Wszystko zależy od tego na jak długo jedziemy. Jeśli to 3-4dni to lepiej mieć mały pakiet przetrwania. Jeśli jedziemy tylko na jakiś konkurs, to poza dokumentami i sprzętem do jazdy i przygotowania konia przyda się wiadro, lonża. A najlepiej jechać z paką, wtedy nie trzeba się pakować, bo wszystko już jest 😎
W zawodach nie startuję już w sumie od dawna, ale jak jeszcze startowałam to podczas wyjazdu na zawody jednodniowe z rzeczy dodatkowych zabierałam tylko zapasowe puśliska (tu akurat nauczona złym doświadczeniem gdy podczas konkursu jedno mi pękło a później jeszcze jechałam inny konkurs) i zapasowe ogłowie. Ochraniacze brałam jedne, czaprak jeden. Myślę, że o rzeczach oczywistych typu paszport, kask itp nie ma co pisać 😉
Wilgotne chusteczki dla dzieci. Można nimi przeczyścić wszystko 😀 Nawet kurz z fraka.
ja bardziej polecam kuchenne/łazienkowe z biedronki/lidla - nie są takie tłuste,a lepiej doczyszczają sprzęt i buty 😉 dla konia lepiej jednak dzieciowe 😉
Isabelle koń najważniejszy najwyżej wróce sie po niego daleko nie bede miała 🤣 Martolina Tego chyba nie potrafiłabym zapomnieć bo zawsze zapala mi sie lampka kontrolna i sprawdzanie czy wszystko jest
Konikowa ja osobiście biorę na kilkudniowe zawody ZAWSZE dwie pary ochraniaczy i dwa czapraki, bo koń to koń, a nie maskotka, i brudzi się niestety 🙂 Nigdy nie wiesz, czy podłoże na placu będzie lepiło się do ochraniaczy, czy tylko delikatnie osiądzie na nich kurz, a startowanie w brudnym sprzęcie poza uzasadnionymi negatywnymi wrażeniami wizualnymi niesie też za sobą zagrożenie dla końskich nóg - gruda, stany zapalne skóry, otarcia, biorą się właśnie z takich "niedomówień".
1) Co do pakowania przed zawodami: najlepiej zrób sobie listę. Co musisz wziąć? Szczotki, pełen rząd z czaprakiem/dwoma czaprakami, ochraniacze na końskie nogi, pasze - owies i najczęściej siano, bo w 90% przypadków na zawodach jest płatne (10-15 zł za kostkę). Jeśli zaplatasz, nie zapomnij o grzebyku, zapasowych gumkach i odżywce/nabłyszczaczu bądź zwykłej wodzie w pojemniku z rozpylaczem - łatwiej się cokolwiek robi na leciutko zwilżonym włosiu. Do tego wszystkiego dochodzą sprawy indywidualne dla każdego konia: golonym derki, wrażliwym na nogach owijki i wcierki, itd, itp. Nie zapomnij o paszporcie i dokumentach.
2) Co do czyszczenia sprzętu: wszystko skórzane (siodło, ogłowie, napierśniki itd) najpierw MYJEMY, najlepiej w mydle do skóry bądź przecieramy szmatką zamoczoną w wodzie z kurzu i zabrudzeń - unikamy długotrwałego moczenia w wodzie 😉 Pozostawiamy do przeschnięcia i następnie smarujemy specjalnym balsamem do skór, najlepiej bezbarwnym (nie pobrudzi bryczesów) i nie za dużo - śliskie siodło to nic przyjemnego, gdy musisz na nim usiąść i latasz po całym siedzisku bez kontroli. Na koniec doprowadzamy skóry do błysku, polerując czystą szmatką już po nałożeniu balsamu. Ogółem polecam takie dbanie o sprzęt częściej niż przed samymi zawodami, dłużej posłuży 😉
3) Co do konia: to jest zdecydowanie najszerszy punkt 😀 Jeśli masz możliwość, najlepiej jest konia dzień przed umyć delikatnym końskim szamponem, wysuszyć, ogon rozczesać, spryskać nabłyszczaczem i zostawić pod cienką derką, żeby się nie pobrudził. Jeśli takiej możliwości nie ma, trzeba pucować ręcznie. Kurz najlepiej zebrać z sierści wilgotką szmatką lub gąbką, po wcześniejszym przeczesaniu okrężnymi ruchami gumowym zgrzebłem lub szczotką pod włos. Po przeschnięciu sierść dokładnie przeczesać czystą włosianą szczotką. Ogon i grzywę dobrze rozczesać, grzywę przerzedzić, przerwać, spryskać odżywką. Jeśli zaplatasz - to dzień przed. Grzywę najlepiej zaplatać na wilgotno (przynajmniej dla mnie): najpierw podzielić na równe części i związać gumkami w tzw "kiteczki", potem z tego po kolei pleść warkoczyki i koreczki. Gotowy splot najlepiej zabezpieczyć dwoma gumkami, gdyby jedna pękła, lub okleić specjalną taśmą. Ogona z zasady raczej się nie zaplata, ale jeżeli już, to najlepiej zrobić "kłosa" od rzepu do końca kości ogonowej, a dalej końcówki spleść w wąski warkocz i zostawić na pozostałych, luźnych włosach. Do transportu ogon trzeba dobrze zabandażować (nie za mocno ściskać bandażem) bądź założyć ochraniacz, który zapobiegnie wycieraniu się włosów. Jeżeli masz golonego konia, trzymaj go pod derką, a i niegolonego dobrze jest przykryć, żeby nie zniszczył naszej pracy radosnym tarzankiem 😉 Pamiętaj też, że niezapleciona grzywa i ogon powinny być czyste i rozczesane, grzywa raczej skrócona i przerzedzona, żeby nie powiewały i nie plątały się na wietrze. Przed samym startem miej przy sobie wilgotne chusteczki, którymi przetrzesz pysk konia, łącznie z chrapami i oczami, po czym przesuniesz po szyi i zadzie, by zebrać ostatnie drobinki kurzu i podkreślić mięśnie i lśniącą sierść 🙂
I to chyba tyle, przynajmniej na chwilę obecną tyle przychodzi mi do głowy.
Ktos przyjedz przyjedz w lodzkie ,to ze gdzies jestolewactwo a potem pretensjez e chory kon wrocil z zawodow, bo inny zagrypiony to nie znaczy ze wszedzie taka patologia.Na duzych zoo,zo nie raz widzialam powrot do domu i kary za bledy w szczepieniach. W rejestrze komp nie ma jeszcze kalendarza szczepien a byloby to ulatwienie tak jak a naszej bazie z badaniami Ja przekazalam info co porzadni sedziowie i weci sprawdzaja na zawodach i co jest wymagane.
Wiecie co, własnie sobie przypomniałam jak się pakowałam na zawody... Sprzęt dla konia stadnardowo w stajni, z domu brałam ciuchy dla siebie, to co POD RĘKĄ: -Frak na wieszaku -Białe bryczesy (na sobie, pod dresem) -Oficerki w reklamówce bo nie było mnie stać na torbę -Pudełko z cylindrem
Przy wyjeździe na zawody kilkudniowe, w ferworze przygotowań "sportowych" nie wolno zapomnieć o ciuchach na różne okoliczności pogody. Prognoza, mimo sprawdzania, nie zawsze się zgadza. A być przemarzniętym, przemoczonym, zachlapanym błotem, upoconym etc. to żadna przyjemność. na jednodniowych też warto mieć "staff"... turystyczny. Np. gumiaki i peleryna wodoodporna.
Ja na swoje pierwsze wyjazdowe zawody zapomniałam wziąć ogłowia 😁 Dzięki Bogu, koleżanka w koniowozie woziła więcej sprzętu, niż miała koni i szybko znalazłyśmy pasujące ogłowie i wędzidło. Teraz zawsze biorę dwa ogłowia, dwa kantary, dwa uwiązy, tak na wszelki wypadek 🙂 Chyba lepiej wziąć więcej, niż potem się stresować i pożyczać. A propos dokumentów - zawsze idę do sędziego pokazać papiery, obojętnie, czy tego chcą czy nie 😉
krzesełka turystyczne - polecam! nie zawsze są trybuny,a konkursy wloką się czasami niemiłosiernie... i termos z kawą/herbata jak jedziemy na jednodniowe zawody.
Karla🙂, ja podobnie jak anai, ,przez 2 czy 3 sezony z rzędu,grzecznie na ZR chodziłam z kompletem dokumentów do sędziówki,nie proszona o to... częśto było zdziwienie,po co? ja jednak nadal chodziłam i generalnie wszyscy u mnie w regionie pamiętali,że dokumenty mam zawsze ok. teraz już nie chodzę,chyba ,że jest taki komunikat. mam zawsze dokumenty przy sobie,ale chyba sędziom się po prostu nie chce sprawdzać szczpień,tym bardziej,że czesto gęsto wet zawodów jest z łapanki. na sotatnich ZR w Białogórze,wisiała tylko lista zawodników,którzy w bazie PZJ mieli braki w licencji swojej lub konia,albo brak badań aktualnych w bazie - ci zawodnicy byli proszeni o podejście... zgadzam sie z tym,że powinno się to sprawdzać zawsze i wszędzie,ale niestety powinno a rzeczywistość,to dwie rózne sprawy....
Ktosinka ja bardzo cenie takich zawodnikow jak Ty-maja wszystko jak trzeba, ale krew mnie zalewa jak non stop zawodnik nawet na towarzyskich gdzie w regulaminie organizatora sa pewne wymagania olewa sprawe i jeszcze sie kloci obrazajac sedziow-nastepnym razem chyba psa spuszcze i tyle 😎 Na szczescie sa jeszcze kulturalni i porzadni zawodnicy,najczesciej od porzadnych trenerow. Oprocz krzeselek polecam poduszke horze pod pupe lub kocyk.
Karla🙂, zapewniam,że kary finansowe bardzo dyscyplinują zawodników... niestety,są równi i równiejsi... jednych za start bez dzwonka eliminują,innych jeszcze przepraszają za utrudnienia...