Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

Złodzieje drzewa mnie wkurzają.
Czy oni nie rozumieją, że takie nieodebrane drzewo (bez numerków/asygnat itp.), które oni sobie wezmą to dzień zmarnowanej dniówki pilarza?! 😤 
Ostatnio leśniczy z policją i strażą leśną takiego przydybali. Nakradł ponad 10kubików, ale jeździł z 5 razy, akurat w aucie miał zbyt małą ilość (wartość), więc mandat 500zł. Bez żadnych innych konsekwencji.  😵  No sorry, ale jak kogoś nie stać to wystarczy przyjść do leśniczego, pogadać i wystawi kartkę na czyszczenie, można sobie spokojnie patyków nabrać.
To nie, nie kradną ci biedni, ale tacy, co im nowym autem nie jest żal po lesie jeździć.  🤔wirek: 🤔
Jujkasek, tylko czym innym jest palenie śmieci, żeby mieć na swoją zachciankę, a czym innym palenie nimi, bo nie ma czym. I tak samo jest z tym przyzwoleniem na naginanie/łamanie przepisów. Punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia 😉
No widzisz Kurczaku, w moim przekonaniu - jeśli nie mam na opał, przesiadam się na autobus lub tańsze auto. I płacę za ogrzewanie domu. Jestem przeciwnikiem nadmiernego usprawiedliwiania ludzkich niemocy, bo one często są wynikiem decyzji życiowych. Nie kradnę. Prądu, bułek, ani czystego powietrza. Kraść też wolno, jak nie ma co jeść? No nie. Nie wolno. Są od tego instytucje. Takim sposobem myślenia usprawiedliwiamy łamanie prawa, a granice są poszerzalne i zauważ, że osoba, która to prawo łamie, zawsze ma swój powód.
escada rany, odpuść sobie bo to jest żenujące. Nikt nie ma prawa mieć innych poglądów niż Ty?  😵


Oczywiście ze może, to nie ja optuje za zakazami 😉
jujkasek, to się takie proste tylko wydaje. Mam sąsiadów, starszych, schorowanych ludzi. Auta nie mają, bo i tak żadne z nich nie byłoby w stanie prowadzić, korzystają z pomocy sąsiadów czy rodziny jeżeli muszą zrobić zakupy, czy odwiedzić lekarza, bo do przystanku od nich jest ok. 3 km, do sklepu też tyle, a to ludzie mocno wiekowi. Co mają zrobić? Odpowiednie instytucje? U nas to śmiech na sali. Od czasu do czasu ktoś dostanie trochę węgla, ale zdecydowanie nie tyle, żeby przetrwać cały sezon grzewczy. Emerytury głodowe. Naprawdę ja nie potrafię potępiać takich ludzi, bo po prostu walczą o przetrwanie, nie opływając w żadne luksusy. I ja absolutnie nie popieram kradzieży drewna czy palenia śmieci, tylko wiem, że czasami jest to konieczność, a nie olewanie.
Kurczak, ale to są WYJĄTKI. I nimi nie należy usprawiedliwiać tłumoków. Przejedź się proszę po miejscowościach, gdzie chaty jak złoto i syf z komina  🤔
Ja miałam takiego gościa w pracy. Dwa samochody, żona pracuje, on pensja 4 tyśki z kawałkiem do rączki, teraz jeszcze tysiak z 500+ i też jakby mógł to by własnym g*wnem palił. A nie przepraszam g*wno to on by zjadł jak by się dało  🤔 taki gość. Ale poważnie pisząc to pali wszystkim, śmieci też lecą do pieca. Więc to u niego nie kwestia musu czy biedy, taki jest skurczybyk skąpy i już.

edit. dopisek
jujkasek, ale ja cały czas przecież trąbie o tych wyjątkach, bo z Twoich postów wynika, że wrzucasz wszystkich do jednego wora, a tak się nie da 😉
No wiesz Kurczaku. Zasadniczo, jeśli nie mogę oddychać, dzwonię po policję. Nie pytam "a przepraszam bardzo, czemu pan to robi?". Mieszkam obok ludzi żyjących na zasiłkach. Daruj, wybyłam się empatii dzięki nim  🤔
dzisiaj rano znalazłam naszego psa -staruszka w agonii , od ok 2 lat dosć mocno dopadła go starość aż dzisiaj dopadła go kostucha , złapałam za telefon chcąc uprosić jakiegoś weta aby zakończył jego cierpienie, no tak ale przecież jest niedziela 🙁 obdzwoniłam wszystkich , bliższych i dalszych, kilkanaście osób, albo wyłączone komórki albo nie odbierali, pojechałam do jednego który mieszka przy gabinecie , żona powiedziała że wyjechał ( jego auto stało w otwartym garażu 🙁 ) dzwoniłam też do ,,końskich,, jedni na zawodach , inni na wyjeżdzie , jeden odpowiedział żę - on do psów nie jeżdzi  😲  za mało zarobi ??? po 2 godz. jedna wet. włączyła tel i odebrała , powiedziała żeby go przywieść za godzinę 🙁
ja rozumiem , niedziela , wolne , weci też chcą odpocząć , ale ogólna sytuacja mnie przerosła , w takich chwilach żałuje że ... nie umiem zabić, zwierzę nie musiałoby cierpieć przed tyle godzin  😕 😕 😕
A całodobowe lecznice? U nas w Krakowie jest taka jedna, opinie o niej sa różne, ale jest i można tam zawsze pojechać, bo zawsze ktoś tam jest.
w mniejszych miastach nie ma , w Zielonej Górze jest większa lecznica, czynna w niedzielę od 10-12 , a o 10 to już ta wetka odebrała
a to nie wiedziałam, że jesteś z mniejszego miasta  :kwiatek:  w ogóle to nie lubie określenia mniejsze czy większe miasto. miasto to miast.
współczuję sytuacji, wiem jaki to stres. u nas niby z psem nie mam większego problemu, gorzej z końmi. w niedziele i święta to znam może ze dwie trzy osoby, które odbiorą telefon. a wydawać by się moglo, że takie duże miasto
E. miasto to miasto? Miasto 10tys a Warszawa to takie samo miasto?  przecież to pierwsze jest małe.
Warto znaleźć weterynarza, u którego jest dyżur świąteczny. Tak po prostu, na czarną godzinę. Najczęściej jest osobny nr telefonu. Nawet w moim małym mieście taki jest, może u Ciebie też się znajdzie.
Taaak, wiem, to będzie nudne. Wkurza mnie pogoda.
Zimno, wieje, pada, błoto. Cały czas kurtki, swetry. Połowa stajni kaszle i kicha. Rudą udało mi się póki co doleczyć, ale wcale nie wiem, czy się nie zarazi ponownie od kichających i kaszlących sąsiadów przez płot.
Za tydzień mam urlop, zapowiadana pogoda? - 12-13 stopni i deszcz codziennie. Na przełomie maja i czerwca.  🤔wirek:
Gdzie ta wiosna?! (w sumie czerwiec to już lato powinno być...) 😤
Murat-Gazon, konie się tak nie zarażają raczej...
A ja zazdroszczę deszczu. U nas ostatnio padało w marcu chyba (nie licząc kilku przelotnych opadów... gradu :/)
Susza totalna. Opcja trawa odpada 🙁 Na placach do jazdy kurzy się jak diabli...
A wieje - jak to u nas - ciągle 😉
Gaga w tej chwili za oknem mam ścianę deszczu... I tak ma być z przerwami do końca tygodnia, a potem po weekendzie ponownie.
A tam Murat, w naszym klimacie przewidywanie pogody na więcej niż 3 dni wprzód to wróżenie z kuli. Zostaw 🙂 Ja się wybieram na majówkę nad morze, mam tam jeździć konno (podobno, nawet nie wiem, co i gdzie), a jak ja siedzę na koniu, NIE PADA I JUŻ. Zatem wtedy padać nie będzie  😀
Deszcz jest bardzo potrzebny, w łódzkiem pada nawet sporo. Trawa rośnie, lucerna nadaje się już do koszenia jak ta lala. Ale czy musi padać w godzinach 15 - 19 ? Siedzę w pracy, piękne słoneczko, no nawet chmury, ale nie pada, wpadam do stajni po pracy i zaczyna się deszcz/grad/deszcz/grad. No tak to ja nie lubię 😉
W Bieszczadach śnieg  😜
jagoda o to, to. Albo wersja tygodniowa - od poniedziałku do piątku słońce, sobota i niedziela deeeeeszcz, od poniedziałku znowu słońce...
Murat albo 🙂

smarcik no widziałam właśnie. Obserwuję Rzeźnika i taką oto właśnie śnieżną nowinę podali dzisiaj https://www.facebook.com/NadlesnictwoCisna/
Akurat aktualną pogodę łatwo było przewidzieć. To tzw. "zimni ogrodnicy" i "zimna Zośka" - 4 dni ochłodzenia, przypadające na połowę maja (15.05. - imieniny Zofii) 😉 Polecam zapamiętać i nie dać się zaskoczyć za rok 😉
A u nas w końcu popadało i w końcu nie muszę podlewać ogródka i wszystko znów jest zielone <3
abre ale możliwość przewidzenia pogody nie powoduje, że mniej mnie to denerwuje. Wiem o tej Zośce i ogrodnikach i nic to nie zmienia 🙂
Wkurzają mnie idioci. Jakiś czas temu grzecznościowo dodałam na olx ogłoszenie dotyczące sprzedaży samochodu, wyraźnie dopisałam, ze proszę o kontakt wyłącznie telefoniczny. Dostałam wiadomość z pytaniem ile pali. Grzecznie odpisałam, że proszę zadzwonić. Oczywiście kobieta nie zadzwoniła tylko dalej wysyłała mi wiadomości, na które już nie odpisywałam. W końcu przestała. Wczoraj znowu napisała próbując się targować. Wyjaśniłam, że samochód nie należy do mnie i nie mogę udzielić jej żadnych informacji więc po raz kolejny proszę aby zadzwoniła do właściciela. I co zrobiła? Znowu napisala do mnie, że jednak cena, którą sama zaproponowała jest za wysoka i czeka na moją propozycję. 😵 No debil!
O jak bardzo mnie wkurza moja gmina! Po 20 z górką latach obietnic zaczęli nam kłaść asfalt na ulicy. Tzn. na razie robią studzienki i krawężniki. Wczoraj nie mogłam wyjechać z domu, bo z jednej strony strażacy sprzątali powalone w czasie burzy drzewo, z drugiej zamknięte z powodu remontu. Ok, drzewo się nie dało przewidzieć, straż to dość szybko ogarnęła (i chwała im za to). Tymczasem dziś nawet nie mogę wyjechać z posesji, bo jadą z tymi krawężnikami z obu stron. I nie da się dojechać do jakiejś innej ulicy, bo z obu stron zablokowane przez koparki. Do tego kładą te krawężniki także na wysokości bramy (jak leci), wysokie i z niezakopanymi rowami po bokach, przegrodzili nam bramę linką (tą do równego układania) i pojechali w czambuł. Aha, i zostawili wielką paczkę krawężników centralnie przed naszą bramą, na środku ulicy (na którą i tak nie możemy wyjechać, bo linka i krawężnik). Ja wszystko rozumiem, roboty drogowe i zamknięcia z tego powodu są niezbędne... Tylko nigdzie wcześniej nie było informacji o tym, że będzie ten remont, i że wyjazdy z posesji będą czasowo zablokowane! Jedyne co, to ze 3-4 tygodnie temu kartka wrzucona do skrzynek o rozpisaniu przetargu na przebudowę. To nie można było takiej samej kartki o rozpoczęciu prac wrzucić teraz? Tak to muszę pożyczać samochód, który dla odmiany jak wrócił, to już nie wjechał - i dobrze, że jest, bo jakby np. mi się powtórzyła sytuacja z soboty (tfu tfu), gdzie dostałam telefon ze stajni, że z koniem coś nie tak i musiałam natychmiast tam jechać, to umarł w butach... 😵
A mnie wkurza to ze mamy z moim TZ fajne mieszkanie, ktore uwielbiam, ale w DE siedzimy i mieszkamy w jakiejs mikroskopijnej klitce pracowniczej.
I wsciekam sie bo chcialabym zyc normalniej, ale nie zanosi sie na to. I nie zanosi sie tez na powrot do domu. Bo perspektywy raczej slabe 🙁
I w sumie przez to mieszkanie, przez normalna kuchnie, normalne zycie itp zaczynam  miec dola na mysl o powrocie... 🙁((
KaNie A to nie wyjechałaś z Niemiec? Ja tu mieszkam z mamą i jej mężem, to jest straszne 😁 Po 20 od razu wyprowadziłam się z domu i strasznie ciężkomi mi sie teraz do kogoś dostosować. Poza tym wiem jak dołujące jest wracanie do miejsca, którego się nie czuje lub nie lubi.
Wkurza mnie moja mama, której wykonanie  minutowego telefonu nie udało się przez dwa dni, a wymówek ma tysiąc  😵 Ludzie dzisiiaj na mnie czekali, aja nie dotarłam, i nic nie wiedzieli dzieki mojej mamie.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się