I dzisiejsze Grand Prix:

Miał być konkurs z rozgrywką, ale był bez rozgrywki, bo tylko Jarosław Skrzyczyński, jadąc jako pierwszy, pokonał parkur bezbłędnie.
Jeszcze konik, z którego jeździec, spadając, zdjął ogłowie. Akurat tuż przed przerwą techniczną, więc pan już turkotał traktorem. I konik stwierdził, że jak juz równaja parkur, to on spada do domu ;-) Na szczęście nie zaplątał się w ogłowie, tylko jeszcze bardziej wystraszył... spacyfikowano go już na widowni ;-)