Forum towarzyskie »

Runnersi- czyli biegaj z nami :)

Presja, ja tam się może nie znam, ale skoro jesteś początkującą biegaczką (albo zaczynająca po dłuższej przerwie) i do tego masz problem z kolanami, to może minimale nie są najlepszym rozwiązaniem?

rtk, sposób na kolkę, standard- zwolnić, głęboko oddychać, potrzymać się za bolące miejsce 😉
Ja ostatnio pocisnęłam strasznie na moim odcinku i niestety kolano chyba nie było na to gotowe i troszkę zaczęło doskwierać. Dziś zamierzam biec baaardzo wolno i dłuższy odcinek. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. 11 maja jest u nas jakiś bieg miejski, ale nie wiem na jakich długościach. Poza tym boję się startować, bo jestem jeszcze mocno początkująca  😉 Mój chłop też zaczął korzystać na bieganiu ze mną, bo biega sobie interwałowo w tę i nazad i w końcu jest też spocony  😁
rtk, ja słyszałam o wkładaniu dłoni pod żebro. Brzmi nieco makabrycznie, ale mi pomaga.  😁
Swoją droga to ciekawe, jeszcze ani razu jak tak biegam nie złapałam kolki.  👀

A co do tego "ciśnięcia": czy można biegać zbyt wolno? Wczoraj mijało mnie dwóch rowerzystów, z czego jeden krzyknął "szybciej, mała!". W sumie to faktycznie biegam bardzo wolno. Na początku próbowałam szybciej, ale tyle że mi się szybko słabo robiło. A jak tak sobie drepczę to mogę fruwać, a wracam pięknie zlana potem. Chyba że pan po prostu chciał zaczepić?  😁
Zaczepić chciał na bank  😉 Ja teraz widzę, że źle zrobiłam narzucając sobie takie tempo. Dziś też będę wolno szurającym tuptakiem, zobaczę, czy uda się wydłużyć bez bólu dystans  🙂
Ja również mam problemy z kolką. Wkurza mnie to niemiłosiernie, oddycham nos usta, dość miarowo. Wsytarczy, że tylko raz się zapomnę i łyknę ustami wdech i po robocie, łapie mnie momentalnie. Z zazdrością mijam osoby które sobie gawędzą podczas biegu, a ja muszę być cicho, to niesprawiedliwe!
może kwestia przyzwyczajenia organizmu? ja od początku mojej przygody biegowej (nawet jak kondycja była zerowa i kilometraż malutki) oddycham przez usta, dużo gadam itp. Kolki zaczęły znikać w marę poprawy kondycji.

tak btw, jesteście zwolennikami teorii głoszącej nakaz oddychania przez nos czy przez usta w czasie biegania? 😉 Nie wiem, może to zależy od tego ile, jak długo i w jakim tempie ktoś biega, ale ja sobie szczerze nie wyobrażam oddychania przez nos. toż to bym się udusiła po kilometrze 😉
wendetta ja idę na łatwiznę i oddycham przez usta. Ale ponoć dla organizmu świetnym treningiem jest oddychanie przez nos. Tani sybstytut treningu górskiego. 😉
Ja też raczej oddycham ustami, chociaż dawniej wypracowałam sobie super oddychanie nosem. Teraz się jakoś na tym nie skupiam, ale może dziś spróbuję. Mnie małe kolki też czasem łapią, ale myślę, że to kwestia kondycji. Raczej nie mam problemu, żeby je przeczekać  🙂
Ale, że jak? Biegniecie i robicie wdech ustami i wydech też ustami? Albo wdech nosem i wydech też nosem?
hanoverka trudne pytania zadajesz. 😉 Obecnie usta-usta  🤣 ale "powinno się" nos-???
Ja robiłam tak - trzy krótkie wdechy nosem na każdy krok, a na czwarty mocny wydech ustami 🙂 Zależnie od zmęczenia można sobie dostosować ilość wdechów.
Ja robię wdech nosem, a wydech ustami. Takie przyzwyczajenie, bo mama zawsze krzyczała, że nałykam się zimnego powietrza i będę chora.  😁 A poza tym jak biorę oddech ustami to tak jakoś szybko mi się sucho robi w ustach, a to nie jest przyjemne.
ja na początku ambitnie nosem, ale potem już tylko ustami albo nos-usta 😉 i w sumie gdzieś czytałam, że oddychanie nos-usta jest najlepsze, ale nie pamiętam już, gdzie to było 😉
Kurcze no zawsze mnie uczono, że najlepiej wpływa na organizm i wyrównanie oddechu wdech nosem i wydech ustami. Nie jestem w stanie biec dłuzszego odcinka na oddechu usta-usta lub nos-nos. Tak samo podczas ćwiczeń na aerobiku itd. Tak jest łatwo wyrównać oddech i wtedy bieg/ćwiczenia są intensywniejsze i dłuższe. Zgłupiałam!  😁
ja też jestem 'nos-usta'  😁 tak najłatwiej mi kontrolować i uspokając oddech,a przy tym z yogi nauczyłam się, że działa to na mnie bardzo odrężająco.

Biegałam dzisiaj przez zoo. koszmar  😫 byłam przemęczona pracą, niewyspana, było gorąco, duszno i żadnego punkty z wodą na trasie. o dziwo czas gorszy o 1 min w porównaniu z Orlenem  🤔wirek:

Zobaczcie jakie fajne wieszaki na medale wyczaiłam [[a]]http://dlabiegacza.pl/pl/p/Wieszak-I-%E2%99%A5-bieganie-BIEGACZKA/136 [[a]] 😍
hanoverka, czyli tak, jak napisałam, cię uczyli 😉 postaram się tego trzymać w miarę możliwości.
wendetta, skąd masz info o biegu świetlików w czerwcu? znalazłam tylko info o zeszłorocznej edycji
Tani sybstytut treningu górskiego.  😉
ej, to może nie być takie głupie! 😀 tylko sobie w praktyce nie wyobrażam 😉

spotkałam wczoraj w lesie pana sarnę (x 2). stał i paczył zamiast odgalopować - wściekły, czy co? potem spotkałam pana w aucie. też paczył i mi niezłego stracha napędził kiedy zaczął za mną jechać (a to takie zadupie na skraju lasu było), a kiedy już go zgubiłam, to napatoczył się kolejny dziwny pan - tym razem na piechotę - i nie miał ani psa, ani dziecka, ani dziewczyny ani nie biegał, czyli nie wiem co tam innego robił o tej porze łażąc między drzewami - dzięki czemu musiałam wykręcić niezły czas na podbiegu 😉

tak wiec jeśli macie problem z podkręcaniem tempa - idźcie biegać o zmroku w dzicz 🤣 efekt murowany 😁
Ja robię wdech nosem, a wydech ustami. Takie przyzwyczajenie, bo mama zawsze krzyczała, że nałykam się zimnego powietrza i będę chora.  😁 A poza tym jak biorę oddech ustami to tak jakoś szybko mi się sucho robi w ustach, a to nie jest przyjemne.

no widzisz, a paradoksalnie im częściej się nawdycham ustami mroźnego powietrza w czasie zimowych treningów, tym rzadziej choruje. czyli praktycznie w ogóle 😁 zero bólu gardła, kataru. a kiedyś się przeziębiałam, bo przelatująca mucha narobiła przeciągu 😁

Edytka, wypas! ten wieszak będzie mój 😁

Calore, że tak powiem "z pierwszej ręki" (widuję się czasami na treningach z chłopakami z Pogoria Biega)- ale fakt, jeszcze nie widziałam oficjalnego info, może za wcześnie? ale raczej będą kontynuowane w tym roku wszystkie imprezy z grand prix pogorii jak w zeszłym roku. na razie zaczyna się od Indywidualnego Biegu na Czas 19 maja (6 km). tzn zaczęło się od Biegu Walentynkowego tak ściślej rzecz ujmując 😉
walentynkowy też znalazłam 😉 a to spoko, że info z pierwszej ręki. na oficjalnym ogłaszaniu tego mi nie zależy tylko na samym fakcie, że się odbędzie, bo trochę się już napaliłam 😉
Calore, może na któregoś jutro wpadnę to dopytam 😁
Truchtam sobie co kilka dni, zwykle ok 45-60 min 🙂
Byłam bliska zapisania się do biegu AGH na 6 km, ale jak zobaczyłam ile trasy przebiega po asflacie to odpuściłam...
A ja dziś zaszalałam, wyszłam na swój 6-sty trening biegowy i przebiegłam 6 km, czyli dwa razy dotychczasowy dystans  😀 Ja, która dwa lata temu nie mogła przebiec kilometra i zarzuciła bieganie do odwołania. Teraz chyba nadszedł na owo odwołanie czas  😉
no i pobiegane, kolejny tydzień planu za mną 🙂
mam takie może trochę głupie pytanie. jak biegniecie ulicą pod prąd i omijają was samochody, to dziękujecie jakoś? skinieniem głowy np?
Calore, a musisz biegać ulicą pod prąd? 😁 ja tam nie wiem czy dziękuję, nie zdarzyło mi się tak biec 😉 Ale za to wyzywam jak mnie jakiś pajac błotem ochlapie jak biegnę chodnikiem 😁
Swoją drogą, co do Biegu Świetlików, coś mi się musiało pokićkać- spotkałam dziś kobitkę z Pogoria Biega, zagadała mnie o bieg 19 maja, zapytałam przy okazji o te Świetliki- powiedziała, że to nie oni, że to Aktywna Dąbrowa organizuje 🤔 Ich trzeba śledzić. Dam znać jak będzie już jakieś info.

Mnie dzisiaj wpadło razem 15 km- rano 8,5 z kolegą, wieczorem 6,5 z siostrą. Ale jestem dumna z moje siostry- to był pierwszy bieg od jakichś 10 lat, chciała sprawdzić czym ja się tak jaram od 1,5 roku. I co? I bez zająknięcia zrobiła ze mną 6,5 km z 39 minut! Moja krew 😁 I chce biegać dalej!

A wczoraj zamówiłam sobie koszulkę startową Vege Runners- mam nadzieję, że dojdzie do 12 maja, chcę w niej pobiec najbliższy półmaraton.
muszę ;p przynajmniej na razie. na dłuższe trasy szukam sobie lepszych miejsc. w końcu całe lato mam do przebiegania w domu 🙂 a w mieście spróbuję się dorwać do stadionu uczelni, podobno za 1zł można sobie wejść i polatać, muszę dopytać dokładnie. to nie majątek, a nawierzchnia zawsze lepsza. a ty ewentualnie startujesz w świetlikach?
wendetta te koszulki są śliczne! 🙂 Chociaż może była to kwestia mega przystojnego maratończyka... 😉

Postanowiłam spróbować swoich sił z witarianizmem. Nie będę jednak radykalna i nie pozostawię sobie jedynie wyboru między sałatą, a jabłkiem, ale chciałabym moją dietę oprzeć na owocach. <3 Zobaczymy czy wytrwam, na razie od ok. 2 tygodni prawie nie jem słodyczy, sporadyczne przypadki. A to do mnie nie podobne. Pominę fakt, że w kilka dni moja waga skoczyła o jakieś 3 kg do góry  😁 ale to musi być sprawa cyklu...
[quote author=Karla🙂 link=topic=26269.msg1759767#msg1759767 date=1366956199]
ale Ty pewnie biegasz, ja się turlam😀 i 10-12km biegam raz w tyg reszta to właśnie szorty od 2km do6
[/quote]
Coś Ty, ja czasem szybciej chodzę niż biegam  😁
Chociaż, nie ma nic bardziej motywującego niż samochód nagle jadący powoli za Tobą po polnej, nieoświetlonej drodze ok 21. Wtedy to już jest sprint do oswietlonego budynku.
mam tak samo😀 motywatorem jest też babcia z kijkami, która krzyczy idąc za mną "lewa wolna, lewa wolna wyprzedzam" 😁
znowu mnie piszczel boli🙁 wczoraj tylko rower, w czwartek ostatni raz biegałam i ruszyłam inną ,krzywą trasą mocniejszym tempem, no i mam, a jutro trening na polach i nie wiem czy iść czy odpoczywać do soboty 🙁
Była tu mowa o bieganiu z psami. Nasze do dużych nie należą, ale dają radę. Suczki, kundle, znalezione -  mniejsza Zoe ok. 7kg, większa Henna 13kg. Rudą trzeba golić bo wiosna/lato się przegrzewa. Czarna z kolei zimą zmarźlak. Pomiędzy mną a mężem, biegają pewnie jakieś 60km tygodniowo. Na zdjęciach mężem 🙂. W lesie nauczone biegać przed nami - na komendę "psik psik".... początkowo czułam się jak sadystka poganiając je gałązką, bo nauczyły się zostawać z tyłu i wąchać co popadnie. Teraz reagują super, tylko na smyczy w mieście potrafią się trochę obijać co widać na zdjęciu (no, ale mąż na też nieprzeciętne tempo).



Postanowiłam spróbować swoich sił z witarianizmem. Nie będę jednak radykalna i nie pozostawię sobie jedynie wyboru między sałatą, a jabłkiem, ale chciałabym moją dietę oprzeć na owocach. <3 Zobaczymy czy wytrwam, na razie od ok. 2 tygodni prawie nie jem słodyczy, sporadyczne przypadki. A to do mnie nie podobne. Pominę fakt, że w kilka dni moja waga skoczyła o jakieś 3 kg do góry  😁 ale to musi być sprawa cyklu...


Wow, powodzenia w "testach"!  🙂
Mnie troszkę bolą kolana po ostatniej przebieżce. Mimo, że wydolnościowo daję radę już naprawdę dobrze, to widać mięśnie i reszta nie są jeszcze gotowe na taki wysiłek.. A już sobie taką super trasę do portu wytyczyłam na 6,5. Dziś chyba pobiegnę tylko trzy, o ile w ogóle dam radę  🙁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się