Poza tym czy jesteś w 100% pewna, że ochwat Twojego konia był spowodowany złym struganiem. A może przekarmiałaś swojego konia, może miał nieodpowiednio zbilansowaną dietę?
Widać za mało przeczytałaś albo za kiepsko czytasz.
Wiesz czym sie rózni ochwat mechaniczny od ochwatu ostrego?
Mój kon nigdy nie mial zapalenia tworzywa , nigdy choroba nie przebiegała ostro .
Koń zaczął mi niedomagać po niecałym roku strugania przez kowala - powoli , powoli stopniowo , ale skutecznie , potem zaczął sie podbijać bo miał wyżynanego callusa aż do krwi . Wiec został podkuty , o dziwo chodził - jak ja sie cieszyłam bo sie nie podbijał i przedkątne mu sie nie łupały . Dalej - piętki były zostawiane zawsze bez tknięcia . W końcu na skutek przeciążenia puszka zaczęła się odrywać od kosci i zaczęło sie ropienie obydwu kopyt , które było straszną zmorą - męczyłam się ponad 2 miesiace. Tylne jakoś trwały poza tym , że wykoślawiły się totalnie , zaczęły strychować i listewki były porozrywane na szerokosci ściany przedniej i bocznych , do tego flary i nakostniaki na wewnetrznej stronie pęcin , na obydwu nogach w tym samym miejscu. O łupaniu juz nie wspomne .
Podkreslam nigdy przenigdy koronka nie byla gorąca - zawsze miała temperature wszędzie równą, zarówno w tyłach jak i przodach . Taka samą jak reszta koni które macałam po 25 razy dziennie żeby porównać ,
Karmie konie juz od 18 lat - nie jestem tępa i i coś na ten temat wiem , i nigdy przenigdy żaden koń mi nawet nie znaczył dopóki strugał je dziadek, ten koń też był okazem zdrowia przez 6 lat .
I to wszystko napisałam juz chyba z 10 razy .
Czy to nie jest historia choroby? Mało ? Szkoda , że nie widziałaś tego wszystkiego naraz - ciekawe co bys wtedy powiedziała. Też że łatwo wine na kogos zrzucić?
Nie wiem już jak mam jaśniej pisać , żeby wszystko jasne było.
moze i generalizuje - tylko skąd nagle tylu ludzi wzieło sie z problemami kopytowymi , nie tylko na forum , bo i w życiu codziennym też mnie takie widoki nie omijają , chyba nie wyrosli nagle spod ziemi jak przebiśniegi.
Szczerze nie isteresuje mnie co zrobicie z waszymi końmi , ja opisałam swój przypadek, swoje doświadczenia i wiedze zdobytą w tym kierunku i to mocną praktyką , bo z miejsca trafił mi się dramatyczny przypadek - po to , żeby komus pomóc jeśli ktoś zainteresowany będzie i tylko po to to pisze i się wysilam . Ja rok temu nie mogłam wiele znależć na ten temat . dobrze , że teraz znaleźli sie tacy jak ja i dziela sie doświadczeniem w kierunku naturalnego strugania i przestawienia konia na boso .
I jeszcze do generalizowania - ktoś mi kiedys powiedział - wiesz jak długo teraz statystycznie żyja konie ?
8 - 9 lat to jest średnia wieku
A wiesz co jest najczęstszą przyczyną tak krótkiego życia ?
Kontuzje , zwyrodnienie trzeszczek , nieuleczalny rak strzałki itp.
I tę rozmowę przeprowadziłam dokładnie dwa lata - 4 i pól miesiaca temu - czyli mniej więcej jak koń zakulał mi drugi raz na prawy staw pęcinowy. Teraz już wiem dlaczego kulał, wtedy jeszcze nie wiedziałam.
A ja dodam od siebie , że mieszkam na wsi od urodzenia i jeszcze parenascie lat temu każdy chłop miał konia , który przecietnie kończył żywot w wieku 25 - 30 lat, i najczęsciej niestety była to rzeźnia - szkoda, ale zycie jest brutalne .
Harowały konie na polu po kilka godzin dziennie , a na tresciwą dostawały żyto . Nigdy nie chorowały - bo chłopi tacy jak mój dziadek potrafili sobie kopyta robić samemu i mimo , że niektórzy podstawówki nie ukończyli to wiedzieli jak kopyto ma wyglądać.
Karmie konie juz od 18 lat - nie jestem tępa i i coś na ten temat wiem , i nigdy przenigdy żaden koń mi nawet nie znaczył dopóki strugał je dziadek, ten też był okazem zdrowia przez 6 lat .
Chyba pisałaś w pośpiechu. Z tego zdania wynika, że dziadek był zdrowy 6lat. Nie wiem już jak mam jaśniej pisać , żeby wszystko jasne było.
Dla mnie to jasne. Jakiś patałach psuł kopyta Twojego konia przez dwa lata, a Ty tego nie zauważyłaś. I jeszcze do generalizowania - ktoś mi kiedys powiedział - wiesz jak długo teraz statystycznie żyja konie ?
8 - 9 lat to jest średnia wieku
A wiesz co jest najczęstszą przyczyną tak krótkiego życia ?
Kontuzje , zwyrodnienie trzeszczek , nieuleczalny rak strzałki itp.
Nie słyszałam, żeby konie zdychały z powodu chorych trzeszczek. Na pewno niejczęstszą przyczyną wczesnych zgonów u koni jest kolka.
1. Już poprawiłam - bo rzeczywiście nie miałaś sie chyba czego czepić.
2. No wiesz jak mi pierwszy zarzynał do krwi to go pogoniłam . Drugi na początku nie zarzynał , tylko stopniowo psuł i nie od razu siadły same kopyta . i nie po to wynajełam kowala , żebym musiała za niego myśleć . I nie wstydze sie tego , że nie zauważyłam od razu , że zapalenia stawów robiły sie z jego przeciążeń przez niekształtne kopyto i tym samym złe obciążanie nogi . Poza tym razem z wetami wciskali mi kit i malowali oczy jakimis bzdetnymi teoriami, to miałam powiedzieć, że wiem lepiej skoro nie wiedziałam?
Jak chciałaś mnie obrazic tym ,że napisałas , że nie zauważyłam to Ci sie nie udało - bo ja sie do tego przyznałam już na poczatku jak zaczęłam pisać tutaj.
3 . A pokaż mi gdzie ja napisałam , że konie zdychaja z powodu syndromu trzeszczkowego ?
Napisałam średnia wieku - wiec nie przekręcaj moich słów bardzo prosze. I nie ja to stwierdziłam - usłyszałam to od kogos, kto "podniósł mnie na duchu " kiedy kon mi zakulał dwa razy z tego samego powodu.
I zastanawiam sie jaki masz cel w łapaniu mnie na takich błędzikach jak w pkt 1 , skoro każdemu zdarzy sie przejęzyczenie , literówka a wiadomo o co chodzi i nijak sie to ma do kucia lub nie kucia .
I odnośnie pkt 3 wszystkim wiadomo wszem i wobec , że nie wszyscy leczą konie kiedy leczenie przekracza ich wartość i nie oszukujmy sie , mało jest takich co walczą o konia mimo wszystko ,niektórych po prostu nie stać, inni mają w d , a w innych przypadkach leczenie syndromu nie przynosi żadnych skutków i koń kończy żywot poprzez uśpienie lub trafia do rzeźni.
Jak juz mówiłam mój mógł zakończyc życie i idelanie zmieścił by się w tej średniej .
Ta dyskusja jest beznadziejna bo ja pisze o konkretach a w odpowiedzi czytam ,że mój dziadek był zdrowy 6 lat, bo ktoś sie chciał podeśmiac , a i tak wiadomo było o co chodzi . 🤔
Ide się wyspać bo jutro rano mam zamiar sie cieszyc Zmartwychwstaniem Pana Jezusa i szkoda cennego czasu - by czytać takie banały pod swoim postem, i lepej ten czas poswiecic na sen . 😁 😜
JolantaGPrzede wszystkim nie naśmiewam się z Ciebie, szczerzę Ci współczuję. Wiem co to znaczy mieć chorego konia i wydawać ostatnie pieniądze na jego leczenie. Mam za to wrażenie, że robisz z siebie trochę cierpiętnicę, żeby podeprzeć swoje racje. Wracając do tematu. Osobiście jestem za rozkuciem koni, które nie potrzebują podków. Niestety w praktyce okazuje się, że nie jesteśmy im w stanie zapewnić takich warunków, żeby tych podków nie potrzebowały.
. Mam za to wrażenie, że robisz z siebie trochę cierpiętnicę, żeby podeprzeć swoje racje.
Nigdy nie było to moim zamierzeniem , niestety słowo pisane ma to do siebie ,że każdy moze odbierac je inaczej niz autor by chciał , i mi też sie zdarza odebrac czyjś post nie tak jak ktoś by chciał, i potem powstaja nieporozumienia . Tak to juz jest .
Ja tu pisze dla takich jak ja - czyli takich , którzy sami stracili nadzieję na wyleczenie konia i zostali wmieceni w kąt przez światek medycyny weterynaryjnej , bo albo nie wiedzą jak wyleczyc, albo nie chca , a ich jedyna pomocą jest - sprzedaj na kabanosy , pokarm dla lisów, albo klej 🤔.
I do tematu - ja jestem za rozkuwaniem koni , bo uważam , ze każdy koń może chodzić boso.
Każdy koń może chodzić boso ale nie każdy koń może robić wszystko boso. Powodów jest wiele. Najczęstszym złe struganie, nieodpowiednie podłoże, słabe kopyta, wady anatomiczne nóg i kopyt. Niestety końskim światem rządzi kasa. Ludzie kupują sobie konie i często nie stać ich, żeby te konie utrzymywać. U mnie w stajni 80% koni jest współdzierżawionych. Współdzierżawcy płacą za użytkowanie tych koni, a nie za przebywanie z nimi, tak więc okucie większości jest konieczne, bo błoto, bo ślisko, bo twardo, kamienie, itp. Dwa konie na 21 chodzą boso. Jeden ma buty, od których jest notorycznie obtarty. Tak wygląda w większości polskich pensjonatów. I jeszcze dochodzi do tego brak dobrych kowali, których jest w Krakowie dwóch!!! Ja jestem za tym, żeby były jakieś obostrzenia, jeśli chodzi o fach kowalski, a nie, żeby każdy, kto chce mógł kuć i strugać konie. Przede wszystkim egzamin z anatomii i machaniki kopyta. Przynajmniej roczna praktyka przed podjęciem zawodu. Zresztą nie tylko kuciem można doprowadzić kopyta do zmian patologicznych. Wystarczy złe struganie albo w ogóle jego brak. Dla przykładu zdjęcia:
Ja jestem za tym, żeby były jakieś obostrzenia, jeśli chodzi o fach kowalski, a nie, żeby każdy, kto chce mógł kuć i strugać konie. Przede wszystkim egzamin z anatomii i machaniki kopyta. Przynajmniej roczna praktyka przed podjęciem zawodu.
I ja sie pod tym podpisuje.
I też podkreslam , że nie tylko samo kucie psuje kopyta , bo i złe struganie . W moim przypadku złe stuganie doprowadziło do tego , ze konia trzeba było (według "uczonych" w tym kierunku) podkuc, a to podkucie - połączone z nadal trwajacym nieprawidłowym struganiem było kulminacja patologii. A jeszcze do tego nie przekucie przez 2 - 3 miesiace bo tak trzeba to juz kompletny brak rozumu ze strony podkuwaczy . To jest straszne co sie wtedy dzieje w kopycie nie przekutym 3 miesiące. przez 2 miesiace wcale nie jest lepiej.
Te zdjęcia pokazuja jakich mamy kowali i albo trzeba sie nauczyc o kopycie i patrzeć im na ręce , a nawet mówic co mają i jak robic bo innego wyjścia to ja tu nie widze . Jak właściciele koni zacznął ich kontrolować albo przestaną wzywać to moze wezmą sie wreszcie do nauki , bo jak narazie to jest totalna olewka.
w końcu mam jakieś zdjecia. Koń ma 11 lat, kopyta rosną słabo i wolno, tworzywo nie najlepsze, poochwatowy. Regularnie przekuwany, dopieszczany biotyną i smarem. to są kopyta sprzed półtora roku: przód a to są teraźniejsze foty: przód tył, kruszył się, ścierał tak bardzo, że kowal nie miał co obcinać jak przyjeżdzał. Podkuty dwukrotnie. Poprawiło się i już od 10tyg lata bosy
Nie wiem czy to właściwy wątek, ale chciałabym zapytać czy poprzez kucie oraz/lub naturalne werkowanie można korygować wady postawy, takie jak postawa krowia tylnych nóg i postawa beczkowata przednich?
Od razu mowie ze moja odpowiedz może być błędna bo bazuje tylko na wiadomościach z tego forum. Wydaje mi się ze jeśli to jest postawa "wrodzona" to nie ponieważ może to zbytnio obciążać stawy i ścięgna. Jeśli się mylę to bardzo przepraszam i proszę mnie poprawić :kwiatek:
Nie wiem czy to właściwy wątek, ale chciałabym zapytać czy poprzez kucie oraz/lub naturalne werkowanie można korygować wady postawy, takie jak postawa krowia tylnych nóg i postawa beczkowata przednich?
Thilnen, ja widziałam tylko przypadek z krowią postawą tylnych kopyt wynikłą ze złego kucia. Tzn kon miał przerośnięte kopyta, które pogłębiły "krowę" dość znacznie i był do tego okuty. Jak mu zdjęli podkowy, bo sie okazało, ze ich nie potrzebuje, kowal rozczyścił i rozczyszczał regularnie, to postawa zmniejszyła się. Tzn nadal jest, ale taka mniejsza i moim zdaniem nieprzeszkadzająca.
a wg mnie jesli sie duzo jezdzi w teren, teren o twardym zroznicowanym podlozu, kamyczki, asfalt itp to kon powinien byc okuty na 4. na przod to sobie mozna kuc na parkur. ja na poczatku tez kulam tylko na przod ale to sie nie sprawdzilo. natomiast jesli mieszkalabym w innej okolicy (lepsze podloze, piaski itp) to nie kulabym wcale. aczkolwiek jestem niesamowicie zadowolona, poniewaz moj kowal wyprowdzil kopyta z dosc waskich, zaciesnionych, wlasnie odpowiednim kuciem. kon zarobil na szerokosci ponad 1cm a to calkiem sporo, zwlaszcza, ze nie zakonczylismy jeszcze tego procesu 😅
Ja do tej pory byłam na nie podkuciem..ale jak jesteśmy w terenie i na każdym korzeniu koń mi utyka - kuje na przód.
Podkowy poprawiły mu stan kopyt? Wzmocniły podeszwy ?
To , że koń ma problemy z poruszaniem się po urozmaiconym podłożu , nie oznacza, że mu są podkowy niezbędne , tylko kopyta są słabe.
Podkowy nie leczą kopyt, tylko umożliwiają użytkowanie konia , mimo, że często nie powinien być użytkowany.
Droga leśna z korzeniami, czy sporadycznymi kamykami powinna być dla końskich kopyt czymś normalnym i łatwym do pokonania.
Mój koń ze zdrowymi , prawidłowymi kopytami, na bosaka z upodobaniem chodzi nawet po ostrych kamieniach. Zwir , asfalt , to są drogi, które mu odpowiadają. Nigdy nie zakulał na , ani po żadnym terenie , mimo twardości i kamienistości podłoża. A miękkiego podłoża, poza trawą - nie znają.
To , że koń ma problemy z poruszaniem się po urozmaiconym podłożu , nie oznacza, że mu są podkowy niezbędne , tylko kopyta są słabe.
Podkowy nie leczą kopyt, tylko umożliwiają użytkowanie konia , mimo, że często nie powinien być użytkowany.
Droga leśna z korzeniami, czy sporadycznymi kamykami powinna być dla końskich kopyt czymś normalnym i łatwym do pokonania.
Mój koń ze zdrowymi , prawidłowymi kopytami, na bosaka z upodobaniem chodzi nawet po ostrych kamieniach. Zwir , asfalt , to są drogi, które mu odpowiadają. Nigdy nie zakulał na , ani po żadnym terenie , mimo twardości i kamienistości podłoża. A miękkiego podłoża, poza trawą - nie znają.
a swistak siedzi i zawija 🙄 guli ile kilometrow ma twoj sredni teren?? i jakie generalnie jest podloze w twojej okolicy???
u mnie sa ciezkie gleby, albo jest bloto, albo bardzo twardo. jechalam kiedys z dziewczyna ktorej kon byl strugany naturalnie. sluchajac wykladu na temat tego, jak zniszczylam koinowi kopyta podkuwajac go, patrzylam jak jej kon co krok maca, potyka sie, skraca wykrok. moj kon szedl swobodnie. podkowy nie lecza, ale dobre kucie moze pomoc.
umożliwiają użytkowanie konia , mimo, że często nie powinien być użytkowany. 🤔 🤔 🤔 wiesz ile koni trzebabyloby wyeliminowac z hodowli (zeby nie przekazywaly) i uzytkowania? wiesz o ile zmniejszylabys poglowie koni w polsce?? jako uzytkownik konia mam obowiazek zapewnic mu komfort pracy. i tym wlasnie jet okucie konia, ktory tego wymaga.
a swistak siedzi i zawija 🙄 guli i jakie generalnie jest podloze w twojej okolicy???
Górki z gliny , pola , polne drogi gliniaste , wąwozy kamieniste , ulice asfaltowe , ewentualnie łąki rzadko dostępne.
Jak sucho to glina zamienia się w beton, jak mokro to błoto.
Wąwozy prowadzące na górę , głównie kamieniste bez względu na porę roku.
Długość tereny zależy od nas - choć nie sa zbyt długie do tej pory, bo nie znamy terenu i drugi ma słabe kopyta.
Ale gdyby były dłuższe, to tylko z korzyścią dla zdrowych kopyt, nie trzeba byłoby mu tak często strugać- same starłyby się.
Ale znam konie chodzące po trudnych terenach górskich , kamienistych, albo brnących po błocisku i to przez kilka godzin dziennie. I większość na bosaka przez cały rok. Sporadycznie zakładane podkowy, jak długi rajd - potem zdejmowane.
Bo rajdy bywają ponad 10 godzin i mogą zdarzyć się drogi ze zniszczonym asfaltem. Poza tym podkuwane są tylko te konie, które mają słabsze kopyta, szybciej ścierające się,
Co akurat w tym dziwnego ? Zwłaszcza, że potem podkowy zdejmuje się.
Z moich dotychczasowych obserwacji - uzyskać konia o kopytach bosych i mocnych tak, żeby można było spokojnie jeździć po wszystkim, to nie jest prosta sprawa. Musi mieć porządnie odhodowaną podeszwę (czyli głębokość kopyta przy grocie strzałki bliską 2cm! jeszcze takiego konia nie widziałam, chociaż widziałam kilka takich, które są temu bliskie), musi mieć zdrową, niestruganą strzałkę. Jakiekolwiek struganie strzałki, o gniciu nie wpsominając => wrażliwość i macanie na kamieniach. Bo zwykle to nie ze względu na podeszwę macają, tylko na strzałkę właśnie.
To nie jest proste i na pewno długo trwa - taka budowa kopyta. Nie da się rozkuć i śmignąć w bezbolesny teren na bosaka.
Jeśli ktoś nie jest sadystą, to konia nieprzygotowanego na teren kamienisty zabezpieczy - i tu są dwie opcje: buty albo podkowy, jedna jest prostsza, ale ma pewne skutki uboczne, druga jest większym wyzwaniem 😉 a wybór zawsze należy do właściciela 😉
Z moich dotychczasowych obserwacji - uzyskać konia o kopytach bosych i mocnych tak, żeby można było spokojnie jeździć po wszystkim, to nie jest prosta sprawa.
Akurat te konie są przygotowane do bosego chodzenia w sposób najbardziej naturalny.
Od źrebaka poruszają się po górach , po podłożu, które większość naszych koni nigdy nie widziała na oczy 🙂 A one biegają po tym swobodnie , w znakomitej równowadze, nie ślizgając się przypadkowo , nawet jak zjeżdżają razem ze zboczem.