Thilnen, na polskiej stronie dodsona masz to co jest na angielskiej (producenckiej) stronie / to co powinnaś znaleźć w informacji na worku:
http://www.dodsonandhorrell.com/products/horse-ranges/breeding/suregrow.htmlm, oczywiście, ze koń może stać wyłącznie na pełnoporcjowym musli/mixie/granulacie. między Bogiem a prawdą, takie własnie jest ich przeznaczenie, a nie jako "smakowego dodatku do owsa" 😉 [z wyłączeniem pasz/suplementów stworzonych jako właśnie uzupełnienie monodiety owsianej - są to wszelkie
balancery i jest to wyraźnie zaznaczone, że są to pasze przeznaczone do dawkowania razem z owsem, np. w spillersie - oat balancer, w dodsonie - m.in. ultimate balancer, parę pasz "hodowlanych" również jest stworzone do zbilansowania się z owsem] ale jakie są realia finansowe niestety wiemy i w większości sytuacji nie pozostaje nic innego niż próba "zbilansowania" dodatkowej paszy (z załozenia pełnoporcjowej czyli samodzielnie wystarczającej do skarmiania bez dodatkowych uzupełnień) z owsem właśnie (bo przecież owies jest już w cenie pensjonatu, bo 4-6 worków gotowej paszy miesięcznie to bardzo wysoki koszt, i tak dalej).
ja osobiście - zupełnie odcinając się od moich powiązań z dystrybucją jakichkolwiek pasz - uważam, ze dla konia w treningu przestawienie na pełnoporcjówkę pasz gotowych w większości przypadków jest najlepszym rozwiązaniem - zdrowotnie i wydolnościowo. sama miałam konia przez długie miesiące karmionego paszami w ilościach pełnoporcjowych i widziałam rewelacyjne efekty takiego karmienia (m.in. podczas odkarmiania czy wracania do pracy oraz czasu kiedy rzeczywiście sumiennie trenujemy).
co nie zmienia faktu, że mój koń obok paszy i sieczki dostaje również owies - ale wynika to ze specyfiki pensjonatu, w którym stoimy, a nie z tego, że uważam podawanie mu owsa za konieczne. ja traktuję ten owies u nas jako coś do poszamania z resztą stajni, taki tam wypełniacz brzuszka 😉 różnicę w wyglądzie mojego konia, w ilości energii jaką ma do pracy, widzę wyłącznie przy zmianach rodzaju lub ilości podawanych pasz gotowych. tylko one u nas robią różnicę.
acha, jeszcze z perspektywy osoby karmiącej od dawna gotowymi paszami i to w ilościach co najmniej zbliżonych do zalecanego przez producenta dawkowania - koń dostaje paszę ze zbilansowanymi do jego potrzeb, wieku i rodzaju treningu/pracy ilościami witamin, mikro i makroelementów - czyli od czasu kiedy ja decyduję o karmienia tego konia nie było potrzeby dawania mu żadnych dodatkowych witamin, etc. wyniki krwi doskonałe i niezmienne zalecenie weta - super, nie musisz mu niczego zmieniać ani dodawać żadnych witamin 🙂
pisząc z kolei jako osoba związana z dystrybucją jakichś pasz - tak jak sama napisałaś:
pasze gotowe nie pylą, zawierają wszystko, co potrzeba - dokładnie tak jest! i można dokładnie dopasować paszę do potrzeb treningowych konia, jeźdźca i trenera.
literówka