a tak oto zachowuje się duży koń, który dzień wcześniej włóczył nogą w drodze na hale na trening, tu chciałam postępować w ręku, żeby pochodził ładnie, a skończyło się na dzikiej lonży..:p
Wiosna drogie Panie, ach ta wiosna! 🤣 Nawet u nas zawitała, tworząc na wybiegu niezłe błotko z którego Dilvo był baaardzo zadowolony 😁 (zdjęcie autorstwa revoltowiczki Harja)
Muszę wam się wyżalić 😕 nie mam już sił do tego konia i tego wszystkiego... ledwo pogodziłam się z informacją, że ma szpata dowaliło mi informacją o pleśniaku w układzie oddechowy i nadwrażliwości na kurz, równolegle do tego kowal go nagwoździł(bo miał niewielkie pole manewru, bo kopyta znowu są w opłakanym stanie i znowu idziemy w terapię equistro...), przez co musiałam go rozkuć i podbił sobie całe lewe kopyto i przez ponad miesiąc walczyłam z wielkim stanem zapalnym i ropą w kopycie, które musiało być otwierane, a i tak ropa wyszła dodatkowo koronką 🙁 myślałam, że już wszystko okej, od tygodnia chodzi w siodle (pomijając fakt, że musiałam sobie postawić regał obok boksu na wszystkie wspomagacze kości, układu oddechowego, kopyt, stawów), ale nie oczywiście nie może być dobrze 🙁 dzisiaj patrzę, wielka dziura na stawie pęcinowym na tylniej prawej nodze... wysiadam... naprawdę mam już dość...
Prawie się poryczałam, gdyby nie to, że wielkolud od razu położył mi głowę na ramię i zaczął miziać po włosach...
xequus Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia dla twojego olbrzyma! W końcu kiedyś ta czarna lista choróbsk musi się skończyć i będzie dobrze, trzymam kciuki za Was!
na padoku coś sobie zrobił... bo to jest dusza towarzystwa, zaczepia wszystkie konie, a jak któryś się wkurzy to mu oddaje... toteż chodzi cały pogryziony, a teraz jeszcze musiał od któregoś zarobić albo włożył nogę tam gdzie nie trzeba, bo uwielbia stawać dęby przez ogrodzenie do innych koni...
xequus Kurczę, zdrówka życzę 3maj się dzielnie :kwiatek:
Ja też mogę się pożalić.Mój również walczy z ropą (mam jej serdecznie dość), ale co lepsze ostatnio się spłoszył w stajni i uderzył głową o "futrynę" wyjściową. Mała rana nie do szycia między uszami i mega wielki siniak na czole jak z bajki normalnie. Już myślałam, że szykuje się jakiś krwiak, ranka będzie się pyprać, głowa bolała tak, że nie nie dał sobie dotknąć. Na drugi dzień byłam przekonana, że bez wizyty weta się obędzie szłam do stajni z tel w ręku żeby odrazu dzwonić, ale na szczęście opuchlizna zeszła zupełnie, a ranka się zasklepiła. Bez problemu mogłam dotknąć, obejrzeć główkę. Wszystko skończyło się dobrze, ale strachu co nie miara 😵
P.S. We wtorek kończymy 6 lat! i zarazem obchodzimy 6 rocznicę bycia razem 😅
tak tu cicho i cicho więc będę bezczelna i wrzucę kilka wiosennych zdjęć Dilvera z którym kilka dni temu obchodziliśmy pierwszą wspólną rocznicę 😅 Ale ten rok szybko minął! szok 🙂 A już za 16 dni mój dzieciuch skończy 5 lat... 🙄
bujanie się na lonży (wszystkie zdjęcia autorstwa r-voltowiczki Harja) mam nadzieję że nikt mnie nie zlinczuje za ilość 😁
Na Twoim miejscu to cieszyłabym się, że jest jaki jest. Moja ma 3 lata, a jest bielsza niż on. 😉 I już jedna moja nadzieja poszła w las, bo myślałam, że chociaż będzie taka ciemna przez chwilę, a ona w ogóle...
Być Cieszę się, cieszę i jestem zadowolona z faktu że chłopak przez rok u mnie wysiwiał bardzo nie wiele. Tak wyglądał miesiąć po przyjeździe. Jeszcze umięśniony, przed przerwą w pracy 🙄
no ale kiedyś i tak wysiwieje i będzie po ptokach 😀
Ty się cieszysz, a ja Ci zazdroszczę... Jak tak dalej pójdzie, to za rok chyba nie będzie miała z czego siwieć, a Twój pewnie ładnych parę lat ma jeszcze przed sobą za nim będzie biały. I z czego ta zależność? Nie wiem.