialam wyciągany 😉
Ja na szczęście mam zaufaną pralnię... wszystko co mi się nie zmieści w pralce ląduje u nich  👀 potrafią mi derkę prać na 3 razy bo 'były włosy, to wrzuciliśmy kilka razy...' 😉 są genialni

a co do nie brudzenia... Ja jeżdżę tylko na owijkach polarowych. Przerobiłam przeróżne ochraniacze itp itd i wróciłam do starych, dobrych owijek. A wiadomo, jak polar lubi się brudzić i pocić... Do tego spiny i stopy są wybitnie 'brudogenne' tak więc pralka=must have, no i spory zapas owijek... :P

Na szczęście ukochałam sobie te z Yorka. Wyjątek potwierdza regułę, komplet 4 - 39zł. I nie zamienię ich na żadne Busse czy inne 2-3x droższe :P

pakowanie się wygląda u nas tak :P
Ze względu na przyjazne otoczenie względem konia - korzystam z dobrodziejstw natury. Już nie chodzi o same wyjazdy w teren, ja po prostu uwielbiam spacery. Włóczenie się po 3h to mój chleb powszedni. Z resztą, las buduje pewność siebie pod pewnymi względami.

Pamiętam zacny, bo naprawdę dobry, czaprak mustanga za 40 zł. Nie było sposobu, aby go 'zabić'. Miałam go x lat. Wytrzymały, gruby i dobrze uszyty. Ogólnie lubię daną bazę kolorów, nie wszystkie toleruje, ale mam hamulce przed wydawaniem dużych kwot. Wolę klaczom dać coś w zamian np. w postaci witamin.

.
[quote author=smartini link=topic=27.msg2210061#msg2210061 date=1414366351]Ale jak widzę klasyków, gdzie każdy ma po naście Anky i innych czapraków (nie znam się ale wiem, drogie jak pierun), do każdego dobrany kolor owijek... A co z tego, jak te owijki chu...wo zawinięte, bez podkładek. I co temu jeźdźcowi z tych wypasionych potników, jak treningu z trenerem sobie nie kupi więc miota nim w siodle po wygiętym koszmarnie kręgosłupie? oO
Zgadzam się w 100 %. Co mi po sprzęcie, jak są ważniejsze rzeczy (mam na myśli stertę czapraków, a koń woła o pomstę do nieba). Dlatego sprzęt mam porządny, ale oprócz tego koń stoi w dobrej stajni, dostaje paszę i probiotyki, przyjeżdża trenerka. Jak tu już zostalo napisane - we wszystkim umiar i równowaga 😉.[/quote]
Ale to tak samo się tyczy klasyków jak i tych co westowo jeżdżą - kwestia człowieka a nie dziedziny.
Sama lubię stare Anky, kilka mam, owijki też ale ani z ich zawinięciem nie mam problemów ani konie zaniedbane nie chodzą, stajnia też wydaje mi się ok i stawiana pod kątem ich wymagań a nie moich 😉
tak więc nie generalizowałabym w tym temacie 😉
.
Ja mam porównanie "z oby stron barykady" i w pełni zgadzam się z Cobrinhą - to kwestia człowieka a nie stylu.
.
Mierzyłam w sobote Troxela Sierrę i nowy system mocowania na głowie "elasatyczna opaska" jest moim zdaniem rewelacyjna. Kask jest bardzo lekki, nie czuć go na głowie i jest komfortowy. Gdyby był brązowy wzięłabym "od ręki", niestety nie było i podobno prędko nie będzie, jeśli w ogóle. Albo będę zamawiać w PL albo za granicą, bardzo mi się ten kask spodobał. Na pierwsze jazdy na Małym będzie jak znalazł 😉
A czym one się różnią od zwykłych?
Fizycznie.
Jak to "zwykłych"? Klasycznych? Designem. 😉

Troxel jest budową bliższy kaskom Casco czy Uvex (czyli tych o nowoczesnym, sportowym designie). Jest regulowany. Jest lekki, robi wrażenie, że ma super wentylację, właśnie jak Casco czy Uvexy. Nijak się mają konstrukcją czy designem to "klasyków gatunku" jak JABU, Tattini Pro, Horze Halorider. Które stylistyką nawiązują do toczków i kasko-toczków 🙂
Ładne to są i owszem, ale myślałam... Że jakiś 'bajer' mają. :-)
.
ja mam troxela. kupiłam kupe lat temu, bo i się podobał, jak sciaglam ochraiacze-tez westowe, bo dobre:P o wescie nawet nie myslalam 😉
tak jak opisao -bardzo wygodny, wentylowany itd. no i mial ekstra parametry.

jest piekny (zdobione przeszyciami, czesc kolorów mialo jeszcze np krysztalki i wstawki innego koloru. ja mam cały brazowy), skórzany i ..wielki -gruby. to chyba budową odróżnia od klasycznych.
http://www.troxelhelmets.com/category/western
Tu wybór kasków. Mam model Sierra, bardzo sobie chwalę. Kupiłam z USA via net - wyszło znacznie taniej niż w Polsce.
.
Viridila, hahaha, faktycznie 😀 Ale życzę nam obu, żebyśmy fajnie spełniały obie rzeczy - i sprzęt, i trenerów 🙂

No i odnośnie sprzętu jeszcze - cóż, poczułam się trochę wywołana do tablicy 😉 Uważam, że dopóki mojemu koniowi nie dzieje się krzywda, jest zadbany, szczepiony, strugany, ma witaminki i dobrą stajnię, jeździmy regularnie z instruktorką, to dlaczego nie miałabym jemu i sobie sprawiać sprzętu, który mi się podoba?
To prawda, to jest kwestia osoby, a nie stylu, ale nie chciałabym być napiętnowana tylko dlatego, że mam sporo czapraków. Tak samo jak nie chciałabym, by był piętnowany ktoś, kto ma jeden-dwa. Jak kogoś stać lub nie stać, to mnie nic do tego.
Oczywiście nie mówię o patologii, że koń co chwilę w nowym czapraczku, a żebra wystają na kilometr.
U nas "na wsi" są chyba trzy czy cztery Troxele w użyciu. I nikogo nie otarły. Ale jak masz mieć wątpliwości , to oczywiście, oglądaj na żywo. To spory wydatek, trzeba być pewnym.
.
Muchozol, wiem, wiem, ale ogólnie chciałam się wypowiedzieć jakby z tej "drugiej strony barykady" 😉
mój jest cheyenne. i ma na paskach skórę (obszycia) no ale może starszy model, bo ma tez gladka (ladniejsza) skore i kolor brazu ladniejszy (z tego co pamietam - dosc jasny (nie ciemny) taki cieply braz, bo po latach wyblakł i go przemalowałam 😉 )
edit: i ma srodek inny, lepszy niz te a zdjeciach teraz jakie byly zdjecia wtedy to nie pamietam
Muchozol przy okazji odbioru osobistego ochraniaczy (wylicytowanych na aukcji Allegro), Pan z EquiStore był uprzejmy wziąć Troxela M'kę do przymiarki. Gdyby była brązowa wzięłabym od ręki. Wcześniej byłam zdecydowana na Casco, ale kształt mi nie leżał, a Troxel Sierra był super 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się