Gabb. no dawno nie był mierzony, jak go kupowałam to stwierdzili, że ma 174. Aż z ciekawości jutro go zmierzę. Ja sama mam tak 176-177. Swoja drogą nawet nie podeszłaś do nas na chwilę;P A startowałaś czy tylko gościnnie?
Mam pytanie do tych mniejszych jeźdźców wielkokoni 🙂 Jak Wasze kręgosłupy radzą sobie z jazdą na olbrzymach? Mój niestety dość mocno daje o sobie znać, a nigdy nie miałam z nim żadnych problemów.
Doskonale 🙂 Chociaż jak zaczęłam teraz regularnie jeździć 4-5 x tyg to musiałam zamienić żel na miśka, bo jednak krzyż delikatnie doskwierał. A po miśku nic. Pytanie, czy wpływ ma na to wielkość koni, czy sam fakt częstotliwości jazdy 🙂
zima ja wiążę bóle kręgosłupa chyba jednak z wielkością konia. Dopóki nie zaczęłam jeździć na dużej, to wszystko było ok. Kara jest długim koniem, więc i krok jest dużo dłuższy niż u małego konia. Może to dlatego?
Być. a na kolana o dziwo nie narzekam 🙂 O dziwo, bo kolana to mój problem od dawna, tyle że do lekarza mi ciągle nie po drodze 😉
Mi do lekarza też nie po drodze, więc nie wiem, co z nimi, ale swoje podejrzewam. I tak, narzekam na nie zamiast na kręgosłup, ale z nim mi nic nie jest. Może na dużych koniach za bardzo się usztywniasz, obciążasz ostatni odcinek kręgosłupa?
zima ja wiążę bóle kręgosłupa chyba jednak z wielkością konia. Dopóki nie zaczęłam jeździć na dużej, to wszystko było ok. Kara jest długim koniem, więc i krok jest dużo dłuższy niż u małego konia. Może to dlatego?
Aj, no właśnie nie mam skali porównawczej, bo nigdy tyle i tak intensywnie nie jeździłam jak teraz od stycznia. W sensie treningów, i skokowych, i uj. A poza tym do listopada miałam też konia 164, co prawda fryza, o którym też mity krążą, że po nich plecy bolą. I nie bolały. Tyle, że siedziałam na nim może max 3 x tyg. Parę lat temu jak ten 180 cm był jeszcze w pełni sprawny jeździłam dość często, choć fakt faktem, że głównie w długie tereny, i nigdy nic mnie nie bolało. I teraz też nie jest tak, że bolało absolutnie po każdej jeździe. Raz na jakiś czas, po wyjątkowo intensywnej, albo jak miałam czas pojeździć dwa konie jeden po drugim. I też nie za każdym razem. A może to starość po prostu??? 😁 A jeszcze kolejna rzecz - ten 180 ma tak wygodny galop, że siedzę jak w fotelu, natomiast ten 176, jako że młody, jeszcze nie do końca jest nauczony galopu przez nóżkę i trzeba nad nim pracować, żeby szedł w dobrym tempie 🙂 Więc może to też i o to chodzi, czyli pośrednio i po długich wywodach połowicznie przyznaję Ci rację 😂 Ufff, trochę chaotycznie, ale chyba z grubsza napisałam to co chciałam 😀
[quote author=Być. link=topic=26709.msg1393732#msg1393732 date=1336332744] Może na dużych koniach za bardzo się usztywniasz, obciążasz ostatni odcinek kręgosłupa? [/quote]
Możliwe, że masz rację. Kobyła jest mocno do przodu. W stajni krążą legendy o tym jak potrafi się zaciąć, a wtedy nie ma szans na jej zatrzymanie. Przez to faktycznie usztywniam się i staram się sylwetką jakoś asekurować w razie "W". Wiem, że to nie jest dobre, ale chyba jeszcze trochę za wcześnie abym mogła jej zaufać, tym bardziej, że do szczególnie łatwych koni ona nie należy. No przeraża mnie ta bestia, przyznaję ale się staram 😡
zima ja mam 25 lat, to chyba jeszcze za wcześnie na starość 😀 Panda ma chody wygodne, narzekać na to nie mogę, ale chyba właśnie to co napisała Być o usztywnieniu plus to, co napisałaś Ty o dobrym tempie, to właśnie sedno sprawy. 😉
A więc może to jest przyczyną Twoich bóli. Oczywiście jak będziesz gotowa to się rozluźnisz, na pierwszych jazdach również jest nieufna, bo nigdy konia nie znasz i nie wiesz, co potrafi, a jeżeli przed jazdą uraczą Cię dość słodką historyjką o tym, co ten koń potrafi to już na pewno nieufność jeszcze większa.
No, u mnie nieufność jest tym większa, że mimo, że na kobyle do tej pory nie jeździłam (poza dosłownie kilkoma niezbyt ambitnymi i krótkimi przejażdżkami), to znam ją od kilku lat i miałam możliwość oglądać ją w akcji, więc nie tylko stajenne opowieści, ale i własne oczy każą mi się mocno kontrolować. Chociaż muszę przyznać, że jak na razie babsztyl nie dał mi sam powodu do strachu. Bardzo ładnie wchodzi w rękę, idealnie reaguje na dosiad, nawet podczas galopu w terenie, na długiej prostej była całkiem sympatyczna, a podejrzewam, że moich 50 kg nawet nie czuje 🤣 Do tej pory jeździł na niej mężczyzna o wadze bliskiej 100 kg 😉
znalazłam meega stare zdjęcie, jedno z nielicznych pod siodłem, i kurcze koń nie wygląda na nim na jakiegoś wielkiego, szkoda, że nie mam już tej kobyły, bo jestem ciekawa czy miała faktycznie powyżej 180cm, choć ja jej sięgałam z moim 160 niezbyt wysoko...
pamiętam, że z kręgosłupem miałam dużo większe przeboje niż przy koniach okolo 160 cm w kłębie, zwłaszcza, jak dochodziło do bryknięcia. choc wydaje mi sie, że głównie były to własne braki jezdzieckie, niż wina wielkosci konia. z perspektywy czasu nie kupiłabym znów tak wielkiego, surowego, 3,5 letniego koniska, ale człowiek o jakieś 7 lat młodszy, serducho zagrało i wielkokoń był.
amnestria, tak, jezdzcem jestem ja. a właściwie workiem kartofli 😉 kiedyś była mierzona przez weta, i wyszło 183 czy 184, i właśnie żałuję, że już się nie dowiem na ile była to prawda. już kiedyś to zdjęcie wklejałam, zbyt wiele ich nie mam, a w każdej stajni, w której stałyśmy byla najwyższym koniem 😉 ale w wieku 3,5 roku taki wzrost nie był niczym fajnym (a niby pochodzenie wielkopolsko-trakeńskie)
xequus, rorer u niektórych "wielkoni" wiąże się z zburzeniami gospodarki fosforanowo-wapniowej, np. opóźnionym kostnieniem, zbyt elastyczną chrząstką. Uwaga też na skłonność do czipów w stawach.
halo, dziękuję za informację, wszystko by się niestety zgadzało... Ajjj te wielkokonie... Szpat od wielkości, rorer od wielkości, kości rysikowe w obu nogach też nam poszły od wielkości... Jednak od 180cm to już jednak i koń i właściciel ma przerąbane 😉
Udało mi się dorobić wspólnych zdjęć z wielkokoniem 😉 Dużo pracy jeszcze przed nami, ale jazda na tej kobyle, mimo że ciężka, to sprawia mi wiele radości.
P.S. Mam wrażenie, że siodło na tym zdjęciu leży trochę za bardzo do przodu. Czy tylko mi się wydaje?