Liczę na szybką pomoc 🤣 Właśnie nagrzewam piekarnik, ale okazało się że zapomniałam tych papierków do babeczek - czym mogę je zastąpić? Mam standardowy papier do pieczenia. Obawiam się, że wysmarowanie blachy nie wystarczy i mogą przywrzeć (babeczki a'la biszkoptowe)
Cześć dziewczyny, to mój pierwszy post w tym wątku i od razu wskakuję z małą prośbą 🙂 Czy któraś ma może sprawdzony przepis na ciasteczka? Chodzi mi o takie z dosyć gładkiego ciasta, takie które nie pękają po upieczeniu, żeby ładnie dało się wyciąć je foremkami i pokryć np lukrem plastycznym 🙂 Poniżej zdjęcie moich ciastek ale z bardzo ubogiego przepisu, stąd moje pytanie 🙂
Najpierw mieszam jajka, masło, cukry. Potem powoli przesiewam mąkę, jak czuję, że mikser zaraz się zatrze od wysiłku to wyłączam i mieszam ręcznie 😉 Wszystko zmieszane wrzucam do lodówki, w woreczku albo po prostu w misce, na jakieś 40 minut. Po wyciągnięciu masa gęstnieje, dlatego nie ma się co przejmować jeśli jest rzadka przed włożeniem do lodówki. Jeśli nawet po wyciągnięciu jest rzadka, ja dodaję mąki do uzyskania takiej masy żeby dało się spokojnie wykrawać z niej foremkami 😉 (ciężko wytłumaczyć mi jak to ma wyglądać ale na dniach będę robiła kolejną porcję, wtedy mogę pokazać na fotkach 🙂 ) Ciastka w piekarniku praktycznie nie zmieniają swojej wielkości, rozwałkowuję tak na 5-6mm. Pieką się około 15-17 minut ale to raczej sprawa indywidualna piekarnika więc radzę obserwować 😉
Do tych ciemniejszych ciastek daję dodatkowo pół szklanki mąki, pół szklanki cukru i pół szklanki kakao 🙂 Przyznam, że te ciemne to tak raczej "na oko" jeśli chodzi o składniki.
Tak jak pisałam, dosyć ubogie te ciastka ale ich plusem jest to, że łatwo je się wykrawa i nie rosną w czasie pieczenia - dla mnie to dosyć ważne bo zależy mi na wykrawanych kształtach 🙂
Bierzesz mikser i do miski wrzucasz: 4 jajka 1 szkl cukru 2 szkl mąki 0,5 szkli oleju 2 łyżeczki proszku do pieczenia 1 cukier wanilinowy. Miksujesz, wylewasz do formy wyłożonej papierem, na wierzch dodajesz dowolne ulubione owoce 🙂 najlepiej by było ich dużo, jeśli są świeżo umyte to osuszyć 😉 Pieczesz około 40 min na 180 stopni, sprawdzać patyczkiem czy w środku dobre.
Iskierkowa, pyszne ciasto wychodzi, ja dawalam troszke mniej maki i cukru, bo slodkie jest.
Ja robię takie ciasto, ale z 1 łyżeczką proszku do pieczenia i mówimy na to ciasto ,,mokry biszkopt". Mojemu tacie bardziej takie smakuje, niż ,,zwykły" biszkopt. Czasem część ciasta wylewam na blachę, a do tego, co zostało w misce, dodaję kakao i wylewam miejscami lub przemieszam w blasze i wychodzi ,,kolorowe" ciasto. Idealne do mleka prosto od krowy 😜
Powiem wam, że mam barwniki w proszku i robiłam tort kolorowy. Ciasto z barwnikiem jest trochę innej konsystencji niż bez barwnika. Jest bardziej wysuszone i trzeba bardziej nasączać. Poza tym jak dla mnie ta zieleń bije taką sztucznością 😉
W ogóle u niej ciasta na fotach wyglądają fantastycznie. 🙂 Ciekawi mnie czy wszystko jej tak wychodzi fantastycznie, piecze do skutku czy fotografuje wybrane i dobrze wyglądające kawałki.
Jara, z własnego doświadczenia widze, że wszystkie wypieki wychodzą mi coraz lepiej 🙂 więc myślę, że blogerkom (u których wszystkie ciasta wyglądają idealnie) po prostu to już wychodzi, bo mają właśnie spore doświadczenie 😉 ale fakt faktem, ja też fotografuję te lepsze i bardziej wyględne kawałki ciast, albo ciasto z lepszej strony 😁 a w tych wszystkich kolorowych wypiekach jest też dużo photoshopa, używam tych samych barwników i moje kolory rzadko są tak samo nasycone
Ja barwniki mam najtańsze za 1,30 i kolory są równie intensywne jak na zdjęciach. Ja chyba jestem najbardziej zadowolona z przepisów, które są w Kropce - gazetce dołączonej do programu tv z Biedronki. Łatwe, szybkie i tanie 😉 No i pyszne.
bo jeszcze zależy od rodzaju barwnika, nigdy nie miałam tych w proszku, zawsze używam w żelu i musiałabym bardzo dużo tego napakować do cista, żeby zielony był tak zielony jak na zdjęciu powyżej
czy ktoras robila moze to ciasto? Ja robiłam (ale bez zielonego barwnika). Bardzo fajny, delikatny smak (chociaż liczyłam, że będzie nieco bardziej cytrynowe). Krem trochę musiałam zmodyfikować, bo też mi taki bez smaku trochę wyszedł, więc wkropiłam do niego jeszcze trochę cytryny. Ogólnie jestem bardzo zadowolona. Jest wiosenne, pachnące i rześkie. 😉
Co do barwników to właśnie te w proszku są najwydajniejsze 🙂 Wystarczy to co zostanie na czubku wykałaczki zanurzonej w proszku żeby zabarwić intensywnie 0,5l wody. To tak z moich obserwacji 😉