aleqsandra to fakt- tłumaczyła mi to KŻ - w kłusie kręgosłup konia pracuje tak, że następuje kompresja kręgów- w stępie i galopie tego nie ma- dlatego też u nas stęp i galop były pierwszymi chodami na lonży na chambonie
aleqsandra pierwszy raz słyszę taką opinię, my też mamy plecowe problemy. Na początku ich odrabiania weterynarz nakazał pracę w stępie i galopie na wypięciu, kłusy krótkie i w dole i to dopiero po kilku tygodniach. Kłus też buduje plecy ale przypuszczam, że po prostu u koni z problemami generuje większy ból i niechęć do pracy grzbietem co mija się z celem.
dzięki wielkie za opinie, ale też nie wyssałam sobie z palca, bo dostałam dokładną rozpiskę od weta powrotu konia do pracy po ostrzykaniu 🙂 conajwyżej dopowiedziałam sobie dlaczego co...
wychodzi na to że co wet i przypadek to zalecenia...
Tak sobie czytam ten wątek (chociaż odpukać problemów z plecami koń nie ma) i przyszło mi na myśl takie pytanie. Większość z was tutaj derkuje w sezonie jesienno-zimowym konie z plecami wymagającymi szczególnej opieki (nawet te niegolone). Czy powinno się derkować (chociażby cieniutką derką) konia niegolonego w takie zimniejsze, wietrzne dni- typowo profilaktycznie, żeby nie przewiało pleców? Czy skoro nic się złego nie dzieje, koń nie pokazuje sztywności, dyskomfortu to zostawić go gołego i wesołego? Ja zakładam jedynie derkę polarową na osuszenie po treningu. Wystarczy?
pati12318, w tej kwestii nie ma "złotego środka" bo każdy ma swój zależnie od poglądów... a koniom chyba i tak wszystko jedno co ich pańcie wymyślą 😉
generalnie jestem zwolenniczką derkowania koni intensywnie użytkowanych czy z problemami zdrowotnymi z czysto fizjologicznych przyczyn typu np. zakwasy(niby jak ma je rozchodzić na mrozie, jak mu zimno? jak ja mam zakwasy to ekspozycja ciała na minusowe temperatury je pogarsza i pogłębia...), spadek odporności w momentach wytężonego wysiłku, ułatwiona/szybsza regeneracja organizmu, komfort zwierzęcia kompensujący jego "nienaturalny tryb życia" itd
ale wszystko opiera się przede wszystkim na obserwacji... jeśli koń jest hartowany od zawsze i nie wykazuje żadnych problemów to chyba nie ma sensu nic zmieniać... bardziej obawiałabym się o jego "starość", czy np derkowanie ma wpływ na przesunięcie w czasie/zmniejszenie dolegliwości upływu czasu, czyli nieuchronnie pogarszającej się sprawności konia, przede wszystkim stawów... ? pytanie otwarte, nikt tego nie zbadał i nie udowodnił i jest za dużo zmiennych...
Mój koń niestety ma nadprzyrodzony talent w kierunku wychodzenia z każdej derki, a następnie przeprowadzenia akcji "destrukcja całkowita" 😉 Zaczyna od szarpania jej, gryzienia, a kończy na obsikaniu jej tudzież... no co tu dużo mówić zrobieniu na nią kupy... Ale zakładam mu polar, ewentualnie lekką bawełnianą derkę przy mrozach (tak od -10 ) i zostawiam też na noc. Chociaż rano nigdy już jej na sobie nie ma (nieważne ile pasów i innych zabezpieczeń bym nie założyła). Zastanawia mnie jeszcze jedna sprawa- koń stoi w stajni murowanej, w której jest naprawdę ciepło w nocy, a jest jednym z najbardziej ofutrzonych koni w całej stajni. Czy może mieć to jakiś związek z jego "pułudniowymi genami" (jest mieszanką lusitano i małopolaka)? I czy w związku z tym, może być mniej odporny na zimno? Nie chcę żeby miał jakieś problemy z plecami od przemarznięcia, ale też boję się przegiąć w drugą stronę.
a skoro się potężnie ofutrza to raczej wszystko gra...ewentualnie po jakości włosa i kondycji ogólnej można na szybko stwierdzić czy ewentualnie nie brakuje mu jakichś witamin/minerałów lub czy nie jest to wynikiem choroby metabolicznej, która z derkowaniem czy stawami może mieć niewiele wspólnego szybciej mam problem taka ja, gdzie koń nawet przy -30 jest najmniej ofutrzonym w stajni 😉 częściowo zapewne powoduje to szybkie rozpoczynanie derkowania i późne kończenie (aczkolwiek na razie zwierza mam krótko, więc jeszcze mamy czas na obserwacje) a częściowo ten typ tak chyba ma
Sierść ma długą, ale nadal błyszczącą beż żadnego łupieżu czy nalotu. I pomimo tego, że regularnie się panieruje na padoku to bardzo szybko się go czyści. Włos śliski i brudu nie trzyma.- kilka pociągnięć szczotką i koń lśni jak psu... i tak dalej 🙂 Dzięki aleqsandra. Zostanę przy tym systemie- cienka derka przy dużych mrozach 🙂
No więc nie mogłam nigdzie znaleźć więc zapytam tutaj ( jak było coś gdzieś na ten temat, a przeoczyłam to linkować ) Koń ma przy kręgosłupie takie kulki dokładnie 2/3 różnie, kiedyś były i znikły i teraz znowu są, są twarde, sierść nie jest w tych miejscach wytarta ani nic, nie boli ją to przy dotyku, czyszczeniu, jakby tego nie było. I nie mam pojęcia co to może być.. kiedyś ktoś mi powiedział, że jak się źle z kurzu wyczyści to się takie coś robi, ale nie wiem jak z tym jest 🙄 Z góry baardzo dziękuję :kwiatek:
Witam. Na grzbiecie mojego konia niedawno pojawiły się dziwne otarcia, w miejscu gdzie kończy się czaprak. Wygląda na to, że kiedy czaprak porusza się pod wpływem ruchu konia, po prostu go w tym miejscu ociera. Nigdy wcześniej takie otarcia nie miały miejsca. Czapraki zmieniam co chwilę. Czy ktoś wie czym to może być spowodowane? I jak temu zaradzić, żeby bo wygojeniu się otarć, nie zrobiły się znowu?
agasha, sprawdź każdy czaprak, czy przy którymś nie wystaje jakiś ostrzejszy kawałek materiału. Moja właśnie od czapraka miała kłąb obtarty. Czaprak wyrzuciłam, problem zniknął.
Również miałam długotrwały problem z końskimi plecami oraz wytartą częścią pod tylnymi panelami.Zmieniłam siodło na dopasowane i problem zniknął wraz ze wszystkimi dolegliwościami.
Pytam z ciekawości ; ) Koń ma dopasowane siodło ,również sprawdzając gdy koń się poci to panele równomiernie leżą. Zauważyłam,że w pierwszych fazach kłusa nawet bez wypięcia czy jakichkolwiek pomocy jest bardzo sztywna.Po pierwszych kółkach galopu koń robi się rozluźniony i elastyczny.Czy powinnam się tym mocniej zainteresować ?
animalia ze mnie żaden tam ekspert ale może coś ma nadwyrężone? czasami nawet na padoku koń się poślizgnie i naciągnie np. mięsień lędźwiowy. U mnie właśnie od takiej szalonej gonitwy po grudzie koń się i podbił i ponaciągał... Sprawdź czy nic go nigdzie nie boli
Mam pytanie, dobrze mi się wydaje, że w okolicach Poznania zdjęcia rtg odcinka kręgosłupa robi weterynarz dr M. Przewoźny i dr Złoto? I w sumie, który z tych panów jest lepszy do przebadania końskich pleców? I jeśli ktoś wie, to była bym wdzięczna za przybliżony koszt rtg, tak plus minus, bo nie wiem czy się nastawiać na 500zł czy więcej 😉
Pytam, bo już trochę nie mam pomysłu, co tym razem może być Rudemu 🙁 Jakiś czas temu mieliśmy spore problemy z kopytami (duże braki w suplementacji, fatalne kucie itp), koń sporo stał, po wdrożeniu nowych zaleceń wrócił do pracy i było okej. Aczkolwiek miałam z nim trochę kłopotów, bo miał sporo energii - kopał w bandy, do koni, wspinał się. W sumie były takie dwa dni koszmarkowe, a potem już się ogarnął i wróciliśmy w pełny trening 😉
Niestety jakaś dziwna nieregularność się pojawiła, do tego niechęć do zgięcia w lewo (wpada zadem, krzywi się, kombinuje na pysku) i co ciekawe - zauważyłam, że wygodniej mi się anglezuje w lewo na złą nogę 🤔wirek: Wysyłamy w tygodniu konia do Gliwic na kompleksową diagnostykę, ale mam pewne podejrzenia, że może sie gdzieś naciągnął jak szalał pod siodłem - plecy, szyja ? Spotkał się ktoś z podobnym przypadkiem :kwiatek: ? Nie wykazuje bolesności przy macaniu, ale w sumie kto wie... ?
Hej dziewczyny 🙂 Zauważyłam u swojego konia dziwne zachowanie podczas jazdy, zaczął brykać, dębować. Nie wiedziałam co jest, myślałam, że zęby, ale nawet na luźnej wodzy coś było nie tak. Po miesiącu obserwowań zawołałam weta, zajrzała w zęby i mówiła że ok, ale dotknęła grzbietu i zaczął się uginać. To sprawa wiadoma, plecy. Podała przeciwbólowy dożylnie, zapisała przeciwbólowe w proszku i kazała codziennie wcierać absorbine przed lonżą, lonżować na niskim wypięciu na gumach, najpierw stęp kłus, na następnej intensywniej,czyli galop, potem drążki i cavaletti. Takie stopniowe podwyższanie "trudności" było przez tydzień. Po tygodniu zadzwoniłam i powiedziała że mogę zacząć wsiadać (saszetki przeciwbólowe się skończyły), najpierw stęp kłus pod siodłem, potem ciut galopu i dalej normalna jazda. Bóle tłumaczyła tym że koń jest płochliwy ( bo jest) i przy tym strachu bardzo spina swoje mięśnie. A po za tym nie miał mocno rozbudowanego mięśnia grzbietowego. Nie do końca posłuchałam pani weterynarz i konia dalej lonżowałam, a nawet jeśli chciałam wsiąść to najpierw lonża. Mięśnie się trochę nabudowały, lonżuje go co weekendy już przez dwa miesiące (matura za dwa miesiące i częściej nie jestem w stanie) czasem wsiadam, absorbine wcieram nadal. Ale plecy nadal go bolą i ugina się nadal 🙁( nie wiem co robić 🙁 może inny weterynarz coś poradzi? Tamta weterynarz proponowała, gdy lonże nie pomogą, mezoterapie.. Poradźcie coś 🙁