wkurza mnie, że Kasia myśli, że mnie wkurza. wkurza mnie biznesplan, który muszę na szczęście tylko dokończyć, ale mimo to mnie wkurza niemiłosiernie. wkurza mnie moja waga i to, że nie lubię siebie. wkurza mnie to, że ogarnęłam się tak późno, jestem niezdecydowana i zmieniłam zdanie, przez co mam 28 dni na przygotowanie się do matury. wkurza mnie, że na uczelni też mam sporo zaliczeń. i część koleżanek z grupy mnie wkurza! i wkurza mnie moje libido, a właściwie jego brak. i w ogóle wkurzona jestem.
On mnie wkurza. I to jak cholera mnie wkurza. Bo przecież zawsze wie lepiej 😤 I to, że słowo "przepraszam" przez gardło mu nie przejdzie - chyba z obawy, że po drodze mogłoby doprowadzić do śmiertelnego zadławienia.
EDIT: Ciepła herbata + kilka wątków na re-volcie i złość mi przejdzie. Ale podwód obecnego stanu zmianie nie ulegnie - i to dopiero wkurza jak...
wkurza mnie że w momencie w którym nauczyłam się wszystko olewać i nie tracić nerwów, napatoczyła się moja super koleżanka i znów mnie wkurza. z idiotą nie pogadasz.
wkurza mnie psycholożka ze szkoły która musi poskarżyć mojej rodziciele nawet o tym że uznałam głupie ćwiczenie za bezużyteczne 😵 jedno zastępstwo i tyle problemów. naprawdę nie lubię tej rudej tyczki.
Alvika, mam dokładnie tak samo - co do słowa. Ale już się przestałam wkurzać. Wystarczy nie mieć żadnych? oczekiwań i życie robi się miodzio 💃 (a wyjazd "tyrana" sprawia, że nawet się tęskni 🙂😉
Wkurza mnie, że musiałam wstać dziś o 4 "w nocy", że nie mam mleka do kawy, do tego czeka mnie 8h w samochodzie i jakieś 500 km do przejechania. Halo tak z ciekawości Ty się dopiero spać położyłaś o czwartej nad ranem? Rozumiem, że śpisz do bólu, czy może o piątej do koni wstajesz? 🙇
Kretyńskie zasady, czyt. brak jasno określonych zasad, na mojej uczelni, dzięki czemu jestem zapisana na egzamin do człowieka, którego nie znam, a który przerabia całkiem inny materiał.
Wkurza mnie policja. Wczoraj pod moim blokiem doszło do jakichś porachunków gangów i tłukli kolesia tak, że zostały po nim kałuże krwi. Długo go tak tłukli, pod samymi oknami dwóch bloków, darli się, stłukli szybę w samochodzie - włączył mu się alarm... Policja przyjechała po 10 minutach od wezwania, a ma 1 km do tego miejsca z posterunku. Wiedzieli pewnie, co to za ludzi i nie było im spieszno. Przyjechali jak tamci, którzy bili, dawno już wsiedli w samochód i odjechali. Potem godzinę spisywali protokół. Wątpię czy ścigną tych winnych.
Powiem wam, że bałam się tak strasznie, że nie wiem... Co jeśli ja albo mój chłopak byśmy tamtędy przechodzili? Oni się naprawdę niczym nie przejmowali, jeździły samochody, ludzie patrzyli.. A oni tłukli gościa praktycznie na śmierć. Boicie się wracać wieczorami do domu w swojej okolicy? Ja się do tej pory nie bałam, bo mieszkamy 300m od stacji metra, ale teraz sporo czasu upłynie aż wrócę skądś po zmroku bez samochodu...
dzionka doskonale wiem co czujesz, bo mieszkam na dzielnicy ktora nie cieszy sie zbyt dobrą sławą. Kilka klatek ode mnie mieszka koleś który od kiedy pamietam ciągle jest zgarniany przez policje, siedzi kilka lat w więzeniu, potem wychodzi, potem znowu siedzi bo coś zrobi.... jak byłam mała to pamiętam jak dzis jak przy mnie oddział zakominiarkowanych szarpał sie z nim przed blokiem , zakuli go w kajdanki i dosłownie przeciągneli go po betonie i władowali do lodowy. A on sie odgrażał ze pozabija wszystkich sąsiadów itd itp. Teraz niestety ma okres bez więzenia 🙄 tylko ze ja tu mieszkam od urodzenia, moi rodzice tez , więc te wszystkie opryszki jako tako nas znają i krzywdy na pewno nie zrobią ( co do pana opisanego wyzej nie mam pewnosci )
wkurza mnie to, co wyprawia ze swoim psem moja matka :/ pies powinien być już dawno uśpiony, a ona się zachowuje jak ostatni debil, krzyczy na psinę o wszystko i wyciąga ją na spacery. Kurde, no jak można być takim kołkiem? :/
Olga, no to też masz przeboje... W moim bloku CHYBA nie mieszkają żadni kryminaliście, a ci wczoraj, mam nadzieję, znaleźli się tu dość przypadkiem (wszyscy byli samochodami). Ja się i tak na maksa boję, bo myślałam, że policja jednak działa sprawniej - co by ze mnie zostało po 10 minutach spotkania z takimi karkami? No niewiele... Ja chcę do mamy 😀!
Dzionka ja jak tylko widzę jakąs akcje to wieje z prędkością światła, bo mam naturalną tendencję do 'wkręcania ' sobie dziwnych scenariuszy typu: "zabiją mnie bo wszystko widziałam" , "w przypływie adrenaliny porwą mnie zgwałcą zabija " 😉 Już dawno u mnie nic się nie działo ale najbardziej chyba bałam sie jak pare lat temu była plota o niejakim nożowniku grasującym po osiedlu ( znaleziono 3 osoby zadźgane ). To sobie musisz wyobrazic jakiego pietra miałam
O Boże, masakra z tym nożownikiem!! Ja wpędzam się już w jakąś paranoję i też wyobrażam najczarniejsze scenariusze, zajmę się chyba więc jakąś robotą i przestanę nakręcać 🙂
Dzionka, pies ma padaczkę, zaawansowane zwyrodnienie stawów, zespół jelita drażliwego, guza na powiece przysłaniającego oko, kilka dużych guzów na ciele, serce płucne i stan zapalny w obu uszach. Wiek - 12 lat. Jak dla mnie to humanitarnej byłoby po prostu dać jej odejść z godnością, bo to co teraz sobą przedstawia jest bardzo przykre. Ani chodzić, ani leżeć, ani siedzieć. A w dodatku jest prawie całkiem głucha. Co to za życie?
wkurza mnie, że na piątkowej imprezie w klubie poznałam fantastycznego faceta, zauroczyłam się po uszy, a że okazało się, że mieszka tymczasowo w akademiku koło mojego bloku - wróciliśmy razem. i tyle. on w piątek wraca do Monachium (bo to Niemiec w ogóle był), bo tu był tylko na praktyce.. nawet o telefon nie poprosiłam ,wychodząc z założenia, że to facet powinien wyjść z inicjatywą. Wiem tylko tyle, że na imię miał Michael i miał 26 lat 😕
a mnie na maxa wqrwił pewnien facet... po mega długim mailu i wywodzie napisał na końcu "i tak Cie lubię GŁUPOLU" jak qrwa mać można nazwać mnie -prawie 40-sto letnią babę GŁUPOLEM... nie omieszkałam mu odpisać że NIE ŻYCZĘ sobie by tak mnie nazywał!
Meise, u mnie podobna sytuacja, ale inna. Byłam w Gdańsku, tam poznałam hiszpana, na wymianie studenckiej. Też się trochę zauroczyłam, ale to jednak z 200 kilometrów(jestem z Włocławka), ja mam zaraz maturę, on wraca jakoś w lipcu do Hiszpanii. No, ale mamy ze sobą kontakt, bo poprosił o numer. Trzymaj się.
Wkurza mnie matura, która jest zaraz a to nadal do mnie nie dociera. 🤔
Na szczęście nie na codzień, ale mnie wkurzają Chińczycy: -breloczek z żywym zwierzątkiem. Za jedyne 10 juanów (4 złote) do nabycia w Pekinie. No co za swołocz!!!
I znowu Chińczycy: Te psy miały być przemielone na mięso : Chińscy aktywiści ze Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt zatrzymali w Pekinie konwój ciężarówek przewożących w okropnych warunkach około 500 psów.
Zwierzęta poupychane były w ciasnych klatkach tak, że pręty wbijały im się w ciała. Chińscy smakosze psiego mięsa uważają, ze cierpienie zwierząt wydobywa smak psiego mięsa. Co roku tysiące kotów i psów zabijanych jest dla mięsa i skór. Chińczycy lubią psie mięso - uważane jest ono za bardzo zdrowe i smaczne. Sprzeciw wzbudza sposób, w jaki traktowane są psy przeznaczone na rzeź i okrutne metody zabijania. Zwierzęta są pałowane i żywcem wrzucane do gorącej wody.
Meise, u mnie podobna sytuacja, ale inna. Byłam w Gdańsku, tam poznałam hiszpana, na wymianie studenckiej. Też się trochę zauroczyłam, ale to jednak z 200 kilometrów(jestem z Włocławka), ja mam zaraz maturę, on wraca jakoś w lipcu do Hiszpanii. No, ale mamy ze sobą kontakt, bo poprosił o numer. Trzymaj się.
mi za tydzień pewnie minie, ale ciągle nie mogę wypędzić go z głowy.. no i przykro trochę, że okazał taką obojętność, mimo, że bawiliśmy się całą noc i do domu wracaliśmy razem. Hiszpanie są otwarci, często już na wstępie proszą o nr 😀
Tania, to co wkleiłaś, to się w głowie nie mieści.. bardzo przykre obrazki na początek dnia.
wkurzył mnie mój współlokator, który zamknął gerdę tak, że można ją otworzyć tylko z zewnątrz 😵 mieszkam na 13 piętrze - zrzucanie komukolwiek kluczy odpada, boję się być w zamkniętych mieszkaniach (a jak wybuchnie pożar? albo gaz zacznie się ulatniać? nie ucieknę przecież) współmieszkacz będzie najwcześniej za godzinę :/
przebywają w jakimś specjalnym roztworze odżywczym, dzięki któremu mogą przeżyć nawet 3 miesiące... już to gdzieś w necie widziałam... to jest po prostu przerażające.
a nie da się tego rozciąć ? bo mi się wydaje, że to jest z czegoś takiego gumowego zrobione ? może zabrzmi głupio, ale jak to kiedykolwiek spotkam to kupie i rozetnę.
żeby nie było całkiem off top, wkurza mnie mój brak organizacji, z niczym się nie mogę wyrobić i jestem zmęczona bez przerwy, jutro pociąg o 9rano, ja jeszcze nie spakowana ani nic, ale na piwo po 21 to się wybieram... 😵 słów mi do samej siebie czasem brakuje. 😁